1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Medycyna chińska - co mówi twój zegar biologiczny?

Medycyna chińska - co mówi twój zegar biologiczny?

Mamy swój własny zegar biologiczny w każdej komórce. Gdybyśmy się w niego wsłuchali, gospodarowanie energią przychodziłoby nam dużo łatwiej. (fot. iStock)
Mamy swój własny zegar biologiczny w każdej komórce. Gdybyśmy się w niego wsłuchali, gospodarowanie energią przychodziłoby nam dużo łatwiej. (fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Nie tylko nasz mózg, ale każdy organ dobrze wie, kiedy pracować, a kiedy odpoczywać. Jeśli będziemy im w tym uparcie przeszkadzać, ryzykujemy zdrowie. To samo od dwóch i pół tysiąca lat mówią specjaliści od medycyny chińskiej.

Do rozwoju życia na Ziemi niezbędna jest woda, ale przydaje się też umiejętność gospodarowania energią własną i pochodzącą ze słońca. Zegar biologiczny jest jednym z osiągnięć ewolucji. Przetrwały te organizmy, które umieją rozłożyć siły na dzień i noc. Zakodowany dobowy timer mają ludzie, zwierzęta, rośliny, owady, bakterie. Jego działanie łatwo zaobserwować.

Krzew mimozy wstydliwej (Mimosa pudica) nawet zamknięty w pomieszczeniu bez dostępu światła składa i rozkłada liście w rytm wschodu i zachodu słońca. Człowiek przebywający w ciemnościach przez dłuższy czas też dzieli swoją dobę na kilkugodzinny czas snu i czas aktywności, który – poza wyjątkowymi przypadkami – zamyka się w około 24 godzinach. Wiele wskazuje na to, że nawet bakterie żyjące w naszym przewodzie pokarmowym pracują jak w zegarku!

Dzięki odkryciom noblistów w dziedzinie zdrowia wiemy, że każda komórka naszego ciała odmierza czas i zgodnie z nim pracuje lub – umownie – odpoczywa i że zaburzenie tego rytmu ma konsekwencje zdrowotne.

Jeffrey C. Hall, Michael Rosbash i Michael W. Young, badając w 1984 roku muszki owocówki, odkryli zapisany w genach mechanizm spełniający funkcję zegara biologicznego. Zależy od niego optymalny dla zdrowia czas aktywności i snu, poziom głodu, sprawność intelektualna, nastrój, praca serca i systemu odpornościowego.

Mimoza wstydliwa: jej zegar biologiczny dopasowany jest idealnie do wschodów i zachodów słońca (fot. iStock) Mimoza wstydliwa: jej zegar biologiczny dopasowany jest idealnie do wschodów i zachodów słońca (fot. iStock)

Zegar biologiczny: jak funkcjonuje?

Wiemy już, że w naszym ciele odmierzanie czasu odbywa się nieustannie i niezależnie od naszej woli. Fred Turek, neurobiolog z Uniwersytetu Northwestern, porównuje bicie tych wielu zegarów biologicznych do pracy orkiestry. Serce niech będzie perkusją, nerki waltornią, a nawet dwiema waltorniami, bo każda z nich pracuje w swoim rytmie, zaś trzustka – fletem. Zawiaduje nimi dyrygent, czyli mózg. Jeśli każdy organ ma szansę pracować w swoim optymalnym rytmie, usłyszymy harmonijną symfonię. Jeśli pracę zegarów coś zaburzy, będzie zgrzyt. We współczesnym świecie o niego nietrudno.

Gdy wszystko gra, wieczorem wzrasta produkcja melatoniny, po godzinie 21 czujemy senność, kładziemy się i bez problemu przesypiamy całą noc. Gdy śpimy, spada temperatura ciała, uspokaja się rytm serca, organizm kieruje energię do wewnątrz, robi porządki i się regeneruje.

Rano wybudza nas podwyższony poziom kortyzolu, serce przyspiesza. Przewód pokarmowy gotowy jest na przyjęcie największego – tak byłoby najlepiej – posiłku w ciągu dnia, najlepiej z węglowodanów złożonych. Od godziny 12 do wczesnego popołudnia jesteśmy najbardziej sprawni intelektualnie, mamy dobrą koordynację ruchową i krótkie czasy reakcji na bodźce. Około godziny 18 następuje przesilenie, temperatura ciała osiąga maksimum, uruchamiają się mechanizmy odpornościowe organizmu. Na dobrą sprawę po tej godzinie nie powinniśmy już jeść, żeby dobrze przespać noc i dać sobie szansę na strawienie wcześniejszych posiłków. Nie od dziś wiadomo, że jedzenie wieczorem tuczy bardziej, teraz wiadomo dlaczego. Nocne podjadanie podnosi poziom insuliny we krwi, a ta z kolei powoduje, że rano poziom greliny – hormonu głodu – jest wyższy, niż powinien. Zgodnie z dobowym rozkładem poziom greliny naturalnie resetuje się między 20 a 8 rano, uczucie głodu powinno powoli narastać o poranku. Późne popołudnie i wczesny wieczór to czas na krzątanie się po domu, dla rodziny, słuchanie muzyki i czytanie książek. W żadnym razie nie na pracę zawodową, która – zwłaszcza jeśli odbywa się przy komputerze – utrudni nam zaśnięcie o przyzwoitej porze, czyli między 22 a 23. Jak mawiają terapeuci pracujący zgodnie z chińską medycyną – kładzenie się późno spać to okradanie się ze zdrowej starości. Według nich ludzie dzielą się nie na sowy i skowronki, ale na skowronki i chore skowronki. To prawda, że ludzie mają różne genetycznie uwarunkowane chronotypy, a więc skłonność do budzenia się wcześnie lub późno, jednak nad tą skłonnością można i warto zapanować. Z badań wynika, że tzw. sowy, które chodzą spać późno, mają zmienioną budowę substancji białej mózgu, która z kolei wpływa na zdolność do uczenia się i skłonność do depresji.

Zaburzenia snu i rytmu dobowego nękają nas coraz częściej. W dużym stopniu sami jesteśmy sobie winni… (fot. Getty Images/ Gallo Images) Zaburzenia snu i rytmu dobowego nękają nas coraz częściej. W dużym stopniu sami jesteśmy sobie winni… (fot. Getty Images/ Gallo Images)

Jak na twój zegar biologiczny wpływają podróże i zmiana czasu?

Dalekie podróże, praca zmianowa, kontakt z niebieskim światłem emitowanym przez urządzenia elektroniczne czy, ogólnie rzecz ujmując, korzystanie ze zdobyczy techniki i ignorowanie tego, co dzieje się za oknem, powodują, że wytrzymałość naszych organizmów wystawiona jest na próbę.

Podróż do innej strefy czasowej czy nawet przesunięcie zegarków o godzinę dwa razy do roku negatywnie wpływają na nastrój, odporność i pracę serca. W takich okolicznościach wzrasta liczba wypadków samochodowych i zawałów serca. Między innymi dlatego posłowie PSL przygotowali ustawę, która, jeśli wejdzie w życie, zniesie w Polsce podział na czas zimowy i letni.

Do XX wieku człowiek obcował przede wszystkim z żółtym światłem ognisk, świeczek czy lamp naftowych. Potem to się zmieniło – i nie da się powiedzieć, że na lepsze. Bo melatonina, hormon układający nas do snu, jest wrażliwa na niebieskie światło emitowane przez ekrany komputerów, laptopów i telefonów komórkowych. Ekspozycja na nie powoduje kłopoty z zasypianiem, więc apele o odłożenie urządzeń elektronicznych co najmniej na godzinę przed pójściem do łóżka mają głęboki sens.

Zaburzenia snu powodują, że podnosi się poziom hormonu głodu

Niedostatek snu, jego słaba jakość (np. częste wybudzenia) lub przesunięcie snu na godziny dzienne mają wpływ na poziom serotoniny. Wiele wskazuje na to, że zaburzenia snu są skorelowane z zaburzeniami psychicznymi i neurologicznymi, takimi jak depresja, choroba Alzheimera, choroba Parkinsona, pląsawica Huntingtona czy autyzm.

Niedostatek snu u osoby zdrowej powoduje też słabszą zdolność koncentracji, uczenia się, koordynacji oraz hyperfagię, czyli nadmierne łaknienie. Od bezsenności prosta droga do otyłości.

Im mniej śpimy, tym mamy wyższy poziom hormonu głodu – greliny – i większe zapotrzebowanie na batonik, „po którym znów będziemy sobą”. Sen zaburzyć mogą też ciężkostrawna dieta i częste kolacje ciągnące się długo w nocy, zwłaszcza jeśli wypijemy do nich o kieliszek za dużo. Wstawanie w nocy, niespokojny sen i uczucie zmęczenia rano to spłacanie kredytu zaciągniętego wieczorem.

Dbanie o stały i higieniczny, czyli jak najbardziej pierwotny, naturalny rytm dnia, to prawdopodobnie najważniejsza i też najprostsza rzecz, jaką możemy zrobić dla własnego zdrowia. To polisa ubezpieczeniowa na przyszłość. Sęk w tym, że temat ubezpieczeń wydaje się taki nudny.

Czy umiesz rozłożyć swoje siły? Medycyna chińska patrzy na człowieka całościowo. Dlatego tak bardzo respektuje jego zegar biologiczny. (fot. iStock) Czy umiesz rozłożyć swoje siły? Medycyna chińska patrzy na człowieka całościowo. Dlatego tak bardzo respektuje jego zegar biologiczny. (fot. iStock)

Medycyna chińska: naturalny i zalecany rytm dnia

Każdy organ osiąga w ciągu dnia maksimum energetyczne – wtedy funkcjonuje najlepiej

5.00–7.00 jelito grube Wstań i napij się ciepłej wody, to powinno ułatwić poranne wypróżnienie. Jeśli możesz, zrób szybki spacer.

7.00–9.00 żołądek Zjedz solidne ciepłe śniadanie, najlepiej składające się z węglowodanów złożonych i zdrowych tłuszczów. Polecane: brązowy lub biały ryż, kasza jaglana, płatki owsiane z gotowanymi owocami lub warzywami, z dodatkiem przypraw i łyżki oleju lnianego.

9.00–11.00 śledziona Czas na pracę, aktywność i korzystanie z energii dostarczonej wraz ze śniadaniem, unikaj przegryzania przekąsek w tym czasie.

11.00–13.00 serce Czas na pożywny, niezbyt ciężki lunch (bez alkoholu, bo o tej porze szybciej uderza do głowy) i spotkania towarzyskie. Ciesz się rozmową ze znajomymi i współpracownikami, udzielaj pomocy i rad. Unikaj wysiłku i stresu.

13.00–15.00 jelito cienkie Jeśli możesz, zrób sobie krótką drzemkę. Jeśli pracujesz, wykorzystaj ten czas na „przetrawienie” informacji i decyzji.

15.00–17.00 pęcherz moczowy Czas na pracę umysłową i fizyczną. Jesteśmy przytomni i mamy świetną pamięć. Zaleca się dużo pić, zwłaszcza herbaty.

17.00–19.00 nerki Pora na spokojną lekką kolację i przegląd dnia.

19.00–21.00 osierdzie Spotykaj się, flirtuj i baw. Dobry moment na seks.

21.00–23.00 tzw. potrójny ogrzewacz, czyli wszystkie narządy związane z przyjmowaniem, przetwarzaniem i wydalaniem pokarmów Czas do łóżka! Przed snem czytanie, medytacja.

23.00–1.00 pęcherzyk żółciowy Śpij i regeneruj się.

1.00–3.00 wątroba Jeśli wybudzasz się w tym przedziale czasowym, to oznacza, że prawdopodobnie masz przeciążoną wątrobę, która nie radzi sobie z usuwaniem toksyn z alkoholu, leków, ciężkiego jedzenia. Obciążona wątroba może też dawać o sobie znać w postaci bolących ścięgien.

3.00–5.00 płuca Jeśli kaszlesz w tych godzinach, to znaczy, że płuca pozbywają się toksyn.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Rozgrzewająca dieta według zasad medycyny chińskiej

Jesienią i zimą warzywa i owoce najlepiej jeść po upieczeniu lub uduszeniu. (Fot. Getty Images)
Jesienią i zimą warzywa i owoce najlepiej jeść po upieczeniu lub uduszeniu. (Fot. Getty Images)
Gdy na samą myśl o wyjściu na spacer robi nam się zimno, zmodyfikujmy naszą dietę. Rozgrzany od środka organizm będzie nie tylko lepiej znosił niższe temperatury, ale również jesienną aurę.

Jesienią i zimą organizm wydatkuje więcej energii, musi bowiem utrzymać odpowiednią temperatury naszego ciała. W tym czasie posłuży nam najlepiej dieta rozgrzewająca.

Według chińskiej filozofii wyróżniamy dwa rodzaje produktów różniących się między sobą właściwościami energetycznymi, niezwiązanymi z ilością kalorii. Według tej koncepcji siła określana jako Yang odnosi się do żywności wykazującej działanie rozgrzewające, natomiast Yin zarezerwowana jest dla produktów wywołujących efekt chłodzący. Zachowanie równowagi między tymi dwiema siłami gwarantuje prawidłową pracę wszystkich układów naszego organizmu. Nawet jeśli podział na jedzenie zimne czy ciepłe wydaje się być abstrakcyjny i trudny do zaakceptowania, zrozumienie termicznych właściwości niektórych produktów i ich wykorzystywanie w zależności od pory roku może przynieść zdumiewające efekty. Jakie więc składniki wybierać i jak komponować posiłki, aby podczas zimy zapewnić sobie odpowiedni komfort cieplny i nie spędzać całych dni pod kocem?

Odstawiamy nabiał i surowiznę

Pierwszym krokiem powinno być wyeliminowanie produktów silnie wychładzających takich jak cytrusy, twarogi i jogurty, surowe warzywa i owoce, a także biała mąka, a dokładniej to, co zostało z niej wyprodukowane. Kierując się zasadą logicznego myślenia i faktem, iż po owoce cytrusowe sięgamy głównie latem, oczywisty wydaje się być ich chłodzący charakter. Produkty mleczne, w tym jogurty pierwotnie podawano tylko z rozgrzewającą baraniną, natomiast w obecnych czasach, często silnie przetworzone, z dodatkiem cukru i owoców wykazują działanie ochładzające i nawilżające, co może dodatkowo stać się przyczyną infekcji. Termikę produktów zmienia gotowanie, dlatego w celu wzbogacenia diety w niezbędne warzywa i owoce, najlepiej spożywać je pieczone lub gotowane w postaci kompotów (niesłodzonych!), zup lub jako dodatek do dań głównych w postaci buraczków na ciepło lub pieczonej marchewki i innych warzyw korzeniowych.  Ciastka, bułki, rogale, chleb to produkty, których głównym składnikiem jest biała mąka, więc jeżeli są one stałym punktem naszego śniadania czy kolacji, nie dziwmy się, że jest nam zimno.

Śniadanie na ciepło

Jednym z ważniejszych elementów diety rozgrzewającej, w myśl filozofii Yin i Yang jest spożycie ciepłego śniadania. I nie mam na myśli kawy, która wykazuje właściwości chłodzące, lecz mieszankę zbóż lub kaszę jaglaną. Taki posiłek wzbogacamy orzechami i gotowanymi owocami, które dodatkowo dostarczą odpowiednią ilość błonnika, witamin oraz immunoskładników wzmacniających układ odpornościowy. Jeżeli jednak nie wyobrażamy sobie rozpoczęcia dnia bez filiżanki kawy, warto spróbować kawę gotowaną lub zbożową.

Kolejnym elementem diety rozgrzewającej są ciepłe napoje - herbata z goździkami czy imbirem, a nawet szczyptą cynamonu działa nie tylko rozgrzewająco, ale również odprężająco.

Żeby dostarczyć odpowiedniej ilości energii niezbędnej do ogrzania organizmu należy spożywać 4-5 posiłków dziennie.
Jeżeli te wskazówki wcielimy w życie i będziemy kierować się nimi przy przygotowaniu pierwszego posiłku nie straszne powinny być nam mrozy. Jeśli jednak wciąż będziemy cierpieć z powodu zimna proponuję jako danie główne zaserwować dziczyznę lub jagnięcinę w towarzystwie pieczonych ziemniaków, cebuli, dyni i pora.

Przyprawy na rozgrzewkę

Ciekawym dodatkiem do dań mięsnych i rybnych, które dostarczają niezbędnego białka wpływającego na produkcję ciepła w organizmie, może okazać się jeden z najbardziej ocieplających składników dodawanych do potraw, a mianowicie imbir.

Rozgrzewającą moc niektórych ziół i przypraw znają chyba wszyscy. Imbir, chilli to najlepsze przykłady podnoszące termikę potraw. Podobne działanie wykazuje kardamon, anyż, majeranek, kminek, jałowiec, rozmaryn, chrzan czy pieprz.

Potrawy powodujące rozgrzanie organizmu są zalecane nie tylko w celu zachowania odpowiedniego bilansu cieplnego, ale również dla osób cierpiących z powodu zmęczenia, depresji, wzdęć, senności, zimnych dłoni czy stóp, a nawet znacznej utraty koncentracji i skłonności do infekcji.

  1. Zdrowie

Życiowy potencjał w medycynie wschodniej - skąd możemy czerpać energię?

Fot. iStock
Fot. iStock
W ujęciu tradycyjnej medycyny chińskiej potencjał, jakim będziemy dysponować przez całe życie jest określony już w chwili narodzin. Chińczycy nazywają go energią przedurodzeniową. Składa się na nią potencjał naszych rodziców, naszych przodków, a więc to, co dzisiejsza nauka dostrzegła w genach. I na to nie mamy wpływu.

Z każdym dniem i godziną każdemu z nas ubywa tej energii – dlatego się starzejemy.

Ale na tempo utraty życiowego potencjału mają wpływ: energia czerpana z pożywienia, z powietrza i z umysłu. Dzięki temu możemy i powinniśmy świadomie oddziaływać na stan naszej energii życiowej – wspomagać fizyczne i psychiczne zdrowie, i w ten sposób opóźnić proces starzenia.

Energia z pokarmu

Energię chi, bo tak się ją określa, możemy czerpać z właściwego dla naszych indywidualnych  potrzeb pokarmu. Nie ma uniwersalnej diety dla wszystkich ludzi, ale podstawą pożywienia każdego dbającego o swoje zdrowie człowieka powinny być wszystkie jadalne nasiona (mają dużo własnej chi i są w łańcuchu pokarmowym oddalone od ludzkiego DNA). Należą do nich przede wszystkim zboża, wszelkiego rodzaju kasze, ale również nasiona roślin strączkowych, np. groch, fasola oraz takie przysmaki, jak orzechy, migdały, pestki słonecznika, dyni itp. Pokarmy sprzyjające zdrowiu to również warzywa i owoce spożywane w różnych wersjach, zarówno surowe, jak i na ciepło. W piramidzie zdrowia ostatnie miejsce zajmują pokarmy zwierzęce, a wśród nich pokarmy ssaków będących genowo najbliżej białka ludzkiego (należy do nich wieprzowina), potem białko mięsa ptaków i ryb.

Energię do życia czerpiemy też z powietrza, dlatego tak duże znaczenie mają ćwiczenia oddechowe oraz jakość powietrza, którym napełniamy nasze płuca. Aktywność fizyczna sprzyja czerpaniu tej energii wraz z tlenem transportowanym przez pęcherzyki płucne do krwi.

Energia generowana przez umysł

Najpotężniejszą porcją energii można zasilić się (ale i, niestety, osłabić) poprzez sterowanie własnym umysłem. Jeśli w życiu przeważają mądrość, przyjacielskość, współczucie, sprawiedliwość i uczciwe zamiary nasz umysł zdolny jest zrekompensować nawet niedomagania ciała. Zdolny jest też dać radość życia i poczucie sensu w każdej zastanej chwili. To czyni człowieka nieustraszonym.

Strach natomiast jest najbardziej destrukcyjną emocją dla nerek, od których, według tradycyjnej medycyny chińskiej, zależy energia chi. Współczesnemu człowiekowi, bardziej niż kiedyś, towarzyszy strach przed starością i przemijaniem. W dawnych czasach starość była atutem, mówiło się np. z szacunkiem „zacny staruszek”. W niektórych kulturach tylko starzec mógł być uznany za mędrca. W kulturze zachodniej zewsząd podsycany kult młodości czyni człowieka nieodpornym na najbardziej naturalne ze wszystkich naturalnych zjawisk – przemijanie.

Jeśli mamy dobrej jakości energię życiową, nie boimy się przemijania i przyjmujemy spokojnie to, co lata niosą.
Tymczasem słyszy się dokoła, że młodość może nam przedłużyć lek od ginekologa, skalpel chirurga czy zabieg u kosmetyczki. Wszystko to sprawia, że przestajemy być świadomi możliwości własnego organizmu, a naturalne procesy, jakie w nim zachodzą jawią się jako choroba, która wymaga leczenia. Jednym z przykładów może być okres menopauzy. Lansowane hormony, zwane eliksirem ryzyka, nie są jedynym środkiem do łagodzenia objawów menopauzy i na pewno nie są  eliksirem zdrowia. Oprócz działania onkogennego (ryzyko choroby nowotworowej) obciążają wątrobę, która musi sobie poradzić z ich metabolizmem. Ponieważ wątroba jest też odpowiedzialna za poziom niektórych czynników krzepnięcia, pojawia się możliwość wystąpienia choroby zakrzepowej. W medycynie Wschodu i Zachodu niejednakowo respektuje się powiązania narządowe warunkujące homeostazę, czyli równowagę wewnętrzną wszystkich układów ciała ludzkiego.

Ojciec medycyny, Hipokrates podkreślał, że naczelną zasadą leczenia jest „po pierwsze nie szkodzić”. A więc, jeśli działanie lekarza ma spowodować szkody większe niż sama choroba, należy przyjąć inną strategię. Przecież takie objawy jak gorączka czy ból często ostrzegają przed tym, co zaczyna się dziać w chorym organizmie. Mogą więc stać się jego sprzymierzeńcem poprzez szybką mobilizację układu odpornościowego (w podwyższonej temperaturze na przykład intensywnie produkowane są przeciwciała, a mniej intensywne jest namnażanie się bakterii, wirusów i innych patogenów). Oczywiście medycyna Zachodu w sytuacjach załamania się układu odpornościowego, urazach, nieodwracalnych lub wrodzonych defektach zdrowia przejmuje dowodzenie i jej zasługi są niekwestionowane. Jednak w wielu  przypadkach przewlekłych schorzeń sama nie zdaje egzaminu i powinna czerpać z mądrości medycyny Wschodu.

Dr n. med. Wiesława Stopińska: lekarka rodzinna i pediatra; dyplomowana akupunkturzystka. Propaguje i stosuje w praktyce lekarskiej naturalne metody diagnozowania i leczenia obok metod akademickich. Autorka książki "Medycyna. Między wschodem a zachodem".

  1. Zdrowie

Zdrowo żyć, zamiast się leczyć

Jeżeli współpracujemy z naturą, żyje nam się dobrze. Jeżeli przestajemy współpracować, wybijamy się z tej całości i zaczyna się choroba. (Fot. iStock)
Jeżeli współpracujemy z naturą, żyje nam się dobrze. Jeżeli przestajemy współpracować, wybijamy się z tej całości i zaczyna się choroba. (Fot. iStock)
Jeśli nawrócimy się na pierwotne, naturalne smaki, zyska na tym i zdrowie, i poczucie przynależności. – Jedzmy to, co nasza praprababka uznałaby za jedzenie – radzi doradca żywieniowy Anna Krasucka.

Zajmujesz się terapią jedzeniem. Na czym ona polega?
Terapia to modne słowo, fachowo nazywam się dietetykiem medycyny chińskiej, bo mam dyplom z dietetyki leczniczej według tradycyjnej medycyny chińskiej. Dietetyki medycyny zachodniej nie ukończyłam, bo program studiów głównie skupiał się na farmakologii. Wybrałam nurt naturalny. Ale czerpię też z innych źródeł – z Hildegardy z Bingen i nauki przekazanej mi przez moją babcię oraz ze współczesnych doniesień naukowych. Całą tę wiedzę łączę, co nie jest trudne, bo w wielu aspektach ona się pokrywa. Nie chodzi przecież o to, żebyśmy gotowali chińszczyznę, tylko żebyśmy szukali tego, co nam służy. Czerpali z różnych nurtów i wzbogacali swoją wiedzę. A doświadczenie pokaże, co tak naprawdę działa.

Rozumiem, że chodzi głównie o to, żeby zdrowo żyć, zamiast się leczyć.
Tak – profilaktyka to podstawa zdrowia. Legendy głoszą, że w starożytnych Chinach lekarze byli utrzymywani w danej wsi tak długo, jak długo ludzie nie chorowali. Gdy pojawiały się choroby, lekarz był wypędzany, a na dworze cesarskim – ścinany. A u nas lekarz jest opłacany, gdy ktoś choruje. Zatem w naszym systemie choroba jest dla opieki zdrowotnej sytuacją korzystną.

Jakie wymieniłabyś zatem podstawy codziennej profilaktyki?
Wyróżniłabym kilka aspektów, które mają bezpośredni wpływ na zdrowie człowieka. W pierwszej kolejności – dieta. Zwracajmy uwagę na to, żeby jeść świadomie i wybierać jedzenie jak najbardziej naturalne, czyli najmniej przetworzone. Ważny dla zdrowia jest też ruch – uprawiajmy sport, chociażby szybki półgodzinny spacer czy taniec. I traktujmy to jako przyjemność, a nie jako zadania, które mamy do wykonania. Bardzo ważnym aspektem jest oddech – oddychajmy głęboko, przeponowo i świadomie. Jak najczęściej wyjeżdżajmy na łono natury, korzystajmy ze świeżego powietrza. Ważny jest też sen – wysypiajmy się porządnie, chodźmy spać zdecydowanie przed północą, najlepiej ok. 21.30, bo wtedy sen jest najbardziej wartościowy. Wyłączajmy wtedy telewizor i komputer, wietrzmy sypialnię. Wyciszajmy się wieczorem – wtedy w nocy organizm się zregeneruje i wstaniemy wypoczęci. Utrzymujmy też w równowadze emocje. Nie chodzi o ich tłumienie, tylko wypracowanie sposobów radzenia sobie z nimi. Nie zatrzymujmy, tylko przyjmujmy i uwalniajmy.

Co pomaga radzić sobie z emocjami?
Jesteśmy częścią natury, i to niewielką częścią. Przecież pory roku zmieniają się niezależnie od tego, czy tego chcemy, czy nie. Jeżeli współpracujemy z naturą, żyje nam się dobrze. Jeżeli przestajemy współpracować, wybijamy się z tej całości i zaczyna się choroba. To mówi medycyna chińska i tak mówiła moja babcia. Kiedyś nikt nie sprzeciwiał się temu, że chwyta mróz. Ludzie wiedzieli, co nadejdzie i przygotowywali się na to. Bo wiedzieli, że jeżeli się nie przygotują, to umrą. Trzeba mieć trochę pokory, żeby uznać, że to nie my, a natura nadaje rytm życiu.

Poza tym modlitwa. Modne stały się medytacje wschodnie, ale mamy też medytacje chrześcijańskie i samą modlitwę jako formę wyciszenia. Mogą przywrócić równowagę emocjonalną. To wycofanie się z działania i przejście do emocjonalnego „tu i teraz” jest bardzo człowiekowi potrzebne. Kiedyś to wiedzieliśmy, dziś tę prawdę odkrywamy na nowo.

Podobnie w staropolskiej kuchni stosowano metody, które teraz odkrywamy na nowo, np. w kuchni Pięciu Przemian czy ajurwedyjskiej…
Dawniej ludzie wiedzieli, że pewne potrawy są rozgrzewające, a inne schładzające. Jadano zgodnie z porami roku – pomidory nie przechowywały się długo i jadano je latem, a ogórki się kisiło. Na zimę było zboże, warzywa strączkowe i korzeniowe, od czasu do czasu mięso, które przechowywało się w solance lub suszono. Kiedyś mięso i nabiał były rzadkością. To była forma luksusu – zwierzę zabijano na święta. Teraz mamy ciągły „luksus”. I nie chorujemy raczej z niedoboru, tylko z nadmiaru. Przyjmujemy suplementy, a prawdziwe niedobory biorą się z jakości jedzenia. Jemy za dużo białka, a jednocześnie jesteśmy niedożywieni, bo jemy fast foody i posiłki przetworzone, z puszki. To nie są odżywcze posiłki.

A jakie jedzenie jest odżywcze?
Wróćmy do naszych korzeni, do tego, jak się odżywiano kiedyś. Wybierajmy produkty jak najmniej przetworzone – marchewka niech będzie surowa, a nie mrożona czy z puszki. Jeżeli chcę zjeść mięso – niech to będzie kawałek mięsa, a nie przetworzone wędliny ze szkodliwymi dodatkami. Wybierajmy prawdziwe ziarna – płatki i zboża, nie błyskawiczne, nie przetworzone i nie słodzone. Należy uważnie czytać etykiety i zwracać uwagę na to, żeby lista składników podanych na opakowaniu była jak najkrótsza i najlepiej bez konserwantów. Najprościej mówiąc – jedzmy to, co nasza praprababka uznałaby za jedzenie.

Anna Krasucka trener, doradca żywieniowy, dietetyk tradycyjnej medycyny chińskiej, założycielka Akademii Odżywiania dla Zdrowia „Pięć Smaków". 

  1. Zdrowie

Akupresura - mapa czułych punktów

Akupresura to metoda leczenia pochodząca z Chin, znana już 7 tysięcy lat temu. (Fot. iStock)
Akupresura to metoda leczenia pochodząca z Chin, znana już 7 tysięcy lat temu. (Fot. iStock)
Akupresura, czyli uciskanie odpowiednich punktów ciała, może zdziałać cuda w przypadku wielu dolegliwości. To nie cuda zresztą, tylko tradycyjna chińska medycyna, którą można stosować w domu.

W samolocie do Egiptu: „Czy na pokładzie jest lekarz?” – głos stewardessy zakłócił spokój dr Elżbiecie Rybińskiej. Jeden z pasażerów, 40-latek, stracił przytomność. Zawał? Udar? Tętno prawie niewyczuwalne. Zawartość apteczki nieprzydatna, sytuacja coraz bardziej niebezpieczna. Doktor Rybińska mogła zrobić jedno: wykorzystać swoją wiedzę o akupunkturze. Igieł przy sobie nie miała, ale udało jej się zastosować akupresurę – uciskała kolejne punkty reanimacyjne. Mały palec lewej ręki mężczyzny – naciskała miejsce tuż przy zewnętrznej stronie paznokcia. Tam znajduje się punkt serca (gdy ktoś z niewiadomego powodu straci przytomność, można bezpiecznie próbować nacisku na to miejsce). Uciskała czubek nosa (co ułatwia odzyskanie przytomności, nawet w wypadku zatrucia alkoholem) i małżowinę uszną (jest na niej 151 punktów akupunkturowych; Chińczycy patrzą na małżowinę jak na płód w łonie matki: głowa to płatek uszny, kręgosłup – zewnętrzna krawędź ucha, a środek – narządy wewnętrzne). Mężczyzna odzyskał przytomność.

Wówczas, w samolocie do Kairu, dr Rybińska postanowiła zorganizować warsztaty akupresury dla wszystkich chętnych, aby mogli udzielać pomocy w nagłych wypadkach, ale też pomóc sobie. Akupresura oparta jest na tej samej wiedzy i tych samych znaczących energetycznie punktach naszego organizmu co akupunktura. Nie wymaga używania igieł, ale uciskania, a przynosi efekty.

Punkty akupresury

Kiedy na skutek wielu godzin pracy przy komputerze w pozycji, która nie jest naturalna, blokuje się przepływ energii i nie możesz myśleć – znajdź punkt na wysokości kącików oczu, w zagłębieniu, tam gdzie kończy się brew. Uciskanie go pomoże odzyskać świeżość i jasność umysłu. Jeśli boli cię kark, poszukaj na szyi z tyłu głowy, tam gdzie kończy się kość potyliczna, dwóch zagłębień.

Naciskaj je po trzy sekundy: raz, dwa, trzy… do 10. Jeśli odczuwasz duszność, na skutek stresu czy zmęczenia, znajdź meridian pośrodkowy przedni – na mostku na poziomie czwartej przestrzeni międzyżebrowej. U mężczyzn jest on umiejscowiony na poziomie brodawek sutkowych, u kobiet lepiej obliczyć cztery przestrzenie między żebrami, bo piersi mogą zmylić.

W połowie drogi między pępkiem a mostkiem jest kolejny punkt: alarmowy przedni, ważny dla żołądka. Uaktywnianie go pomaga, bo każe energii szybciej krążyć po kanałach energetycznych, co przyspiesza cyrkulację krwi i trawienie. Aby znaleźć punkty, które bezpośrednio mogą pomóc schudnąć, musimy poznać chińską miarę odległości cun. Każdy ma ją przy sobie, bo cun to szerokość kciuka człowieka. Punkty wspomagające odchudzanie położone są po dwóch stronach pępka (w odległości trzech cun) i poniżej w odległości jednego cun.

Jeśli stres i zła dieta osłabiają twój apetyt na seks, uciskaj punkty znajdujące się na poziomie kości łonowej z przodu i z tyłu na wysokości nerek (anatomicznie to kolec biodrowy tylny i przedni). To polepszy sprawność seksualną, a problemy z erekcją i oziębłością znikną. Bóle głowy? Usuwamy je, pracując nad tymi samymi punktami, które polepszają pracę jelita grubego: na dłoni, nad linią, która powstaje, gdy złączymy kciuk i palec wskazujący. Przy katarze, bólu zatok i alergii pomocne będą trzy punkty: przy skrzydełkach nosa i między łukami brwiowymi. Naciskamy je 10 razy i przytrzymujemy po 3 sekundy. Na początku brwi, w pobliżu nasady nosa znajdziemy punkty akupresurowe na czkawkę. Naciskamy i trzymamy tak długo, aż czkawka minie. Płacz? Niekiedy nie możemy się powstrzymać się od łez, a ani czas, ani miejsce na szlochy. Pomóc może wówczas punkt „radość życia”, który znajduje się po wewnętrznej stronie łokcia, w miejscu, gdzie kończy się fałd łokciowy.

Dr Elżbieta Rybińska lekarz medycyny, psychiatra, jako jedyna w Polsce opracowała mapy punktów akupunkturowych, które zaakceptował profesor Wang.

  1. Styl Życia

Feng shui, czyli jak mieszkać we właściwym kierunku?

Feng oznacza wiatr lub kierunek a shui - wodę. Feng Shui to inaczej kierunek wody. Najważniejszą zasadą jest płynąć z prądem rzeki a nie pod prąd. Czyli być w zgodzie z kierunkiem przepływu. (Fot. iStock)
Feng oznacza wiatr lub kierunek a shui - wodę. Feng Shui to inaczej kierunek wody. Najważniejszą zasadą jest płynąć z prądem rzeki a nie pod prąd. Czyli być w zgodzie z kierunkiem przepływu. (Fot. iStock)
Ta starożytna praktyka to bardzo złożony sposób planowania budowy domu w celu osiągnięcia jak największej zgodności ze środowiskiem naturalnym i otoczeniem – mówi Jacek Kryg, mistrz feng shui.

Mówi się, że za pomocą feng shui, czyli odpowiedniego urządzenia wnętrza, możemy oddziaływać na wszystkie sfery naszego życia, od miłości po zdrowie. Rzeczywiście tak jest? Feng shui nazywane jest sztuką urządzania domu. Często spłaszcza się je do zestawu prostych wskazówek, które mają przynosić natychmiastowe efekty. W rzeczywistości ta starożytna praktyka to bardzo złożony sposób planowania budowy domu w celu osiągnięcia jak największej zgodności ze środowiskiem naturalnym i otoczeniem. Feng oznacza wiatr lub kierunek, a shui – wodę. Feng shui to inaczej „kierunek wody”. Najważniejszą jego zasadą jest bowiem płynąć z prądem rzeki, a nie pod prąd. Być w zgodzie z kierunkiem przepływu.

To brzmi bardziej jak filozofia, a jednak feng shui znane jest jako logiczny system, w którym bazuje się na konkretnych obliczeniach. Pierwsze pisane źródła wspominają o feng shui już w VIII wieku p.n.e. i na tyle datuje się używane po dziś dzień techniki. W Chinach nigdy nie panowała jako taka żadna religia. Najbardziej popularny taoizm to system filozoficzny, a konfucjanizm – system społeczny. Od zawsze jednak panował tam kult przodków. Wierzono, że dobry, odpowiedni pochówek zapewni żyjącym szczęście na tym świecie. Oryginalnie feng shui powstało jako zwieńczenie kultu przodków. Służyło planowaniu pochówku i przestrzeni cmentarnej. Wierzono, że jeśli grobowce zostaną zgrane z otoczeniem, a przodkom zapewni się spokój, to będą się oni nami opiekować i wspierać żyjących. Dopiero z czasem zaczęto tę wiedzę stosować do planowania rozkładu miast, wsi i budowy domów, przede wszystkim mając na względzie strukturę krajobrazu.

Kiedyś opieraliśmy się o wiele bardziej na intuicji. Dzisiaj, funkcjonując w takim pędzie, w jakim żyjemy, nie słyszymy komunikatów, które płyną z naszego ciała, ignorujemy symptomy. Nie czujemy też, że dom, w którym mieszkamy, nam nie służy. Dlatego do diagnostyki potrzebujemy odpowiednich narzędzi.

Czym różnią się między sobą poszczególne techniki? Wczesne feng shui nazywano „feng shui form krajobrazowych”. Sprowadzało się ono do rozpoznawania wzorów w krajobrazie. Jeżeli określony wzór okazywał się powtarzalny i odpowiedni według techniki szkoły form krajobrazowych, można było budować w tym miejscu dom. Z czasem jednak coraz trudniej było o taką swobodę ze względu na określony podział działek. Powstało więc wiele technik i nurtów, które detalicznie określały, jak powinno być rozplanowane każde pomieszczenie. Jedna z technik nazywa się „120 worków złota”, inna „wędrująca gwiazda”. Techniki te różnią się między sobą tym, co bierze się pod uwagę, analizując otoczenie i planując budowę domu. Mówi się na przykład, że jeżeli dom będzie zgrany z górą, to zagości w nim poczucie bezpieczeństwa, stabilny rozwój i życie religijne. Natomiast jeżeli dom jest zgrany z wodą, to możemy liczyć na sławę i pieniądze. Gdyby udało się zgrać i wodę, i górę, to mamy jedno i drugie. Dobry konsultant feng shui zna różne techniki. Jego celem zawsze jest postawić dom w taki sposób, by był najbardziej zgodny z otoczeniem.

W feng shui mówi się, że wszystko, co znajduje się w przestrzeni, na nas wpływa. Czy to dotyczy także przedmiotów? Struktury, kolorystyki, faktury przedmiotów. Jeżeli ma pani widok z okna na górę z nawisem skalnym, podczas wichury nawet podświadomie będzie pani podchodzić do okna i patrzeć, czy ten nawis jeszcze jest. Staje się on potencjalnym zagrożeniem, czyli wpływa na pani nastrój, samopoczucie. Feng shui określa nawet, jakiej wielkości powinny być znajdujące się w przestrzeni przedmioty. Służy do tego specjalna miarka.

Chyba najbardziej popularnym narzędziem jest kompas feng shui. Kompas jest dosyć zaawansowanym narzędziem, ale sprawdza się w obecnych czasach najlepiej. Operuje żywiołami, kierunkami i znakami zodiaku. Złożony jest z wielu okręgów, a każdy z nich to inna metoda. Jedna z nich określa 24 różne rodzaje domów skierowanych w różne strony. Nazywa się to „okręgiem 24 gór”. Według tej metody istnieją trzy kierunki północy, trzy kierunki wschodu, trzy północnego wschodu itd. Każdy człowiek, w zależności od daty urodzenia, ma swoje cztery korzystne kierunki i cztery niekorzystne. Kierunki odpowiadają różnym aspektom życia. Jeden z nich odpowiedzialny jest za zdrowie. Korzystny kierunek będzie więc je wspierał, a niekorzystny – osłabiał.

Chińczycy uważają, że jeżeli człowiek musi coś robić, to niech robi to tak, żeby mu to wyszło na zdrowie. Jeśli musi jeść, niech je zdrowo, jeżeli musi się ruszać, powinien robić to w taki sposób, by nie blokować przepływu energii, ale przede wszystkim człowiek musi zamieszkiwać. Jedną z najgorszych chorób świata jest bezdomność. W każdej kulturze brak dachu nad głową jest uznawany za najgorszy obrót losu. Chińczycy uważają więc, że najważniejsze jest zdrowie i bogactwo, jako że biedę w kulturze chińskiej również uznaje się za chorobę. Człowiek nie urodził się po to, żeby cierpieć, a bieda jest źródłem cierpienia. Ją również się leczy.

Chociażby poprzez odpowiednie aranżowanie domu? Nie tylko. Mając już urządzony dom, musimy nauczyć się w nim żyć. Kompas jako narzędzie skupia się na rejonach i kierunkach. Widzę, że znajduje się pani teraz w najbardziej wysuniętym na południe rejonie w swoim mieszkaniu. Jest pani również zwrócona w kierunku na południowy wschód, co nie jest korzystnym kierunkiem, dlatego że należy pani do osób z grupy zachód. Wiem to z pani daty urodzenia. Urządzając dom, wszystkie miejsca siedzące przeznaczone do pracy, rozmów i czytania książek warto mieć skierowane w korzystną dla siebie stronę. W ten sposób będziemy w pełni sił mentalnych i zdrowotnych. Kierunek zdrowie, mimo że jest aktywny we wszystkich pomieszczeniach, według Chińczyków szczególnie uzasadniony jest dla leżenia i gotowania, ponieważ sen i jedzenie w kulturze chińskiej są odpowiedzialne za zdrowie.

Niezwykle ważne w feng shui są też żywioły. U podstaw wszystkiego, co chińskie, czy to będzie medycyna, astrologia, ćwiczenia, czy feng shui, leży koncepcja wu xing, czyli pięciu żywiołów. Żywioły przekładają się na wszystko, również odpowiadają konkretnym rejonom domu. Patrząc przez ten pryzmat, jeżeli w domu będzie problem z rejonem wody, która w medycynie chińskiej odpowiada nerkom, możemy doświadczyć osłabienia tych organów. Jeśli będzie kłopot z ogniem, możemy mieć problem z sercem. Bardzo ważna dla feng shui jest analiza astrologiczna, która nie tylko określa odpowiednie kierunki, ale też stan naszych żywiołów. W ten sposób dowiadujemy się, co konstytucyjnie nam jest potrzebne, jakiego żywiołu mamy niedobór, a jakiego nadmiar, który żywioł trzeba uzupełnić, by osiągnąć równowagę.

Jak możemy uzupełniać żywioły? Żywiołów dostarczać można chociażby odpowiednimi przedmiotami w domu czy aranżacją wnętrz. Jeżeli brakuje nam żywiołu ognia, w odpowiednim miejscu warto zainwestować w kominek. Może dla takiej osoby najlepszym sposobem będzie spanie przy kominku lub świecach. Jeżeli mamy niedobór metalu, możemy mieć metalowe elementy, metalową ramę łóżka, ale też w kuchni pięciu przemian wprowadzać więcej pożywienia odpowiadającego metalowi. Jeżeli ktoś urodził się z nadmiarem wody, często występuje u niego tendencja do alkoholizmu w aspekcie społecznym, a zdrowotnie będzie mieć kłopoty z nerkami albo dystrybucją płynów w organizmie. Jeśli taki człowiek postawi w sypialni akwarium, będzie go to dodatkowo obciążać. Bardzo popularna w Polsce była korespondująca z tym założeniem metoda zainicjowana w XIX wieku przez księdza Knajpa, tzw. wodolecznictwo. Ludzie mieli w domu w tamtym czasie tak dużo lamp naftowych, świec, kominków i pieców, że występował u nich nadmiar żywiołu ognia. Skutkowało to nadmiernym przegrzaniem, wysuszeniem i stanami zapalnymi. Metoda polegała na poddaniu się zabiegom z biczy wodnych, które sprawiały, że wyjątkowo często występujące wtedy migreny, mijały.

Czy z feng shui korzystać może każdy? Tak, bo ono służy poprawie jakości naszego życia. Każdemu polecam zapoznać się z podstawową wiedzą na temat feng shui, żeby móc z niej korzystać wszędzie, gdzie się znajdujemy. Też poza domem. W pracy, na wakacjach, w odwiedzinach. Jeśli jesteśmy skierowani w złą stronę, stajemy się niecierpliwi i gaśniemy, jak roślina, która źle posadzona, więdnie. Mech będzie zawsze dążyć do północy, kwiaty do południa. Nadrzędną zasadą jest unikać tego, co nam szkodzi. Zanim położysz się w kierunku zdrowia, naucz się więc, który to jest twój kierunek choroby i unikaj go.

Jacek Kryg kulturoznawca, religioznawca, filozof, doktorant socjologii, specjalizujący się w zagadnieniach związanych z szeroko rozumianą kulturą Chin (szczególnie z taoizmem), od 12 lat jest członkiem ścisłego zarządu IFSA (Międzynarodowe Stowarzyszenie Feng Shui) z siedzibą w Singapurze

Żywioły w mieszkaniu

Drewno, ogień, ziemia, metal i woda mają wpływ na różne dziedziny życia, dlatego ważna jest ich zrównoważona obecność w różnych strefach domu. Z każdym z tych elementów łączą się inne kształty, kolory oraz rodzaje przedmiotów.
  • Drewno dobrze wpływa na kreatywność i rozwój. Z tym elementem łączą się przedmioty o podłużnym kształcie przypominające pnie drzew oraz kolory zielony i niebieski.
  • Ogień zwiększa odwagę i umiejętności przywódcze. Aby wprowadzić ten element do swojego domu, warto udekorować wnętrza świecami i wzorami zwierzęcymi. Kolory związane z ogniem to czerwony, ale również odcienie różu i fioletu. Według zasad nowoczesnego feng shui obecność tego żywiołu wzmocnią również urządzenia elektroniczne.
  • Ziemia ma wpływ na siłę fizyczną, stabilność i zdrowie. Kolory związane z tym elementem to tak zwane barwy ziemi: brązy, zielenie i beże. Również przedmioty o kwadratowym lub prostokątnym kształcie oraz niskie, płaskie powierzchnie.
  • Metal jest odpowiedzialny za jasność myśli, logikę i zdolności analityczne, pomaga się również skupić. Łączą się z nim kształty okrągłe i owalne oraz kolory, takie jak biel, szarość, srebro oraz jasne, pastelowe barwy. Oprócz mebli i przedmiotów wykonanych z metali siłę tego żywiołu wzmocnią również kamienie.
  • Woda jest odpowiedzialna za duchowość i emocje. Czerń i ciemne barwy wzmacniają jej oddziaływanie. Bardzo ważne dla tego elementu są również lustra i nieregularne, falujące kształty. (Źródło: westwing.pl)