1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Co jeść w pracy? Radzi Katarzyna Błażejewska-Stuhr

Co jeść w pracy? Radzi Katarzyna Błażejewska-Stuhr

Drugie śniadanie jest nie mniej ważne niż pierwsze. podkreśla Katarzyna Błażejewska-Stuhr. (Fot. iStock)
Gdy chłodniej, trudno zaspokoić apetyt lemoniadą, arbuzem i ogórkiem z miodem. Można sięgnąć po kanapkę z pomidorem, solą, pieprzem i cebulą, ale muzycy grający„Addio, pomidory” już stroją instrumenty. Co jeść w pracy?

Lato powoli staje się wspomnieniem. Kto nie posyła dzieci do szkoły i wpadł na pomysł urlopu we wrześ­niu, ten szczęściarz. A jak uporządkować nasze żywienie, gdy musimy wychodzić z domu? I nawet jeśli grozi nam kolejny lockdown, to wszystko, co poniżej, pozostaje aktualne, gdyż jedzenie w domu wcale nie powinno różnić się od tego poza nim.

Gdy rano zjemy, przestajemy intensywnie produkować kortyzol. Ten hormon, który wydziela się w chwilach stresu i o poranku, dba między innymi o utrzymanie wysokiego stężenia glukozy we krwi. Ma to sens, gdy coś nam grozi i powinniśmy mieć rezerwy cukru do szybkiego karmienia mięśni, bo musimy brać nogi za pas. Jednak na co dzień takich rezerw nie potrzebujemy. Jeżeli nie planujecie porannych gonitw za autobusem lub ucieczki przed psem sąsiadów, sugeruję zjedzenie śniadania, najlepiej niedługo po obudzeniu.

A co na śniadanie? Ponieważ moją ulubioną odpowiedzią jest „urozmaicona dieta”, to proponuję: owsiankę w poniedziałek, jajko na miękko we wtorek, jaglankę w środę, jogurt z muesli i owocami w czwartek, koktajl w piątek.
Drugie śniadanie jest nie mniej ważne niż pierwsze. Jeżeli zjemy w pierwszej części dnia wystarczająco kalorycznie i odżywczo, to unikniemy popołudniowego głodu, ataku na lodówkę wieczorem i nocnych przechadzek do kuchni. Bilans musi się zgadzać i jeżeli nie zadbamy o to, by jeść wcześniej, ciało upomni się o swoje później. Choć zasada, żeby nie jeść po godzinie 18, nie jest tak ważna (wolę wersję, żeby iść spać dwie, trzy godziny po ostatnim posiłku), to jednak gdy zjemy późno, będziemy gorzej spać. Z kolei zapełniony wieczorem brzuch nie będzie czekał na śniadanie i cały plan żywieniowy się wywróci.

Na drugie śniadanie polecam oldskulową kanapkę. Oczywiście z pełnoziarnistego (razowego) pieczywa z dodatkiem warzyw, a nie tylko białka i tłuszczu. I nie z listkiem sałaty albo trzema plastrami ogórka – traktujcie mnie poważnie! Dodatek warzyw do posiłku to co najmniej pół pęczka rzodkiewek, pół papryki, ogórek kiszony czy cała cykoria.


Polecam koktajle lub świeże soki warzywno-owocowe, ale pamiętajmy, że to za mało na posiłek. Wzbogaćmy je garścią orzechów i pestek. Codziennie powinniśmy zjeść ich garść. Warto je mieć przy sobie na wypadek głodu. Znowu przypomnę o urozmaiceniu – jednego dnia włoskie, drugiego laskowe, trzeciego pestki słonecznika.


Ale można też upiec muffinki z warzywami (z marchewką na słodko lub wytrawne, na przykład z pomidorami, kukurydzą i łososiem).
Jestem fanką sałatek z dodatkiem kaszy, pełno­ziarnistego makaronu, ziemniaków lub ryżu. I teraz seria bonusów płynących z takich dań. Po pierwsze, możemy je sobie przygotować na kilka posiłków. Po drugie, gdy produkty skrobiowe (kasze, ziemniaki) poleżą w lodówce po ugotowaniu, to staną się źródłem tak zwanej skrobi opornej. Nie jest ona w pełni trawiona w przewodzie pokarmowym, co ma zalety. I mniej cukru się wchłonie, więc dania te są przyjaciółmi wszystkich z podwyższoną glukozą, cukrzycą i insulinoopornością.

I, po trzecie, skrobia oporna jest rarytasem dla dobrych mikrobów żyjących w jelitach. Sałatka zrobiona dzień wcześniej poprawi i nastrój, i odporność! Wrzućmy do niej jak najwięcej warzyw, jakieś źródło białka: czy to rośliny strączkowe, czy kawałek ryby, mięsa lub sera. Do tego dobrej jakości tłuszcz: oliwa, olej lniany, rydzowy, z czarnuszki czy z orzechów włoskich – co kto lubi i ma pod ręką.



ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze