1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie

Dobry miks. O zaletach koktajli mówi doktor Hanna Stolińska, dietetyczka

Koktajl to najłatwiejszy sposób, żeby przemycić niektóre z superfoods, zwłaszcza te, które kupujemy w postaci proszku, jak: acai, morwa, chlorella czy spirulina. A koktajl zyskuje na wartości. (Fot. iStock)
Zdrowe, wartościowe, proste w przygotowaniu. Wspierają nas przy leczeniu rozmaitych dolegliwości. I są pyszne. O zaletach koktajli mówi doktor Hanna Stolińska, dietetyk kliniczny, autorka książki „Koktajle do zadań specjalnych”.

Koktajl często kojarzy nam się z deserem. Owoce, cukier, kefir. Pani proponuje inne podejście. Koktajl jako posiłek.
Tak, fajny zbilansowany posiłek. Możemy sobie w taki sposób urozmaicić dietę i odżywić organizm. Nie chciałabym, żeby czytelnik miał wrażenie, że koktajle są na odchudzanie czy oczyszczanie organizmu. Nie.

To w pani zamyśle ekwiwalent jednego posiłku?
Jak najbardziej. Choć może precyzyjniej byłoby powiedzieć, że to po prostu jeden posiłek. Większość moich propozycji to koktajle stanowiące połączenie warzyw, owoców, czasem dodatku mlecznego albo zamiennika mleka, z dodatkiem produktów zbożowych, orzechów i nasion – są tak zbilansowane, że naprawdę stanowią pełnowartościowy posiłek.

Dzieli je pani na dziesięć grup ze względu na dolegliwości: spokój, sprawny mózg, supermetabolizm, ulga dla jelit, cukier w dół, energia, wsparcie dla wątroby, piękne włosy i cera, regeneracja, odporność. To wspomaganie leczenia czy raczej profilaktyka?
I jedno, i drugie. We wstępie do każdego rozdziału pisałam, jak dane produkty użyte w koktajlu wpływają na funkcjonowanie organizmu, jak pomagają przy problemach.

Możemy się koktajlami wspomagać dowolnie długi czas czy to jednak okresowa kuracja?
Możemy pić je przez cały rok, nie ma tu żadnych ograniczeń. Poza jednym: nie zamieniajmy więcej niż jednego posiłku na koktajl, bo nasze jelita też muszą trochę popracować, niedobrze, by przyjmowały tylko płyny.

Mam problem z jedzeniem śniadań. Jakiś czas temu odkryłam, że jeśli zmiksuję sobie na przykład mleko migdałowe z bananem i płatkami owsianymi, to takie śniadanie mi łatwiej „wchodzi”. Dobry pomysł?
Zdecydowanie tak. Wielu moim pacjentom, którzy nie lubią śniadań, polecam taki poranny koktajl. Oczywiście jego skład można modyfikować według własnych upodobań.

Czy jest jakaś żelazna zasada, którą powinniśmy się kierować przy komponowaniu koktajli – czegoś z czymś łączyć nie wolno, coś z czymś właśnie trzeba?
Koktajle mają to do siebie, że ogranicza nas tylko wyobraźnia. W książce przedstawiam swoje propozycje, ale można połączyć wszystko, na co tylko mamy ochotę. Nie ma, że coś jest właściwe, a co innego nie. Doprawiamy też według upodobań. Kurkuma, imbir, cynamon, chili, wszystko się w koktajlu sprawdzi.

Teraz dużo się mówi o tym, żeby nie przesadzać z ilością owoców w diecie. Koktajle wyłącznie owocowe nie są dla nas najlepsze?
Stosunek ilości warzyw do owoców w diecie powinien wynosić cztery do jednego, czyli na cztery porcje warzyw możemy zjeść jedną porcję owoców. Ale pamiętajmy, że tyjemy od nadmiaru wartości energetycznej, nie od samych owoców. Nie unikajmy owoców, myślmy jednak o tym, żeby nie było ich zbyt wiele. Większość moich propozycji koktajli to połączenie warzyw i owoców.

Coraz więcej myślimy o ekologii, często staramy się kupować jedynie organiczne owoce i warzywa. Czy to rzeczywiście w przygotowaniu koktajli kluczowe?
Nie ma co przesadzać. Oczywiście, jeśli mamy możliwość używania produktów organicznych, jestem jak najbardziej za, ale jeśli nie, nie martwiłabym się przesadnie. Ktoś, kto ma zdrową wątrobę i nerki, poradzi sobie z oczyszczaniem. Pamiętajmy, że warzywa i owoce, nawet nieorganiczne, mają zdecydowanie więcej zalet, muszą być składnikiem naszej diety.

Koktajle to też, jak pani pisze, dobry sposób na prowadzenie kuchni zero waste.
Tak, to świetne rozwiązanie. Możemy zmiksować wszystko, co przywiędłe, wszystko, co nam zostanie – na przykład resztki kaszy jaglanej z obiadu. Tak samo jak to, co na ogół wyrzucamy, typu natka rzodkiewki czy marchewki. Albo skórki z jabłka, które obraliśmy dziecku.

Superfoods – jak je wykorzystać w koktajlach?
Uważam, że koktajl to najłatwiejszy sposób, żeby przemycić niektóre z superfoods, zwłaszcza te, które kupujemy w postaci proszku, jak: acai, morwa, chlorella czy spirulina. A koktajl zyskuje na wartości.

Można też przemycać w ten sposób coś, za czym nie przepadamy. W moim przypadku byłby to jarmuż. Napisała pani, że jest królem warzyw. A ja jakoś za nim nie przepadam…
Jarmuż rzeczywiście ma najwięcej wartości w jednostce objętości. Najwięcej witamin i składników mineralnych. I to prawda, nie każdy go lubi. W koktajlu jego smak zniknie, a wartości odżywcze zostaną.

Nie była pani wielbicielką koktajli, teraz jest pani ich orędowniczką.
Mam problemy z jelitami – koktajl okazał się fajną, lekkostrawną formą zjedzenia czegoś na surowo. Bałam się, że zaraz po wypiciu będę głodna –i te obawy się nie potwierdziły. Czułam się długo syta, problemy jelitowe się wyciszyły. Teraz codziennie robię sobie koktajle.

To też dobry pomysł na wzięcie posiłku do pracy.
Do pracy, do szkoły, na wyjazd. Wystarczy fajna butelka, do której przelewamy koktajl, i problem z głowy. Bez noszenia iluś tam pudełek i odgrzewania w mikrofali. 

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze