1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Sposoby na zaparcia

Sposoby na zaparcia

123rf.com
123rf.com
Musisz się sporo namęczyć, by nasiadówka w toalecie skończyła się sukcesem? Mimo różnych sposobów na zaparcia wypróżniasz się rzadziej niż trzy razy w tygodniu? Jak rozwiązać ten problem?

Zaparcia to nie choroba, ale niedyspozycja układu pokarmowego. To ostrzegawczy objaw, że należy wprowadzić zmiany do trybu życia lub udać się do lekarza, bo przyczyny są poważniejsze niż brak dobrych nawyków.

Ale zacznijmy od dobrych nawyków. Nie do pomyślenia byłoby wyjście z domu bez starannego uczesania włosów, a dlaczego z równą troską nie traktować układu pokarmowego? Poranny posiłek to dla jelita wezwanie do pełnej gotowości. Jednak większość osób wstaje w pośpiechu, wykonuje wszystkie czynności niezbędne przed opuszczeniem domu i pędzi do pracy. Nie daje najmniejszych szans końcowemu odcinkowi jelita grubego - to nie jest dobry sposób na zaparcia. Toalety publiczne nie sprzyjają potrzebom osoby z zaparciami. I stąd kolejna zwłoka. Najlepiej więc przyjąć dłuższą wizytę w łazience przed wyjściem z domu. Normalnie po pół godzinie od śniadania stolec jest gotów na ostatni etap wędrówki.

Zaparcia to nie tylko efekt ignorowania potrzeby wypróżnienia. Często głównym winowajcą jest niewłaściwa dieta. Czyli przewaga mięs, serów i tłuszczu nad warzywami i owocami. Te ostatnie zawierają błonnik który wiąże wodę i rozluźnia stolec. Jego rolą jest także pobudzanie jelita do ruchów perystaltycznych. Zalecana dzienna ilość błonnika to 20-35 gramów, a my średnio zjadamy  od 5 do 15 gramów.

Więcej płynów, ciemnego, pełnoziarnistego pieczywa, surowych warzyw, musli i owoców przynosi poprawę. Skuteczne bywają suszone śliwki. Można na noc zalać garść owoców przegotowaną wodą. Rano wodę należy wypić, a śliwki zjeść. Otręby pszenne i zmielone siemię lniane dodawane do zup i sałatek to kolejny naturalny sposób. Na zaparcia pomaga także wiele leków - od zawierających błonnik, po preparaty oleiste ułatwiające wędrówkę treści pokarmowych przez jelito grube. Ale takie sposoby na zaparcia powinny być ostatecznością. Zanim udamy się do apteki lepiej też pójść na dłuższy spacer. Ćwiczenia fizyczne w dawce po pół godziny trzy razy w tygodniu wydajnie skracają pobyty w łazience.

Jeśli te sposoby na zaparcia nie pomagają, stolce są twarde i bryłowate i masz stałe poczucie niepełnego wypróżnienia, należy pójść do lekarza. Kłopoty z wypróżnianiem towarzyszą wielu chorobom, niektóre nie są związane z układem pokarmowym (mogą być objawem niedoczynności przysadki i tarczycy, zaburzeń gospodarki potasem, wapniem i magnezem, wielu zaburzeń neurologicznych i psychicznych).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Celiakia – życie bez glutenu

W ostatnich latach poprawił się znacznie dostęp do produktów bezglutenowych, których znakiem rozpoznawczym jest przekreślony kłos. W większości sklepów możemy już kupić np. pieczywo bezglutenowe. (Fot. iStock)
W ostatnich latach poprawił się znacznie dostęp do produktów bezglutenowych, których znakiem rozpoznawczym jest przekreślony kłos. W większości sklepów możemy już kupić np. pieczywo bezglutenowe. (Fot. iStock)
Gluten jest białkiem (a raczej mieszaniną białek) zawartym w ziarnach zbóż - pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa. Jest też powszechnym składnikiem ludzkiej diety. Występuje w mące, pieczywie, ciastach, ciastkach, makaronach, pizzy i wielu innych produktach spożywczych. Skoro jest tak wszechobecny, czy można bez niego żyć?

Ścisła dieta bezglutenowa jest obecnie jedynym lekarstwem dla chorych na celiakię lub alergię na gluten. Stosując ją mogą uniknąć groźnych dla zdrowia i życia powikłań. Niestety, ludzie ci nie zawsze mogą liczyć na zrozumienie ze strony innych, nawet krewnych czy przyjaciół. Gdy mówią, że nie mogą czegoś jeść natychmiast pada podejrzenie, że się odchudzają. Sytuacje, w których ktoś przygotowuje posiłki na przyjęcie pod kątem bezglutenowca należą do rzadkości.

- Ludzie bardziej akceptują, że ktoś ma cukrzycę lub że jest wegetarianinem niż fakt, że nie może jeść różnych rzeczy z powodu celiakii. Często to bagatelizują. Pytają: Jak taka mała ilość czegoś z glutenem może ci zaszkodzić? Ale ona właśnie zaszkodzi, bo gluten jest przez te osoby absolutnie nietolerowany - mówi Małgorzata Źródlak, prezes Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej. U jej syna Michała celiakię zdiagnozowano, gdy miał sześć lat.

Gluten jest białkiem (a raczej mieszaniną białek) zawartym w ziarnach zbóż - pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa. Jest powszechnym składnikiem ludzkiej diety. Występuje w mące, pieczywie, ciastach, ciastkach, makaronach, pizzy. Ale nie tylko. W przemyśle spożywczym dodaje się go do wszystkiego - w postaci zagęszczaczy na bazie skrobi pszennej. Jest obecny z wędlinach, parówkach, jogurtach, śmietanie, serkach, cukierkach, batonikach, zawiera go nawet piwo.

- Mój syn z własnej woli nie zje niczego z glutenem, bo doskonale pamięta jak cierpiał przed diagnozą, jak bolał go brzuch - mówi pani Małgorzata. Jednak, bardzo gwałtowne objawy po spożyciu glutenu, np. wysypka, biegunka, wymioty, a nawet wstrząs anafilaktyczny, występują raczej u osób z alergią na gluten. Chorzy na celiakię mogą czasem reagować bólem głowy czy gorszym samopoczuciem, ale z reguły jednorazowe spożycie glutenu nie daje u nich objawów. Są one odłożone w czasie. Gluten stopniowo przyczynia się do uszkodzenia kosmków jelitowych, co w konsekwencji może prowadzić do zaburzeń we wchłanianiu pokarmów.

Wtedy mogą się pojawić - i tak jest najczęściej u dzieci - bóle i wzdęcia brzucha, biegunki, rozdrażnienie. Z powodu niedożywienia, dochodzi też do zahamowania wzrostu, chudnięcia i niedowagi. Najczęściej jednak symptomy nie są specyficzne dla układu pokarmowego, a chorzy wędrują od lekarza do lekarza w poszukiwaniu wyjaśnienia dla niedającej się leczyć anemii, nawracających aft i stanów zapalnych jamy ustnej, uporczywych bólów głowy, depresji, problemów skórnych, niedorozwoju szkliwa zębowego, wczesnej osteoporozy, problemów z płodnością. Wśród pacjentów z celiakią nierzadko występuje nadwaga.

Wykrywalność tego schorzenia jest w Polsce ciągle zbyt niska. Szacuje się, że cierpi na nią 1 proc. populacji, czyli około 440 tys. Polaków, ale choroba jest zdiagnozowana u 5-7 proc. Często wykrywa się ją dopiero wtedy, gdy u pacjenta dojdzie do dużego wyniszczenia organizmu.

Choroba ta może się ujawnić w każdym wieku – u małego dziecka, gdy tylko wprowadzi mu się do diety produkty z glutenem, ale też w okresie dorastania, podczas ciąży czy silnych stresów. Predyspozycje do niej są uwarunkowane genetycznie. Celiakii towarzyszy nadmierna reakcja układu odporności na gluten, która doprowadza do uszkodzenia kosmków w jelicie cienkim. Do zdiagnozowania choroby niezbędne jest wykonanie biopsji jelita cienkiego i stwierdzenie obecności specyficznych przeciwciał we krwi.

- Ścisła dieta bezglutenowa jest obecnie jedynym lekiem dla pacjentów z celiakią. Nieprzestrzeganie jej powoduje pojawienie się objawów choroby i naraża pacjenta na poważne powikłania, jak osteoporoza, choroby nowotworowe układu pokarmowego, zaburzenia funkcjonowania śledziony, które zwiększają ryzyko poważnych infekcji - wyjaśnia dr Piotr Dziechciarz, gastroenterolog dziecięcy ze Szpitala Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w Warszawie.

Według Małgorzaty Źródlak, w ostatnich latach, między innymi dzięki działaniom Stowarzyszenia, poprawił się znacznie dostęp do produktów bezglutenowych, których znakiem rozpoznawczym jest przekreślony kłos. Kiedyś można było dostać mąkę, makaron czy chleb bez glutenu, ale brakowało bezglutenowych wędlin, nabiału. Teraz produkty te są do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością, a nawet w supermarketach. Na prośbę Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej, Episkopat Polski udzielił nawet zezwolenia na stosowanie niskoglutenowych hostii.

- Niektórzy ludzie cierpiący od wielu lat na celiakię mają przyjaciół czy znajomych, którzy wiedząc o tym kompletnie się nie przejmują ich dietą. Albo traktują ją jak fanaberię, utożsamiają z dietą odchudzającą - mówi pani Małgorzata.

Na forum Stowarzyszenia można znaleźć m.in. takie wpisy: Tolerancja jest towarem deficytowym, a ja nie mam ochoty tatuować sobie na czole "jestem na diecie bo jestem chora". Przykłady? W Święta komentarz teścia: zacznij dziewczyno wreszcie jeść normalnie, bo się wykończysz. Imieniny w pracy (nie-moje): o! a dla pani to nic nie ma, bo pani to ciągle na diecie.... (tu złośliwy uśmieszek). Imprezka w pracy: no, niech się pani częstuje, od jednego kawałeczka pani nie utyje!

- Nas zawsze bardzo cieszy, gdy osoba zapraszająca kogoś z nietolerancją glutenu na wizytę domową pyta, co można mu podać. Chcemy, by nas traktowano zwyczajnie, po ludzku. Gdy ktoś zapyta, zawsze chętnie podpowiemy, co czym zastąpić w prosty sposób, żeby nie zrobić kłopotu. Czasem sami przynosimy coś bezglutenowego– przyznaje Małgorzata Źródlak.

Bardzo wiele rzeczy naturalnie nie zawiera glutenu, jak nieprzetworzone mięso, warzywa, owoce, ryż, kasze, ziemniaki, kukurydza, soja, proso, gryka, fasola, groch, orzeszki. Dlatego, jeśli tylko chce się coś przygotować dla bezglutenowca, można to zrobić bez trudu. Sosy na przykład można zagęszczać mąką ziemniaczaną albo kukurydzianą. Poza piwem, które zawiera słód jęczmienny, osoby z nietolerancją glutenu mogą pić alkohole, takie jak wino czy czysta wódka. Może się zdarzyć, że likier będzie zawierał dodatek glutenu.

Listę produktów zabronionych i dozwolonych na diecie bezglutenowej można znaleźć na stronie Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej. Są tam również wskazówki, gdzie produkty bez glutenu można nabyć. Stowarzyszenie prowadzi również Punkt Informacyjno-Konsultacyjny dla wszystkich potrzebujących informacji lub pomocy.

  1. Zdrowie

Nasz "drugi mózg". Jak praca jelit wpływa na samopoczucie i zdrowie psychiczne?

„Jelita to gigantyczny matrix, który rejestruje nasze życie wewnętrzne i oddziałuje na podświadomość” – pisze mikrobiolog Giulia Enders. (Fot. iStock)
„Jelita to gigantyczny matrix, który rejestruje nasze życie wewnętrzne i oddziałuje na podświadomość” – pisze mikrobiolog Giulia Enders. (Fot. iStock)
Zazwyczaj swoje centrum dowodzenia lokalizujemy w głowie. To ona odpowiada za zdolność logicznego myślenia, analizowanie, odczuwanie radości. Okazuje się jednak, że na nasze samopoczucie i zdrowie psychiczne ma wpływ także praca brzucha.

Świat medycyny i nauki przestaje traktować jelita jedynie jako przyrząd do transportowania i rozkładania pokarmu oraz wydalania resztek. Kiedyś podchodził do nich z lekką rezerwą, dziś zaczyna obdarzać ten narząd coraz większym szacunkiem. Zdarza się nawet, że nazywa się je „drugim mózgiem” – okazuje się bowiem, że jelita dysponują różnego rodzaju przekaźnikami, są wyjątkowo precyzyjnie unerwione i wyposażone w skomplikowane sieci neuronowe. A do tego dzięki swej olbrzymiej powierzchni pełnią rolę największego narządu zmysłowego w ludzkim organizmie – i w przeciwieństwie do zamkniętego w kostnej puszcze i odizolowanego od reszty ciała mózgu zawsze znajdują się w samym środku wydarzeń. „Jelita to gigantyczny matrix, który rejestruje nasze życie wewnętrzne i oddziałuje na podświadomość” – pisze mikrobiolog Giulia Enders w książce „Historia wewnętrzna. Jelita – najbardziej fascynujący organ naszego ciała”.

Siła z brzucha

W jaki sposób kondycja jelit może wpływać na nasz dobrostan psychiczny? – Jelita mają z mózgiem specjalne, bezpośrednie połączenie, którym informują go o naszym „życiu wewnętrznym” – wyjaśnia Magdalena Rybner, specjalista medycyny rodzinnej. – Odbywa się to za pomocą nerwu błędnego, który biegnie przez przeponę, mija serce, płuca i przełyk i dociera bezpośrednio do mózgu. Impulsy, które są wysyłane przez jelita, trafiają do wielu części mózgu, m.in. do układu limbicznego, ciała migdałowatego czy hipokampu. A to nie pozostaje bez wpływu na naszą kondycję psychiczną – struktury te są bowiem powiązane nie tylko z procesem zapamiętywania, ale też motywacją czy regulacją zachowań oraz odczuwanych emocji (zarówno pozytywnych, jak i negatywnych).

I potwierdzają to badania. Irlandzcy naukowcy przez kilka tygodni podawali myszom preparaty zawierające drobnoustroje przyjazne dla flory bakteryjnej jelit, a potem poddawali gryzonie różnym eksperymentom sprawdzającym funkcje poznawcze. Wyniki były zaskakujące: myszy o „dokarmionym” układzie pokarmowym odznaczały się większą determinacją, miały niższy poziom hormonów stresu we krwi i osiągały lepsze wyniki w testach na orientację. Były też bardziej zmotywowane, a na dodatek szybciej się uczyły i miały lepszą pamięć niż ich „niedokarmione” koleżanki.

Emocjonalne kiszki

Robiono też eksperymenty, które potwierdzają związek pomiędzy zdrowiem jelit a przetwarzaniem emocji i samopoczuciem u ludzi. Najprostszy przykład: osoby cierpiące na nadwrażliwość jelit lub choroby takie jak wrzodziejące zapalenie jelita grubego czy choroba Leśniowskiego-Crohna znacznie częściej zapadają na depresję i odczuwają stany lękowe. I to nie tylko dlatego, że spodziewają się bólu czy innych niedogodności związanych z chorobą. Giulia Enders opisuje jedno z badań: „Po czterech tygodniach przyjmowania mieszanki wybranych bakterii u badanych nastąpiły wyraźne zmiany w pewnych obszarach mózgu, zwłaszcza tych, które odpowiadają za odczuwanie bólu i przetwarzanie emocji”. Jak to możliwe? Jedną z przyczyn może być wpływ flory bakteryjnej na wytwarzanie tzw. hormonu szczęścia – okazuje się bowiem, że ponad 90 proc. serotoniny produkowanej przez ludzki organizm powstaje właśnie w komórkach jelit! Kiedy zmienia się jej aktywność, „górny” mózg zaczyna otrzymywać inne doniesienia z mózgu „dolnego”. Może to właśnie dlatego udręczone chorobą jelita w zadziwiająco skuteczny i trwały sposób rujnują nastrój w głowie? Jeśli nękają nas spadki nastroju i dopadają niewytłumaczalne lęki, pamiętajmy: być może przyczyną nie jest brak równowagi pewnych substancji w mózgu, lecz stan naszego brzucha.

Ale ta komunikacja odbywa się także w odwrotnym kierunku. Najlepszym przykładem jest reakcja organizmu na sytuacje stresowe. Każdemu z nas zdarza się walczyć z presją czasu bądź czuć lęk przed wystąpieniem publicznym. Co wtedy dzieje się w naszym brzuchu?

– Kiedy mózg uznaje, że dzieje się coś złego, uruchamia tryb awaryjny – mówi Magdalena Rybner. – Jednym z jego elementów jest przekierowywanie energii, jaką dysponuje organizm, do mięśni i mózgu. A skąd ją wziąć? Najprostszym rozwiązaniem jest zaciągnięcie „energetycznej pożyczki” u jelit: w efekcie zostają wyhamowane procesy trawienne, mniej krwi idzie do jelit, a one same wytwarzają mniej śluzu. Jeśli taka sytuacja trwa przez krótki czas, wszystko jest w porządku. Ale kiedy zaczyna się przeciągać, jelita płacą za to zdrowiem.

W jaki sposób? Zdaniem Magdaleny Rybner, gorsze ukrwienie i mniejsza ilość ochronnego śluzu sprawiają, że ścianki jelit stają się słabsze. W odpowiedzi na ten stan rzeczy zmienia się „klimat” w ich wnętrzu – niestety, ten nowy sprzyja raczej namnażaniu się mniej przyjaznych bakterii. Z kolei zmiana składu flory bakteryjnej to nie tylko skłonność do biegunek bądź bóle brzucha, ale też pogorszenie się samopoczucia emocjonalnego. Jaki z tego wniosek? Przecież stresu uniknąć się nie da! Ale można w okresach, kiedy się nasila, zasilać jelita dobrymi bakteriami.

Odporność ze środka

Układ odpornościowy składa się z kilku pięter. Nasze jelita są jednym z nich. – I to jednym z najważniejszych – to tu znajduje się ponad 70 proc. limfocytów, którymi dysponujemy – wyjaśnia Magdalena Rybner. W rozwoju, regulacji i sprawnym funkcjonowaniu układu odpornościowego bardzo ważną rolę pełnią bakterie jelitowe, które aktywują jego różne komórki. W naszych jelitach bytuje na co dzień ponad tysiąc różnego rodzaju gatunków bakterii! I ważne, by ten bakteryjny zestaw, czyli mikrobiom, miał właściwy skład. Często zwykła suplementacja „dobrych” bakterii wystarcza, by układ odpornościowy zaczął działać nawet kilka razy sprawniej – i ktoś, kto cierpi na ciągłe przeziębienia, na długi czas się od nich uwolnił. Z tego samego powodu trzeba regularnie uzupełniać nasze menu o produkty zawierające naturalne kultury bakterii. To zapewni prawidłową „odporność kolonizacyjną”: jeśli wszystkie miejsca w jelicie będą zajęte przez sprzyjające nam lub neutralne bakterie, te chorobotwórcze nie będą się miały gdzie osiedlić i zostaną wydalone.

To, jak wygląda nasz jelitowy mikrobiom, może być powiązane także z chorobami autoimmunologicznymi. Okazuje się bowiem – co odkrył zespół dr. Jose Schera z New York University – że jelitowy mikrobiom osób cierpiących na reumatoidalne zapalenia stawów zawierał w sobie bakterię o nazwie Prevotella copri; podczas gdy mikrobiom ludzi wolnych od tej choroby był także wolny od tej bakterii. Doktor Scher zauważył też, że u innych pacjentów z autoimmunologicznymi schorzeniami stawów poziomy pewnych rodzajów bakterii jelitowych były zdecydowanie niższe niż u zdrowych ludzi. Na razie zespół dr. Schera nie wyciąga ostatecznych wniosków, jednak – jak określił to autor badań – na arenę trafił nowy gracz. Jego zadaniem jest zwrócić uwagę świata medycznego na znaczenie ludzkiego mikrobiomu jelitowego.

– Nie da się zaprzeczyć, że nasz mikrobiom zmienił się pod wpływem cywilizacji – zgadza się Magdalena Rybner. – Wprowadzenie do masowego użytku antybiotyków, całkowicie odmienna dieta niż w czasach naszych dziadków oraz ograniczony kontakt z mikrobiomami typowymi dla świata zwierząt i roślin – to wszystko sprawia, że nasz wewnętrzny ekosystem bakteryjny działa inaczej. I nie jest wykluczone, że właśnie tę zmianę uda się powiązać z rosnącą ilością chorób autoimmunologicznych i alergicznych.

  1. Zdrowie

Produkty do pielęgnacji blizn – jakie wybrać?

Fot. materiały prasowe partnera
Fot. materiały prasowe partnera
Blizna powstaje w miejscu, gdzie przerwana została ciągłość skóry – to ostatni etap procesu gojenia się rany. Jednym z czynników korzystnie wpływających na tworzenie się blizn jest odpowiednia ich pielęgnacja. Dzięki właściwie dobranym preparatom możliwe jest poprawienie wyglądu blizny i zmniejszenie jej widoczności na każdym etapie, dotyczy to także blizn dojrzałych. Warto zastosować odpowiednie produkty do pielęgnacji jak najwcześniej, by poprawić komfort fizyczny i maksymalnie zmniejszyć widoczność blizny.

Jak przebiega proces tworzenia się blizn?

Tworzenie się blizny rozpoczyna się w ostatniej fazie gojenia się rany. Powstają wówczas nowe włókna kolagenowe tworzące na powierzchni zasklepionej rany tkankę, która będzie pełnić funkcję skóry. Nowa tkanka, czyli blizna, różni się od skóry w nieuszkodzonych miejscach – nie ma na niej mieszków włosowych ani gruczołów łojowych i potowych. Blizna nie opala się i nie jest unerwiona. Jest mniej elastyczna od pozostałej skóry i różni się od niej kolorem. Z początku zazwyczaj jest od niej ciemniejsza (może być czerwona lub sina, a nawet fioletowa), z czasem zaczyna blednąć. Proces tworzenia się blizny rozpoczyna się zwykle po kilku dniach, a jej dojrzewanie może trwać nawet dwa lata.

Od czego zależy wygląd blizn?

Na to, jak wygląda blizna, wpływ ma wiele czynników. Ważny jest m.in. wiek pacjenta. U osób młodych obserwuje się częstsze występowanie blizn przerostowych, wypukłych i keloidów; ma to związek z nadprodukcją kolagenu. Z kolei osoby starsze są bardziej narażone na powikłania w czasie gojenia się ran, co ma ujemny wpływ na wygląd powstającej blizny. Ryzyko przerostów i innych nieprawidłowości w tworzeniu się blizny wzrasta, gdy proces gojenia się rany przebiega dłużej, na przykład z powodu infekcji albo wtórnych uszkodzeń. Na wygląd blizny duży wpływ ma również sposób jej pielęgnacji. Warto odpowiednio wcześnie rozpocząć mobilizację blizny, co zapobiegnie tworzeniu się zrostów i blizn wypukłych, oraz zastosować odpowiednie produkty zmniejszające widoczność blizny i poprawiające jej kolor oraz elastyczność.

Jakie preparaty do pielęgnacji blizn wybrać?

Wybór odpowiedniego produktu do pielęgnacji blizn to ważna sprawa. W przypadku zarówno świeżych blizn jak i tych dojrzałych nawet 9-letnich właściwym wyborem będzie żel z silikonem oraz plastry z silikonem (np. Sutricon). Produkty te wspomagają proces prawidłowej przebudowy blizny i poprawiają komfort fizyczny w tym czasie.

Plastry z silikonem zapewniają właściwe nawilżenie nowej tkanki i skóry wokół blizny, co łagodzi uczucie ściągania. Redukują też ryzyko tworzenia się zrostów i bolesnych przykurczów. Zmiękczają i uelastyczniają nową tkankę oraz regulują wytwarzanie kolagenu, co zapobiega tworzeniu się keloidów i blizn przerosłych. Zaleca się stosowanie plastrów z silikonem przez cały proces tworzenia się blizny. To dodatkowo ochrona przed wtórnymi uszkodzeniami i urazami.

Żel z silikonem tworzy na powierzchni blizny elastyczną powłokę ochronną, która gwarantuje właściwe nawilżenie. Świetnie nadaje się do masażu i mobilizacji blizny, co poprawia jej elastyczność i zapobiega tworzeniu się zrostów. Pamiętajmy przy tym, by masaże i mobilizację blizny rozpocząć dopiero wówczas, gdy rana w pełni się zagoi. To ważne, ponieważ zbyt wczesne zabiegi mobilizujące nową tkankę mogą spowodować wtórne urazy. Żel z silikonem stosować można także na stare blizny, by za pomocą masażów i wygładzającej powłoki nawilżająco-ochronnej poprawić ich wygląd i elastyczność.

  1. Zdrowie

Mięta dla zdrowia i urody

Już starożytni Egipcjanie, Rzymianie, Grecy i Chińczycy znali i stosowali miętę – jako przyprawę do potraw, roślinę leczniczą, a także symbol mądrości i wiedzy. (Fot. iStock)
Już starożytni Egipcjanie, Rzymianie, Grecy i Chińczycy znali i stosowali miętę – jako przyprawę do potraw, roślinę leczniczą, a także symbol mądrości i wiedzy. (Fot. iStock)
Orzeźwia w upalne dni. Doskonała do letnich potraw i napojów, kiedy świeżych liści mamy pod dostatkiem. Mięta znakomicie smakuje też z truskawkami, gruszką i arbuzem. Albo z gałką lodów...

Już starożytni Egipcjanie... To prawda, ale także starożytni Rzymianie, Grecy i Chińczycy znali i stosowali miętę – jako przyprawę do potraw, roślinę leczniczą, a także symbol mądrości i wiedzy (rzymscy adepci filozofii przybierali głowę miętowymi wiankami). Postać, w jakiej my ją znamy, mięty pieprzowej, zawdzięczamy Anglikom – powstała za ich sprawą ponad 350 lat temu na skutek zmieszania dwóch gatunków: mięty nadwodnej i mięty zielonej. O mięcie przypominamy sobie zwykle wtedy, gdy boli nas żołądek – napar z zaparzonych świeżych lub suszonych liści szybko przynosi ulgę. Ale mentha piperita pomaga też przy nerwobólach, bólach mięśni i stawów, pobudza soki trawienne do pracy, zwalcza bakterie i pasożyty, działa przeciwwymiotnie i uspokajająco. Jeśli często będziesz wdychać jej aromat, np. w postaci olejku miętowego, zmniejszysz łaknienie – niewiele zjesz i szybciej schudniesz. Roślina ta przysłużyć się może także twojej urodzie. Korzystaj zatem z jej bogactwa, bo teraz jest najlepszy czas, gdy świeżej mięty jest pod dostatkiem. Można ją wstawić do wody i używać na bieżąco albo zamrozić lub ususzyć i przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiku.

Dla urody

Prawie każda pasta do zębów i płyn do płukania ust zawiera miętę, bo odświeża oddech. Jest też składnikiem orzeźwiających żeli, np. do zmęczonych stóp i obolałych mięśni, chłodzących masek i kremów do twarzy, odżywczych balsamów i szamponów. Dwie, trzy krople olejku miętowego (nie więcej) dodane do kąpieli zapewnią błogi relaks – uspokoją i rozluźnią mięśnie. Z kolei toniki na bazie mięty odkażają skórę i łagodzą podrażnienia.

Dla zdrowia

Olejek miętowy można stosować do masażu, zwłaszcza przy stanach depresyjnych, bólach reumatycznych i wyczerpaniu psychofizycznym. Świetnie nadaje się także do zimnych okładów na bóle głowy i migreny oraz do inhalacji przy przeziębieniach (rozrzedza śluz) i infekcjach dróg oddechowych (udrożnia kanały nosowe i zatoki). Napar z liści mięty pieprzowej pomoże na mdłości, bóle żołądka i bóle menstruacyjne (działa rozkurczowo na mięśnie gładkie), łagodzi też objawy zespołu jelita drażliwego. Poleca się go – w formie okładu – na ból ucha, obrzęki i owrzodzenia.

W kuchni

Do potraw używamy świeżych lub suszonych liści – warto wykorzystać odświeżające i chłodzące właściwości mięty, dodawać ją do lodów, sałatek i deserów owocowych oraz pić schłodzony napar lub miętową herbatę. Świetna jest także do kefirów i jogurtów. Miętę stosuje się również do wyrobu likierów, słodyczy (m.in. czekolady), przyprawia się nią zupy, warzywa, ryby i mięsa – szczególnie upodobały ją sobie kuchnie: gruzińska, ormiańska i azerbejdżańska.

Co zawiera: olejek lotny (głównym jego składnikiem jest mentol), kwas askorbinowy, karoten, rutynę, garbniki, witaminę C, potas, żelazo, wapń, magnez.

Zalecana przy: skurczach i bólach żołądka, kolce jelitowej, żółtaczce, chorobach wątroby, bezsenności, nerwowości, migrenach, nerwobólach, bólach menstruacyjnych, mięśniobólach.

Przeciwwskazania: uczulenie na mentol. Nie podawać dzieciom mającym odruchy wymiotne lub torsje – może wzmóc refluks żołądka. Nadmierne stosowanie może nasilać zgagę i powodować zakłócenia snu.