1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Suplementy diety

Suplementy diety

</a> 123rf.com
123rf.com
Suplementacja podczas redukcji tkanki tłuszczowej to temat, który cieszy się dużym zainteresowaniem wśród osób, które chcą przyśpieszyć efekty swoich treningowo-dietetycznych starań. Tak jest, treningowo-dietetycznych… Mamy bowiem nadzieję, że trening i dieta podczas Twojego odchudzania idą w parze. Inaczej nawet nie myśl o suplementach. One będą tylko wspomagać Twoje starania w dążeniu do pięknej sylwetki. Bo suplement ma spotęgować efekty, które osiągasz, a nie wykonywać najważniejszej pracy za Ciebie.

123rf.com 123rf.com

Na początku warto zaznaczyć fakt, że suplementacja jako osobne działanie w odchudzaniu niestety nie skutkuje w taki sposób, jak byśmy chcieli, nie wykona za nas najważniejszej pracy, a może ją jedynie wspomóc i nieco przyśpieszyć efekt.

Suplement, jak sama nazwa wskazuje, ma być jedynie dodatkiem do reszty, odpowiednio dobrany będzie działał synergicznie wraz z odpowiednią dietą i treningiem, a to na pewno przyniesie korzyść we wspomaganiu redukcji tkanki tłuszczowej. Niebezpiecznie jest polegać jedynie na mocy cudownych, często przereklamowanych suplementach, które zachęcają coraz to nowszymi i ponoć lepszymi składnikami „odchudzającymi”. Bardzo często wspomagane są pięknie i zachęcająco pisanymi tekstami reklamowymi, w których jesteś przekonywany o ich niezwykłej skuteczności, a nierzadko też opatrzone tajemniczo brzmiącą nazwą, co przyczynia się jeszcze bardziej do wzrostu sprzedaży danego produktu. Cóż, siła marketingu i tekstu pisanego bywa naprawdę mocna.

Najbardziej poszukiwanymi suplementami wśród kobiet, choć nie tylko, są oczywiście wszelkie termogeniki i fatburnery, mające na celu przyśpieszyć spalanie tkanki tłuszczowej. Oba produkty działają w nieco odmienny sposób siłą rzeczy, gdyż różnią się przede wszystkim składem i działaniem na organizm.

Termogeniki, jak sama nazwa wskazuje, mają za zadanie podwyższyć produkcję ciepła w organizmie i zwiększyć tempo metabolizmu podstawowego, a co za tym idzie szybszego spalania kalorii i tkanki tłuszczowej. Suplement ten służy również większemu pobudzeniu i naenergetyzowaniu Twojego ciała i dodaniu Ci tzw. „powera” przed treningiem (albo na cały dzień), ma także wspomóc Twoją koncentrację i stymulować do cięższej pracy podczas treningu.

Podstawowym składnikiem większości tzw. termogeników jest spora dawka kofeiny (często kofeiny z guarany) i innych składników wspomagających jej pobudzające działanie, jak ekstrakty zielonej herbaty, pieprzu cayenne, piperyny (ekstrakt czarnego pieprzu), synefrynę czy imbir, a także inne, które przede wszystkim działają stymulująco na ośrodkowy układ nerwowy i hamują zmęczenie podczas treningu. Często na początku suplementacji tego produktu możesz zauważyć, że trening wykonujesz łatwiej i nie męczysz się tak szybko, a przy tym czujesz większą moc i pobudzenie do wykonywania swojego planu treningowego.

Jednak suplementy termogeniczne, które zawierają kofeinę nie będą dobrym rozwiązaniem dla wszystkich osób, które myślą o zwalczeniu nadmiernej tkanki tłuszczowej. Lekkie podwyższenie temperatury ciała skutkuje również wzrostem ciśnienia krwi, co na pewno ma znaczenie dla osób, które leczą się na nadciśnienie tętnicze lub mają inne problemy z układem krążeniowo-oddechowym. Wiąże się to z tym, że u osób bardziej wrażliwych na ten składnik kofeina może powodować zwiększoną częstotliwość oddychania, kołatanie serca i nawet arytmię, czyli zaburzenie rytmu serca.

Fatburnery natomiast to suplementy o działaniu uaktywniającym i wspomagającym przemiany tłuszczów w organizmie. Od termogeników różnią się tym, iż ich celem nie jest podwyższenie produkcji ciepła w organizmie i stymulowanie układu nerwowego a uaktywnienie pewnych procesów, które przyśpieszą spalanie tłuszczu zapasowego. Są to tzw. substancje lipotropowe, które katalizują rozpad tłuszczu poprzez rozbicie tkanki tłuszczowej na mniejsze cząsteczki i przetransportowanie ich molekuł do mitochondriów komórkowych, gdzie zostaną szybciej wykorzystanie jako źródło energii.

Lipotropy aktywują przemiany biochemiczne dla tłuszczów, przetwarzają je na mniejsze cząstki, ale również transportują je w odpowiednie miejsca, gdzie te zostają przetworzone na energię i spalone. Nie jest to jedyna zaleta tych substancji. Poza uszczuplaniem Twojej oponki i bryczesów substancje lipotropowe mają również szereg innych korzyści dla zdrowia i funkcjonowania organizmu. Mianowicie obniżają one poziom złego cholesterolu LDL, wspomagają oczyszczanie ścian naczyń krwionośnych ze złogów tłuszczowych.

Lipotropy stymulują i stabilizują układ odpornościowy organizmu i przeciwdziałają wytwarzaniu się blaszek miażdżycowych, bardzo pozytywnie wpływają na układ nerwowy, regulując gospodarkę cynku i miedzi. Jest to niezwykle istotne, gdyż nadmiar miedzi powoduje rozdrażnienie i stres, a nawet agresję i przekłada się na wzrost ciśnienia tętniczego.

Ponadto fitosterole roślinne, które należą do tych substancji zapobiegają procesom otłuszczania narządów wewnętrznych. Ma to olbrzymie znaczenie dla zdrowia organizmu, gdyż jak wiadomo, takie otłuszczenie narządów może powodować upośledzenie ich funkcjonowania, co niebezpieczne może się okazać zwłaszcza dla wątroby i trzustki.

Wątroba ma ważne znaczenie w metabolizmie węglowodanów i tłuszczów, neutralizowaniu toksyn czy magazynowaniu witamin i minerałów. Gdy jej funkcje są upośledzone, może to doprowadzić do wielu powikłań zdrowotnych, np. insulinooporności, zatrzymywaniu toksyn i wielu innych powikłań negatywnie wpływających na cały metabolizm Twojego organizmu.

Do najczęściej występujących substancji lipotropowych należą: cholina, inozytol, metionina, lecytyna i są one podstawowymi składnikami Fatburnerów.

Cholina jest wytwarzana w organizmie z witaminy B12, aminokwasów i kwasu foliowego, jednak ilości wytwarzane przez organizm nie są tak duże, by mogły wspomóc spalanie zbędnego tłuszczu. Warto uzupełniać swoją dietę w cholinę pochodzącą z odpowiedniego rodzaju pożywienia, np. chudego mięsa, wątróbki, żółtka jaj, czy kiełków pszenicy. Oprócz tego, iż cholina wspomaga usuwanie tłuszczu z organizmu to również hamuje procesy, które powodują jego gromadzenie. W wyniku pewnych przemian cholina zmienia się w acetylocholinę, dzięki której prawidłowo funkcjonuje mózg i układ nerwowy.

Inozytol jest związkiem wchodzącym w skład błon komórkowych, ma działanie odprężające układ nerwowy. Wykazano również, że ma działanie łagodzące depresję i ataki paniki. Produkowany jest przede wszystkim w mózgu, a w mniejszych ilościach przez wątrobę i nerki. Wpływa na obniżenie ciśnienia i równoważy poziom cynku i miedzi. Jednak podwyższony poziom cukru we krwi wpływa na mniejsze przyswajanie tego składnika, np. z pożywienia, a picie dużej ilości wody w ciągu dnia – wypłukuje inozytol. Jak rozwiązać ten problem? Syntezę inozytolu umożliwi stabilny poziom cukru we krwi – jedzenie regularnych posiłków o niskim i średnim indeksie glikemicznym. W drugim przypadku – czyli wypłukiwaniu inozytolu przez wodę, możemy sobie poradzić przez przyjmowanie go w formie suplementu. Dobrym źródłem tego składnika jest mięso, orzechy, warzywa i produkty zbożowe.

Cholina wraz z inozytolem działają synergicznie. Cholina wspomaga pracę wątroby. Niedobór choliny i inozytolu powoduje, że tłuszcze i żółć kumulują się w wątrobie powodując marskość tego narządu i blokują metabolizm tłuszczów. Zarówno cholina jak i inozytol mają silne działanie lipotropowe.

Metionina jest natomiast podstawowym aminokwasem siarkowym i jednocześnie silnym lipotropem, który stymuluje produkcję lecytyny, a co za tym idzie redukuje cholesterol. Znajdziesz ją w szpinaku, brokułach, mięsie oraz rybach. Jej uzupełnianie jest ważne zwłaszcza gdy poziom estrogenów jest wysoki, gdyż estrogeny zmniejszają przepływ żółci przez wątrobę i zwiększają poziom cholesterolu.

Z powyższych opisów można wywnioskować, że substancje lipotropowe, nie dość, że nie powodują skutków ubocznych (takich np.kofeina), to jeszcze mają działanie prozdrowotne dla Twojego organizmu. Z tego względu mogą, a w niektórych przypadkach nawet powinny być stosowane, gdyż nie tylko wspomogą pracę niektórych narządów (wątroba, trzustka, serce), ale i pomogą w rozbiciu tkanki tłuszczowej i wykorzystaniu jej w postaci energii, czyli mówiąc potocznie: spalenia tłuszczu.

Z doświadczenia wynika, że to najbezpieczniejsza klasa tzw. „spalaczy”, czy suplementów wspomagających redukcję tkanki tłuszczowej, warto raz jeszcze podkreślić ich znakomity wpływ na metabolizm i funkcjonowanie niektórych organów, wątroby, mózgu, obniżanie poziomu złego cholesterolu, oczyszczanie ścian naczyń krwionośnych ze złogów tłuszczowych.

Zalety są niebagatelne i dlatego warto wziąć pod uwagę stosowanie tego typu wspomagaczy treningu odchudzającego. Najbardziej polecamy je osobom o skłonnościach do tycia i takich, które mają problem z otłuszczeniem narządów wewnętrznych, aby w ten sposób wspomóc funkcjonowanie wątroby i trzustki. Dzięki uaktywnieniu wspomnianych przemian tłuszczowych i przyśpieszeniu metabolizmu organizmu, suplement ten wpłynie korzystnie na Twoją figurę, jednocześnie dając działanie prozdrowotne.

Pamiętaj jednak o tym, że żaden suplement nie zrobi wszystkiego za Ciebie. Tak jak zostało wspomniane na początku artykułu, suplement to tylko dodatek do dobrze zbilansowanej diety i treningu. Sam w sobie będzie bezwartościowy, dopiero synergia jaką daje wielopoziomowe podejście do tematu odchudzania przynosi rezultaty, czyli:

Trening + Dieta + Suplement = upragnione efekty. 

W ujęciu procentowym efektywność podanego równania można opisać następująco:

45% + 45% + 10% = upragnione efekty.

Przyjmuj suplementy z głową, dobieraj suplementy do treningu i diety, a nie na odwrót, wtedy o wiele szybciej dostrzeżesz efekty swojej pracy.

Artykuł przygotowany przez ekspertów portalu

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Duchowość w medycynie chińskiej – jakie są podstawowe zasady zachowania zdrowia?

Negatywne emocje, które wprowadzają dysharmonię naszego wnętrza, możemy uwalniać poprzez medytację. (fot. iStock)
Negatywne emocje, które wprowadzają dysharmonię naszego wnętrza, możemy uwalniać poprzez medytację. (fot. iStock)
„Wielka Księga Żółtego Cesarza”, która powstała około 3 tysiące lat temu, jest pierwszym przekazem traktującym o Tradycyjnej Medycynie Chińskiej. W tradycyjnym przekazie uważa się, że to Duch stwarza wszystko.

Co możemy zrobić, według tradycyjnej medycyny chińskiej, żeby żyć długo i w dobrym zdrowiu? - Jeśli wierzymy, że istnieje dusza, jesteśmy już blisko życia i dbania o nie.

Pierwsza najważniejsza zasada: być szczęśliwym i wdzięcznym za życie.

Druga zasada: postępować zgodnie z naturą. Żółty Cesarz w rozdziale pierwszym księgi mówi, że trzeba respektować prawa Wszechświata. To Tao – droga naszego życia. W praktyce oznacza harmonię życia. Żeby ją wdrożyć w codzienność, należy zrozumieć cykl pięciu niebiańskich ruchów: Wody, Drzewa, Ziemi, Ognia i Metalu. To jest program życia – droga do integracji Ying i Yang, ziemi i nieba. Życie według rytmu pór roku. Woda generuje Drzewo – wiosną wysiewamy nasiono, podlewamy je, wyrasta roślina. Zaczyna się życie, by latem, wraz z ruchem do góry, przeżyć pełen rozkwit – tak przejawia się energia Ognia. Jesienią rośliny przestają już rosnąć – wszystko zasysane jest do Ziemi. Zawiązują się nowe nasiona – twarde jak Metal. Wiosną znowu będą potrzebować wody, by wzrosnąć. I tak będzie się działo rok za rokiem. Żyjąc zgodnie z prawem czterech pór roku, wiosną zasilajmy naszą energię i działajmy, latem wyciszajmy się i zażywajmy spokoju, jesienią koncentrujmy swoją energię, zima ją magazynujmy.

Trzecia zasada: przyjmować dobre jedzenie. W Chinach mówi się: „jedz ziemię, jedz niebo”. Oznacza to, żeby spożywać naturalną energię pochodzącą z tych jakości, czyli – nie jeść nic sztucznego. Chińskie pałeczki, służące do jedzenia, mają jeden koniec okrągły symbolizujący ziemię, a drugi kwadratowy na znak nieba. Podczas jedzenia palec środkowy między pałeczkami jest nieruchomy zgodnie z zasadą Yin. Porusza nimi energią Yang palec wskazujący.

Jakości nieba i ziemi odżywiają naszą florę bakteryjną w jelitach. Chińczycy traktują ją jako dodatkowy, odrębny organ, mamy jej 10 razy więcej niż komórek ciała. Niestety, współczesny przemysł przetwórczy, leki i chemikalia, niszczą florę bakteryjną. Efekt to choroby autoimmunologiczne, udary mózgu, nadciśnienie tętnicze, nowotwory, depresja. Te choroby pochodzą z supermarketów. Jedzenie tam sprzedawane jest wysokoprzetworzone i pełne toksyn. Podawane są one w tak małych stężeniach, że organizm nie ma szans się obronić gdyż nie jest w stanie wykryć tych śladowych ilości – niestety z czasem dochodzi do kumulacji toksyn i pojawiają się typowe symptomy zatrucia organizmu. Te trucizny są dla ciała niewidzialne, a przez to bardziej szkodliwe. I jeszcze jedna ważna rzecz: jedzenie musi nam smakować, być przyjemnością. Inaczej ciało nie będzie miało z niego pożytku.

Czwarta zasada: odreagować stres. Chińczycy uważają, że stres uszkadza duszę, ponieważ zaburza emocje. Stres nas wyniszcza, bo nie mamy czasu na harmonizację naszego wnętrza, na równowagę. Negatywne emocje to przede wszystkim: złość, nienawiść, zazdrość, frustracja, obawy, zamartwianie się, niepewność. Powinniśmy czuć je i uwalniać. Doskonałym do tego narzędziem jest medytacja. W naszym ciele jest dusza, w której zawarty jest swoisty kod życia. Jeżeli emocje niszczą duszę, niszczy się kod naszego przetrwania. Program życia zaczyna się mutować i pojawiają się choroby. Miejcie więc na uwadze szanowanie emocji.

  1. Zdrowie

Dbaj o jelita – nie tylko dieta

(Ilustracja iStock)
(Ilustracja iStock)
Jelita stanowią o komunikacji między tym, co dla organizmu ważne, a tym, co zupełnie niepotrzebne. Poza tym odpowiadają za odporność, nastrój i wygląd!

Gdy postanowiłam napisać wam o jelitach, nie przypuszczałam nawet, przed jak trudnym zadaniem staję. To tak ważny narząd, że nie jestem w stanie streścić wszystkiego do jednego felietonu. Świadoma znaczenia jelit – albo skutków ich chorób – czuję tremę, wkraczając na ten temat. O jelitach zwykło się mówić, że są drugim mózgiem. Bo poza główną ich funkcją, czyli trawieniem i wchłanianiem (wody oraz składników odżywczych), jelita odpowiadają także za wydalanie niestrawionych resztek pokarmowych i innych szkodliwych substancji, które są w naszym organizmie (na przykład cholesterolu, gdy jest go za dużo). Odpowiadają także za naszą odporność, nastrój oraz wygląd!

Jak mawia moja przyjaciółka po fachu Agata Ziemnicka, jelita to kanał komunikacji pomiędzy tym, co ważne, a tym, co zupełnie niepotrzebne. To szansa na wchłanianie do ciała tego, co zjadamy, oraz wyrzucenia z siebie tego, co szkodliwe lub zbędne.

Zacznijmy od podstaw. Jelita to cztery–pięć metrów „rury”, której wielkość, jak mnie uczono, po uwzględnieniu powierzchni wszystkich kosmków i wypustek, ma rozmiary boiska do piłki nożnej. W jelitach zamieszkują bakterie, których liczba jest w zasadzie nie do ogarnięcia. Moi synkowie powiedzieliby, że jest ich nieskończoność i jeszcze więcej – i tego się trzymajmy!
My, niczym gracze na konsoli, decydujemy o tym, co się w nich będzie działo, kto tam zamieszka i się dobrze poczuje, a kto będzie niemile widziany. Od nas zależy, czy zjemy probiotyki (kiszonki, pieczywo na zakwasie, kefir i jogurt, kombuchę oraz rzodkiewkę wyrwaną z ziemi i jedynie wytartą o spodnie), czy może jednak dokarmimy „te złe” cukrem i białą mąką. Mamy pada do gry w swoich rękach i dokonujemy wyboru podczas każdego posiłku. Fasolka czy mięso? Chałka czy owsianka? Słodki napój z konserwantami czy może zakwas z buraków?

Czas również ma znaczenie – mówi o tym prężnie rozwijająca się dziedzina naukowa zwana chronobiologią. Ja, królowa chaosu, mówię wam: im bardziej ułożony nasz dzień – pora spania, wstawania, godziny posiłków – tym jelita są szczęśliwsze. Oczywiście, znam życie i wiem, że nie jest łatwo dopasować domowy rytm do konkretnych pór, ale im lepiej nam się to uda, tym szczęśliwsze będą jelita. Unikanie stresu jest kolejnym czynnikiem, którego pominąć nie sposób – ale to już wszyscy wiemy, a ja mogę się mądrzyć i teoretyzować.

Aby to, co zjadamy, przechodziło przez przewód pokarmowy, potrzebna jest tak zwana fala perystaltyczna, czyli ruch jelit przesuwający treść pokarmową. Gdy owa fala zwalnia, cierpimy na zaparcia – problem powszechny i niezwykle uciążliwy. Wynikają one najczęściej z nieodpowiedniej diety i niedoboru błonnika, zbyt małej ilości wypijanej wody, niskiej aktywności fizycznej, stresu, ale też z sytuacji hormonalnej, przyjmowanych leków czy ciąży. Pacjenci często chcą skorzystać z błonnika kupionego w aptece, na przykład z suszonych skórek jabłek lub ziół podrażniających ściany jelit. Owszem, nasz dzisiejszy bohater uwielbia stymulację, kocha to, co szorstkie (a tak działają właśnie płatki owsiane, razowe pieczywo czy warzywa). Jednakże zamiast proszku z apteki polecam jabłko ze skórką, truskawkę z pesteczkami, warzywa, warzywa, warzywa i razowy chleb.

Na niewiele rzeczy w obecnym świecie mamy wpływ, ale na to, jak „zagramy” z naszymi jelitami, możemy być uważniejsi. I zrobić sobie wewnętrzne SPA karmione naturalnymi produktami.

Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyczka kliniczna, psychodietetyczka. Autorka bloga kachblazejewska.pl, współautorka książki „Kobiety bez diety. Rozmowy bez retuszu”, Burda Media Polska.

  1. Zdrowie

6 kroków do zdrowia duszy i ciała

Im większą równowagę osiągamy z otaczającymi nas żywiołami – tym łatwiej jest nam słuchać siebie i zaufać sobie, a poprzez to uzdrowić życie - mówi Ewa Foley, trenerka rozwoju osobistego, life coach, autorka licznych książek, założycielka Instytutu Świadomego Życia.  (Fot. z archiwum Ewy Foley)
Im większą równowagę osiągamy z otaczającymi nas żywiołami – tym łatwiej jest nam słuchać siebie i zaufać sobie, a poprzez to uzdrowić życie - mówi Ewa Foley, trenerka rozwoju osobistego, life coach, autorka licznych książek, założycielka Instytutu Świadomego Życia. (Fot. z archiwum Ewy Foley)
Narzekasz na spadek formy? Nękają cię drobne i większe dolegliwości? Skorzystaj z rad Ewy Foley. Może zdziałają więcej niż kolejny specyfik z apteki.

Prawdziwy dobrostan psychofizyczny to dużo więcej niż radzenie sobie z symptomami choroby. To powrót do prawdziwej tożsamości i uświadomienie sobie misji życia. Jak to zrobić? Krok po kroku.

1. Określ swój cel życiowy. Jednym z najlepszych powodów utrzymania dobrego stanu zdrowia jest potrzeba realizowania swojego życiowego celu. Jeżeli nie wiesz, co masz do zrobienia na Ziemi – twoja motywacja, aby być zdrową, może być osłabiona. Gdy określisz swój cel, będzie on działał jak magnes, który przyciąga cię do siebie, nadając sens wszystkiemu, co robisz. Zacznij od listy twoich wyjątkowych talentów. Następnie wypisz 10 cech charakteru, które najbardziej w sobie cenisz. Potem zrób listę 10 rzeczy, które lubisz robić i w których wyrażają się twoje niepowtarzalne uzdolnienia. Opisz kilkoma zdaniami swoją koncepcję świata doskonałego. Wreszcie: napisz zdanie, stosując 2–3 wyrażenia z trzech ostatnich zadań. To jest twój cel życiowy!

2. Pozwól, by przyroda cię uzdrawiała. Im większą równowagę osiągamy z otaczającymi nas żywiołami – tym łatwiej jest nam słuchać siebie i zaufać sobie, a poprzez to uzdrowić życie. Podaruj sobie noc przesiedzianą przy ognisku w milczeniu. Zacznij bardziej świadomie odczuwać swój związek z roślinami, drzewami i zwierzętami. Częściej chodź na bosaka po lesie, pływaj nago w jeziorze, wpatruj się w falujące morze, słuchaj muzyki etnicznej, graj na bębnie... Odkryj rytuały i ceremonie. Powróć do korzeni.

3. Żyj z pasją i entuzjazmem. Śmiej się. Płacz. Czuj. Kiedy się śmiejesz, w twoim mózgu wydzielają się endorfiny, które powodują naturalny „haj”, a układ oddechowy poddawany jest joggingowi. Śmiech uwalnia od bólu i choroby. Pragnienie życia, entuzjazm i pasja wzmacniają twój układ odpornościowy. Bez względu na to, czy jesteś chora, czy zdrowa – żyj tak, jakbyś za chwilę miała umrzeć. Żyj w pełni.

4. Służ innym, dawaj. Badania wykazują, że ludzie pracujący charytatywnie, z potrzeby serca są dużo zdrowsi. Dawaj, a będziesz zdrowsza, szczęśliwsza i bogatsza. Za czasów Starego Testamentu zwyczajem Izraelitów było oddawać na rzecz innych dziesiątą część wszystkich dochodów. Zwyczajem ludzi, którzy osiągnęli sukces, jest oddawanie 10 proc. zarobków tym, którzy mają mniej. Poza tym ten, kto ofiarowuje pieniądze, ma ich jeszcze więcej. Takie działanie jest sygnałem dla wszechświata: „Dziękuję. Mam więcej, niż potrzebuję. Dlatego mogę oddać”.

5. Zatroszcz się o swoje ciało. Dowiedz się, jak funkcjonują poszczególne narządy, organy i gruczoły. Poznaj anatomię i fizjologię ludzkiego ciała. Dowiedz się, jakich ziół, witamin, mikroelementów, soli tkankowych, aminokwasów i nienasyconych kwasów tłuszczowych potrzebuje twój organizm, by dobrze funkcjonować. Przestudiuj różne szkoły odżywiania – makrobiotykę, wegetarianizm, weganizm, odżywianie zgodne z grupą krwi, kuchnię chińską według Pięciu Przemian. Ja od wielu lat łączę te dwie ostatnie metody. Zadbaj o jakość wody, którą pijesz (min. 1,5 litra dziennie). Raz w roku przeprowadź najstarszą terapię znaną ludzkości, czyli post. Zacznij praktykować ćwiczenia, które ci odpowiadają i sprawiają przyjemność. Co najmniej dwa razy w miesiącu idź na masaż.

6. Kochaj! Miłość jest największym uzdrowicielem. Bez niej usychamy jak kwiaty pozbawione wody. Miłość w moim pojęciu jest bezwarunkową akceptacją tego, co jest. Dlatego kochaj siebie i świat. Codziennie. Głęboko i z całej siły.

Ewa Foley trenerka rozwoju osobistego, life coach, autorka licznych książek, założycielka Instytutu Świadomego Życia Ewy Foley, organizuje wyprawy w miejsca mocy na Ziemi.