1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Suplementy diety

Suplementy diety

</a> 123rf.com
123rf.com
Suplementacja podczas redukcji tkanki tłuszczowej to temat, który cieszy się dużym zainteresowaniem wśród osób, które chcą przyśpieszyć efekty swoich treningowo-dietetycznych starań. Tak jest, treningowo-dietetycznych… Mamy bowiem nadzieję, że trening i dieta podczas Twojego odchudzania idą w parze. Inaczej nawet nie myśl o suplementach. One będą tylko wspomagać Twoje starania w dążeniu do pięknej sylwetki. Bo suplement ma spotęgować efekty, które osiągasz, a nie wykonywać najważniejszej pracy za Ciebie.

123rf.com 123rf.com

Na początku warto zaznaczyć fakt, że suplementacja jako osobne działanie w odchudzaniu niestety nie skutkuje w taki sposób, jak byśmy chcieli, nie wykona za nas najważniejszej pracy, a może ją jedynie wspomóc i nieco przyśpieszyć efekt.

Suplement, jak sama nazwa wskazuje, ma być jedynie dodatkiem do reszty, odpowiednio dobrany będzie działał synergicznie wraz z odpowiednią dietą i treningiem, a to na pewno przyniesie korzyść we wspomaganiu redukcji tkanki tłuszczowej. Niebezpiecznie jest polegać jedynie na mocy cudownych, często przereklamowanych suplementach, które zachęcają coraz to nowszymi i ponoć lepszymi składnikami „odchudzającymi”. Bardzo często wspomagane są pięknie i zachęcająco pisanymi tekstami reklamowymi, w których jesteś przekonywany o ich niezwykłej skuteczności, a nierzadko też opatrzone tajemniczo brzmiącą nazwą, co przyczynia się jeszcze bardziej do wzrostu sprzedaży danego produktu. Cóż, siła marketingu i tekstu pisanego bywa naprawdę mocna.

Najbardziej poszukiwanymi suplementami wśród kobiet, choć nie tylko, są oczywiście wszelkie termogeniki i fatburnery, mające na celu przyśpieszyć spalanie tkanki tłuszczowej. Oba produkty działają w nieco odmienny sposób siłą rzeczy, gdyż różnią się przede wszystkim składem i działaniem na organizm.

Termogeniki, jak sama nazwa wskazuje, mają za zadanie podwyższyć produkcję ciepła w organizmie i zwiększyć tempo metabolizmu podstawowego, a co za tym idzie szybszego spalania kalorii i tkanki tłuszczowej. Suplement ten służy również większemu pobudzeniu i naenergetyzowaniu Twojego ciała i dodaniu Ci tzw. „powera” przed treningiem (albo na cały dzień), ma także wspomóc Twoją koncentrację i stymulować do cięższej pracy podczas treningu.

Podstawowym składnikiem większości tzw. termogeników jest spora dawka kofeiny (często kofeiny z guarany) i innych składników wspomagających jej pobudzające działanie, jak ekstrakty zielonej herbaty, pieprzu cayenne, piperyny (ekstrakt czarnego pieprzu), synefrynę czy imbir, a także inne, które przede wszystkim działają stymulująco na ośrodkowy układ nerwowy i hamują zmęczenie podczas treningu. Często na początku suplementacji tego produktu możesz zauważyć, że trening wykonujesz łatwiej i nie męczysz się tak szybko, a przy tym czujesz większą moc i pobudzenie do wykonywania swojego planu treningowego.

Jednak suplementy termogeniczne, które zawierają kofeinę nie będą dobrym rozwiązaniem dla wszystkich osób, które myślą o zwalczeniu nadmiernej tkanki tłuszczowej. Lekkie podwyższenie temperatury ciała skutkuje również wzrostem ciśnienia krwi, co na pewno ma znaczenie dla osób, które leczą się na nadciśnienie tętnicze lub mają inne problemy z układem krążeniowo-oddechowym. Wiąże się to z tym, że u osób bardziej wrażliwych na ten składnik kofeina może powodować zwiększoną częstotliwość oddychania, kołatanie serca i nawet arytmię, czyli zaburzenie rytmu serca.

Fatburnery natomiast to suplementy o działaniu uaktywniającym i wspomagającym przemiany tłuszczów w organizmie. Od termogeników różnią się tym, iż ich celem nie jest podwyższenie produkcji ciepła w organizmie i stymulowanie układu nerwowego a uaktywnienie pewnych procesów, które przyśpieszą spalanie tłuszczu zapasowego. Są to tzw. substancje lipotropowe, które katalizują rozpad tłuszczu poprzez rozbicie tkanki tłuszczowej na mniejsze cząsteczki i przetransportowanie ich molekuł do mitochondriów komórkowych, gdzie zostaną szybciej wykorzystanie jako źródło energii.

Lipotropy aktywują przemiany biochemiczne dla tłuszczów, przetwarzają je na mniejsze cząstki, ale również transportują je w odpowiednie miejsca, gdzie te zostają przetworzone na energię i spalone. Nie jest to jedyna zaleta tych substancji. Poza uszczuplaniem Twojej oponki i bryczesów substancje lipotropowe mają również szereg innych korzyści dla zdrowia i funkcjonowania organizmu. Mianowicie obniżają one poziom złego cholesterolu LDL, wspomagają oczyszczanie ścian naczyń krwionośnych ze złogów tłuszczowych.

Lipotropy stymulują i stabilizują układ odpornościowy organizmu i przeciwdziałają wytwarzaniu się blaszek miażdżycowych, bardzo pozytywnie wpływają na układ nerwowy, regulując gospodarkę cynku i miedzi. Jest to niezwykle istotne, gdyż nadmiar miedzi powoduje rozdrażnienie i stres, a nawet agresję i przekłada się na wzrost ciśnienia tętniczego.

Ponadto fitosterole roślinne, które należą do tych substancji zapobiegają procesom otłuszczania narządów wewnętrznych. Ma to olbrzymie znaczenie dla zdrowia organizmu, gdyż jak wiadomo, takie otłuszczenie narządów może powodować upośledzenie ich funkcjonowania, co niebezpieczne może się okazać zwłaszcza dla wątroby i trzustki.

Wątroba ma ważne znaczenie w metabolizmie węglowodanów i tłuszczów, neutralizowaniu toksyn czy magazynowaniu witamin i minerałów. Gdy jej funkcje są upośledzone, może to doprowadzić do wielu powikłań zdrowotnych, np. insulinooporności, zatrzymywaniu toksyn i wielu innych powikłań negatywnie wpływających na cały metabolizm Twojego organizmu.

Do najczęściej występujących substancji lipotropowych należą: cholina, inozytol, metionina, lecytyna i są one podstawowymi składnikami Fatburnerów.

Cholina jest wytwarzana w organizmie z witaminy B12, aminokwasów i kwasu foliowego, jednak ilości wytwarzane przez organizm nie są tak duże, by mogły wspomóc spalanie zbędnego tłuszczu. Warto uzupełniać swoją dietę w cholinę pochodzącą z odpowiedniego rodzaju pożywienia, np. chudego mięsa, wątróbki, żółtka jaj, czy kiełków pszenicy. Oprócz tego, iż cholina wspomaga usuwanie tłuszczu z organizmu to również hamuje procesy, które powodują jego gromadzenie. W wyniku pewnych przemian cholina zmienia się w acetylocholinę, dzięki której prawidłowo funkcjonuje mózg i układ nerwowy.

Inozytol jest związkiem wchodzącym w skład błon komórkowych, ma działanie odprężające układ nerwowy. Wykazano również, że ma działanie łagodzące depresję i ataki paniki. Produkowany jest przede wszystkim w mózgu, a w mniejszych ilościach przez wątrobę i nerki. Wpływa na obniżenie ciśnienia i równoważy poziom cynku i miedzi. Jednak podwyższony poziom cukru we krwi wpływa na mniejsze przyswajanie tego składnika, np. z pożywienia, a picie dużej ilości wody w ciągu dnia – wypłukuje inozytol. Jak rozwiązać ten problem? Syntezę inozytolu umożliwi stabilny poziom cukru we krwi – jedzenie regularnych posiłków o niskim i średnim indeksie glikemicznym. W drugim przypadku – czyli wypłukiwaniu inozytolu przez wodę, możemy sobie poradzić przez przyjmowanie go w formie suplementu. Dobrym źródłem tego składnika jest mięso, orzechy, warzywa i produkty zbożowe.

Cholina wraz z inozytolem działają synergicznie. Cholina wspomaga pracę wątroby. Niedobór choliny i inozytolu powoduje, że tłuszcze i żółć kumulują się w wątrobie powodując marskość tego narządu i blokują metabolizm tłuszczów. Zarówno cholina jak i inozytol mają silne działanie lipotropowe.

Metionina jest natomiast podstawowym aminokwasem siarkowym i jednocześnie silnym lipotropem, który stymuluje produkcję lecytyny, a co za tym idzie redukuje cholesterol. Znajdziesz ją w szpinaku, brokułach, mięsie oraz rybach. Jej uzupełnianie jest ważne zwłaszcza gdy poziom estrogenów jest wysoki, gdyż estrogeny zmniejszają przepływ żółci przez wątrobę i zwiększają poziom cholesterolu.

Z powyższych opisów można wywnioskować, że substancje lipotropowe, nie dość, że nie powodują skutków ubocznych (takich np.kofeina), to jeszcze mają działanie prozdrowotne dla Twojego organizmu. Z tego względu mogą, a w niektórych przypadkach nawet powinny być stosowane, gdyż nie tylko wspomogą pracę niektórych narządów (wątroba, trzustka, serce), ale i pomogą w rozbiciu tkanki tłuszczowej i wykorzystaniu jej w postaci energii, czyli mówiąc potocznie: spalenia tłuszczu.

Z doświadczenia wynika, że to najbezpieczniejsza klasa tzw. „spalaczy”, czy suplementów wspomagających redukcję tkanki tłuszczowej, warto raz jeszcze podkreślić ich znakomity wpływ na metabolizm i funkcjonowanie niektórych organów, wątroby, mózgu, obniżanie poziomu złego cholesterolu, oczyszczanie ścian naczyń krwionośnych ze złogów tłuszczowych.

Zalety są niebagatelne i dlatego warto wziąć pod uwagę stosowanie tego typu wspomagaczy treningu odchudzającego. Najbardziej polecamy je osobom o skłonnościach do tycia i takich, które mają problem z otłuszczeniem narządów wewnętrznych, aby w ten sposób wspomóc funkcjonowanie wątroby i trzustki. Dzięki uaktywnieniu wspomnianych przemian tłuszczowych i przyśpieszeniu metabolizmu organizmu, suplement ten wpłynie korzystnie na Twoją figurę, jednocześnie dając działanie prozdrowotne.

Pamiętaj jednak o tym, że żaden suplement nie zrobi wszystkiego za Ciebie. Tak jak zostało wspomniane na początku artykułu, suplement to tylko dodatek do dobrze zbilansowanej diety i treningu. Sam w sobie będzie bezwartościowy, dopiero synergia jaką daje wielopoziomowe podejście do tematu odchudzania przynosi rezultaty, czyli:

Trening + Dieta + Suplement = upragnione efekty. 

W ujęciu procentowym efektywność podanego równania można opisać następująco:

45% + 45% + 10% = upragnione efekty.

Przyjmuj suplementy z głową, dobieraj suplementy do treningu i diety, a nie na odwrót, wtedy o wiele szybciej dostrzeżesz efekty swojej pracy.

Artykuł przygotowany przez ekspertów portalu

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Zapalenie zatok - przyczyny, objawy i leczenie

Zapalenie zatok objawia się przeszywającym bólem głowy, kaszlem, chrząkaniem i osłabionym węchem. (Fot. iStock)
Zapalenie zatok objawia się przeszywającym bólem głowy, kaszlem, chrząkaniem i osłabionym węchem. (Fot. iStock)
Często objawiają się nietypowo – porannym kaszlem, chrząkaniem, osłabionym węchem. Zapalenia zatok „kochają” nasz klimat. 

Pierwsze skojarzenie z hasłem „zapalenie zatok”? Ból. Rzeczywiście, jest charakterystyczny. Przeszywający, pulsujący. Na początku doskwiera głównie rano i w ciągu dnia trochę ustępuje, nasilając się przy pochylaniu głowy lub nagłych zmianach temperatury. Uczucie rozpierania wokół oczu, potęgujące się przy kaszlu, może świadczyć o problemach z zatokami sitowymi, położonymi po obu stronach nosa. Uciśnij nasadę grzbietu nosa między brwiami. Jeśli ból się nasila, można podejrzewać zapalenie. Kiedy boli cię twarz w pobliżu skroni i policzków, dociśnij miejsce tuż nad górnym kłem. Jest gorzej? Zaatakowane mogą być zatoki szczękowe. W zapaleniu zatok czołowych boli środkowy odcinek górnej ściany oczodołu, tuż pod łukiem brwiowym.

Po kilku dniach ból może przybrać na sile. Pojawiają się też objawy dodatkowe: drapanie w uszach, ból zębów, chrapanie. Śluzowa wydzielina spływa po tylnej ścianie gardła, wywołując chrapanie, kaszel i chrząkanie. A wszystko z powodu… specyficznej budowy czaszki.

Przydatne przestrzenie

– Zatoki przynosowe to wypełnione powietrzem przestrzenie w kościach przedniej części czaszki – mówi dr Norbert Górski, otolaryngolog. Ich wnętrze wyścielone jest błoną śluzową, delikatną i pokrytą rzęskami. W ciągu doby potrafi ona wyprodukować niemal cztery szklanki śluzu! Kiedy wszystko działa normalnie, wydzielina miarowo i spokojnie spływa do jamy nosa, z którą zatoki są połączone kanalikami. – Tam oczyszcza i nawilża powietrze wciągane podczas wdechu – tłumaczy lekarz. To pierwsze zadanie zatok. Kolejne są równie ważne. Dzięki nim głowa jest lżejsza, co umożliwia nam chodzenie w postawie wyprostowanej, i jednocześnie odporna na uderzenia. Puste przestrzenie w twarzoczaszce działają jak amortyzatory, a układ beleczek kostnych ograniczający zatoki tworzy mocną konstrukcję.

Ostatnia funkcja zatok to wzmacnianie głosu. Tworzą one komory akustyczne, dzięki którym mowa staje się dźwięczna. Słychać to szczególnie podczas kataru. Powoduje on obrzęk błony śluzowej i zwężenie kanalików utrudniające odpływ śluzu. Wypełnione zatoki zmieniają akustykę mowy, a głos robi się przytłumiony. O ile ujścia są wąskie, ale drożne, pokichasz, poprychasz, a po kilku dniach sytuacja wróci do normy. Jeśli jednak zatoka się całkowicie zatka, a wydzielina nie będzie miała ujścia, pojawi się zapalenie. – Trwające ponad 12 tygodni nazywamy zapaleniem przewlekłym – dodaje lekarz.

Wirus czy pyłek?

Najczęściej przyczyną zapalenia jest infekcja. Ciepłe i wilgotne środowisko zatok sprzyja namnażaniu się wirusów, za którymi często podążają bakterie, i pojawia się nadkażenie. Zakażeniom sprzyjają jesień, ciepła zima i wczesna wiosna – czyli okresy, które charakteryzują się dużą zmiennością temperatury. Dlaczego u niektórych byle katar kończy się zawsze zapaleniem zatok, a u innych nigdy? Są przyczyny anatomiczne, ale są i środowiskowe. Kłania się smog, czyli wdychanie zanieczyszczonego powietrza, ale też palenie czy nurkowanie. Jednak coraz częściej przyczyną zapalenia są alergie. Klasyczny katar sienny także powoduje obrzęk błony śluzowej i zwężenie kanalików, co sprzyja zakażeniom wirusowym i bakteryjnym. I mamy błędne koło. Im silniejsza alergia i większy obrzęk, tym lepsze warunki dla infekcji. Według badania PBS ponad 25 procent osób cierpiących na katar sienny uskarża się na bóle zatok, a zatem nawet co czwarty alergik z takimi objawami może chorować na zapalenie zatok o podłożu alergicznym. Główną przyczyną takiego zapalenia zatok są sezonowe pyłki roślin, ale i całoroczne alergeny kurzu, pleśń oraz sierść zwierząt. Niekiedy pacjenci niewiedzący o uczuleniu miesiącami leczą się niepotrzebnie i nieskutecznie antybiotykami. Dlatego jeśli kuracja nie przynosi efektów, warto zasięgnąć opinii alergologa.

Sposób na zapalenie

Antybiotyki stłumią jedynie zakażenie bakteryjne. To alergiczne potrzebuje innego potraktowania. Przede wszystkim warto wyeliminować źródło uczulenia, podczas wiosny i latem unikać długich spacerów, okna otwierać wieczorem, brać kąpiel po powrocie do domu. Konieczne jest również stosowanie leków przeciwalergicznych i sterydów. Dlaczego się ich boimy? Kojarzą się nam ze sportowcami stosującymi doping. Niesłusznie, gdyż przyjmują oni zupełnie inne środki, tzw. sterydy anaboliczne. Te używane do leczenia alergii to glikokortykosteroidy. Czy utyjesz po nich lub spuchniesz? Nie po tych do nosa. Ich stężenie jest znacznie niższe niż leków w tabletkach czy zastrzykach. Poza tym podaje się je miejscowo i w niewielkich dawkach.

Nadużywamy z kolei leków obkurczających śluzówkę nosa, nie wiedząc, że mogą doprowadzić na przykład do… zwiększenia ciśnienia krwi. Po ich odstawieniu podwyższone ciśnienie może się zmniejszyć. Dlatego krople do nosa można stosować jedynie kilka dni przed zastosowaniem sterydu, by ułatwić mu dotarcie do zatok.

W każdym typie zapalenia polecane są irygacje, czyli płukanie nosa i zatok roztworem soli fizjologicznej. W aptekach dostępne są zestawy zawierające butelkę i sól do przygotowania roztworu z wodą. Wyjściem ostatnim jest ingerencja lekarza. Może on opróżnić zatoki z wydzieliny za pomocą nakłucia lub drenażu albo skierować na operację. Ważne, by metodę dopasować do źródła problemu.

  1. Zdrowie

Jak dbać o nerki i płuca?

Ilustracja: iStock
Ilustracja: iStock
Nerki lubią ciepło, a płuca dobre otoczenie. Co to dokładnie oznacza – wyjaśnia Alicja Kowalska-Dorscheid, specjalistka i praktyk Tradycyjnej Medycyny Chińskiej.

Nerki lubią ciepło

Szczególnie chrońmy dolną część pleców, bo właśnie tam znajduje się centrum naszej witalności. Najczęściej jednak zimno doprowadzamy do organizmu sami – jemy za dużo oziębiających i wprowadzających wilgoć produktów. Zatem starajmy się jeść regularnie, w spokoju, najlepiej trzy ciepłe posiłki dziennie. Urozmaicone, bo jednorodne diety i głodówki nie sprzyjają nerkom. Bardzo wskazane są długo gotowane zupy. Nerkom przypisany jest smak słony, zatem z soli nie rezygnujmy, ale pamiętajmy, że w nadmiarze oziębia.

Dieta dla nerek: mięso z kurczaka, wołowina, jagnięcina, baranina, dziczyzna; jęczmień, kukurydza, orkisz, owies, słodki ryż – najlepiej prażone, przyrządzane bez tłuszczu; cebula, dynia, fasola, groch, kapusty wszelkiego rodzaju, kasztany jadalne, por, soczewica, ziemniaki; z przypraw cynamon, owoce jałowca, kminek, koper, kolendra, oregano, wanilia; ostre przyprawy, takie jak czosnek (w niewielkich ilościach), goździki, imbir, pieprz, rozmaryn i tymianek (suszone); świeże przyprawy – pietruszka, szczypiorek, tymianek, szałwia; z ryb i owoców morza: okoń, pstrąg i kraby; niewielkie ilości sera owczego i koziego; suszone owoce – morele, rodzynki, orzechy włoskie, nasiona słonecznika, herbata z anyżu, imbiru, lukrecji; niewielka ilość czerwonego wina.

Czego unikać? Wszystkiego z zamrażarki; surowych oziębiających warzyw i owoców, takich jak ogórki, pomidory, sałaty, owoce cytrusowe; mleka i kwaśnych przetworów mlecznych, wprowadzających także niepotrzebną wilgoć do naszego organizmu; mocno solonych potraw i wędlin; alg; cukru; ostrych i gorących przypraw – pieprzu cayenne, chili, suszonego imbiru, pimentu, tabasco; energetycznie zimnych napojów, takich jak czarna i zielona herbata, woda mineralna, herbata miętowa.

Wybrane zioła wzmacniające Yang nerek: kłącze tataraku, ziele i ziarno owsa, kora cynamonowca cejlońskiego, ziele dziurawca, owoc jałowca, korzeń lubczyku, ziele rukwi wodnej, korzeń żeń-szenia, liść rozmarynu, ziele tymianku, nasiona kozieradki pospolitej, kłącze imbiru.

Płuca w dobrym otoczeniu

Gdy nasze Qi płuc jest osłabione, musimy zadbać o czystość. A gdy brakuje im energii Yang – o nawilżanie powietrza pomieszczeń, w których przebywamy. Rozpoznamy to po suchej skórze, wysuszonych śluzówkach, suchym kaszlu. Mogą nam w tym pomóc akwaria, rośliny, nawilżacze powietrza i inhalacje wodne, mokry ręcznik na kaloryferach. Przy alergiach zakłócających oddech pomocne są ćwiczenia oddechowe. Świadomy i pełny oddech wzmacnia nasze płuca, rozprowadza energię Qi po całym ciele. Odpręża, łagodząc tym samym napięcia, redukuje bóle. Należy też pamiętać, że płucom szkodzi długie siedzenie w pochylonej pozycji przy biurku – Qi oddechu może być w ten sposób zakłócone.

Dieta dla płuc: regularne, ciepłe posiłki; kukurydza, orkisz, owies, ryż; mięso z kurczaka, indyka i wołowina; karp, okoń, pstrąg; dynia, cebula (bardzo dobrze robi sok z cebuli); chrzan, czosnek, groch, imbir, wszystkie rodzaje kapusty, marchew, por, soczewica, ziemniaki; świeże zioła; cynamon, goździki, jałowiec, kminek, kolendra, kurkuma, gałka muszkatołowa, oregano, szafran, tymianek, rozmaryn, wanilia; migdały, orzechy włoskie, orzeszki ziemne, nasiona słonecznika, sezam; czereśnie, słodkie jabłka, winogrona; nieduże ilości alkoholu do gotowania; herbata z lukrecji, anyżu, kminku. Do płuc przynależy smak ostry, który w niewielkich ilościach działa korzystnie, w zbyt dużych – uszkadza energię płuc i jelita grubego.

Czego unikać? Zimnych energetycznie owoców cytrusowych, kiwi; także pomidorów, ogórków, sałat; produkujących śluz bananów, lodów i mrożonek; wszystkiego, co ma powiązania z cukrem; białej mąki; produktów mlecznych z wyjątkiem wzmacniającego płuca masła; produktów z soi; wieprzowiny; miętowej i zielonej herbaty, wody mineralnej.

Wybrane zioła wzmacniające Qi i Yang płuc: korzeń arcydzięgla, bylica estragonu, kłącze ostryżu długiego, ziele skrzypu, korzeń lukrecji, liść bluszczu, korzeń omanu wielkiego, korzeń lubczyku, ziele rukwi wodnej, korzeń żeń-szenia, liść rozmarynu, ziele tymianku, liść podbiału, kłącze imbiru, kwiat dziewanny.

Alicja Kowalska Dorscheid, specjalistka i praktyk Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Ukończyła Instytut für Phytotherapie oraz Heilpraktikerschule w Berlinie, gdzie zdobyła kompleksową wiedzę m.in. na temat ziołolecznictwa, diagnozy z tęczówki oka i homeopatii. Mieszka w Berlinie, prowadzi prywatną praktykę.

  1. Zdrowie

Oczyszczanie? Naturalnie!

Trzeba pić wodę, aby błonnik mógł pęcznieć i wędrować przez przewód pokarmowy. Każdy dzień powinniśmy zaczynać od napoczęcia półtoralitrowej butelki wody, którą późnym popołudniem napełnimy ponownie. (Fot. iStock)
Trzeba pić wodę, aby błonnik mógł pęcznieć i wędrować przez przewód pokarmowy. Każdy dzień powinniśmy zaczynać od napoczęcia półtoralitrowej butelki wody, którą późnym popołudniem napełnimy ponownie. (Fot. iStock)
Wiosną wszyscy chcemy się oczyszczać. Detoksykować. Rozważamy głodówki, niekiedy kuriozalne diety. Chcemy łyknąć pigułkę, ewentualnie wypić jakiś napar i mieć to oczyszczenie za sobą.

W duchu miłości do naszego ciała i wiary w moc organizmu oraz jedzenia zaproponuję jednak oczyszczanie spokojniejsze. Warto sobie przypomnieć, że nasze ciała są teoretycznie samowystarczalne. Wiadomo – czasem sami im szkodzimy aż nadto, pijąc alkohol, paląc, zjadając za dużo leków lub suplementów diety. Generalnie jednak ludzki organizm jest w stanie oczyścić się z większości szkodliwych substancji (chyba że przesadzimy z dawką). Ale ja dziś zajmę się normalnym życiem przeciętnego człowieka. Tych, którzy zjedli muchomora, odsyłam w trybie pilnym do lekarza.

Za oczyszczanie odpowiadają nerki oraz wątroba – choć i poprzez jelita pozbywamy się części niechcianych składników. Wątroba pełni w naszym organizmie kilka funkcji – tu zajmę się jedynie tematem filtrowania. 80 proc. krwi, która trafia do wątroby, dopływa żyłą wrotną (pozostałe 20 proc. pochodzi z tętnicy wątrobowej). To właśnie w żyle wrotnej są i składniki wchłonięte w przewodzie pokarmowym, i te „zebrane” z narządów. Co można, zostanie zneutralizowane, rozłożone i unieszkodliwione, po czym trafi ponownie do krwi, a z nią z kolei do nerek. One między innymi tworzą mocz. To nie tylko sposób na pozbycie się nadmiaru wody, tak również usuwane są z organizmu metabolity. Osocze krwi przepływającej przez naczynia włosowate kłębuszków nerkowych jest filtrowane, a co w organizmie niepotrzebne, trafia do ich środka (światła, jak to się fachowo nazywa) w związku z różnicą ciśnień. Część substancji transportowana jest jeszcze w mechanizmie pinocytozy (przenoszenie pojedynczych substancji). Dlatego tak zachęcam do picia wody oraz do radości wynikającej z siusiania. Im częściej, tym lepiej!

Ale to nie koniec. Błonnik w jelitach wiąże różne niepotrzebne nam substancje – załatwiając się, wydalamy je z organizmu. Dlatego należy pić wodę (tak, wiem, znowu to samo), aby błonnik mógł pęcznieć i wędrować przez przewód pokarmowy. Pamiętajmy o tym, że każdy dzień powinniśmy zaczynać od napoczęcia półtoralitrowej butelki wody, którą późnym popołudniem napełnimy ponownie! I jedzmy warzywa, pełnoziarniste produkty zbożowe i rośliny strączkowe. To powtarzane kolejny raz zalecenie, ale jakże ważne. One dostarczają nam antyoksydantów, które także chronią organizm przed szkodliwymi substancjami!

Dodam jeszcze do listy ruch. Dla detoksu, a i owszem! Jeżeli pobudzimy limfę w organizmie (uprawiając aktywność fizyczną, masując ciało czy chociażby szczotkując je), to również przyspieszy pozbycie się tego, co szkodliwe. Ruch pomaga w oczyszczaniu organizmu także poprzez zwiększenie wydzielania potu, wraz z którym wydalane będą niepożądane substancje.

A na koniec zasugeruję, że może warto zrobić sobie rachunek sumienia. I zastanowić się, z czego chcemy się oczyścić. Dobrze przeprowadzić analizę własnych poczynań i przyzwyczajeń. Ile z rzeczy, które jadamy, to produkty wysokoprzetworzone, w których składzie znajdują się barwniki, aromaty, konserwanty? To ich właśnie powinniśmy unikać – szczególnie w okresie detoksykacji.
Proszę, sprzątajmy nasze ciała, ale delikatnie, powoli, bez brutalnych działań. 

Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyczka kliniczna, psychodietetyczka. Autorka bloga kachblazejewska.pl, współautorka książki „Kobiety bez diety. Rozmowy bez retuszu”, Burda Media Polska.