Pamięć chwili narodzin

– Co robić, żeby powstrzymać zjawisko narastania liczby cesarskich cięć?

– Pamiętać, że jako gatunek przetrwaliśmy dzięki porodom naturalnym. Nie ma nic lepszego, bo gdyby było, natura stworzyłaby nas inaczej. Od tysięcy lat nasze ciała uczyły się, jak rodzić, od tysięcy lat mamy takie same macice i takie same pochwy. Nasze ciała umieją rodzić. Jeśli nie mamy zaufania do siebie, zaufajmy instynktowi, on z pewnością dobrze i bezpiecznie przeprowadzi nas i nasze dziecko przez cały proces narodzin. Skoro wszystkie kolejne etapy życia przechodzimy łagodnie: rośniemy, dorastamy, przeżywamy swoją dojrzałość, starzejemy się, umieramy, dlaczego nie mielibyśmy się rodzić w taki sam naturalny, spokojny i łagodny sposób? Dziecko poczęte świadomie, urodzone z pełną świadomością w naturalny sposób i wychowane w miłości jest dla świata kompletne – może dawać, nie musi niczego brać. Nie będzie w przyszłości chorowało na ADHD, autyzm, bulimię czy anoreksję, bo dostało wszystko, czego mu trzeba, żeby dobrze sobie radzić ze światem. Terapeuci potwierdzają, że moment poczęcia i przyjścia na świat jest dla człowieka bardzo ważny, a trauma związana z porodem jest przyczyną wielu chorób i problemów natury psychicznej i emocjonalnej. Ci terapeuci, którzy zajmują się uzdrawianiem traumy narodzin, mają bardzo dobre wyniki leczenia schorzeń trudnych do wyleczenia innymi dostępnymi metodami.

– A czy sposób, w jaki zostaliśmy urodzeni, może wpływać na naszą relację z mamą?

– Tak. Jest taki poruszający i jednocześnie zdumiewający film pt. „Czego pragną dzieci”. Opowiedziano tam historię pewnej kobiety, która miała ogromny problem ze swoją kilkuletnią córeczką – nie potrafiła nawiązać z nią kontaktu, miała wrażenie, że córka jej nie lubi. Obie trafiły do terapeutki, która dotarła do źródła problemu. Dziewczynka, której niczego nie sugerowano, za pomocą dostępnych w gabinecie zabawek odtworzyła szpitalną salę, w której przyszła na świat przez cesarskie cięcie. Potrafiła wskazać miejsce, w którym stał tata, a nawet gdzie były ustawione kapcie mamy. Położyła na piersi lalki (która w tym ustawieniu była jej mamą) drugą lalkę (będącą nią samą), robiąc to, na co nie pozwolono podczas jej narodzin – nawiązała pierwotną, intuicyjną, głęboką więź z matką. Od czasu tej sesji ich relacja uległa diametralnej zmianie. Używając języka symboli, można tę sytuację ująć tak: to, co nie zostało zamknięte, będzie się otwierać. Nieprzepracowana trauma narodzin jest jak jątrząca się rana, którą ciągle nosimy w sobie. Co ciekawe, wiele dzieci aż do trzeciego roku życia pamięta chwilę swoich narodzin.

– Trudno w to wszystko uwierzyć…

– Rzeczywiście. Przeczuwamy, że może tak być, ale trudno nam uwierzyć w coś, czego nie ma w naszych podręcznikach. Na szczęście nauka zaczyna nam dostarczać coraz więcej dowodów na to, że człowiek rodzi się kompletny, z wykształconą świadomością od chwili poczęcia. Pomyślmy, jak wielki potencjał niesie ze sobą ta wiedza. Zamiast leczyć później różne schorzenia natury fizycznej i emocjonalnej u naszych dzieci, możemy im zapobiegać, już na starcie wyposażając je we wszystko, co najlepsze. Dotarliśmy do momentu, gdzie leży większość przyczyn naszych chorób. Zapobiegajmy im, wzmacniając w ciężarnych i rodzących kobietach ich poczucie mocy i sprawczości. Mając świadomość, jak wielkie znaczenie ma poród naturalny, możemy uczynić świat lepszym miejscem do życia – dla nas samych i przyszłych pokoleń. Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak wielkiego potencjału do zmian. Skorzystajmy z niego.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »