Wiosenna zmora – meszki

Wiosenna zmora - meszki
123RF.com

Opuchnięta stopa, twarde, nabrzmiałe, czerwone zgrubienia na skórze. To wizytówka pozostawiona przez meszki. Tak małe, że łatwo je przeoczyć, ale nie sposób przeoczyć miejsca po ich ugryzieniu. Zwłaszcza, gdy jesteśmy uczuleni na jad owadzi.
Choć wielokrotnie mniejsze od komara, gryzą o wiele dotkliwiej. – Różnica polega na sposobie ataku – komar tylko kłuje, meszka rozszarpuje skórę. Ponadto wstrzykuje wraz ze śliną enzym hialuronidazę rozpuszczający tkanki. To dlatego ślina penetruje ciało znacznie głębiej, a nasz organizm reaguje na nią tak gwałtownie – mówi entomolog Elżbieta Wegner. O ile uczulenie na jad osy czy pszczoły zwykle pojawia się po kolejnym użądleniu, w przypadku meszek już pierwszy kontakt kończy się w najlepszym wypadku piekielnie swędzącymi, niegojącymi się rankami. – Silna reakcja na pogryzienie przez te owady może się pojawić u wszystkich, ale szczególnie długo utrzymuje się u osób z zaburzeniami krążenia i u chorych na cukrzycę, u których wszystkie rany trudno się goją – mówi Elżbieta Wegner.

Na szczęście zmora meszek trwa krótko – mniej więcej do połowy czerwca. Owady te są prawdziwą plagą na terenach wilgotnych, w pobliżu rzek i jezior. Bywa że silny wiatr zawiewa je na tereny pozbawione zbiorników wodnych, ale wtedy są na tyle nieliczne, że nie stanowią wielkiego problemu. Kiedy gryzą? W słoneczne, upalne dni – rano i wieczorem. W dni pochmurne – przez cały czas, podobnie jak w głębokim cieniu, pod drzewami. Szczególnie agresywne stają się przed burzą, bo nie lubią wiatru. Wiedzą że będą musiały przeczekać okres niesprzyjającej pogody więc starają się najeść na zapas. Meszki podobnie jak kleszcze wędrują po skórze, szukając najdelikatniejszego miejsca. Zupełnie tego nie czujemy, nie wiemy także kiedy nas gryzą, dopiero po kilku godzinach pojawia się swędzenie. U wrażliwych osób powstaje rozległa opuchlizna, która jeśli nie jest leczona utrzymuje się przez kilka dni. Meszki lubią wchodzić do gardła, pod powieki, do uszu, lepiej więc nie usypiać pod gołym niebem w nawiedzanej przez te agresywne muszki okolicy. Małe dziecko koniecznie należy chronić, choćby nakrywając wózek gęstą firanką. – Zawsze sprawdzają się długie spodnie, koszule z długimi rękawami, czapka z daszkiem. Na ubranie można nanieść kilka kropel olejku waniliowego. Meszki nie znoszą jego zapachu – mówi Elżbieta Wegner.

Jeśli zostaliśmy pogryzieni, zranione miejsca trzeba przetrzeć wodą utlenioną, można zrobić zimny okład i posmarować skórę żelem łagodzącym skutki ukąszenia owadów. Jeśli nie mamy pod ręką takiego preparatu warto posłużyć się plasterkiem ziemniaka lub cebuli. Przy dużej opuchliźnie ulgę przynosi posmarowanie zmienionego miejsca miodem i mocne oklepywanie.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze