1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony

W krzywym zwierciadle: klapsik

Maciej Stuhr (Fot. Krzysztof Opaliński)
Maciej Stuhr (Fot. Krzysztof Opaliński)
Dziś będzie o biciu. Kwestia bicia wydaje mi się jakoś zaniedbana w obecnym świecie. Bicia wokół coraz mniej.

Nikt o biciu się nie wypowiada, nikt nie chce o nie zadbać. Temat to niechodliwy, nie na czasie, nie sexy. Nawet zegary już biją raczej z rzadka. Z wyjątkiem jakichś muzealnych eksponatów. Czasem jeszcze trochę biją nasze serca, a i to bardziej ze strachu i niepokoju niż z jakichś wielkich porywów. Poza tym te nasze serca... to cóż to za bicie?! One tak tylko leciutko biją se. Beyoncé – słownik mi poprawia. Może i ma rację, nie będę się kłócić. Zatem one tak niemrawo Beyoncé, że jedyne, co nam pozostaje, jedyne, co nam jeszcze wolno, to bić się w piersi. Z myślami bić się – to już gorzej, to już sprawa niepewna, bo nie wiadomo, co z tego bicia wyniknie (a nuż jakaś myśl niepokorna, niewłaściwa, kto wie?!), ale w piersi to OK, to bezpiecznie.

Najgorzej, że już dzieci bić nie wolno. To jest sprawa bardzo ponura. Przez stulecia smarkaczy się tłukło i było to dla wszystkich oczywiste, zrozumiałe, konieczne, a nawet wskazane. No ale oczywiście zawsze wszystko ludziom na złość! Cola szkodzi, grillowane szkodzi, pączka nie wolno, to nie dziwota, że i dobrego bicia dzieci też zabronią. Jasna sprawa. A w zamian co?! Propozycji nie widać. Koledzy celebryci mi powiadają, że dziś mocno w cenie są zawody mixed martial arts, czyli MMA. Generalnie chodzi o to, że człowiek wchodzi do klatki z drugim człowiekiem i w dowolny sposób próbuje uszkodzić jego ciało. Oczywiście wystawiając swoje ciało na szkody wszelakie. I ta ostatnia zmienna wydaje mi się dużym problemem, dla tych, co biją się (Beyoncié?). Zatem bicie dzieci wydawało się z tej perspektywy o wiele bardziej racjonalne. Bo jednak te dzieci nie bardzo umiały oddać – to właśnie było najlepsze. No ale nie wolno i już. Nie poradzisz

Powstała pustka, której nie ma czym wypełnić. Bo, umówmy się, oglądanie naparzających się celebrytów w klatce nie do końca jest tym, co przynosi ukojenie. Zatem zastanawiam się, czy nie można by w zamian wprowadzić czegoś, co pomogłoby milionom zwykłych ludzi, którym tak trudno rozładować negatywną energię... Nie mówię tu o jakichś potwornościach, wojnach, wybuchach etc. Chodzi mi właśnie o taką codzienną malutką dawkę jakiegoś biju-biju. Czemu na przykład nie można by pomyśleć o biciu starych rodziców? Się biło niewinne dzieciaczki, to czemu nie zgryźliwych staruszków? „A kto tu nie zażył lekarstwa?!” i chlast! „Znowu poplamiony obrus?!” i łubu-du! Bicie dzieci podobno powodowało u nich traumę na całe dorosłe życie. Bicie staruszków nie byłoby obarczone takim problemem. Poza tym z pamięcią u nich różnie bywa, więc większość już na drugi dzień pozbyłaby się wszelkich pretensji. Poza tym: jakich pretensji?! Przecież ja nie mówię o jakimś wielkim laniu! Po co zaraz pasek? Ot, klapsik, wytarganie za uszko czy drobny kuksaniec.

Ostatnimi czasy udowodniliśmy, że łatwo nam przychodzi odrzucenie przeróżnych tak zwanych zdobyczy ludzkości w rodzaju rzekomych błogosławieństw szczepień ochronnych, potrzeby życia w praworządnym państwie, przestrzegania trójpodziału władzy, transparentności finansów publicznych, przeciwdziałania nepotyzmowi, szanowania godności kobiety, strzeżenia tajemnicy lekarskiej, rozdziału Kościoła od państwa i innych dyrdymałów. Miejmy więc odwagę powiedzieć głośno to, o czym wszyscy marzymy: lejmy staruszków!!!

Maciej Stuhr, aktor. Wszechstronny. Gra, jak nie pisze. Pisze, jak nie gra.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze