1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony

Psychofilowanie: Rok ekstra

Szymon Majewski (Fot. Krzysztof Opaliński)
Szymon Majewski (Fot. Krzysztof Opaliński)
Ale mam niesamowity rok! A nie zanosiło się na to w ogóle, bo wszystko zaczęło się klasycznie, od stycznia, który ustąpił lutemu. Był też kwiecień, aż dopadł mnie 1 czerwca i stanąłem w prawdzie 57. roku.

Przyznam szczerze, że się z tym obnosiłem, w radiu, gdy mnie młodzi pytali, ochoczo się swoim wiekiem chwaliłem, prężąc się lekko, żeby uwidocznić formę. To samo w naszym bielańskim gymie bokserskiem – machałem tymi 57 latami na lewo i prawo, gasnąc jedynie, gdy do salki wpadał pan Bogdan ze swoją siedemdziesiątką piątką. Tym bardziej że nikt tak nie skacze na skakance jak on. To szpanowanie liczbą 57 jakoś tak weszło mi w krew, że w okolicach sierpnia, podochocony, przez chwilę zacząłem nawet myśleć, że mam 58 lat. A co mi tam! I byłbym brykał dalej, gdyby nie doszło w końcu do zdemaskowania uzurpatora, bo, niestety, wkurzyłem tym moją żonę, Madzię, strażniczkę mych wzniet, dostojną tamę dla mych dzikich fal.

Nie ma się co dziwić jej nerwom, wszak w szale postarzania się całkowicie zapomniałem, że postarzam też moją Madzię. Bo nasza różnica wieku jest stała, wynosi rok i idzie przez życie razem z nami. Nie ma przebacz. Do konfrontacji doszło pewnego wieczoru, kiedy po jakimś przyjęciu kładliśmy się spać. Moja żona, rozprowadzając krem na dłoniach, spojrzała na mnie TYM wzrokiem i rzekła: „Szymon, co się z tobą dzieje? Znowu dziś na imprezie mówiłeś wszystkim, że masz 57 lat”. „No bo mam!” „To dlaczego ja mam 55 lat? Przecież dopiero co miałam 55. urodziny, to skąd się wzięło te twoje 57, żyjesz w innej czasoprzestrzeni?”

Kurczę, coś było na rzeczy, żona to szczególara spod znaku Panny, potrafi znaleźć każdą igłę w stogu siana, może więc znalazła mi też dodatkowy rok życia? Na dowód dokonała więc szybkich obliczeń, z których wynikało niezbicie, że chyba mam jednak... 56 lat. Z matematyką mi nie po drodze, więc dla pewności, lekko już zawstydzony, pod kołdrą na telefonicznym kalkulatorze wbiłem wszystkie dane i: 2023 – 1967 = 56! Tak! Madzia miała rację, miałem 56 lat! I nagle złość oszusta zamieniła się w radość nowo narodzonego! Taką rację to moja żona może mieć co rok! Strzeliła mi dopamina, zaraz po niej endorfina, poczułem się cudownie, bo skoro czułem się świetnie, mając 57 lat, to po magicznym odjęciu roku byłem zmuszony czuć się jeszcze lepiej. Tak oto moja Madzia z okazji swoich urodzin dała mi cudowny, życiodajny prezent. Dodatkowy rok życia! Rok ekstra! Moi drodzy, co pewien czas róbcie sobie takie prezenty!

Jak to działa? Proszę bardzo! Otóż, nie liczysz sobie godzin i lat, jeszcze nie liczysz, jeszcze trochę nie liczysz, potem sobie wymyślasz jakiś lekko zawyżony wiek, może do tego dojść na jesieni, pod wpływem słoty, wiatru lub siąpienia. Taki lekko nieudany dzień każdemu może się trafić i każdemu może się wtedy jakiś ciężar dodatkowych lat przypałętać. Następnie czekamy na zwyżkę humoru, która może przyjść wraz z cieplejszymi dniami, a mogą je przynieść: urlop, joga, miły film albo lektura „Zwierciadła”. Gdy zaczynamy się tym lekko podbudowywać i zaczyna w nas kiełkować poczucie, że świetnie się czujemy jak na swój wiek, na przykład 67 lat (przypominam: ten fałszywy, wymyślony i zawyżony na skutek bujnięcia się w wyliczeniach), wtedy szybko pod kołdrą albo nad kołdrą od roku, jaki mamy, odejmujemy datę urodzenia i wychodzi nam... 66 lat! Uwierzcie, że będą tacy, którym wyjdzie 65, a nawet mniej! I tak oto bezkarnie możemy się cieszyć podarowanym czasem do następnego, cudownego, frywolnego majtnięcia się w obliczeniach!

PS Jak ktoś we mnie wiekiem uderza, odpowiadam: „Tak, ja starzeję się od lat!”.

Szymon Majewski, dziennikarz, showman, autor, wodzirej

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze