1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony

Nowe szaty króla

Maciej Stuhr (Fot. Krzysztof Opaliński)
Maciej Stuhr (Fot. Krzysztof Opaliński)
Czy była to wina strusia? Chyba nie. Po prostu w tym, a nie innym momencie znalazł się w nie swojej skórze i sprawy potoczyły się, jak się potoczyły, a zwierzęta mogły mieć pretensje tylko do siebie, że mają do dziś takiego króla.

Było to tak: stary lew wdał się w o jedną awanturę za dużo z hienami i mimo zaciętej walki, w której niejeden chichot tych niemiłych stworzeń zamienił się w jęk rozpaczy i bólu, ich przewaga liczebna okazała się zbyt duża i sędziwy król tragicznie zakończył swoje panowanie. Nie będę tu opisywał, w jaki sposób został sprofanowany jego zezwłok, dość powiedzieć, że wypatroszona i kompletnie pozbawiona wnętrzności skóra króla w pewnym momencie wśród dzikiego wrzasku hien wzniosła się ponad olbrzymi tumult, uniosła się nieco smagana gorącym, saharyjskim wiatrem, by po chwili opaść na sawannę dokładnie w miejsce, w którym przerażony odgłosami walki struś schował się w bezpiecznym schronieniu. Przynajmniej tak mu się wydawało, gdyż, jak to często ze strusiami bywa, schowaną miał tylko głowę, a reszta ciała dość idiotycznie wystawała ponad piasek. Zatem skóra króla lwa opadła wprost na strusia, w dodatku tak niefortunnie, że głowa spadła na kuper, zaś długi ogon oplótł długą szyję naszego bohatera, który w tym momencie opuścił swoją kryjówkę i pędem ruszył przed siebie gnany swym własnym przerażeniem.

Tymczasem wokół Lwiej Skały zaczęły gromadzić się dzikie (nomen omen) tłumy, aby wybrać nowego władcę. Gdy zwierzęta zobaczyły lwa, który poruszając się wyłącznie na dwóch przednich nogach, biegł z nieprawdopodobną prędkością, w dodatku tyłem, mając ogon zadarty na niewiarygodną wysokość, wpadły w absolutny zachwyt! Co tu dużo gadać, zanim struś zdążył cokolwiek powiedzieć, został niejako przypadkiem wybrany na króla zwierząt przez zdecydowaną większość głosujących. Oniemiały przyjmował dary, na które składały się: polędwica z antylopy, żeberka z zeberki, najbardziej soczyste owoce oraz wywar ze sfermentowanej figi; zamieszkał w najwspanialszej jaskini i przyjmował niekończące się hołdy. Jednak pierwszymi gośćmi nowego króla były hieny, które nie bez racji utrzymywały, że struś wszystko, co ma, zawdzięcza im. Nie dziwota więc, że jego pierwszym królewskim edyktem było ułaskawienie hien z zarzutu rozprawienia się z poprzednim królem. Decyzja nie była do końca zrozumiała, ale cóż było robić. Król ogłosił, że hieny są nieskazitelne, więc pewnie takie musiały być… Król co jakiś czas wypowiadał się także na temat innych hien. Na główny zarzut o padlinożerność król odpowiadał, że hieny, jeśli w ogóle jedzą padlinę, jest to zapewne padlina jeszcze żywa. Ewentualnie jeszcze nieżywa.

No cóż. Największym kłopotem nowego dworu było dbanie o to, aby w żadnym wypadku nie przestraszyć nowego władcy. Bowiem gdy tylko król struś czymś się przeraził, próbował robić to, co każdy struś w takiej sytuacji. Jednak w odróżnieniu od wszystkich innych strusi, które miały w tym celu wszędzie pełno miękkiego piachu, nowy władca walił łbem z całych sił prosto w Lwią Skałę, która była najtwardszym miejscem w całym królestwie. Nic więc dziwnego, że z czasem decyzje króla stawały się coraz dziwniejsze, coraz mniej zrozumiałe. W kraju rozprzestrzeniał się chaos, a nawet zalążki paniki. Sam król również wpadł w dziwny stan. Najpierw zaczął biegać dookoła Lwiej Skały z niewiarygodną wręcz prędkością. Biegał do hien, biegał do strusi, znowu do hien, aż w końcu usiadł na połamanych gałęziach i przez wiele dni nie chciał wstać. A gdy w końcu wstał, okazało się, że zrobił sobie z tego wszystkiego gigantyczne jaja.

Maciej Stuhr, aktor. Wszechstronny. Gra, jak nie pisze. Pisze, jak nie gra.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze