fbpx

„Przebaczenie krwi” – recenzja filmu

„Przebaczenie krwi” – recenzja filmu
fot. materiały prasowe Aurora

Porywczość ojca Nika i Rudiny sprawia, że rodzinny dom staje się dla nich więzieniem. Odzyskanie wolności jest w zasięgu ręki, ale wymaga zerwania rodzinnych więzów i sprzeniewierzenia się tradycji.
Niewiele różniące się od wsi miasteczko wciśnięte między porośnięte dzikimi lasami wzgórza Albanii. Rodzinne domy są w stanie nieustającej rozbudowy – dla dorastających pokoleń dobudowuje się kolejne piętra. Tak też albańskie społeczeństwo interpretuje reżyser, Joshua Marston. Choć główni bohaterowie „Przebaczenia krwi” są takimi samymi nastolatkami jak ich rówieśnicy na Zachodzie (filmują swoje życie komórkami i wrzucają obrazki na Facebooka), nie mogą się oderwać od swoich fundamentów – rodziny i surowych reguł XV-wiecznego prawa.

Drugie piętro domu Nika i Rudiny jest wzniesione zaledwie do połowy, gdy ich ojciec wdaje się z sąsiadem w sprzeczkę o prawo do ziemi. Jego praca, od której zależy byt całej rodziny, polega na rozwożeniu pieczywa skleconą samodzielnie kolaską, zaprzężoną w rachitycznego konika. Ponieważ czysta złośliwość sąsiada ma tę niewdzięczną pracę utrudnić jeszcze bardziej, traci nad sobą panowanie i w bójce pozbawia go życia. Według Kanunu, prawa obowiązującego w Albanii od XV wieku, rodzina zamordowanego może wyrównać rachunki poprzez uśmiercenie dowolnego mężczyzny z rodziny mordercy – w tym także jego dorastającego syna.

Cały klan odpowiada więc za porywczość dorosłego mężczyzny, który nie chce ponieść „nowoczesnej” kary i dać się zamknąć za kratkami. Dom rodzinny ze schronienia przeistacza się w więzienie – nie tylko dla synów, którzy za progiem mogą zostać w świetle prawa zastrzeleni, ale też córki, która jako jedyna może wykonywać pracę w zastępstwie ojca. Znakomita Sindi Lacej buduje tu skomplikowaną postać nastolatki, która z dnia na dzień musi dorosnąć i stanąć na czele rodziny – przekroczyć granice nie tylko wieku, ale też tradycyjnych ról płci i pokoleń. Mimo mocnej roli Lacej „Przebaczenie krwi”nie jest po prostu powieścią emancypacyjną. Równowagę dla postaci Rudiny stanowi Nik, jej nieco starszy brat. Mimo zamknięcia w domu Nik (Tristan Halilaj) również dorasta na oczach widzów, przechodząc drogę od bezmyślnego buntu (niszczenie nożem ściany nad łóżkiem – jak w „prawdziwym” więzieniu) poprzez akt odwagi (prośba o przebaczenie w domu jego potencjalnych oprawców) do decyzji o zerwaniu więzi rodzinnych za cenę odzyskania wolności.

Akcja tego filmu toczy się powoli, meandruje, przez większość uwagi widzów skupiają naprawdę przekonująco zagrane rozterki dwojga głównych bohaterów. Ponieważ pozostałe postaci są pod tym względem pozostawione daleko w tyle, mimo niemal dokumentalnej szczegółowości.„Przebaczenie krwi można uznać za opowieść o cenie, jaką trzeba zapłacić za dorastanie – nie tylko w Albanii. Decyzję Nika, który nie chce dłużej ponosić konsekwencji czynów swojego ojca, można odczytywać również metaforycznie. To w pewnym sensie opowieść o dorastającym właśnie pokoleniu, które pomiędzy tradycją a nowoczesnością musi odnaleźć własną drogę.

PRZEBACZENIE KRWI, Reżyseria Joshua Marston, USA/Albania/Dania/Włochy 2011, 109 min.