fbpx

Porwanie – groza przychodzi z czasem

"Porwanie"
Spectator

„Porwanie”, debiut duńskiego reżysera Tobiasa Lindholma, to film na granicy thrillera i dramatu psychologicznego.

"Porwanie"
Spectator/więcej w galerii

Każdy gatunek filmowy, gdy dodamy do niego przymiotnik „skandynawski”, nabiera lub traci swoje pierwotne znaczenie.Nagle film sensacyjny staje się mrocznym horrorem, a komedia romantyczna – studium ludzkiej duszy. Po prostu rozumienie gatunków filmowych przez Skandynawów wykracza poza nasze proste ich postrzeganie. I chwała im za to. Podobnie jest z filmem „Porwanie” Tobiasa Lindholma. Sprawa jest niby prosta. Oto na statku towarowym Rozen płynie do Danii siedmioosobowa załoga. Kucharz pokładowy Mikkel (aktorskie odkrycie – Pilou Asbæk) odlicza dni do spotkania z ukochaną żoną i córeczką. W tym samym czasie dyrektor generalny korporacji, do której należy Rozen, Peter, prowadzi właśnie kolejne bezwzględne negocjacje finansowe z partnerami firmy. Od stołu negocjacyjnego odciąga go wiadomość, że Rozen został właśnie zajęty przez piratów somalijskich.

W tym momencie nasza uwaga jest podzielona. Z jednej strony współczujemy Mikkelowi i jego współbraciom, gdy piraci prowadzą z nimi psychologiczną grę: raz pomiatają nimi, za chwilę śmieją się przy wspólnym posiłku; łowią wspólnie ryby, by za kilka dni terroryzować i zamykać pod pokładem. Z drugiej – widzimy zaprawionego w finansowych bojach Petera, który podejmuje się tym razem telefonicznych negocjacji, w których stawką, oprócz pieniędzy, jest przede wszystkim ludzkie życie. Napięcie zaczyna niepokojąco rosnąć, gdy stan zawieszenia trwa dni, potem tygodnie, wreszcie miesiące. Peter zaczyna nocować w biurze, ma coraz większą świadomość, że im mnie pieniędzy firmy będzie chciał oddać za życie marynarzy, tym więcej de facto ryzykuje.

Atmosferę na statku zarysowują krótkie ale dosadne sceny. Marynarze poszturchiwani są lufami odbezpieczonych karabinów przez niezrównoważonych złodziei, kończy się jedzenie, brak możliwości ruchu, brak wszelkiej higieny i brak nadziei na szybki powrót zaczynają odbijać się na zdrowiu i psychice przetrzymywanych. Lindholm, za pomocą krótkich scen, pokazuje, jak nagle w sytuacji ekstremalnej zmienia się poczucie czasu, priorytetów, jak oszczędne w ruchach stają się ludzkie ciała, a nasze myślenie ma włączony tylko jeden tryb – żeby przeżyć.

O sytuacji ofiar porwania – przetrzymywanych, torturowanych, zamkniętych, zdezorientowanych i pozbawionych nadziei, nakręcono już wiele, dlatego też może nie uderza widza trauma, która staje się udziałem Mikkela. Końcowe sceny w filmie nasuwają na myśl jedną puentę – w konflikcie dwóch korporacji,w tym przypadku przewozowej i pirackiej (jeśli świetnie zorganizowaną piracką mafię możemy porównać do korporacji) kartą przetargową jest zawsze człowiek i to on de facto, niezależnie od wyniki negocjacji, staje się ich ofiarą.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze