Ideał, intymność i subtelny dotyk – w obrazach Pawła Skurskiego

Już w czwartek, 9 maja, w muzealnych przestrzeniach Fundacji im. Bolesława Biegasa przy al. Jerozolimskich 51 zostanie otwarta najnowsza wystawa malarstwa Pawła Skurskiego.

To będzie wystawa-prowokacja, choć bez epatowania seksem czy przemocą. Wręcz przeciwnie. To będzie wystawa-wyzwanie. Postawione nie byle komu, bo całej współczesnej sztuce. Paweł Skurski głośno mówi to, o czym wielu myśli po cichu. Czy dzisiejsze dzieła sztuki są nośnikiem tego, czego dawniej oczekiwano od malarstwa: piękna i ideałów? Bez wahania odpowiada: nie. W świecie pędzącym coraz bardziej do przodu, pożerającym już nie tylko własne dzieci, ale i wnuki, kwestionującym niemal wszystko, nawet to, co miało miejsce całkiem niedawno, Skurski konstruuje mocny punkt zaczepienia, prowokując odrodzenie etycznych i estetycznych wartości – pisze komisarz wystawy Piotr Sarzyński.

Historia Ludzka” jest cyklem obejmującym 70 prac zrealizowanych przez Pawła Skurskiego w latach 2012-2019. Pracując nad kompozycjami artysta zaopatrzył je w osobisty komentarz, który pozwoli nam wniknąć w świat towarzyszących obrazom symboli, intymnych emocji i przemyśleń – jednocześnie zanurzając nas w sam proces powstawania dzieła sztuki. Na wystawie będziemy mogli prześledzić wszystkie etapy jego twórczej drogi:
od spontanicznych szkiców z wyobraźni, przez precyzyjne studia portretowe,
po wielkoformatowe obrazy olejne. Przy tym, jak zapowiada artysta, sama wystawa będzie organicznym elementem tego procesu. Zamierza bowiem malować przed oczami publiczności podczas wernisażu, jak i podczas trwania całej wystawy, kładąc ostateczne szlify na poszczególnych dziełach – dopuszczając tym samym widza jako naocznego świadka samego magicznego „momentu kreacji”.

Paweł Skurski to jeden z najbardziej wyrazistych polskich współczesnych artystów. Od samego początku zyskał sobie opinię charyzmatycznego indywidualisty, kroczącego własną ścieżką, poza artystycznym mainstreamem. Na przekór współczesnym tendencjom poszukuje w obrazie harmonii i humanistycznego piękna – zwracając się tym samym ku odwiecznym europejskim wartościom. O sobie mówi: Jak wielkie drzewo, wrastam korzeniami głęboko w to, co było na początku. Co niegdyś było magiczne i święte. Co wymagało umiejętności; co nazywano „sztukami pięknymi”. […] Jestem idealistą. Szukam tego, co w człowieku najwspanialsze – co inspiruje do życia i buduje między ludźmi więź. Uniwersalnych zasad tego wszystkiego, co uznajemy za szlachetne.

Od malarstwa i od siebie oczekuje opowieści o uczuciach najprostszych, ale
i najważniejszych: miłości, przyjaźni, więzi. Opowieści o relacjach człowieka z innymi ludźmi, z naturą, ale i z samym sobą. Jego alegoryczne kompozycje, pełne są ukrytych symboli i znaczeń. Malowane z rozmachem, odznaczają się niebywałym kunsztem, zarazem subtelnością i estetycznym wyrafinowaniem.