fbpx

Sensacyjne Lato Filmów trzyma w napięciu

Sensacyjne Lato Filmów trzyma w napięciu
fot. materiały prasowe sensacyjne lato filmów

Otwarcie festiwalu już za nami. Do niedzieli jeszcze dużo wydarzy się w Kołobrzegu, z którym – jak okazało się podczas uroczystej gali – związanych jest w mniejszym lub większym stopniu więcej filmowców, niż spodziewaliby się sami organizatorzy. Być może to rzeczywiście najlepsze miejsce na mapie Polski, by wkopać kamień węgielny pod świątynię kina gatunkowego.
Podczas uroczystej Gali Otwarcia pierwszego Kołobrzeskiego Festiwalu Filmowego padło wiele ciepłych słów na temat samego miasta, jego historii, jak i kina sensacyjnego, które według wszelkich znaków na niebie i ziemi będzie miało w Polsce coraz trudniej. Jak zaznaczył niekryjący wzruszenia laureat pierwszego Latarnika, nagrody dla mistrza kina sensacyjnego, Wojciech Wójcik – „szuflady pękają”, ale szans na realizację pomysłów jest coraz mniej. „Wszyscy chcą zrobić film szybko i tanio, co w przypadku sensacji jest po prostu niemożliwe. Większość osób, z którymi rozmawiałem ostatnio o swoich pomysłach, mówi mnóstwo o targecie, ale ma blade pojęcie o tym, jak wygląda tworzenie filmów.

sensacyjne lato filmów/więcej w galerii

Być może dlatego właśnie, gdy szansa na realizację marzeń filmowych komuś się przytrafi, stara się ją wykorzystać w pełni. Władysław Pasikowski, reżyser nagrodzonego w plebiscycie publiczności sensacyjnego filmu wszech czasów – „Psów”, nie dojechał na galę otwarcia. Jak wyjaśnił gospodarz festiwalu, Tomasz Raczek, najprawdopodobniej szlifuje do perfekcji swój najnowszy film, „Pokłosie”, którego premierę wyznaczono na 7 listopada. Z gości, których zapowiedziałam w poprzednim wpisie, prawdopodobnie nie spotkamy też w Kołobrzegu Emila Karewicza. Pozostali natomiast w Kołobrzegu się stawili. Pod latarnią morską odbywać się będą spotkania z cyklu „Godzina z autografem”; dziś na przykład, o godzinie 14, z fanami rozmawiać będzie Joanna Szczepkowska, która promuje swoją książkę o niezrealizowanych scenariuszach, „Bardzo krótka podróż i inne scenariusze”. O 16 zaś spotkamy tu Roberta Gonerę.

Spotkania będą odbywać się nie tylko w plenerze – zaprzyjaźniony z festiwalem Hotel Marine gościć będzie codziennie o 15 jedną z festiwalowych gwiazd. W niedzielę czeka nas spotkanie z Anną Samusionek, w sobotę – z Joanną Szczepkowską, a dziś ze Stanisławem Mikulskim, uhonorowanym wczoraj w Regionalnym Centrum Kultury nagrodą „Ikona Polskiego Filmu”. Niezapomniany Hans Kloss ze „Stawki większej niż życie” wykazał wczoraj raczej poczciwość Wujka Dobra Rada i rozbawiał wszystkich do łez swoją przemową. Przed laty był konferansjerem Konkursu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu. „Teraz też bywam tu często” – przyznał z rozbrajającym uśmiechem – „W roli kuracjusza”. Gdy jechałam do Kołobrzegu, otoczona bardzo rozmownymi, ale nie do końca podzielającymi mój światopogląd pasażerami, przypomniałam sobie jego dobrą radę z „Misia” – udawałam, że nie słyszę.

Co do programu festiwalu – wspominałam już o projekcjach najlepszych polskich filmów sensacyjnych (których pełny wykaz znaleźć można na stronie festiwalu www.sensacyjnelato.pl), pominęłam zaś część programu przeznaczoną dla dzieci. Warto wspomnieć, że organizatorzy pomyśleli też o najmłodszych kinomanach i przygotowali dla nich okołopołudniowe spotkania z filmem przygodowym – projekcje „Pana Samochodzika” oraz szwedzkiego filmu „Wilk” w reżyserii Daniela Alfredsona.

Przed południem Regionalne Centrum Kultury zagospodarowane jest zaś przez słuchaczy pleneru filmowego – w dużej części studentów Akademii Multi Art z Krakowa, którzy dziś podobno od 6 rano budowali plan filmowy na plaży. Podczas wykładów i dyskusji z mistrzami kina pod okiem Piotra Lenara uczą się tutaj w Kołobrzegu techniki realizacji filmów sensacyjnych. Najbardziej spektakularnym przejawem tych warsztatów będą chyba sobotnie pokazy kaskaderskie i pirotechniczne na plaży, które będą realizować filmowo właśnie studenci z Akademii Multi Art. Niestety ominęła mnie najzabawniejsza część tych warsztatów, czyli czwartkowy casting dla plażowiczek do filmu w konwencji „Słonecznego patrolu”. Obawiam się, że straciłam poważną szansę na debiut przed kamerą, niechby i w roli wieloryba.

Zachmurzone niebo nie wróży pięknego zachodu słońca, ale może to i lepiej – mniej będzie żal plaży podczas pokazów filmowych! Dziś jeszcze zobaczymy „Karate po polsku” Wojciecha Wójcika, „Hansa Klossa” Patryka Vegi, „Ostatni kurs” oraz „Ostatniego świadka” Jana Batorego.