fbpx

Doris Lessing, Dwie kobiety – recenzja

"dwie kobiety"
mat. prasowe

Czytając najnowszą książkę Doris Lessing, umocniłam się tylko w przekonaniu, że to proza zdecydowanie nie dla mnie. Zbyt gęsta, zbyt duszna, zbyt męcząca i, co tu dużo pisać, najzwyczajniej zbyt nudna.

"dwie kobiety"
mat. prasowe

„Dwie kobiety”, tytułowe opowiadanie, gdyby tylko wydać je osobno, jako jedną, zamkniętą całość, bez żadnych zbędnych dodatków w postaci innych utworów noblistki, mogłoby nawet zachwycić. To opowieść o kobietach, które przyjaźnią się niemal od zawsze. Opowiadanie, rozpoczynające się dziwną sceną w nadmorskiej restauracji, jest zapisem retrospekcji, dzięki której poznajemy życie Lil i Roz od ich dzieciństwa, od momentu, w którym stały się nierozłączne aż do teraz, gdy każda z nich w pewien sposób związana jest z synem tej drugiej.

Niby nic w relacjach pomiędzy czwórką bohaterów nie powinno wzbudzać oburzenia, bo przecież wszystko to już było i do wszystkiego zdołaliśmy się przyzwyczaić. Co więc mogłoby czytelnika zniesmaczyć? Wieloletnia przyjaźń pomiędzy dwiema kobietami, przybierająca w końcu pewne oznaki uzależnienia? Miłość, rozwijająca się pomimo ogromnej różnicy wieku? Zafascynowanie kobietą, starszą, dojrzałą, doświadczoną, przypominającą poniekąd własną matkę? Zdawać by się mogło, że nie ma w tym nic zdrożnego, że to, co mogło bulwersować kilkanaście lat temu, teraz stało się nam zupełnie obojętne. A jednak jest w tym opowiadaniu coś, co wzbudza podświadomy niemal wstręt i wywołuje nieprzyjemne napięcie.

Drugie z opowiadań, „Wiktoria i Staveneyowie”, to utwór, w którym Lessing zestawia ze sobą dwa zupełnie różne światy. Zderzenie bohaterów o innym kolorze skóry, statusie społecznym i zasobności portfela jeszcze bardziej uwydatnia bolesne wydarzenia, które staną się udziałem młodziutkiej Wiktorii. Sprawia, że czytelnik niemal przez całe opowiadanie będzie współczuł dziecku, a później już dorosłej kobiecie, które los tak dotkliwie doświadczył. Dziewięcioletnia, czarnoskóra dziewczynka, która w wyniku szczęśliwego (a może i nie?) przypadku trafiła do wielkiego, pełnego bogactwa domu już do końca życia będzie za owym bogactwem tęsknić. Jak ta tęsknota wpłynie na jej decyzje, gdy po upływie kilku lat znów trafi do domu Staveneyów?

„Przyczyna” to utwór poświęcony Radzie Dwanaściorga. Narrację prowadzi Dwunasty, ostatni żyjący członek Rady, próbujący dociec powodu upadku fikcyjnych Miast. Wraz z nim czytelnik dochodzi do oczywistych, choć dość bolesnych dla narratora wniosków. Zmiany są nieubłagane, walczyć z nimi nie ma sensu. Tak już ten, zarówno wykreowany przez Lessing, jak i nasz rzeczywisty świat, jest ułożony, że starsze pokolenie prędzej czy później odchodzi w zapomnienie, a kolejne wprowadza w życie własne zmiany, udogodnienia, mające ułatwić ludziom życie. Każdemu z nas ciężko trudno się z nimi pogodzić, trudno też dostrzec w tym, co przestaje nam się podobać, własną winę, lepiej upatrywać jej we wszystkich naokoło, co też początkowo stara się robić Dwunasty. Być może gdyby nie osadzenie akcji w fikcyjnych Miastach, stworzenie Rady Dwanaściorga oraz drastyczna zmiana w sposobie narracji uwaga czytelnika nadal byłaby skupiona na tekście. Niestety, „Przyczyna” zupełnie wybija z rytmu, wywołuje rozkojarzenie, niszczy wrażenie całości i zwyczajnie zaczyna męczyć.

Sprawia też, że „Dziecko miłości”, ostatnie z zawartych w zbiorze opowiadań, czyta się już bardziej z poczucia obowiązku, z potrzeby skończenia tego, co się zaczęło, niż przez faktyczne zainteresowanie opisanymi w nim wydarzeniami. I choć osadzenie akcji w czasie II wojny światowej, nawiązanie romansu pomiędzy młodym żołnierzem a stęsknioną za odrobiną czułości kobietą oraz pojawienie się dziecka, do którego ten pierwszy nigdy nie będzie miał praw, mogłoby wywołać emocje, to po takim wstępnie nie wywołuje już w praktyce emocji żadnych.

O ile więc dwa pierwsze opowiadania zawarte w zbiorze mogą czytelnika zainteresować, przykuć jego uwagę na dłużej, o tyle trzecie męczy narracją tak bardzo, że i czwarte, choć znacznie lepsze od poprzedniego, przede wszystkim nuży. Wpływa też na ocenę całości, która, skrócona o połowę, mogłaby wydać się całkiem interesującą lekturą.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>