Roma Gąsiorowska: Wychodzę do ludzi

Roma Gąsiorowska
Fot. Rafał Masłow

Funkcjonowanie artysty bez samodyscypliny i ciągłego oczyszczania się z emocji jest niemożliwe – mówi Roma Gąsiorowska. Jej WAMP to nie tylko szkoła aktorska, ale miejsce duchowego, artystycznego i fizycznego rozwoju jednostki.

Roma Gąsiorowska
Fot. Rafał Masłow

Urodziłaś dziecko i zamiast się zatrzymać, wykreowałaś kolejne wątki zawodowe. I to poważne. Jak to się robi?

Zatrzymałam się pod koniec ciąży i nawet trochę zamknęłam w swoim domowym królestwie na kilka miesięcy po porodzie, ale mój syn ma już prawie rok! Poza tym, wiesz co? Muszę z przyjemnością stwierdzić, że macierzyństwo dodało mi sporo siły i… jakby to nazwać… konkretnego cugu do życia i działania. Jestem teraz bardzo szczęśliwa, spełniona i jeszcze bardziej kreatywna, niż byłam do tej pory, choć byłam bardzo (śmiech).

Powiedz mi, jak ty to wszystko ze sobą splatasz?

Wiesz, że to nie takie trudne? Nie tracę po prostu energii na pusty przepływ: czyli organizacja i konsekwencja! Na każdą wolną chwilę mam plan. Jestem w ciągłym ruchu. I naprawdę mam wrażenie, że odkąd mam dziecko, stałam się jeszcze bardziej konkretna. Mój synek jest dla mnie priorytetem i tak ustawiam życie, żeby być z nim jak najwięcej i jak najbardziej, ale dzięki dobrej organizacji znajduję też czas dla siebie. Mam nieocenione wsparcie od mojej siostry, która przyjechała do nas i pomaga mi w opiece. Dzięki temu mogę sobie pozwolić na jakieś działania zawodowe, bo wiem, że synek jest w dobrych rękach… Swoją drogą, gdyby nie moja siostra, nie wiem, jak by to było, bo od początku nie byłam sobie w stanie wyobrazić, że zostawiam dziecko z kimś obcym nawet na godzinę. Widzę, że moje koleżanki wieczorami wychodzą i oddają dzieci jakiejś pani do kąpania, ale to raczej nie dla mnie.

Ja nie miałam opiekunki i wszędzie chodziłam z dzieckiem.

Też miałam taki plan, że biorę synka ze sobą wszędzie, bo wiadomo, że fajny jest cygański tryb życia, ale może… jednak nie w tym świecie? (śmiech). Staram się raczej stworzyć dla niego ochronną bańkę, i to jest piękne, bo w niej buduje się między nami niezwykła więź.

A depresje poporodowe, chandry, chimery – całkiem cię to ominęło?

Nauczyłam się już na tyle kontrolować siebie i swoje emocje, że w ogóle nie miewam stanów zwątpienia albo niewyjaśnionych smutków i melancholii. Wiem, że to skarb, bo nie każda matka tak łatwo przez to przechodzi.

Dzięki temu, że jesteś w takiej formie, otworzyłaś szkołę.

Otworzyłam WAMP, czyli What a Mystique Place, miejsce, w którym oprócz szkoły aktorskiej mieści się ośrodek rozwoju twórczego i duchowego. Joga, tantra, medytacje, zajęcia z terapii ruchem, wizualizacje i relaksacje, warsztaty rozwojowe i coaching – to wszystko jest w WAMP-ie. Od marca ruszają nowe grupy, zaczyna tętnić energia rozwoju!