fbpx

Rafał Rutkowski: Stand-up po polsku

Rafał Rutkowski
mat. prasowe

„Rafał Rutkowski jest boski” – napisałam na swoim profilu FB po ostatniej premierze stand – up comedy Rafała Rutkowskiego – „Tańczący z myślami” – w klubokawiarni na Chłodnej 25 w Warszawie.

Rafał Rutkowski
fot. jacek poremba/więcej w galerii

Na czym polega jego „boskość”? Na szybkim i bezwzględnym zawładnięciu wyobraźnią i uwagą widza. Już w sekundę po tym, jak aktor staje na scenie i włącza aparaturę nagłaśniającą oraz bierze do ręki mikrofon, cała widownia wstrzymuje oddech. Rutkowski ma bowiem swój dobrze przemyślany patent na powodzenie. Po pierwsze, ma talent i dlatego może liczyć na siebie. Ma już także – czego był pewien, ryzykując tego typu przedsięwzięcie – równie inteligentnego, spragnionego wysublimowanej rozrywki widza. Mówi o tym w pierwszych słowach swojego monologu: śmieszny, grający na prostych skojarzeniach kabaret go nie interesuje.

Po drugie może występować praktycznie wszędzie. Po trzecie i najważniejsze: świetnie dobiera współautorów scenariuszy do swoich przedstawień, opartych na amerykańskiej zasadzie One Man Show. Są to zwykle nieznani nikomu copywriterzy lub scenarzyści serialowi, którzy sami zgłaszają się do niego, albo których on spotyka i zapisuje sobie ich nazwiska w notesie „do wykorzystania na przyszłość”. Potem, gdy znajduje właściwy temat, dzwoni i zaprasza ich do współpracy. Tak było w przypadku autora scenariusza do „Tańczącego z myślami”, Adama Gawędy .

Polscy widzowie mogą znać tego typu spektakle z popularnego telewizyjnego cyklu „HBO na stojaka”, w którym znani polscy aktorzy i kabareciarze rangi Jerzego Kryszaka czy Cezarego Pazury popisywali się swoją vis comica. Ale wybaczcie mi, panowie, Rutkowski, znany dotąd widzom z lubianego Teatru Montownia (który niedawno obchodził swoje 10-lecie) bije was na głowę. Dlaczego? Bo dobiera aktualne tematy i niczego się nie boi. W przypadku „Tańczącego z myślami” był to Smoleńsk, afera medialna Wojewódzkiego i Figurskiego z Ukrainkami oraz zabawne rozterki męża i ojca po 40-tce, który rozpaczliwie walczy z udręką codzienności. Czyli na przykład z …poranną kupą.

Zasada Rutkowskiego jest prosta: śmiać się można i należy ze wszystkiego. Nie ma tematów tabu, takich jak na przykład sława i fenomen Andrzeja Wajdy. Aktor improwizuje w ramach napisanego tekstu, wykorzystując to, co ludzie robią w danej chwili na widowni lub to, kim są. A oni jedzą mu z ręki. I tak jest przy każdym jego wystąpieniu.

„Seks Polski” w Teatrze Buffo powalił mnie na kolana. Tu z kolei Rutkowski pokazał swoje możliwości kreacyjne: za pomocą kilku rekwizytów zmieniał się z typowego macho w rozhisteryzowaną divę, by za moment stać się upierdliwą żoną. Ze swadą tłumaczył, dlaczego i czego my Polacy się wstydzimy w seksie. Paradował po scenie nago i z anielskimi skrzydłami tak naturalnie, jakby był we własnej łazience. Ciało aktora jest jego wielkim sprzymierzeńcem. Rafał jest wysoki, chudy, żylasty i ma ogromny nos – i ze swojej fizyczności także potrafi się śmiać.

I ja mu wierzę. Uskrzydlona tym teatralnym przeżyciem obejrzałam jeszcze dwa stand-upy Rutkowskiego: pierwszy w kolejności wystawiania, czyli „To nie jest kraj dla wielkich ludzi” oraz „Ojciec polski”, zagrane gościnnie na scenie w kawiarni Och! Teatru w Warszawie. Spektakl „To nie jest kraj dla wielkich ludzi” zaczął się od upomnienia spóźnialskich przez Rutkowskiego-księdza, który następnie zamienił się w zawodowego żołnierza i przeprowadził z rozbawionymi do łez widzami musztrę. „Ojciec Polski”, to z kolei historia ojca i syna. Tu aktor gra raz zawstydzonego, pełnego kompleksów młodzieńca, raz zadufanego w sobie ojca-estradowca, by następnie zamienić się w jego stłamszonego agenta. Ten ostatni stand-up wydał mi się najmniej zabawny, ale być może ojcowsko-synowskie tematy nie są tak czytelne dla kobiecej jak dla męskiej części widowni, która bawiła się świetnie.

„Tańczący z myślami ”,tekst Adam Gawęda, Klubokawiarnia ul. Chłodna 25

„Seks polski”, tekst Maciej Łubieński, Teatr Buffo Warszawa

„Ojciec polski”, tekst: Michał Walczak, Teatr Och! Warszawa

To nie jest kraj dla wielkich ludzi”, tekst: Michał Walczak, Teatr Och! Warszawa