1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. Tato, a po co?

Tato, a po co?

materiały prasowe
Pisanie książki popularnonaukowej dla dzieci jest zadaniem niełatwym - dzieci są wyjątkowo przenikliwe i uważne. Specjalnie dla was rozmowa z Wojciechem Mikołuszko, dziennikarzem naukowym, przyrodnikiem i autorem dwóch książek popularnonaukowych dla dzieci – „Tato, a dlaczego?” i „Tato, a po co?”

Te książki składają się z odpowiedzi na pytania, które zadawały ci twoje dzieci. Na przykład, dlaczego wiewiórka ma pędzelki na uszach, albo dlaczego lubimy słuchać piosenek i czy rośliny mają mięśnie.  Ale jedno z tych pytań muszę ci zadać raz jeszcze. Dlaczego galaretka się giba?

W galaretce jest substancja żelująca, najczęściej jest to żelatyna. Rozpuszcza się w ciepłej wodzie, a gdy się ją ochładza wraca do stanu stałego. Jednak nie opada na dno, ale zastyga, wiążąc między własnymi cząsteczkami wodę. Innymi słowy, galaretka to wymieszane ciało stałe i płynne. W ten sposób zamknięta w środku woda sprawia, że połączenia między cząsteczkami żelatyny są luźne. Żelatyna może „przesuwać się” po cząsteczkach wody. Właśnie dlatego galaretka, jak powiedziała moja córka, giba się.

Urzekło mnie słowo „gibać się”.

Sprawdzałem w słowniku,  istnieje.

To jeszcze wyjaśnij, czym meduza robi kupę?

Można powiedzieć, że tym samym otworem, którym je. Otwór odbytowy i gębowy to u meduzy jedno. Dla nas dość obrzydliwe, ale jej to nie przeszkadza.

Dochodzę do wniosku, że jestem mało dociekliwa. Bo przygotowując śniadanie własnym dzieciom nigdy nie zastanawiam się, dlaczego mleko jest białe, a masło żółte?

Masz rację. Myśli dorosłych podążają utartymi ścieżkami. Patrząc na pudełko zapałek czy torebkę po płatkach śniadaniowych, myślimy tylko o jednej ich funkcji. Dziecko ma nieograniczone możliwości, wyobraźnia podpowiada mu niesamowite rozwiązania i niezwykłe z punktu widzenia dorosłego pytania.

Więc dlaczego mleko jest białe, a masło żółte?

Kolor postrzegany przez nas jako biały to mieszanina światła różnych barw. W mleku  są substancje, które odbijają światło słoneczne w nieco bezładny sposób, a w niewielkim stopniu pochłaniają je. Taki skład światła odbieramy jako białą barwę. Masło to ekstrakt tłuszczu, a tłuszcz pochłania dużą część widma słonecznego, natomiast odbija światło żółte. Stąd barwa masła. W mleku ze sklepu mamy najwyżej 3,5 proc tłuszczu, więc żółty kolor „ginie” w bieli.

Jak dzieci przyjmują tak zawiłą odpowiedź?

Różnie. Czasami słuchają i zadają dalsze pytania,  czasem nie do końca słuchają, a potem wracają do tematu. Niektóre z ich pytań prowadzą do poważnych zagadek naukowych.

To które z pytań było dla ciebie największym wyzwaniem?

Najtrudniejszym zagadnieniem, do tej pory nie do końca wyjaśnionym przez naukę, jest rozdział: dlaczego liście, spadając z drzewa, kręcą się zamiast lecieć prosto w dół. Zacząłem pytać fizyków. Okazuje się, że badania tego zjawiska trwają od 150 lat. Wciąż publikowane są nowe prace. Bada się spadek liści na modelu uproszczonym, bo na skrawkach papieru. Mimo to naukowcy nadal mają z tym problem. Dokonując prostej obserwacji i zadając pytanie, dziecko jest jak dobry  naukowiec, bo widzi zagadnienia badawcze tam, gdzie dorosłym nawet się nie chce zastanowić.

Czy sprawdzasz, co dzieci zapamiętały z twoich wyjaśnień?

Nie, nie sprawdzam. Pewnie nie pamiętają, dlaczego mleko jest białe, ale widzę, że zostaje im ciekawość świata. I na tym właśnie mi zależy, by nie straciły zainteresowania wszystkim dookoła.

Przy rozdziale – czy bakterie „od próchnicy” jedzą zęby – jest tak sugestywna ilustracja, że pokazywałabym ją wszystkim dzieciom broniącym się przed myciem zębów i chodzeniem do dentysty.

Przy mojej pierwszej książce wydawnictwo zamówiło ilustracje u świetnych, nagradzanych, zawodowych artystów. Rysunki były fantastyczne, ale  artyści nie rozumieją nauk przyrodniczych. Pewnych rzeczy  bez ilustracji nie da się wyjaśnić. Zwróciłem się do Tomka Samojlika, który jest naukowcem i bada Puszczę Białowieską. I on potrafił zrobić ilustracje, które podobają się dzieciom, a równocześnie dostarczają konkretnych informacji.

Czy napisałbyś te książki, gdybyś nie był dziennikarzem naukowym?

Dziennikarstwo naukowe, jak sama wiesz, daje rozległą, ale mniej lub bardziej powierzchowną wiedzę. Przydaje się też, bo wiem gdzie wyszukiwać informacje. Mam znajomych naukowców. No i przez lata ćwiczyłem, jak w sposób prosty wyjaśniać dorosłym trudne sprawy. Ale bycie dziennikarzem naukowym nie jest niezbędne, wystarczy być ciekawym.

Ilu naukowców pytałeś, szukając odpowiedzi na pytania swoich dzieci?

Trudno mi policzyć, ale sądzę że blisko trzydziestu. Przy części opierałem się na własnej wiedzy. Czasami poza naukowcami pytałem kolegów dziennikarzy, którzy mają wykształcenie kierunkowe. Niektóre osoby poświęciły mi bardzo dużo czasu. Na końcu książki umieściłem podziękowania, bo nie mogłem umieścić ich nazwiska w tekście, tak jak to robię w artykułach prasowych.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze