1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Wykolejacze kariery – jak rozpoznać „ciemną stronę” naszej osobowości?

Wykolejacze kariery – jak rozpoznać „ciemną stronę” naszej osobowości?

fot. iStock
fot. iStock
„Ciemna strona osobowości” ujawnia się, gdy działamy pod wpływem stresu, pod presją czasu lub nacisków z zewnątrz. To zachowania, które mogą osłabić naszą wydajność. Czy da się je zdiagnozować?

- Każdy z nas posiada obszary dysfunkcyjne i czynniki, które mogą ujawniać się w sytuacjach stresowych. Takie zachowania wpływają na efektywność naszej pracy i styl zarządzania. Mogą też nam utrudniać wspinaczkę po kolejnych szczeblach kariery, czy budować i utrzymywać relacje interpersonalne. „Uruchomienie” wykolejaczy kariery bezpośrednio przekłada się na wyniki firmy oraz na poziom zadowolenia z życia. Wczesne rozpoznanie behawioralnych czynników pozwala na ograniczenie ich wpływu poprzez odpowiedni coaching i szkolenia zawodowe. - mówi Magdalena Giryn, Country Manager, Assessment Systems Poland.

W neutralnych warunkach, podwyższone czynniki przy niektórych cechach osobowości mogą stanowić o jej mocnych stronach. Jednak, kiedy osoba jest zmęczona, zestresowana, zostaje awansowana na wyższe bardziej odpowiedzialne stanowisko, wówczas te czynniki ryzyka mogą ograniczać efektywność i stawać na drodze do osiągania sukcesu w karierze, relacjach, edukacji i życiu osobistym.

Wykolejacze kariery

Dr Robert Hogan, wybitny, amerykański psycholog zdefiniował i opisał najistotniejsze zachowania, które mogą utrudnić osiągnięcie sukcesu. Oto one:

Labilność emocjonalna: u osób z tym czynnikiem widzimy że szybko się denerwują, często ulegają nastrojom, trudno je zadowolić i są zmienne emocjonalnie.

Podejrzliwość: inaczej nieufność, cynizm, wrażliwość na krytykę i koncentracja na tym, co negatywne.

Zachowawczość: ktoś, kto nie jest asertywny, unika ryzyka, wolno podejmuje decyzje i jest oporny na zmiany.

Zamknięcie w sobie: osoby często trzymają się na uboczu, są obojętna na uczucia innych i małomówne.

Nieelastyczność: poznamy po tym, iż osoby wydają się być chętne do współpracy, ale w sytuacjach stresowych są irytujące, uparte i trudne do współpracy.

Arogancja: zbyt duża pewność siebie, wyniosłość, zawyżone poczucie własnej wartości.

Manipulowanie: osoba z tym czynnikiem często wzbudza podziw, lubi podejmować ryzyko, testuje granice i poszukuje ekscytacji.

Teatralność: poszukuje uwagi, przeszkadza, ma słabą umiejętność słuchania.

Fantazjowanie: twórczy i kreatywny, myśli i działa w nietypowy lub w ekscentryczny sposób.

Drobiazgowość: skrupulatny, precyzyjny, trudny go zadowolić, w sytuacjach stresowych skupia się na najmniej istotnych szczegółach zamiast szukać rozwiązania.

Oportunizm: lubi zadowalać innych, nie jest chętny do samodzielnego działania lub wyrażaniu opinii.

Jak zdiagnozować „ciemną stronę” osobowości?

Skuteczną metodą do poznania osobowości jest Badanie Rozwojowe Hogana (HDS) określające obszary, które mogą stać się przeszkodą dla dalszego rozwoju kariery. HDS dostarcza szczegółowych informacji na temat czynników ryzyka, które utrudniają osobie funkcjonowanie w relacjach z innymi i mogą zablokować dalszy jej rozwój zawodowy. Na podstawie kwestionariusza rekruterzy są w stanie stwierdzić, czy czynniki osobowości są na poziomie, który pozwoli odnieść sukces na stanowisku, na które kandydat aplikuje.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Poznaj swoją warnę, czyli wedyjską osobowość

Jedna ze świętych ksiąg Hinduizmu, Bhagawadgita, opisuje cztery warny, które można porównać z typami osobowości. Oto one: przewodnicy, przywódcy, twórcy i wykonawcy. (Fot. iStock)
Jedna ze świętych ksiąg Hinduizmu, Bhagawadgita, opisuje cztery warny, które można porównać z typami osobowości. Oto one: przewodnicy, przywódcy, twórcy i wykonawcy. (Fot. iStock)
Jesteś przewodnikiem, przywódcą, twórcą czy wykonawcą? Każdy typ osobowości, czyli wedyjska warna, wskazuje inne przywołanie. Pójście za nim przyniesie ci spełnienie - przekonuje coach Jay Shetty, który doświadczenie życia jako mnich przeniósł do zachodniego świata.

Kilka dekad temu psycholog K. Anders Ericsson zadziwił świat stwierdzeniem, że na osiągnięcie mistrzowskiego poziomu w jakiejkolwiek dziedzinie potrzeba 10 tys. godzin ćwiczeń, co odpowiada kilku latom pracy w wymiarze 40 godzin tygodniowo. Wyniki jego badań były wielokrotnie podawane w wątpliwość, jednak faktem jest, że tylko praktyka czyni mistrza. Tyle że, i tu dochodzimy do sedna, czy samo bycie mistrzem (w czymkolwiek, skoro można) da nam poczucie spełnienia? Otóż nie! To jest możliwe tylko wtedy, gdy będziemy realizować swoją życiową misję, powołanie, w sanskrycie określane słowem „dharma” – przekonuje Jay Shatty, mentor i coach, autor zdobywającego miliony odsłon podcastu „On purpose”.

„Ludzka natura posiada tak zwany aspekt psychofizyczny, określający warunki, które są dla nas najkorzystniejsze i sprawiają, że prawdziwie rozkwitamy. Dharma to nic innego jak sposób wykorzystania tych warunków, skłonności, talentów i potencjału do służby innym. Odczuwamy wtedy przyjemność i ekscytację z tego, co robimy, a reakcja otoczenia również jest pozytywna, co potwierdza, że nasze zaangażowanie ma sens” – pisze w książce „Zacznij myśleć jak mnich”.

Rozpoznaj swoją dharmę

Zatem żeby żyć w zgodzie z dharmą, musimy przede wszystkim rozpoznać swoje pasje i umiejętności – w sanskrycie są one określane jako „warna”. Jedna ze świętych ksiąg hinduizmu, Bhagawadgita, opisuje cztery warny, które można porównać z typami osobowości. Oto one:

  1. Przewodnicy. Stworzeni do tego, by się uczyć i przekazywać wiedzę. Sprawdzają się m.in. jako: nauczyciele, przewodnicy duchowi, mentorzy, doradcy. Lubią pracować w samotności, przedkładają mądrość i studiowanie nad pieniądze czy sławę. Ich mocne strony są związane przede wszystkim z gotowością do służenia innym swoją wiedzą i pomagania im w odkrywaniu potencjału i sensu życia. Pod wpływem impulsów wykorzystują swoje wiadomości do obalania argumentów przeciwnej strony, a nawet do przejęcia władzy. Ignorancja może z kolei doprowadzić do tego, że to, co mówią, będzie sprzeczne z ich czynami, a to zrobi z nich zły przykład. Mogą również wykazywać się brakiem sprawczości. Jednak odpowiednio wykorzystując swoje talenty, są w stanie zrobić wiele dobrego dla ludzi wokół.

  2. Przywódcy. Lubią tworzyć rozwiązania, więc dobrze odnajdują się m.in. jako pracownicy wojskowości, sądownictwa i adwokatury, w służbach porządkowych czy w polityce. Niekoniecznie jednak pożądają najwyższych stanowisk, równie skutecznie jak prezesi będą wpływać na innych jako menedżerowie średniego szczebla. Ich determinacja i siła zachęcają, by powierzać im stanowiska kierownicze, ale jeśli nie zadbają o swój rozwój, ryzykują popadnięcie w korupcję i nieetyczne działania. Kierowani impulsem mogą też stać się zbyt skoncentrowani na własnych celach albo na kreowaniu struktur, które przyniosą im bogactwo i splendor. Lepiej, by wybierali świadomie swoją drogę, bo cechy, takie jak zaangażowanie, wysokie standardy moralne, umiejętność budowania zespołów i gotowość do otaczania opieką mniej uprzywilejowanych, stawiają ich w roli społecznych liderów przyszłości.

  3. Twórcy. Ich narzędziem jest działanie; zdolni przekonać innych do swoich pomysłów, są innowacyjni i łatwo nawiązują kontakty. Takie osoby często widać na pierwszym planie: na estradzie, w telewizji, ale i wśród specjalistów od PR, marketingu czy sprzedaży. Jednak mimo życia w ciągłym biegu i przywiązania do sukcesu, pieniędzy oraz przyjemności nie są powierzchowni ani nie spychają obowiązków na innych, wprost przeciwnie: są zdeterminowani i konsekwentni, pracują równie intensywnie, jak się bawią. Ignorancja może doprowadzić ich do popełniania oszust, kradzieży, popadnięcia w korupcję albo wypalenia, skąd tylko krok do depresji. Świadomi swojej misji, będą otwierać intratne przedsięwzięcia i rozwijać je z pożytkiem dla innych, a zarobionymi pieniędzmi chętnie wesprą inicjatywy społeczne.

  4. Wykonawcy. To osoby świetnie odnajdujące się we wdrażaniu wieloetapowych procesów, długodystansowcy, idealni jako tzw. prawa ręka. Są pomocni, zdolni do eksperymentowania, choć dążą do stabilizacji i bezpieczeństwa. Jeśli skupią się na rezultatach i zarobkach, grozi im łapanie wielu srok za ogon, co może odbić się na jakości. Bywa, że porażka podcina im skrzydła, odbiera poczucie wartości i wprawia w niepokój. Jeśli jednak dobrze rozpoznają swoje powołanie, będę ciężko pracować, akceptować stan rzeczy, a dążąc do osiągnięcia wartościowego celu, nie zapomną o rodzinie i wspieraniu innych.

W zgodzie ze sobą

Podobnie jak horoskop urodzeniowy czy geny, warna nie determinuje przyszłości, jedynie określa predyspozycje. To do każdego z nas należy znalezienie swojej misji „tu i teraz”, pasującej do naszej osobowości, ale przede wszystkim – wartości. Powinniśmy samodzielnie testować różne rozwiązania. A warto, bo kiedy coś robimy z przyjemnością, pokazujemy się z najlepszej strony – inni to szybko zauważają i dają nam motywującą informację zwrotną. W ten sposób rodzi się samonapędzający mechanizm, w którym nawet minimalny ruch daje siłę do dalszego działania.

  1. Psychologia

Typy osobowości – które rodzaje temperamentu najlepiej do siebie pasują?

Znawcy charakteru twierdzą, że najtrudniej porozumieć się cholerykowi z flegmatykiem i melancholikowi z sangwinikiem. (Ilustracja iStock)
Znawcy charakteru twierdzą, że najtrudniej porozumieć się cholerykowi z flegmatykiem i melancholikowi z sangwinikiem. (Ilustracja iStock)
Czy melancholik z sangwinikiem potrafią stworzyć udany związek? Jak dotrzeć do flegmatyka? Poznanie temperamentu drugiej osoby może pomóc w zrozumieniu jej postępowania.

Temperament. Ten względnie stały zespół cech stanowi najogólniejszy opis każdego człowieka. Jest zdeterminowany biologicznie, chociaż podlega niewielkim zmianom spowodowanym wychowaniem, dojrzewaniem czy oddziaływaniem środowiska społecznego. Za prekursora nauki o temperamencie uważa się greckiego lekarza Hipokratesa, żyjącego w V wieku p.n.e., który stwierdził, że naturę ciała człowieka stanowią cztery „soki” w organizmie: krew, flegma oraz żółta i czarna żółć. Ale dopiero inny lekarz, Claudius Galen, w II wieku n.e. opracował pierwszą typologię temperamentów, z których cztery przetrwały do dnia dzisiejszego: sangwinik, choleryk, melancholik i flegmatyk.

Sangwinik

Typ silny, zrównoważony, ruchliwy, odporny i zaradny życiowo. Uwielbia częste urozmaicenia, więc błyskawicznie adaptuje się do zmieniających się warunków. Szybko się wzrusza, jest przejęty, ale błyskawicznie zapomina o co chodziło. Jest aktywny, otwarty, przedsiębiorczy. Cechuje go wesołość, pogoda ducha. Potrzebuje przestrzeni, ruchu, czasu na zabawę. Jest towarzyski, skoncentrowany na ludziach i uznaniu, lubi być w centrum uwagi. Dzięki swoim zdolnościom przystosowawczym jest lubiany w towarzystwie. Jednak jest niestały, co niekiedy przysparza mu kłopotów. Pracuje, gdy go pobudza otoczenie, natomiast sam jest skłonny do lenistwa. Często działa na zasadzie „słomianego ognia”. Jest optymistą, cechuje go duża odporność na życiowe perturbacje.

Motywuje go: sympatia i uznanie otoczenia, sukces społeczny, ryzyko.
Obawia się: odrzucenia społecznego, samotności.
Jeśli chcesz dotrzeć do sangwinika: mów wprost, co myślisz, ale częściej chwal, niż krytykuj, doceń umiejętności czy dobrze wykonaną pracę, weź poprawkę na hurraoptymizm, wywieraj lekką presję, stymuluj do działania.
Jeśli to ty jesteś sangwinikiem: stawiaj innym granice, nie pozwól się wykorzystywać, ustal sobie priorytety i pilnuj terminów, patrz realistycznie.
Jak mogą cię postrzegać inni: powierzchowny, optymista, żądny sławy i poklasku, nieuważny, sztuczny, naiwny.

Choleryk

Typ silny, niezrównoważony. Nie potrafi się hamować, nawet gdy wymaga tego sytuacja. Wtedy staje się niespokojny, agresywny, zaczepny aż do okresowego znużenia. Cechuje go niecierpliwość, witalność, ogromna potrzeba aktywności. Bywa gwałtowny, wybuchowy i konkurujący. Optymista. Ma silnie zaakcentowane „ja”, jest niezależny, zdecydowany, żywiołowy. Potrafi intensywnie pracować. Trudnościom wychodzi naprzeciw, szuka najefektywniejszych rozwiązań, chętnie podejmuje wyzwania, samodzielnie rozwiązuje problemy, nie znosi przegrywać. To człowiek czynu, lubi rozkazywać, zdobywać. Działa szybko i gwałtownie, w wielu kierunkach, dynamicznie i z entuzjazmem, nastawiając się na rezultaty. Kocha walkę, ryzyko, przygody, pokonywanie trudności.

Motywuje go: cel, ryzyko, nastawienie na efekty, nowe wyzwania.
Obawia się: wykorzystania, utraty kontroli.
Jeśli chcesz dotrzeć do choleryka: mów o rezultatach, koncentruj się na zadaniach, pozostaw dużo swobody i możliwość wyboru. Wybaczaj wybuchy złości, jasno określ swoje granice. Jeśli coś źle robi, asertywnie go o tym poinformuj.
Jeśli to ty jesteś cholerykiem: wykaż więcej wrażliwości, weź pod uwagę potrzeby innych, o ile to możliwe, wyjaśniaj swoje motywy, od innych nie oczekuj zbyt wiele, pozwól bliskim na odrobinę luzu.
Jak mogą cię postrzegać inni: przedsiębiorczy, arogancki, wymagający, wyzyskiwacz.

Melancholik

Jego życie wypełniają lęki i kłopoty. To pesymista, widzący tylko czarną stronę życia. Często sam sobie podstawia nogę, szuka dziury w całym. Z reguły cierpi na kompleks niższości. Każde niepowodzenie utwierdza go w przekonaniu, że jest niewiele wart. Nie wytrzymuje silnego i długiego pobudzenia, potrzebuje częstych odpoczynków. Mało odporny na sytuacje konfliktowe. Bywa bierny, zahamowany. Z trudem przystosowuje się do otoczenia. Szybkie i częste zmiany warunków życia wpływają dezorganizująco na jego postępowanie. Przed podjęciem ważnej decyzji rozważa za i przeciw. Jest powściągliwy i zamknięty w sobie. Mało towarzyski, trudno nawiązuje relacje, ale jeśli już się zaprzyjaźni, jest wierny. Bardzo wrażliwy, jego przeżycia są głębokie, chociaż powstają wolno i z trudem przedostają się na zewnątrz.

Motywuje go: bezpieczeństwo, jakość.
Obawia się: krytyki.
Jeśli chcesz dotrzeć do melancholika: prowadź uporządkowaną rozmowę, jeśli chcesz, by coś zrobił, zapytaj, jak to powinno być zrobione, skupiaj się na tym, co jest do zrobienia, dostarczaj szczegółów, wyrażaj się logicznie i precyzyjnie, daj czas na realizację, zapewnij spokój, akceptację i poczucie bezpieczeństwa, przygotuj na zmiany, nie krytykuj, a rzeczowo wytłumacz.
Jeśli to ty jesteś melancholikiem: nie rób wszystkiego sam, porzuć strach, czasami pozwól sobie na spontaniczność, niech detale nie będą ważniejsze od ludzi, wykaż więcej optymizmu, uwierz w swoje siły, zacznij okazywać emocje.
Jak mogą cię postrzegać inni: ostrożny, precyzyjny, drobiazgowy, asekurant, pesymista.

Flegmatyk

Dobrze przystosowany do życia, odporny. Zadowolony z siebie i z otoczenia. Trudno go czymś zranić. Zazwyczaj mówi i reaguje spokojnie, powoli, bez wyraźnego przejawiania emocji czy żywszej mimiki. Jest mało ruchliwy. Nie znosi pośpiechu, pracuje powoli, systematycznie. Dotrzymuje zobowiązań i terminów. W pracy lubi mieć jasno określony zakres obowiązków. Trudno wywołać u niego niepokój, nawet w trudnych sytuacjach. Potrafi znaleźć się wśród ludzi, a relacje są dla niego niezwykle istotne. Precyzyjny, powściągliwy, cierpliwy i niewzruszony. Z reguły panuje nad sobą i nie poddaje się emocjom. Jego przeżycia mogą być głębokie, ale ograniczają się do wybranych ludzi. Pomimo chłodu i pozornej nieczułości potrafi pomagać innym. Ma problemy z szybkim przystosowaniem się do zmiennych warunków życia. Nie lubi nowych sytuacji, za to uwielbia święty spokój.

Motywuje go: bezpieczeństwo, stabilizacja, ludzie.
Obawia się: niestabilności, zdania się na los.
Jeśli chcesz dotrzeć do flegmatyka: zadawaj pytania, okazuj pomoc i uwagę, wytłumacz, rób sugestie, przygotuj na zmiany, nie zaskakuj, pokaż alternatywy, wspieraj.
Jeśli to ty jesteś flegmatykiem: rozwijaj spontaniczność i elastyczność, zaakceptuj zmiany, przejmuj inicjatywę, nie unikaj konfrontacji.
Jak mogą cię postrzegać inni: bez wyrazu, powolny, cierpliwy, ostrożny, letargiczny.

Lubimy podobnych

Znawcy charakteru twierdzą, że najtrudniej porozumieć się cholerykowi z flegmatykiem i melancholikowi z sangwinikiem. Z drugiej strony związek dwóch choleryków też nie będzie należał do udanych, bo będą mu towarzyszyły odwieczne zmagania o dominację oraz obawy o bycie wykorzystanym. Natomiast najłatwiej porozumieć się cholerykowi z sangwinikiem lub melancholikiem, melancholikowi z cholerykiem lub flegmatykiem, flegmatykowi z sangwinikiem i melancholikiem, a sangwinikowi z flegmatykiem i cholerykiem. Dlaczego?

Lubimy podobnych do siebie, ponieważ lepiej wyczuwamy ich nastroje. Z drugiej strony, z każdym można dojść do porozumienia. Chodzi o to, żeby wykorzystać zalety danego typu temperamentu, a zniwelować te, które mogą wywierać niekorzystny wpływ na wspólne funkcjonowanie.

Żaden typ temperamentu nie jest lepszy ani gorszy, jesteśmy po prostu różni. Ba, nawet ta sama cecha charakteru może być inaczej spostrzegana, np. uważasz, że jesteś dowcipny, a otoczenie postrzega cię jako złośliwego, sądzisz, że jesteś zdecydowana, a ludzie widzą w tobie uparciucha. Na pewno dobrze wiedzieć, jakie cechy składają się na naszą indywidualną charakterystykę, nie złościć się na coś, co przynależne nam z natury. I dostrzec w tym prawdziwy dar.

Warto przeczytać: Strelau, „Rola temperamentu w rozwoju psychicznym”, WSiP, Warszawa 1990; M. Fedeli, „Temperamenty charaktery osobowości, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003; J. Strelau, „Temperament, osobowość, działanie”, PWN, Warszawa 1985.

  1. Psychologia

Talent - na czym polega według ekspertów od testu Gallupa?

Jak odkryć w sobie talent? Talenty posiada każdy człowiek. Instytut Gallupa stworzył mapę 34 neuronalnych wzorów, zwanych talentami. Są wśród nich m.in.: empatia, współzależność, rywalizacja i dyscyplina. (fot. iStock)
Jak odkryć w sobie talent? Talenty posiada każdy człowiek. Instytut Gallupa stworzył mapę 34 neuronalnych wzorów, zwanych talentami. Są wśród nich m.in.: empatia, współzależność, rywalizacja i dyscyplina. (fot. iStock)
„Ja się wcale nie chwalę, ja po prostu, niestety, mam talent!”. Niesłusznie traktujemy ten kabaretowy hit jako żart. Tak, każdy z nas ma wiele talentów, w tym pięć dominujących. I na nich powinniśmy się skupić.

Amerykański Instytut Gallupa (The Gallup Organization) od ponad 80 lat bada zachowania i naturę człowieka, wykorzystując najnowsze osiągnięcia ekonomii, psychologii, neurobiologii i antropologii oraz wyniki własnych badań demograficznych. Jedne z innowacji dotyczą ludzkiego umysłu i umiejętności.

Zaczęło się od tego, że naukowcy dostrzegli dwie powtarzające się cechy najlepszych menedżerów: potrafią określić talenty swoich pracowników i stworzyć w organizacji miejsce, gdzie cechy te będą się rozwijać. W wyniku podobnych obserwacji Instytut Gallupa stworzył mapę 34 neuronalnych wzorów, zwanych talentami. Są wśród nich m.in.: empatia, współzależność, rywalizacja i dyscyplina. Każdy człowiek posiada wiele talentów - natomiast pięć z nich jest określanych jako dominujące, ponieważ to one w największym stopniu decydują o tym, jacy jesteśmy. Najlepszą rzeczą, jaką każdy z nas może sobie sprezentować w życiu, jest odkrycie swoich dominujących talentów, podążanie za nimi i ich rozwijanie.

Narodziny mistrza

Renata Gut, trenerka rozwoju osobistego i biznesu, coach, konsultant i wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, w swoich szkoleniach posługująca się wiedzą popularyzowaną przez amerykański Instytut, wierzy głęboko, że tym, co potrafi diametralnie odmienić nasze postrzeganie rzeczywistości, jest właśnie świadomość własnych talentów. Jeśli czujesz, że coś, co robisz, sprawia ci wielką przyjemność, to szybko się tego uczysz. Gdy po wykonaniu zadania odczuwasz zadowolenie i masz ochotę dalej rozwijać ten obszar, to prawdopodobnie odkryłeś swój talent - mówi. Człowiek, który postępuje zgodnie ze swoimi talentami, robi to, co lubi, więc robi to coraz lepiej. Widzi postępy, tym samym wzrasta jego poczucie własnej wartości. Ono z kolei daje mu siłę napędową, by jeszcze bardziej przykładać się do tego, co lubi najbardziej. Tak rodzi się mistrz.

Brzmi to pięknie i prosto, tymczasem w życiu bywa inaczej. Dlaczego? Blokadą jest czasem wychowanie. Od najmłodszych lat jesteśmy programowani tak, żeby skupiać się na swoich słabościach i tym samym je pielęgnować. We wszystkich placówkach edukacyjnych świata i znakomitej większości miejsc pracy jesteśmy nieustannie zachęcani do zwalczania własnych niedociągnięć i doskonalenia tzw. słabych stron. Rodzice rzadko koncentrują się na silnych stronach swoich dzieci. Za wszelką cenę chcą sprawić, żeby ich pociechy były jednakowo dobre ze wszystkich przedmiotów, wiec zamiast: „skup się na tym, co kochasz”,  mówimy: „to umiesz i tak, musisz nadrobić tamto”. Szefowie wytykają podwładnym słabości („jeszcze nad tym musisz popracować”), wymagając dążenia do perfekcji we wszystkich dziedzinach, również w tych, które nie są elementem najistotniejszym w ich zadaniach.  A droga walki ze słabościami może prowadzić do zagubienia się w nich.

- Aby przełamać tę powszechną i samonakręcającą się spiralę, Instytut skupił się na dwóch założeniach - wyjaśnia Renata Gut. - Po pierwsze, talenty każdego człowieka są trwałe i wyjątkowe. Po drugie, największy potencjał do zmian na lepsze stanowią obszary naszych mocnych stron, a nie słabości.

Marcus Buckingham z Instytutu Gallupa przez blisko 20 lat badał ludzkie cechy, pod kątem tych najlepszych. To on zapoczątkował odkrywanie swoich talentów i budowanie na nich kariery zawodowej. Wnioski opisał w bestsellerowych poradnikach, m.in.: „Po pierwsze: złam wszelkie zasady”, „Teraz odkryj swoje silne strony” i „To jedno, co powinieneś wiedzieć”.

Podczas badania zadano proste pytanie 1,7 mln pracownikom ze 101 firm z 36 krajów: „Czy w pracy masz codziennie możliwość wykonywania tego, co potrafisz najlepiej?”. Co się okazało? Jedynie 20% badanych uznało, że ich talenty są w pełni wykorzystywane w codziennej pracy. Mówiąc inaczej, aż ośmiu na dziesięciu pracowników uznaje, że przypisano im nieodpowiednie role i stanowiska.

Talent, czyli wzorzec

Czym jest talent? Buckingham definiuje go następująco: „Talent to każdy powtarzający się wzorzec myślenia, odczuwania lub zachowania, który może znaleźć praktyczne zastosowanie”. Skąd w takim razie biorą się takie, a nie inne wzorce? Otóż tworzą się przez wykorzystanie połączeń istniejących w ludzkim mózgu.
 
Około czterdzieści dni po zapłodnieniu komórki jajowej powstają pierwsze nerwowe komórki macierzyste. Następnie przekształcają się w dojrzałe komórki nerwowe, nazywane neuronami. Sto dwadzieścia dni później neuronów jest już około 40 miliardów. Łączą się, wysuwając wypustki, zwane aksonami. Gdy połączenie zostanie zawiązane, powstaje synapsa. Przez pierwsze trzy lata życia człowieka każdy z 40 mld neuronów może mieć po piętnaście tysięcy połączeń synaptycznych z pozostałymi neuronami. Zachodzi zjawisko „nadprodukcji” neuronów i ich połączeń. Dzieje się tak dlatego, że w miarę nabywania doświadczeń, zachowane zostają tylko używane komórki i połączenia. Tak właśnie zostaje utkany indywidualny synaptyczny wzór każdego z nas.

- Między trzecim a piętnastym rokiem życia dochodzi do nowego zjawiska: wiele z tych starannie uplecionych powiązań ulega bezpowrotnemu zniszczeniu - wyjaśnia Renata Gut. - W dniu szesnastych urodzin mamy w mózgu jedynie połowę owych połączeń. Dlaczego tak się dzieje? W pierwszych dniach naszego życia przyjmujemy ogromne ilości nowych informacji. Cały układ nerwowy jest potencjalnie przygotowany na przyjęcie wszystkich możliwych bodźców. Do każdego z nas docierają jednak tylko te istniejące w jego otoczeniu i one właśnie odwzorowują się w układzie nerwowym w postaci połączeń między neuronami. Przez kolejnych dziesięć lat połączenia, które pozostały, umacniają się. W tym procesie naturę wspiera genetyka, środowisko naturalne i kultura. Buckingham pisze: „I tak właśnie powstajesz Ty - utalentowana, niepowtarzalna osoba, obdarzona zdolnością reagowania na świat w swój wyjątkowy sposób”.

5 z 34

Szczegółową mapę 34 neuronalnych wzorów, zwanych talentami, pozwoliły stworzyć pracownikom Instytutu rozmowy przeprowadzone z blisko dwoma milionami ludzi na świecie. Te talenty to raczej typy zachowań społecznych czy też wzorce myślowe, a nie konkretne umiejętności. Pięć spośród nich dominuje i zasadniczo nie zmienia się przez całe życie człowieka.

- Z doświadczenia wiem, że wiele osób ma problem z uzmysłowieniem sobie tego, że jesteśmy zdeterminowani przez własne niezmienne i trwałe połączenia synaptyczne - wyjaśnia Renata Gut. - Obserwujemy rzeczywistość przez filtr własnych talentów i jesteśmy przekonani, że wszyscy mają tak samo. A tak przecież nie jest.

Nasze wzorce myślenia, działania, odczuwania są jak kolorowe okulary, które sortują i przesiewają docierające do naszego mózgu wrażenia i bodźce, dzięki czemu reagujemy na jedne, lekceważąc inne. Każdy dla każdego jest zatem w pewnym sensie zagadką, bo każdy z nas patrzy na świat w swój własny sposób.

Więzy nie do zerwania

- Ludzie świadomi tego, co nimi kieruje, łatwiej mogą zrozumieć i zaakceptować siebie - wyjaśnia trenerka. - Z jednej strony wzrasta w nich poczucie wiary w siebie, sprawstwa, a z drugiej - zanika chęć zmieniania i „naprawiania” ludzi, których spotykają na swojej ścieżce. Kiedy się wie, że wszystkie nasze reakcje zależą od połączeń synaptycznych, łatwiej zrozumieć i zaakceptować innych, a samoświadomość wynikająca z owej wiedzy bardzo często pomaga nam w podejmowaniu życiowych decyzji. Dotyczy to także zmiany ścieżki zawodowej.

Najważniejsze w rozumieniu teorii talentów jest to, że talent nie określa umiejętności realizacji konkretnego zadania. Nie jest ściśle związany z kontekstem zadania. Talent jest bardziej ogólnym wzorcem, który przenosi się z sytuacji na sytuację. Dla przykładu, ktoś obdarzony talentem rywalizacji może go realizować w sporcie, w pracy sprzedawcy czy też biorąc udział w konkursach na najlepszego barmana na świecie. Osoba z dominującym talentem współzależności będzie w sposób szerszy, pewniejszy i szybszy niż inni dostrzegać powiązania różnych element—w, niezależnie od tego, czy pracuje w organizacji ekolog—w badających przyczyny ocieplania klimatu, czy będzie logistykiem organizującym system dostaw w najbardziej zatruwającym środowisko zakładzie przemysłowym.

  1. Psychologia

Praca – czym naprawdę jest dla ciebie?

Czy jesteś świadoma, jaką rolę praca odgrywa w twoim życiu? (fot. iStock)
Czy jesteś świadoma, jaką rolę praca odgrywa w twoim życiu? (fot. iStock)
Chcesz zarabiać na wygodne życie, wyrażać siebie, zrobić coś dla innych? A może rządzi tobą jakaś nieuświadomiona potrzeba? Pragniesz być doceniona, zrozumiana, lubiana lub wybić się ponad przeciętność… Tylko czy praca ci to zagwarantuje? – pyta coach Joanna Godecka.

„W tej firmie nie ma perspektyw”, „Zrobiłabym to, ale nie dostałam wsparcia”, „Szef mnie nie docenia, a koleżanki obgadują za plecami, można się załamać” – to wypowiedzi typowe dla Ofiary, czyli kogoś, kto nie może zbyt wiele zdziałać i zwykle czuje się pokrzywdzony. „Tylko ja tu haruję, wszyscy wychodzą wcześniej, a ja zostaję do nocy”, „Gdyby nie ja, wszystko by się zawaliło” – to kwestie typowe dla Zbawiciela. Podobnie uważa Dominator, który też wykrzykuje, że wszystko jest na jego głowie, bo pracują tu sami dyletanci. Oprócz niego, bo to on jest najmądrzejszy. Rola Dominatora w jego mniemaniu upoważnia go do tego, żeby deprecjonować innych pracowników. No i rządzić. Do dzierżenia władzy nie wyrywa się z kolei Outsider, który trzyma się z boku, raczej milczy i mało angażuje się w działania czy relacje. Trudno mu zrozumieć Czarusia, który wchodzi rano do biura uśmiechnięty i pyta: „Komu kawy, komu herbaty?!” i nie ma zahamowań, żeby głośno wyrażać swoją sympatię: „Jesteście cudowni, jest mi tu z wami dobrze jak w domu, a nawet lepiej”.

To tylko kilka z wielu ról, jakie odgrywamy co dzień w teatrze pracy, często nieświadomie. Dlaczego to robimy? Według Joanny Godeckiej, life coacha, ze strachu. – Ofiara swoją postawą komunikuje: „Nie skrzywdźcie mnie, bo ja już jestem skrzywdzona”. Dominator też się boi, tylko że wybiera atak, on krzywdzi pierwszy. Outsider nie nawiązuje kontaktu, żeby nic złego mu się nie stało. Z kolei Zbawiciel zabezpiecza się swoją rolą, bo kto wystąpi przeciwko ratownikowi? Podobnie działa Czaruś, jest przecież taki słodki i kochany, że nie zasługuje na to, żeby go skrzywdzić – tłumaczy.

Cóż, relacje z ludźmi w pracy wynikają z naszej relacji z samą pracą. – Często zdarza się, że praca nas określa – mówi Joanna Godecka. – Nie myślimy o sobie: „jestem kimś, kto ma swoje wady i zalety”, tylko: „jestem prawnikiem, dyrektorem czy redaktorem”. W takiej sytuacji za dużo od pracy oczekujemy. I jeśli coś się w niej nie układa, odbieramy to bardzo osobiście, bo nasze poczucie własnej wartości uzależnione jest od sukcesu zawodowego.

Praca to nie cała ty

Najzdrowiej jest, jeśli traktujemy pracę jako miejsce, w którym mamy wykazać się profesjonalizmem i zostać za to wynagrodzeni. Ona nie wpływa na to, kim jesteśmy jako ludzie. Joanna Godecka jest zdania, że gdyby wszyscy przychodzili do pracy z założeniem, że są tam po to, żeby wykonać po prostu swoje obowiązki, nie byłoby gierek, intryg, całego tego teatru. Gdyby ludziom przyświecały jasne cele, że chcą wydać dobrą gazetę, zbudować stabilny dom czy zaprojektować piękny park – ziemia byłaby cudownym miejscem. My tymczasem domagamy się od pracy emocjonalnych gratisów: że zostaniemy w niej zrozumiani, docenieni, otrzymamy wsparcie, opiekę, zabłyśniemy, wygramy w jakimś wyścigu. I poczujemy się lepiej.

Jeśli idziemy do biura z taką, często nieuświadomioną, intencją, wchodzimy w role, a w relacjach pojawia się gra. Zaczynamy wymuszać, żeby współpracownicy nas kochali, szanowali, dawali przestrzeń. Taka postawa wynika z wewnętrznych deficytów. Im bardziej pragniemy zaspokoić swoje niezaspokojone potrzeby, tym mniej otrzymujemy. – Na współpracowników warto spojrzeć realnie: przecież oni nie pracują tu po to, żeby nas uwielbiać i dawać nam to, czego właśnie potrzebujemy – konstatuje Joanna Godecka.

Załóżmy, że szef nie okazuje nam szacunku. Zadajmy sobie pytanie, czy my do siebie czujemy szacunek i czy nasza samoocena jest na tyle stabilna, na ile myślimy, że jest. Warto się zastanowić, jaki jest mechanizm tych negatywnych sprzężeń. – Oczywiście, współżycie w grupie jest złożonym procesem i zdarzają się osoby, które są dla nas trudne – mówi Joanna Godecka. – Ale wtedy zamiast przerzucać odpowiedzialność na drugą stronę, pomyślmy, czym nasze reakcje są wywołane. Może opiekunowie nas lekceważyli i teraz jesteśmy na to uwrażliwieni. Tylko czy praca jest miejscem, w którym mamy obowiązek być traktowani ze szczególną uwagą? Być zrozumiani i docenieni?

Zauważ swoją rolę

Z góry określone, sztywne role sprawiają, że funkcjonujemy niczym zdarta płyta, ciągle odtwarzając te same frazy. Uniemożliwiają rozwój i nawiązanie prawdziwych, szczerych relacji. Co zrobić, żeby nie grać w tym teatrze? – Najprostsza metoda pochodząca z praktyki obecności to: „Zauważ, co robisz”. Tylko to: zauważ. Możesz nawet robić to dalej, ale już z miejsca świadomości – mówi Joanna Godecka. Gdy zdamy sobie sprawę ze sztuczności postaw – swoich i innych – ten teatr wyda nam się frustrujący. Jest duże prawdopodobieństwo, że poczujemy się w nim jak w więzieniu. Zatęsknimy za wyrażaniem prawdy o sobie i poznaniem prawdy o współpracownikach. Remedium na odgrywanie ról jest bycie w relacji ze sobą, co polega na tym, że jesteśmy w „tu i teraz” – w każdej sytuacji, też trudniejszej, kiedy stajemy wobec jakiegoś wyzwania. Nie jesteśmy w swoim umyśle, który wysyła strachliwe komunikaty typu: „Powiedziała tak, spojrzała krzywo, wywalą mnie...”, tylko przytomnie odpowiadamy na to, co się dzieje, a nie reagujemy, broniąc się lub atakując na oślep.

Tę różnicę w postawie łatwo rozpoznać. – Kiedy jesteśmy sobą, bywamy różni. W zależności od sytuacji raz się roześmiejemy, innym razem zezłościmy, albo nic nie powiemy – mówi Joanna Godecka. Jesteśmy elastyczni, prawdziwi, i takie są nasze relacje w pracy.

Pamiętajmy jednak, że zespół jest strukturą, procesem grupy, nie ma sensu go rewolucjonizować. Dlatego jeśli odkryjemy swoją rolę, zauważymy grę, skupmy się na tym, by kierować się wewnętrzną prawdą bez chęci totalnej zmiany, bo staniemy się wrogiem numer jeden. Nie miejmy przesadnych roszczeń, bądźmy prawdziwi, ale w sposób płynący z nas, a nie z naszego ego, które chce poczuć się ważne. Nie mylmy epatowania swoimi myślami i emocjami z byciem sobą. Nasza prawda nie jest jedyną.

Na ile się odsłaniać?

Joanna Godecka zauważa, że często nosimy w sobie wyidealizowany obraz zespołu jako ludzi, którzy się wspierają i cieszą przyjazną atmosferą. Czasami tak bywa, ale częściej nie. Lepiej mieć przekonanie, że chodzimy do biura, żeby pracować, a nie otrzymywać emocjonalne podarunki. – Nie oczekujmy, że współpracownicy będą spełniać rolę rodziny zastępczej – mówi Joanna Godecka. – Opowiadanie o swoich problemach domowych, sercowych czy zdrowotnych nie jest na miejscu. Jeśli zdarza nam się jednak zwierzać koleżance z pokoju, zastanówmy się, jaka nieuświadomiona potrzeba nami kieruje.

Chcemy pocieszenia, wsparcia? Lepiej poszukać tego gdzie indziej. Tutaj co innego mamy do zrobienia. Praca powinna być czymś, co lubimy wykonywać, w czym się dobrze czujemy, co nam dobrze wychodzi. Jesteśmy użyteczni, rozwijamy swój potencjał i dostajemy pieniądze. Koniec, kropka. Jeśli angażujemy się w pracę nie z powodu kreatywności i chęci pokazania się takimi, jacy jesteśmy, a dlatego, że chcemy wyleczyć sukcesem nadszarpnięte poczucie własnej wartości – wykorzystujemy ludzi. Tworzymy koterie, węszymy, gdzie są wrogowie, gdzie klakierzy, opracowujemy strategie. Nie ma szans, żeby pojawiła się prawda o nas i żeby relacje przynosiły satysfakcję. Ambicje są budujące, ale przestają być, jeśli wchodzimy w deficyty, w zaburzone poczucie własnej wartości, funkcjonujemy nie jak w pracy, ale jak na scenie.

Lepiej mieć wewnętrzne przekonanie, że jestem na tyle dobra, że mogę pracować w różnych miejscach, ale z jakiegoś konkretnego powodu wybieram właśnie to. Wtedy nie ma w nas napięcia. Nie idealizujmy pracy, nie czyńmy z niej jedynego sensu naszego życia, ponieważ on jest zupełnie gdzieś indziej: w nas samych.

Joanna Godecka: dyplomowany life coach, trener i praktyk Integracji Oddechem, należy do International Association of Coaching w Maryland.

  1. Styl Życia

Sport kształtuje charakter! - ćwiczenia fizyczne na asertywność

Nie ulega wątpliwości, że trening fizyczny hartuje nie tylko nasze ciało, ale też osobowość. Jakie części ciała warto wzmocnić, aby poczuć się pewniej? (fot. iStock)
Nie ulega wątpliwości, że trening fizyczny hartuje nie tylko nasze ciało, ale też osobowość. Jakie części ciała warto wzmocnić, aby poczuć się pewniej? (fot. iStock)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Czy wiesz, jaka jest przewaga ciała nad umysłem? Taka, że trenując ciało, rozwijamy jednocześnie umysł, a trenując umysł, nie jesteśmy w stanie rozwinąć ciała. Dzięki treningowi zyskujemy nie tylko lepszą wydolność i smukłą sylwetkę, ale także mocniejszą osobowość i hart ducha.

Powiedzmy, że chcesz nauczyć się robić salto. Jakie nowe umiejętności będziesz musiała posiąść? Na pewno wyćwiczyć sam obrót w powietrzu, ale także wypracować w sobie cierpliwość, systematyczność, być może przełamać strach – czyli rozwinąć też pewne cechy charakteru.

Wszelkie ćwiczenia, które są dla ciebie nowe, sprawiają, że trenując ciało, jednocześnie stymulujesz mózg, pobudzasz do działania neurony, a zatem rozwijasz się w dwóch obszarach – zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Co więcej, nawet jeżeli wychodzimy po raz dziesiąty na ten sam tor i biegniemy ten sam dystans, to za każdym razem jest to inny trening – bo inaczej się czujemy, są inne warunki, inne założenia treningowe, na czym innym się koncentrujemy. Pracując nad swoim ciałem, kształtujemy osobowość – te dwie rzeczy są nierozerwalne, trening fizyczny jest szlifowaniem psychiki, a zarazem zdobywaniem informacji na temat tego, jak funkcjonuje nasze ciało – każdy sportowiec jest chodzącym kompendium wiedzy na temat mechanizmów rządzących człowiekiem. Zresztą sam fakt, że możemy ćwiczyć, rozwijać się – już powinien być dla nas powodem do radości – bo to oznacza, że jesteśmy zdrowi, że jesteśmy na tyle świadomi, że potrafimy w tym zapędzonym świecie znaleźć chwilę dla siebie, że chcemy pracować nad sobą i mamy na to czas.

W poprzednich odcinkach wytrenowaliśmy już mięśnie stabilizujące, mięśnie nóg i mięśnie grzbietu, jesteśmy więc na najlepszej drodze do wypracowania silnej sylwetki i silnej osobowości. Zwieńczeniem tej pracy będzie wyćwiczenie mocnych ramion, po to, aby móc zdecydowanie i w pełni świadomie wziąć sprawy w swoje ręce – metaforycznie i dosłownie.

Zobacz pierwszy odcinek serii "Trzymiesięczny trening":

Prawość

Ktoś kiedyś powiedział, że odwaga i prawość to kapitał człowieka, który procentuje przez całe życie – i ja się z tym zgadzam. Prawość to bardzo szlachetna cecha, którą możemy w sobie wypracować i której nikt nam nie może odebrać. Jak ją zdefiniować? W moim odczuciu to jest nie tylko uczciwość, ale też nierzucanie słów na wiatr, czyli dotrzymywanie zobowiązań – wobec siebie i wobec innych. I to działa nie tylko w przypadku treningu fizycznego, ale przekłada się też na inne sfery życiowe – jeżeli umawiam się sam ze sobą, że o 17.00 robię trening, to tego dotrzymuję. Jeśli obiecuję komuś, że do jutra do 15.00 wyślę e-maila, to staram się z tego zobowiązania wywiązać. Czyli przekładając to na język aktywności fizycznej – gdy zaczynam trenować i decyduję przed samym sobą, że wystartuję np. w biegu na 10 kilometrów, to zapisuję się na bieg i próbuję odpowiedzialnie i odważnie stanąć na linii startu. Czyli podejmuję decyzję i przechodzę do działania. Jestem autentyczny. Nie szukam wymówek, tylko sposobów.

Zobacz drugi odcinek serii "Trzymiesięczny trening" - o radzeniu sobie z wymówkami:

Prawość to także umiejętność życia w zgodzie ze sobą – jeśli masz plan, to się go trzymasz, jeżeli się do czegoś przygotowujesz, to to realizujesz. Jeżeli umiesz żyć według tych zasad względem siebie, to gdziekolwiek się znajdziesz, ten kapitał będzie stanowił o twojej wartości. Bo możesz stracić pracę czy zostać sama po rozwodzie, ale postawy życiowej nikt ci nie odbierze.

Asertywność

Ostatni filar poczucia własnej wartości to po prostu poważne traktowanie siebie, czyli przyjaźń z samym sobą. Później to się oczywiście przekłada na stosunek do innych i do świata. Ważny jest tu również aspekt umiejętności walki – o swoje marzenia, pragnienia, przekonania czy wartości. Chodzi tu o umiejętność sięgania po to, co jest dla nas ważne, bez ranienia innych. Choć to może zabrzmi banalnie, to mamy prawo dbać o siebie, mamy prawo mieć zgrabną sylwetkę – nikt nam tego nie może zabronić.

Myślę, że na drodze do budowania własnej wartości właśnie te dwie cechy – prawość i asertywność – są najważniejsze. Obie mogą nam pomóc w życiu, także w kwestii sportu – uświadamiamy sobie, że mamy prawo dbać o siebie i jesteśmy wobec siebie uczciwi, zwłaszcza w dotrzymywaniu obietnic.

To już końcówka naszego trzymiesięcznego treningu. Dostałaś na tacy sześć kompetencji, sześć filarów poczucia własnej wartości – teraz już wszystko leży w twoich rękach. Masz narzędzia, aby stać się silną, energiczną i piękną kobietą, a więc działaj! Gdy wyćwiczysz te wszystkie kompetencje, zbudujesz w sobie siłę, nie tylko zewnętrzną, ale przede wszystkim tę wewnętrzną.

5 praw Herberta Fensterheima

1. Masz prawo do robienia tego, co chcesz – dopóty, dopóki nie rani to kogoś innego. 2. Masz prawo do zachowania swojej godności poprzez asertywne zachowanie – dopóty, dopóki twoje intencje nie są agresywne. 3. Masz prawo do przedstawienia innym swoich próśb – dopóki uznajesz, że druga osoba ma prawo odmówić. 4. Istnieją takie sytuacje między ludźmi, w których prawa nie są oczywiste. Zawsze jednak masz możliwość przedyskutowania tego z drugą osobą. 5. Masz prawo do korzystania ze swoich praw.

Ćwiczenia na ramiona

Triceps

materiały prasowe: Jacek Heliasz materiały prasowe: Jacek Heliasz

Pozycja wyjściowa:

leżenie na ławce (może też być np. na macie), ręce wyciągnięte w górę przed siebie, w dłoniach hantle (1–2 kg).

Ruch:

ugięcia i wyprost w stawie łokciowym.

Biceps

materiały prasowe: Jacek Heliasz materiały prasowe: Jacek Heliasz

Pozycja wyjściowa:

stanie w lekkim rozkroku, hantle 1–2 kg trzymane w dłoniach.

Ruch:

zginanie i prostowanie w stawach łokciowych.

 

Barki

materiały prasowe: Jacek Heliasz materiały prasowe: Jacek Heliasz

Pozycja wyjściowa:

lekki rozkrok, hantle 1–2 kg trzymane w dłoniach.

Ruch:

unoszenia ramion w bok (łokcie lekko zgięte).

Krótki opis treningu: Rozgrzewka: 5 min (podskoki, bieg w miejscu, wszystko, co wprawi twoje ciało w ruch). Trening: biceps i triceps w superserii, czyli jedno po drugim w kombinacji 4 x 20, czyli 20 powtórzeń biceps i 20 triceps; przerwa ok. 30 s do minuty i tak 4 razy. Barki i brzuch w kombinacji 27 wznosów i 27 brzuszków (później najlepiej bez przerwy 21 powtórzeń, 15... 9... 6... 3). Call down: minuta na chillout.