1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Syndrom gotującej się żaby – nie daj się ugotować 

W psychologii syndrom gotującej się żaby to określenie odnoszące się do emocjonalnego zmęczenia, które jest efektem pozostawania w ciężkiej, z pozoru wręcz niemożliwej do rozwiązania i wyczerpującej sytuacji. (Fot. iStock)
Czy zdarzyło ci się zaciskać zęby i znosić dzień, tydzień, a może miesiąc i dłużej sytuację, która była dla ciebie bardzo ciężka? Są wśród nas osoby, która mają takie doświadczenie, a także szczególne predyspozycje do adaptacji w toksycznych warunkach. To bardzo niebezpieczna sytuacja, bo może zdarzyć się tak, że przystosujemy się do niej i nawet nie obejrzymy, kiedy na ratunek będzie już za późno…

Żaba w garnku

Syndrom gotującej się żaby to zjawisko, które po raz pierwszy zostało opisane po przeprowadzeniu okrutnego eksperymentu. Otóż do garnka z gotującą się wodą włożono żabę, a ta natychmiast wyskoczyła, ratując swoje życie. Następnie żabę włożono do garnka, w którym początkowo woda była delikatnie ciepła, i zaczęto ją stopniowo podgrzewać. Żaba jest zwierzęciem zmiennocieplnym, które dostosowuje temperaturę swojego ciała do otoczenia. Początkowo żaba nie uciekała. Zdecydowała się wyskoczyć dopiero, kiedy woda się zagotowała, ale ponieważ wcześniej wykorzystała już całą swoją energię na przystosowanie się do rosnącej temperatury, tym razem na skok ratujący życie nie miała już sił…

Czy żabę zabił wrzątek? Finalnie tak, ale zabiła ją także niezdolność do podjęcia decyzji wtedy, kiedy miała jeszcze szansę na ocalenie życia. Zabiła ją niezdolność do podjęcia decyzji w porę.

W psychologii syndrom gotującej się żaby to określenie odnoszące się do emocjonalnego zmęczenia, które jest efektem pozostawania w ciężkiej, z pozoru wręcz niemożliwej do rozwiązania i wyczerpującej sytuacji. A potem, gdy dochodzimy już „do ściany”, okazuje się, że na radykalny ruch brakuje nam sił, bo całą niepostrzeżenie wykorzystaliśmy, dostosowując się do cierpienia miesiącami, a czasem latami. Dlaczego nie reagujemy na czas? Między innymi dlatego, że posiadamy zdolność adaptacyjną, która z jednej strony pozwoliła naszemu gatunkowi przetrwać, ale z drugiej strony, „okraszona” rozmaitymi indywidualnymi deficytami, niektórym z nas pozwala trwać w toksycznych warunkach.

Żaba w związku, żaba w pracy

„Gotujące się żaby” spotykamy całkiem często. Bo to codzienność wielu z nas – „naginamy się” do rzeczywistości, w której funkcjonujemy. Jednak są wśród nas osoby, które mają tendencję, by „naginać się” bez końca. Robimy to raz, drugi, kolejny, nie zauważamy, że uginanie staje się w naszym życiu normą. Woda w garnku jest coraz cieplejsza. Kiedy nasz emocjonalny wysiłek zwiększa się stopniowo, powoli, może prowadzić to do sytuacji, w której nasza „czujność” przestaje działać, słabniemy, stajemy się niezdolni do działania.

Ludzie gotują się w związkach, rodzinach, pracy, a nawet relacjach przyjacielskich. Wystarczy rozejrzeć się dookoła, żeby zobaczyć, ile jest toksycznych układów. Są kobiety żyjące z alkoholikami; kobiety, wobec których stosowana jest przemoc fizyczna, psychiczna, ekonomiczna. To ekstremalne przykłady. Są też te mniej brutalne. Rodzice ingerujący w życie swoich dorosłych dzieci, matki i teściowe wchodzące z butami, łamiące wszelkie zasady. Nie protestujemy, nie chcemy nikogo urazić, dokonujemy racjonalizacji – ci, którzy wchodzą nam na głowę, pewnie chcą nam pomóc… Przymykamy oko na raniące i złośliwe komentarze, nie umiemy postawić granicy, gdy zachowanie bliskich nas niszczy. To samo dotyczy czasem pracy, pozwalamy, by szef stosował wobec nas mobbing, nie respektował żadnych zasad. Dajemy się tłamsić. Powoli zmierzamy do momentu, w którym czekają już tylko wyczerpanie emocjonalne i kompletna bezradność. Do momentu, w którym na ratunek będzie za późno.

Uciekaj z gotującej się wody

Co zrobić, żeby się nie ugotować? Powiedzieć „dość”, ale trzeba zrobić to w odpowiednim momencie. Aby zobaczyć to, co naprawdę dzieje się w naszym życiu, konieczne są samoświadomość i zaufanie do samego siebie. Nie wolno ignorować żadnych sygnałów ostrzegawczych, bo te zawsze są, tylko „żaba” przymyka na nie oko, nie chce ich dostrzec, zaprzecza, że dzieje się źle. Zatem, gdy tylko czujesz, że coś jest nie tak, że czujesz się źle w relacji z kimkolwiek, to znaczy, że tak właśnie jest! Uwierz sobie. Nasza psychika i ciało wysyłają nam rozmaite sygnały, należy ich słuchać i reagować od razu!

Bycie dla innych to piękna zdolność, ale traci wartość, gdy odbywa się kosztem nas samych. Nie warto – a wręcz nie wolno – przez całe życie oglądać się na innych. Zastanów się, czy są w twoim życiu relacje, które cię nadwyrężają czy wręcz ranią? Zanim spełnisz kolejną prośbę kogoś z twojego otoczenia, zastanów się, czy nie czujesz się wykorzystywana/wykorzystywany. Oto pytania, które warto sobie zadać i poszukać szczerej, prawdziwej odpowiedzi:

  1. Czy jest w moim życiu coś, co mnie przerasta?
  2. Jak często, w jakich sytuacjach, w czyim towarzystwie czuję dyskomfort?
  3. Czy czuję się szanowana/szanowany przez bliskich, przyjaciół, współpracowników, przełożonych?

Jeżeli odpowiadając na powyższe pytania, stwierdzisz, że masz kłopot, a twoja woda jest już całkiem ciepła i sama/sam nie masz siły, by z niej uciekać – koniecznie sięgnij po pomoc psychologa czy psychoterapeuty! Nie dopuść do momentu, w którym nie będziesz już w stanie wydostać się z garnka.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
Reklama
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze