Masz wrażenie, że znalazłeś się w miejscu, na które tak naprawdę nie zasługujesz? Obawiasz się, że inni w końcu odkryją, że wcale nie jesteś tak kompetentny, jak im się wydaje? Tak właśnie może działać syndrom oszusta. Co ciekawe, jego źródło nie zawsze znajduje się w naszej głowie. Zdaniem nagradzanej profesor psychologii społeczno-organizacyjnej Patricii Faison Hewlin może je wzmacniać także środowisko, w którym próbujemy się odnaleźć.
Syndrom oszusta sprawia, że nawet osoby odnoszące sukcesy potrafią przypisywać swoje osiągnięcia szczęściu czy przypadkowi, zamiast własnym kompetencjom. Patricia Faison Hewlin, doktor nauk i ceniona badaczka zachowań organizacyjnych, zwraca jednak uwagę, że poczucie bycia „oszustem” może mieć różne źródła.
Syndrom oszusta często kojarzymy z brakiem pewności siebie. Tymczasem nie zawsze chodzi o to, że mamy zbyt niską samoocenę. Czasami to konkretne środowisko sprawia, że zaczynamy w siebie wątpić. Hewlin zwraca uwagę, że czasem działania firmy, przełożonych czy całego zespołu mogą sprawić, że pracownik zaczyna kwestionować własną inteligencję, umiejętności i prawo do zajmowania swojego miejsca. Niesprawiedliwe traktowanie, faworyzowanie niektórych osób czy wykluczanie z grupy mogą stopniowo podkopywać pewność siebie.
Drugim częstym powodem jest perfekcjonizm. Jeśli wymagamy od siebie więcej, niż realnie można osiągnąć, bardzo łatwo dojść do wniosku, że wciąż jesteśmy niewystarczająco dobrzy. Nawet kiedy wykonujemy swoją pracę dobrze, poprzeczka natychmiast wędruje jeszcze wyżej.
1. Zastanów się, skąd naprawdę bierze się twoje zwątpienie
Zamiast od razu myśleć „nie jestem wystarczająco dobry”, warto zadać sobie inne pytanie: dlaczego właściwie tak się czuję? Hewlin podkreśla, że warto nauczyć się rozróżniać niepewność wynikającą z własnego perfekcjonizmu od tej, którą wywołuje nieprzyjazne lub niesprawiedliwe otoczenie. To ważne, bo w pierwszym przypadku problemem mogą być nasze wygórowane wymagania wobec siebie. W drugim zaś sposób, w jaki jesteśmy traktowani.
Ta różnica ma znaczenie także dlatego, że poczucie bycia „oszustem” może skłaniać nas do udawania kogoś, kim nie jesteśmy. Zaczynamy tłumić własne przekonania, dostosowywać się do innych i robić wszystko, żeby nikt nie zauważył naszych rzekomych braków.
2. Nie próbuj za wszelką cenę udowadniać, że jesteś wystarczająco dobry
Zdaniem ekspertki ważnym krokiem jest powrót do własnych wartości. Chodzi o to, by różnica między tym, kim naprawdę jesteśmy, a tym, jak próbujemy zachowywać się w oczach innych, nie stawała się coraz większa. W praktyce oznacza to mniej ciągłego zastanawiania się, jak wypaść i co jeszcze zrobić, żeby zasłużyć na uznanie. Zamiast tego warto częściej pytać siebie: czy to, co robię, jest zgodne ze mną? Czy naprawdę tego chcę, czy po prostu próbuję udowodnić, że pasuję do tego miejsca?
Hewlin zwraca też uwagę na potrzebę zwolnienia tempa. Kiedy czujemy, że musimy nieustannie udowadniać swoją wartość, łatwo wpaść w błędne koło. Robimy coraz więcej, coraz bardziej się staramy, a mimo to wciąż mamy poczucie, że to za mało. Tymczasem czasem potrzebujemy właśnie zatrzymać się i sprawdzić, czy rzeczywiście musimy aż tak bardzo zabiegać o akceptację innych.
Nie bez znaczenia jest to, z kim spędzamy czas. Psycholożka zwraca uwagę na osoby, które naprawdę są po naszej stronie. Takie, które potrafią powiedzieć nam szczerze, co myślą, ale jednocześnie dają nam poczucie bezpieczeństwa i wsparcie. To właśnie z takimi ludźmi łatwiej spojrzeć na siebie bardziej realistycznie. Kiedy zaczynamy myśleć, że wszystko robimy źle, ktoś zaufany może przypomnieć nam o faktach, których w danym momencie nie potrafimy same dostrzec.
Artykuł opracowany na podstawie: „An Award-Winning Behavioral Scientist Just Revealed the Key To Overcoming Imposter Syndrome”, parade.com [dostęp: 04.09.2026]