fbpx

A gdyby Boże Narodzenie było naprawdę… przyjemne?

A gdyby Boże Narodzenie było naprawdę… przyjemne?
Czy możemy zdobyć się na odwagę i spędzić święta zgodnie z naszymi oczekiwaniami i potrzebami? (fot. iStock)

Wszyscy oczywiście wiemy, jakie są teoretyczne założenia dotyczące świąt, a zwłaszcza Bożego Narodzenia. Ma być wy-ją-tko-wo! Ma lśnić podłoga w salonie, galareta na karpiu i brylantyna na ufryzowanych grzywach. W powszechnym użyciu są określenia „magiczny czas”, „szczególny moment”, „niecodzienna bliskość”, „głęboka refleksja”. Tymczasem to właśnie przed świętami zapełniają się gabinety coachów i terapeutów, bo tak ustawiona perspektywa celebry dla części z nas jest po prostu nie do zniesienia. Z jakiego powodu?

Właśnie z takiego, że ma się nijak do naszej codzienności, zabieganej i nieprzewidywalnej. Istnieją zapewne rodziny, w których jest co świętować. Jednak sporo jest między nami takich rodzinnych puzzli, które nijak – nawet w święta (a może zwłaszcza w święta) nie chcą do siebie nazbyt zgrabnie pasować. Świąteczne reklamy niekiedy drażnią też ludzi samotnych, nie tylko starszych, ale również młodych singli.

Co zatem robić? Skoro święta już są, to zrób sobie przyjemne święta. Zerknij na doroczny rytuał krytycznie. Zamiast być jego niewolnikiem i bezrefleksyjnie rzucić się w wir świątecznych przygotowań (lub popadać w odosobnieniu w coraz głębszy smutek i frustrację), zastanów się, jak mają wyglądać święta urządzone po twojemu. Skoro nie jesz karpia, po co go przyrządzasz? Jeśli męczysz się długimi posiedzeniami nad makowcem, czemu nie wstaniesz od stołu? Po co ci dwanaście potraw, skoro lubisz tylko barszcz z uszkami, a twoi bliscy marzą jedynie o kapuście z grochem? Po co łamanie się opłatkiem i udawana życzliwość, gdy złość pod spodem aż kipi? Po co męka kupowania wymuszonych prezentów, skoro nikt się z nich potem nie cieszy? Po co ścieranie kurzu na kolanach, skoro najwięcej kłopotu i tak jest z nieporządkiem, który w głowach i sercach…

Zanim więc zrobisz listę zakupów, zatrzymaj się na chwilę i odpowiedz sobie na kilka pytań:

Jak chcę się czuć w te święta?
Z kim – tak naprawdę – chcę je spędzić?
Które świąteczne aktywności (i pyszności) zaowocują prawdziwą frajdą?
Co zrobię – począwszy od dziś, by tak było.

I nie chodzi tu o wojnę z tradycją i rytuałami – one są ważne i mają swoją funkcję. Chodzi o to, by przestać żyć automatycznie, zacząć słuchać siebie i zdobyć się na ryzyko/odwagę wprowadzenia takich zmian, które będą w bombkach na choince odbijać nasz prawdziwy komfort.

A przy okazji – jeśli składową przyjemnych świąt są dla ciebie relacje, to pamiętaj, że warto o nie dbać nie tylko w chwili, gdy trzaska w dłoniach łamiący się opłatek.

O autorce: Beata Kaczyńska – psycholog, master coach i trener biznesu w WINGS Szkoła Coachingu. Nauczyciel i superwizor innych trenerów i coachów.

?>