fbpx

W lustrze mediów

Fotochannels

Doda obok Tuska. Mucha, Lis i Wojewódzki… Ludzie mediów, supermarki – nasi dobrzy znajomi. Czemu wciąż chcemy ich oglądać? Ciekawość? Często tęsknota za dawnym wzorcem. A czasem – oni to MY!

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze nie było gazet, nie mówiąc już o internecie, ludzie wychodzili na drogę, patrzyli i gadali: kto z kim, gdzie i jak? Plotkowali głównie o sąsiadach. Wędrowny grajek zaśpiewał im czasem o  królewskim dworze. Ponieważ informacje płynęły z ust do ust, bohaterowie musieli być wyraziści i pełnić jasne funkcje. Ludzie lubili słuchać o królu i królowej, ale też o królewskiej metresie, generałach, damach i kimś na opak, czyli błaźnie. I nadal lubią!

– Ale teraz nie ma ani dworu, ani nawet świata, w którym wychodziłoby się na drogę, by popatrzeć: kiedy i kto z kim za lipą się całuje – mówi dr Jacek Wasilewski, kulturoznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. – Nasz współczesny dwór to świat mediów. Jego bohaterami są gwiazdy, celebryci. Lubimy podglądać ich życie. Szukamy w nich postaci, które znamy z bajek, mitów, które towarzyszą nam od zawsze i dlatego najsilniej poruszają wyobraźnię i serca.

Nie ma dworu bez błazna!

„Rządź (…) 
Masz tu kaduceus polski
Mąć nim wodę, mąć”

(S. Wyspiański „Wesele”. Stańczyk wręcza kaduceus… dziennikarzowi)

Któż to taki? Mężczyzna, ale wciąż w dżinsach i T-shircie. Dziennikarz, który pyta rozmówców, czy są gejami, i rozbija się po mieście czerwonym porsche. Celebryta, który w swoim programie kpi z celebrytów.

– Kuba Wojewódzki kreuje spójny wizerunek, który wpisuje się w kulturowy archetyp trickstera, błazna – mówi dr Jacek Wasilewski. – Ta rola sprawia, że na wiele może sobie pozwolić. Ma na to naszą zgodę, bo nieświadomie rozpoznajemy błazeńską konwencję i ją akceptujemy, ciesząc się z tego, że pokazuje ziarno prawdy. Gdyby to Tomasz Lis chciał pocałować swego rozmówcę, stwierdzilibyśmy, że zwariował. Bo Lis ma inną rolę, to dobry wódz Indian, a jego program – to plemienna rada starszych.    

 

– Błazen może bezkarnie łamać tabu. Robi to w naszym imieniu. Mówi prawdę, choć jest ona niepopularna, a nawet obrazoburcza. Zadaje pytania, jakie sami chcielibyśmy zadać, ale wstydzimy się tego lub boimy – mówi Jacek Młynarski, współautor badań „Konstelacja polskich gwiazd” z firmy Young&Rubicam Brands. – Kuba Wojewódzki to także marka. Podobnie jak wiele innych osób publicznych. Mówimy bowiem o ich wizerunku, o opinii o nich, a nie o prawdziwych ludziach.

Oni sami, prywatnie mogą przecież być całkiem inni niż postaci, jakie znamy z mediów i nazywamy „Kuba” „Doda” czy „Mucha”.

Każda z marek ma też swoją grupę docelową, czyli zbiór ludzi, którzy są bardziej wrażliwi na jej wdzięki, walory osobiste czy sposób bycia. Ta szczególna sympatia wynika m.in. z ukrytych pragnień odbiorców, z tego, kim chcieliby być i kim w swoim odczuciu są. 

A więc, dla kogo stworzono markę „Kuba Wojewódzki”? Dla tych, którzy cenią brak pokory wobec ustalonych zasad, ale też bystry dowcip. Mówi się, że cynizm to przejaw inteligencji i ci, którzy w to wierzą, wierzą w Kubę.
To ideał miejskich singli. Uosabia marzenie o nieprzemijalnej młodości, odwadze i luzie.

– Ciekawe wnioski można wyciągnąć, przyglądając się marce „Kuba Wojewódzki” przez pryzmat tzw. filarów marki – dodaje Jacek Młynarski – czyli czterech kryteriów oceny ich kondycji: wyróżnienia się na tle innych, zapotrzebowania, szacunku i wiedzy. Otóż, zadziwiająco zbliża się ona do marki z przeciwnego bieguna światopoglądowego, czyli do Telewizji Trwam. Obie bardzo się wyróżniają na tle świata mediów. Są raczej niszowe i nie cieszą się specjalnym szacunkiem. Za to każdy o nich słyszał i jest przekonany, że rozumie ich istotę. Szacunek do marki „Kuba Wojewódzki” jest wyższy wśród wielkomiejskiej inteligencji, a niższy w małych miastach, tam gdzie bardziej poważa się Telewizję Trwam.  

 

Piast, królowa i mag

„Do zamku o siedmiu wieżach, z których każda najwyższa.

Na przedzie xiążę

najpochlebniej niebrzuchaty,

przy xiążęciu xiężna pani

cudnie młoda, młodziusieńka”

(W. Szymborska „Miniatura średniowieczna”)

Jakiego władcy dziś potrzebujemy? Okazuje się, że przede wszystkim… miłego.

– Premier Donald Tusk bardzo odpowiada zmieniającej się Polsce, która nie potrzebuje już silnego wodza, ale troskliwego ojca – mówi dr Jacek Wasilewski. – Oczywiście, musi czasem uderzyć pięścią w stół i powiedzieć: „nie będzie tak, żeby młodzież się truła, nie będzie dopalaczy!”, ale zwykle jest sympatyczny i dobrotliwy. Przestaliśmy być narodem, który ma same frustracje i musi ciągle z kimś walczyć. Chcemy, żeby benzyna nie drożała i żeby ten facet z telewizora był dla nas miły. Dlatego Tusk jest jednym z polityków celebrytów, który pokazywany jest jako zwykły człowiek, który wie, ile kosztują pomidory i kurczaki. I dzięki temu rośnie do niego zaufanie. Jest jak dobry książę, który wchodzi w lud. Taki Piast Kołodziej.

Jaka powinna być królowa? Blond włosy, różowy gorset, pończochy i małe kokardki… Doda wcale nie jest słynna z tego, że śpiewa. Wiemy o niej dużo, choć niekoniecznie pamiętamy jej piosenki.

Ale, zdaniem dr. Jacka Wasilewskiego, sukces Dody świadczy o tym, że to, co śpiewa, jest spójne z wizerunkiem, jaki stworzyła w mediach. Bo supermarki, a Doda jest jedną z nich, zawsze deklarują przejrzysty system wartości.

(…)

Więcej w numerze 8 / 2011