Bawmy się, póki trwa karnawał

czas zabawy
123rf.com

Karnawał w pełni. Zapoczątkowany w średniowiecznej Wenecji zwyczaj zabaw karnawałowych szybko przywędrował do Polski. Zyskał tu nie tylko swojską nazwę – zapusty – ale także staropolski, huczny charakter. Organizowano tańce, kuligi, polowania, biesiady. Bawiono się!
Dziś skłonność rodaków do zabawy znacznie zmalała. W przeprowadzonych przez OBOP badaniach karnawału w roku 2011 tylko 15 % respondentów deklarowało zamiar udziału w zabawie tanecznej, a blisko 60 % wykluczyło lub „raczej” wykluczyło swoje uczestnictwo w tej rozrywce.

Holenderski badacz, Johan Huizinga wprowadził do teorii kultury pojęcie homo ludens – człowiek bawiący się. W swojej książce pod tym samym tytułem pokazuje zabawę jako jeden z pierwiastków kultury. Definiuje jednocześnie, czym jest zabawa. Po pierwsze: jest związana z wolnością. Po drugie: uczestnicy zabawy mają świadomość, że to nie jest prawdziwe życie. Po trzecie: zabawa rozgrywa się w określonym czasie i miejscu, zgodnie z pewnymi regułami. W końcu: nieodzownym atrybutem zabawy jest napięcie – niepewność tego, czy się uda.

Trzeba umieć się bawić

Zabawa jest wynikiem wolnego wyboru – czynność, do której jesteśmy przymuszani, przestaje być zabawą. Oczywiście wolny wybór jest wpisany w cechy danego gatunku: małe zwierzęta bawią się, ponieważ tak nakazuje im instynkt, podobnie dzieci – poznają w ten sposób zachowania społeczne. Wolność, swoboda przejawiają się w tym, że zabawa nie ma na celu żadnych korzyści – sprowadza się do czystej przyjemności i jako taka kończy się z chwilą, gdy przyjemności już nie dostarcza. Odrzucenie bezinteresowności zabawy jest niebezpieczne i w ekstremalnych przypadkach prowadzi do zachwiania relacji społecznych. Wielki humanista, psychiatra Antoni Kępiński, pisał, że dzieci pozbawione możliwości swobodnego bawienia się, jako dorośli mogą napotkać poważne problemy w kontaktach z innymi ludźmi – zabawa wykształca umiejętności twórczego przebywania i współpracowania z pozostałymi uczestnikami, pozwala zdobyć doświadczenia i dojrzewać.

Zabawa uczy i bawi

Socjolog Florian Znaniecki wprowadził w swojej typologii osobowości pojęcie „człowieka zabawy” i zdefiniował je jako osobę, która dzięki bogatym kontaktom z rówieśnikami w dzieciństwie i wczesnej młodości wypracowała umiejętności interpersonalne i jako dojrzała aktywnie uczestniczy w życiu społecznym. Psychologowie ostrzegają jednak przed nadawaniem przewidywalnej użyteczności każdej zabawie dziecięcej, na co w dobie wszechobecnych testów kompetencji jesteśmy szczególnie narażeni. A w zabawie nie chodzi o to, by była użyteczna, lecz przyjemna, ponieważ każda, nawet najprostsza, uczy. (I wcale nie musi być sklasyfikowana jako „zabawka edukacyjna”). Uczy bycia w grupie i przestrzegania zasad, ale nie tylko: berek, wyścigi, gra w klasy rozwijają sprawność fizyczną, zwinność, refleks, szybkość; lepienie z plasteliny, splatanie sznurków, nawlekanie koralików ćwiczą zdolności manualne i precyzję ruchów; zwykłe przesypywanie piasku czy przelewanie wody z kubełka do dołka na plaży staje się pomocne przy szkolnych ćwiczeniach z nauk przyrodniczych i zadaniach z logiki.