Robert Rient - Ciągle wydaje ci się, że masz za mało? Może czas wziąć przykład z… pewnego niepozornego drzewa
00:00
10:09
W tradycyjnej kulturze Potawatomi, rdzennego narodu Ameryki Północnej, istnieje zasada: „dbaj o życie tych, dzięki którym żyjesz, a dary Ziemi nigdy się nie wyczerpią”. To ekonomia daru – model bycia w społeczeństwie nastawiony nie na zysk, ale wymianę, dzielenie się. Opisuje ją dziennikarz i terapeuta Robert Rient.
Tekst pochodzi z magazynu „Sens” 09/2026.
W narodzie Potawatomi istnieje zwyczaj wystawiania przed domami stołów z warzywami, owocami i innymi darami, które może zabrać każda osoba przechodząca obok domu. A i u nas coraz częściej można przeczytać ogłoszenia dotyczące udziału w warsztacie, kręgu pieśni, wydarzeniu ogólnorozwojowym – zazwyczaj z obszaru duchowości – za które prowadząca osoba prosi o dobrowolną darowiznę. To sedno ekonomii daru; skorzystać może każdy i odwdzięczyć się na miarę swoich możliwości.
Niestety, znacznie popularniejsze jest podszywanie się pod ekonomię daru, czyli tak zwane: co łaska, ale nie mniej niż… Albo udział w wydarzeniu, koncercie, warsztacie na podstawie darowizny z zaznaczeniem minimalnej kwoty. Tymczasem moje doświadczenia z prowadzenia kursów, treningów, warsztatów, a nawet Szkoły Szamanizmu w idei ekonomii daru, bez określania kwoty oraz minimalnej wartości darowizny, nauczyły mnie, że ludzie są szczodrzy, gdy dostają to, co wartościowe. Każda prośba ma bowiem sens, jeśli zakłada prawo drugiej strony do odmowy.
Świdośliwa to niewielkie drzewko owocowe nazywane przez niektórych krzewem. „W języku Potawatomi na świdośliwę mówi się bozakmin, co jest wyrazem największego uznania, znaczy to bowiem najlepszy z owoców. Mam właśnie jeden w ustach i zgadzam się z moimi przodkami. Wyobraźcie sobie owoc o smaku przypominającym borówkę, wzmocnionym przyjemną wyrazistością jabłka, z nutką wody różanej, a po rozgryzieniu nasion można też wyczuć migdał. Takich wrażeń próżno szukać w jakimkolwiek sklepie: w tym bogatym smaku natury nasze ciało rozpoznaje prawdziwy pokarm, na jaki od dawna czekało. Gdy go zjadam, niemal czuję, jak moje mitochondria tańczą z radości” – pisze w książce „Dary Ziemi. Czego przyroda uczy nas o wzajemności” botaniczka prof. Robin Wall Kimmerer.
I przytacza mądrość swego narodu: „dbaj o życie tych, dzięki którym żyjesz, a dary Ziemi nigdy się nie wyczerpią”. Ta zasada z pełną mocą odwraca logikę niedoboru. Innymi słowy, zasoby nie kończą się dlatego, że są brane, ale dlatego, że zerwana została relacja troski, dzielenia się i opieki.
Dotyczy to każdej relacji – tej miłosnej, przyjacielskiej, rodzinnej, która gaśnie, wyczerpuje się, a w końcu umiera, zazwyczaj nie dlatego, że ktoś dawał lub brał zbyt wiele, ale dlatego, że zniknęła wzajemna troska i wymiana.
Chociaż przywykliśmy do sytuacji, w której garstka najbogatszych wzięła dla siebie tyle, ile posiadają miliony najbiedniejszych, to właśnie zdrowa wymiana podtrzymuje zarówno relacje, jak i życie.
Żyjemy w świecie sięgania po towar i płacenia za towar. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki, przynajmniej w naszej części globu, jednak ceną jest oderwanie od naturalnego rytmu obfitości i sezonowości. Sklepy i magazyny sprawiają, że – jak zauważa Kimmerer – jedzenie samo do nas przychodzi. I zestawia to z relacją, jaką tworzy ze swoją sąsiadką, z którą podzieliła się owocami świdośliwy. Ta upiekła z nich ciasto, którego kawałek podarowała głodnej osobie. Każdy z uczestników tego ciągu wymiany naturalnie poczuł wdzięczność. Mózg zareagował nie tylko na przedmiot wymiany, czyli owoce świdośliwy, ale na relację związaną z tym przedmiotem. Trudno poczuć wdzięczność do supermarketu i tego wszystkiego, co anonimowe, opakowane w plastik, dostępne zawsze. Wdzięczność zazwyczaj pojawia się wobec konkretnego gestu, konkretnej osoby, konkretnego sezonu. I to również korzyść ekonomii daru – pogłębianie relacji społecznych.
Latem gałęzie świdośliwy uginają się pod ciężarem owoców, co nie ma żadnego sensu z punktu widzenia klasycznej ekonomii. Gdyby roślina myślała jak współcześni biznesmeni, zatrzymałaby całą wyprodukowaną energię dla siebie albo sprzedała nadwyżkę. Tymczasem świdośliwa wszystkie swoje owoce oddaje innym.
Być może robi tak, ponieważ jak wiele innych drzew i roślin opanowała nadzwyczajne i niedostępne ludziom strategie przetrwania: w zimie, upale, na wietrze, z szansą na przeżycie setek czy – jak nasz rodzinny dąb – tysiąca lat. A być może świdośliwa wie, że obdarowywanie, a nie gromadzenie, jest strategią najskuteczniejszą, zarówno biologicznie, jak i emocjonalnie.
Świdośliwa zamienia darmowe światło, wodę i powietrze w liście, kwiaty i owoce. Część wytworzonej energii zatrzymuje, żeby wzrastać, ale co istotne, większością dzieli się z otoczeniem. Wiosną oddaje nektar owadom zapylającym, latem obdarowuje jemiołuszki i inne ptaki nadwyżką cukru.
Gdyby świdośliwa mówiła ludzkim językiem, brzmiałaby tak: „Chodźcie, moi krewni, napełnijcie swoje brzuchy” – przekonuje autorka. Ważne jest, że to nie akt poświęcania się, moralizowania, udręczenia. To strategia przetrwania gatunku, który żyje na tej planecie dłużej od nas. Przecież świdośliwa, dzieląc się, zleca transport nasion.
Botaniczka przytacza opowieść o myśliwym z rdzennej społeczności, który po tym, jak upolował ogromne zwierzę, nie zatrzymał nadmiaru mięsa dla siebie i swoich bliskich, ale podzielił się z całą wioską. Zapytany przez białego człowieka, dlaczego nie przechowuje mięsa na później, odpowiedział, że „przechowuje je w brzuchu swego sąsiada”. Kimmerer komentuje to słowami: „wszystko bowiem rozkwita dzięki wzajemności”.
Współczesna ekonomia uczy nas, że zasoby się kończą i trzeba je gromadzić, najlepiej przez pośredników, którzy wezmą swoją prowizję. Kimmerer, obserwując ekosystem świdośliwy, przypomina, że konkurencja obniża szanse przeżycia wszystkich zaangażowanych stron, więc dobór naturalny często faworyzuje nie tych, którzy najskuteczniej rywalizują, lecz tych, którzy potrafią konkurencji unikać poprzez specjalizację, poprzez znajdowanie własnej niszy, poprzez dzielenie się nadwyżką zamiast walki o deficyt. Przekłada się to na psychologiczne poczucie dobrostanu.
Przecież ci z nas, którzy funkcjonują z przekonaniem o niedoborze, w obawie, że zawsze może zabraknąć pieniędzy, uznania, miłości, częściej zapadają w tryb obronny: gromadzą, izolują się, porównują z innymi. Częściej chorują na powszechne choroby cywilizacyjne oraz psychosomatyczne i częściej doświadczają lęku.
Farmerka Paulie, sąsiadka Kimmerer, w trakcie trudnej przecież ekonomicznie pandemii sprzed kilku lat zaprosiła okoliczne rodziny do darmowego zbierania owoców ze swojego sadu. Zrezygnowała z potencjalnego zysku ze sprzedaży. Zapytana, co nią kierowało, odpowiedziała: „Wiesz, jest ich taka obfitość, że aż żal się nimi nie podzielić”. Psychologia społeczna nazywa to kapitałem relacyjnym, czyli wartością, która przekracza arkusz kalkulacyjny, jednak namacalnie wpływa na dobrostan zarówno osoby dającej, jak i biorącej. I to wciąż jest ekonomia daru – nie chodzi o to, by naiwnie wyrzec się swoich potrzeb i nie prosić o wsparcie. Ekonomia daru opiera się na wzajemności – mam prawo dawać i brać. Kończy się, gdy chcę tylko sprzedawać i brać albo tylko brać.
Postawa wdzięczności, w odróżnieniu od postawy roszczeniowej czy postawy nieustannego porównywania się, sprzyja orientacji prospołecznej: łatwiej zauważamy to, co otrzymaliśmy, i łatwiej czujemy się zobowiązani, by oddać coś w zamian – jednak nie z przymusu, lecz z poczucia uczestnictwa we wspólnym systemie wymiany. Przy tym wszystkim Robin Wall Kimmerer nie idealizuje świata przyrody, wie, że każda istota żywa czasami doświadcza niedoboru i rywalizuje o ograniczone zasoby.
Jako ludzie, uprzywilejowany gatunek z wodą w kranie, dachem nad głową i ścianami oddzielającymi od zimna i drapieżników, mamy możliwość dzielenia się. Ekonomia daru pozwala odejść od bezwzględnego systemu opartego na rachunku zysków i strat.
Nie chodzi o to, by porzucić pieniądze czy transakcje, ale by pamiętać, że pod każdą wymianą dóbr może kryć się coś więcej: relacja, wdzięczność, poczucie przynależności do wspólnoty, która się wzajemnie podtrzymuje. I z pewnością są również takie działania, usługi, ale i materialne dary, którymi po prostu możemy się dzielić. Nie tylko dlatego, że ten, kto się dzieli, również dostaje.
- Poznaj dobrze tych, którzy dbają o ciebie, byś i ty mógł o nich zadbać.
- Nigdy nie bierz pierwszego napotkanego okazu. Nigdy też nie bierz ostatniego.
- Bierz tylko to, czego potrzebujesz. Czyń to w sposób, który minimalizuje szkodę.
- Użyj z szacunkiem. Nigdy nie marnuj tego, co zebrałeś. Podziel się.
- Podziękuj za to, co dostałeś. Ofiaruj dar jako wyraz wdzięczności za to, co zebrałeś.