fbpx

Uparte dziecko – czy upór należy oduczać?

Uparte dziecko - czy upór należy oduczać?
Wiele typowych cech uparciucha ma związek z jego temperamentem, czyli wrodzoną skłonnością do reagowania w określony sposób. (Fot. iStock)

Uparte dziecko jest powodem wielu naszych frustracji. Nie wiemy, jak je traktować i jak reagować w konkretnej sytuacji. Nie chcemy tolerować złego zachowania. Zanim jednak zaczniemy działać, musimy zrozumieć, skąd się bierze jego upór.

Krzyczy, kopie, gryzie, pluje, wali pięściami – repertuar jego zachowa jest doprawdy imponujący. A wszystko po to, żeby postawić na swoim. Bo co by o małych uparciuchach nie mówić, jedno nie ulega wątpliwości – mają bardzo silne poczucie niezależności. To cecha skądinąd pozytywna. Sprawia, że ludzie nią obdarzeni są stanowczy, pewni siebie, zdecydowani i wytrwali. Niestety, silnemu poczuciu niezależności często towarzyszy nieustępliwość, kłótliwość i buntowniczość, a silna wola dzieci na ogół pozostaje w konflikcie z tym, co rodzice uważają za stosowne i dobre.

Dlaczego ono tak się upiera?

Wiele typowych cech uparciucha ma związek z jego temperamentem, czyli wrodzoną skłonnością do reagowania w określony sposób. Wyobraźmy sobie dwóch maluchów biegających po trawniku. Nagle się przewracają. ¯Żadnemu z nich nic się nie stało, ale jeden krzyczy i płacze, drugi natomiast sam wstaje i śmiejąc się, wraca do zabawy. Sposób, w jaki dzieci zareagowały na upadek, po części odzwierciedla różnice w ich temperamencie.

Jak uczyć spokojnego reagowania?

Niestety bywa, że pewne metody wychowawcze, jak na ironię, nasilają upór dziecka. Rodzice zapominają bowiem, że najskuteczniej uczymy się nie poprzez nakazy, napominanie, tylko przez obserwowanie przykładów (tak zwane modelowanie). Jeżeli więc sami wpadamy w złość w trudnej sytuacji, to jest wielce prawdopodobne, że dziecko zareaguje tak, jak my.

Często stosowana przez dorosłych filozofia „rób, jak mówię, nie jak robię” nie skutkuje, ponieważ modelowanie wpływa na dziecko silniej niż słowa. Dlatego nade wszystko trzeba dawać dziecku dobry przykład. Jeżeli, powiedzmy, zostaniemy wyprowadzeni z równowagi, reagujmy stanowczo, a nie agresywnie. Gdy robimy coś trudnego, bądźmy wytrwali. Niech maluch widzi, że mimo trudności, sukces jest możliwy do osiągnięcia.

Innym sposobem uczenia w ogóle, a w szczególności spokojnego reagowania, jest wzmocnienie (czyli nagradzanie, ale nie należy mylić go z nagrodami materialnymi). To klucz do umiejętności społecznych. Zasada wzmacniania jest prosta. Nagradza się zachowanie, które przynosi jakieś pozytywne efekty, co daje duże prawdopodobieństwo, że pojawi się ono w przyszłości. Trzeba jednak pamiętać, że żadne pojedyncze nagradzanie nie będzie miało istotnego wpływu na zachowanie. Pozytywne wzmocnienia działają bowiem powoli i – żeby w zauważalny sposób wpłynąć na czyjeś zachowanie – muszą się powtarzać.

W jaki sposób wzmacniamy pozytywne reagowanie dziecka? Poprzez dotyk, przytulenie, uśmiech, komplement, miłe spojrzenie, słowa zachęty. To o wiele skuteczniejsze metody niż nagrody materialne takie jak zabawki, słodycze czy pieniądze. I co ważne – takie wzmocnienia wracają potem od dzieci do rodziców. Dokładnie w takiej samej postaci, w jakiej zostały przekazane – uśmiechu, miłego słowa itp.

Jakich pułapek unikać?

Wielu rodziców najchętniej posługuje się jednak inną metodą oduczania uporu – karaniem. Ale trzeba być tu niezwykle ostrożnym, bo nadmiar kar rodzi więcej problemów, niż przynosi korzyści. Jest dla dziecka informacją, czego nie należy robić, ale nie uczy, co robić należy. Rodzi agresję. Częste stosowanie kary osłabia jej skuteczność, dlatego rodzice zaczynają karać coraz dotkliwiej, co może doprowadzić do przemocy.

Ale i wzmacnianie może mieć negatywne skutki, jeżeli nagradzamy (najczęściej w sposób nieuświadomiony) zachowania, które próbujemy wyeliminować.

Klasyczny przykład: Mama robi zakupy z malcem, a on nagle zaczyna domagać się nowej zabawki. Na nic zdają się tłumaczenia. Dziecko płacze, krzyczy, rzuca się na podłogę. Mama próbuje go uspokoić i pocieszyć. Ale to nie skutkuje. Więc zrezygnowana i zła, dla świętego spokoju, kupuje mu zabawkę.

Co się stało podczas tego zdarzenia? Nagrodzony został płacz i krzyk. Czego mały Jaś się nauczył? Że płaczem i krzykiem może nie tylko zwrócić uwagę, ale i dostać to, co chce. Następnym razem, gdy znowu czegoś zechce, prawdopodobnie zacznie płakać i krzyczeć. A my znów mu ulegniemy. Psychologia nazywa to pułapką pozytywnego wzmocnienia.

Podobny pojedynczy incydent nie wpłynie na zachowanie dziecka. Jeżeli jednak takie sytuacje będą się zdarzały częściej, może to prowadzić do eskalacji uporu. Ponieważ z pewnością nie chcemy wzmacniać złego zachowania dziecka, musimy przeanalizować swoje postępowanie. Czy nie nagradzamy złego zachowania dziecka? Jeżeli odkryjemy, że i owszem, musimy natychmiast zaprzestać tych praktyk. Nie dziwmy się jednak, że może okazać się to bardzo trudne. Stare nawyki nie tak łatwo bowiem zmienić.

Dzieci często upierają się, aby uniknąć tego, czego nie lubią. Częsty przykład: Mówisz dziecku, aby pozbierało porozrzucane zabawki. Ono tego nie robi, więc powtarzasz polecenie kilkakrotnie, aż w końcu tracisz cierpliwość i zaczynasz je strofować. Na co malec reaguje płaczem, mówi, że jesteś wstrętna i ucieka do innego pokoju. Dochodzisz do wniosku, że pozbieranie zabawek nie jest warte tylu nerwów. I w końcu robisz to sama.

Co się zdarzyło tym razem? Otóż malec nauczył się, że płacząc i uciekając od ciebie, osiąga to, że przestaje być strofowany i nie musi wykonywać poleceń. To z kolei przykład pułapki negatywnego wzmocnienia. Specyfika bliskich związków w rodzinie powoduje, że jej ofiarami są zarówno rodzice, jak i dzieci.

Amerykański psycholog Gerald Patterson przeprowadził na ten temat badania i odkrył coś, co nazwał procesem przymusowym. Zachodzi on w wielu rodzinach, w których są uparte dzieci. Ich zachowanie staje się coraz gorsze, a zdolność rodziców do kierowania dzieckiem maleje. Uparciuch coraz częściej ma napady złości, a rodzice częściej krzyczą i wymierzają coraz mocniejsze klapsy. I tak powstaje błędne koło.

Naukowcy zdefiniowali cechy, które obserwuje się u większości uparciuchów:

  • Gwałtowny sposób reagowania,
  • Trudności w przystosowaniu się do nowych sytuacji i zadań,
  • Wytrwałość. Ta cecha ma zazwyczaj pozytywne skutki, ale u uparciuchów przybiera negatywne formy. Takie dzieci są zazwyczaj zawzięte i bez przerwy czegoś się domagają,
  • Niestabilność emocjonalna. Nastroje uparciuchów ciągle się zmieniają, ale przeważają te złe. Dlatego uparty malec nieustannie marudzi i grymasi. Może to wynikać z jego temperamentu, ale także z wychowania. W jakich proporcjach? Tej kwestii nie da się rozstrzygnąć jednoznacznie. Wiele badań sugeruje, że cechy temperamentu upartego dziecka mogą się zmieniać w miarę jego rozwoju. A to znaczyłoby, że nie są one biologicznie utrwalone, ale że są to raczej pewne skłonności, które mogą być modyfikowane przez wychowanie i środowisko.

Co robić, żeby zmniejszać upór dziecka?

  • Staraj się dawać dziecku możliwość wyboru. Dzieci niemogące się spełnić, próbują osiągnąć cel upartymi naleganiami, natomiast gdy są pewne siebie – negocjują. Kiedy jednak dokonają dobrych wyborów, powinny usłyszeć słowa pochwały.
  • Nie dyskutuj, gdy dziecko coś wymusza. Wstrzymaj nalegania: „Już mi wszystko powiedziałeś, teraz muszę się nad tym zastanowić”.
  • Mów jasno o regułach postępowania, oczekiwaniach i ograniczeniach. Godzina na placu zabaw i ani chwili więcej. Dwa ciasteczka. Dla upartych dzieci chwila twojego wahania jest oznaką słabości, a jednocześnie sygnałem, co by tu można jeszcze wskórać.
  • Pozwól dziecku samemu wyznaczać granice, których nie należy przekraczać. Czasami rodzice narzucają nieposłusznym dzieciom tyle ograniczeń, że czują się one zbyt skrępowane.
  • Zachęcaj do zaprzestania marudzenia. Starszym dzieciom tłumacz, że nikt nie lubi marud.
  • Zamieniaj wadę w zaletę: Naucz dziecko, jak uporem zdobywa się laury.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze