Pierwotna natura mężczyzny

Pierwotna natura mężczyzny
fot.123rf

Dziś kobieta jest energiczna i niezależna, a mężczyzna – dobrze wychowany – twierdzi Robert Bly. Jakie mają szanse na szczęśliwą przyszłość? Niewielkie. Chyba że on dotrze do swojej pierwotnej natury.
Marta zgłosiła się do mnie, kiedy Marek, jej partner, po raz kolejny odmówił seksu.

– Na początku twierdził, że jest zmęczony, potem, że boli go głowa, a wczoraj po prostu uciekł z sypialni jak tchórz – opowiadała rozżalona kobieta. – Może on mnie już nie kocha albo ma inną.

Marek zgodził się przyjść z Martą na kolejną sesję. Ze spuszczoną głową wysłuchiwał, kiedy mówiła, co czuje, gdy nie chce się z nią kochać. Potem powiedział: – No tak, matka miała rację, jestem taki sam jak ojciec. Od genów nie ma ucieczki. Ale przynajmniej nie zrobię dzieciaka i nie ucieknę za ocean po to, by tam zapłodnić kolejną naiwną laskę.

Ojciec Marka odszedł z domu, kiedy syn miał pięć lat. Wyjechał do Stanów, gdzie miał jeszcze pięcioro dzieci, każde z inną kobietą. Tuż po swoich piętnastych urodzinach Marek po raz pierwszy pojechał do ojca, a ten, w przypływie szczerości, w męskiej rozmowie powiedział mu, że „każda baba chce złapać chłopa na dziecko”. Marek obiecał sobie, że nie będzie miał dzieci. Nawet kiedy partnerka stosowała antykoncepcję, nigdy nie kochał się bez prezerwatywy. Ostatnio doszedł do wniosku, że nawet podwójne zabezpieczenie przed ciążą nie daje stuprocentowej gwarancji. Postanowił skończyć z seksem.

Taki jak on

Jeśli kochasz swojego mężczyznę, mniej lub bardziej świadomie pragniesz urodzić mu syna. Nawet jeśli on przekonuje cię, że płeć nie ma znaczenia, że z córki też się ucieszy. Chcesz dać mu syna – dziedzica, który będzie podobny do niego. Tak jak w przypadku Justyny.

Kiedy jednak na świat przyszedł upragniony syn, jej mężczyzna zaczął uciekać z domu – od pieluch, kupek i całej reszty – do pracy, kolegów czy innych ważnych spraw. Zdradzać i opuszczać emocjonalnie ją i dziecko. Nie bardzo potrafił się odnaleźć w tym babsko-niemowlęcym świecie pachnącym oliwką i herbatką koperkową. Spłodził syna, wypełnił swoje zadanie i łudzi się, że kiedy malec dorośnie do „pewnego wieku”, przejmie go pod swoje męskie skrzydła. Justyna była jednak wściekła i rozczarowana. Doszła do wniosku, że będzie dla swojego syna matką i ojcem, nie miała innego wyjścia. W głębi duszy modliła się, by jej syn nie był taki podły jak jego ojciec. Obiecywała sobie, że zrobi wszystko, by tak się nie stało. Podświadomie pokładała w synu nadzieję, że będzie mężczyzną idealnym: czułym, opiekuńczym, empatycznym, jednym słowem takim, jakiego sama chciałaby mieć za męża. A jeśli tak się nie stanie, miała w zanadrzu jedno zdanie, którego na zawahała się użyć: „Jesteś taki sam jak twój ojciec”. Zdanie, które trafia w serce każdego mężczyzny, budząc lęk, nienawiść, ale też głęboko uśpioną tęsknotę za męską energią, za ojcem.

Grzeczny chłopiec

Współczesny mężczyzna jest dobrze wychowany – pisze Robert Bly, przywódca Ruchu Mężczyzn na terenie Stanów Zjednoczonych, w książce ,,Żelazny Jan”. – Bez wstydu ujawnia swoją kobiecą część, chroni życie zamiast je dawać – tak jak to wymyśliła natura. Jest typowym grzecznym chłopcem spełniającym oczekiwania swojej mamy, a w przyszłości partnerki. Bo dziwnym trafem wiele współczesnych – energicznych i niezależnych – kobiet wybiera sobie na kochanka (a bardziej podświadomie także na syna) miękkiego mężczyznę: czułego, delikatnego, pozbawionego agresji.

A tymczasem, jak pisze Bly, podjęta przez wielu mężczyzn podróż w miękkość, wrażliwość czy rozwijanie swojej kobiecej strony osobowości jest niezwykle wartościowa, ale koncentracja jedynie na niej nie daje mężczyźnie pełni.

Krzysztof nie mógł liczyć na swojego ojca alkoholika. W dorosłym życiu nieraz budził go ten sam, powtarzający się koszmar: ojciec bijący błagającą o litość żonę. W swoim małżeństwie wszedł w rolę żony: sprzątał, gotował, zajmował się małym synkiem. Ale pewnego dnia musiał zmierzyć się z teściem – wojskowym, który rzucił mu prosto w twarz: „Moja córka nie będzie żyła z babą”.

Andrzej nienawidził ojca, który od dzieciństwa upokarzał i wyśmiewał syna i nie szanował żony. Chłopak nieraz stawał w obronie matki. W dorosłym życiu zawsze trzymał stronę kobiet. „Prawdziwy facet nie musi być macho” – powtarzał. Ale pewnego dnia został zdradzony przez kobiety. Najpierw matkę, która ujawniła ojcu jego tajemnicę, mimo iż obiecała, że tego nie zrobi. Potem żonę, która odeszła do kobiety, tuż po urodzeniu dziecka.

Spotkanie z dzikusem

Każdy mężczyzna jest rozdarty pomiędzy nienawiścią czy pogardą do ojca, z powodu którego tyle wycierpiała jego matka, a tęsknotą za męską energią i siłą, którą może dostać jedynie od mężczyzny. Jeśli chłopiec uczy się wrażliwości jedynie od matki, to na swoją męskość i role pełnione w życiu patrzy z kobiecego punktu widzenia. I nigdy nie poczuje się dobrze sam ze sobą. Nawet jeśli w jego życiu ojciec nigdy nie zaistniał albo otwarcie go odrzucił, pytanie o to, kim był i jaki naprawdę był, zawsze będzie wybrzmiewało w sercu mężczyzny.

Na dnie męskiej psychiki mieszka Dzikus – wielki, włochaty stwór, który stoi na straży typowo męskich cech: nieprzewidywalności, potrzeby rywalizacji, zdecydowania, szorstkości i agresji, a przede wszystkim ogromnej potrzeby wolności. Dzikus przez lata siedzi zamknięty w żelaznej klatce, do której klucz ukryty jest pod kobiecą poduszką: matki, żony, kochanki.

Każdy mężczyzna prędzej czy później zapragnie spotkać się ze swoim Dzikusem. Może to będzie pojednanie z ojcem, samotna wyprawa na koniec świata albo męski wypad do pubu. To intuicja podpowie ci, że u twojego mężczyzny właśnie rozpoczął się ten proces. Jedyne, co możesz wtedy zrobić, to zaufać mu i nie przeszkadzać.

W poszukiwaniu męskiej mocy

Wskazówki fizjoterapeuty Jacka Sobola

Spotkanie z Dzikusem oznacza kierowanie się instynktem, zaufanie do ciała. Odbywa się w samotności; mężczyzna w przeciwieństwie do kobiety, która celebruje swoją kobiecą moc w żeńskim gronie, nie potrzebuje świadków, oddala się na spotkanie z Dzikusem do lasu. Tam przede wszystkim konfrontuje się z obrazem ojca, akceptuje go, bez względu na to, jaki był. Tym samym występuje przeciwko kobiecie; najpierw matce, która wiele razy krytykowała ojca, potem żonie, która wybrała go i osadziła w roli grzecznego chłopca. Ale mężczyzna wie, że tak jest dobrze, że potwierdzenie i ekspresja swojej instynktownej, zwierzęcej natury to właśnie integracja męskości. Mężczyzna będący w kontakcie z Dzikusem jest czuły i troskliwy, jednak potrafi też być szorstki, władczy, nieugięty, egoistyczny, nieokiełznany i bezkompromisowy. Ale właśnie z owych ,,twardych” i w dzisiejszym świecie mało popularnych cech płynie prawdziwa siła i moc mężczyzny.