1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Slow Aging
  4. >
  5. Wiosenna Odnowa

Wiosenna Odnowa

fot. iStock
fot. iStock
Skóra zmęczona po zimie? Potrzebuje pakietu rewitalizującego” dobranego do jej potrzeb i problemów Zafunduj jej zatem kosmetyczną kurację odmładzającą.

Twoja skóra przybrała szarawy odcień i straciła jędrność? To znak, że potrzebujesz odnowy biologicznej. Wystarczą skuteczne kremy do codziennej pielęgnacji i jeden dobry zabieg gabinetowy. Nie od rzeczy jest też znać kosmetyczny składnik-cud, dobrany specjalnie do twojej cery.

Sucha skóra woła pić

Cienka, gładka, bez widocznych porów. Niby idealna, ale bywa, że piecze, jest silnie napięta, a nawet zaczyna się delikatnie łuszczyć. Przy odrobinie nieuwagi, gdy jej nie nawilżamy, może pojawić się na niej siateczka drobniutkich zmarszczek. Potrzebuje ukojenia, nawilżenia, a czasem natłuszczenia.
Składnik nr 1: kwas hialuronowy
Producenci umieszczają go wszędzie: od mydeł po balsamy do ciała, a nawet w nawilżających "od wewnątrz” kapsułkach do łykania. To świetnie, niestety jego przyswajanie przez naskórek jest znikome. O wiele skuteczniej działa, gdy wstrzykuje się go bezpośrednio w skórę. Zabieg z użyciem koktajlu z kwasem hialuronowy–mezoterapi– jest polecany zwłaszcza wtedy, gdy skóra jest mocno przesuszona. Lekarz za pomocą setek nakłuć wprowadzi w skórę preparat, który nawadnia komórki głęboko od wewnątrz.
KOSMETYKI DLA CIEBIE
Tonik nawilżający – zwilżaj nim cerę po oczyszczeniu, ale przed nałożeniem kremu.

Woda termalna w sprayu to kosmetyk S.O.S., gdy skóra jest szorstka, napięta, podrażniona. Możesz ją stosować nawet na makijaż.

Krem nawilżający o bogatej konsystencji przyda ci się w sytuacji kryzysowej. Uzupełni warstwę lipidów i przyniesie ukojenie skórze.

Olejek – zwłaszcza w czystej postaci, np. migdałowy, arganowy – znakomicie nawilża, koi i uelastycznia napiętą skórę, błyskawicznie nawodnią skórę, bo zwykle zawierają składniki, których nie ma krem.

Zabieg Cell&Lab Moisturiser Peel
Jak przebiega: Po oczyszczeniu skóry i peelingu kosmetyczka nakłada pędzelkiem złuszczający kwas nawilżający z ektoiną. Gdy martwy naskórek się rozpuści, obficie spłukuje preparat z twarzy i rozprowadza na skórze maskę neutralizującą. Następnie wykonuje mezoterapię– nakłada na skórę ampułkę nawilżającą, po czym wykonuje mikronakłucia, dzięki którym preparat wnika głęboko do komórek (na twoje życzenie może też wykonać mezoterapię bezigłową). Po tym etapie na osuszoną skórę nakłada się biocelulozowy opatrunek, a potem kompres łagodzący. Uwaga: Zamiast mezoterapii możesz skorzystać z terapii retinolem w 3-proc. stężeniu.

Cena: 350 zł/90 minut.

Gdzie: Instytut Urody BANDI, Warszawa; www.bandi.pl.

Opinia klientki: Jola, 42 lata
Mam cerę przesuszoną, pozbawioną blasku. Wiedziałam, że zabieg Cell&Lab nie należy do relaksujących, ale zdecydowałam się na niego. Na początku czułam lekkie pieczenie, które ustąpiło dopiero po neutralizacji kwasów. Przed mikronakłuciami poprosiłam o znieczulenie maścią, dzięki temu zniosłam je bez przykrości. Po zabiegu przez kilka godzin skóra była opuchnięta i zaczerwieniona. Potem było tylko lepiej – zmęczone rysy nabrały życia i zaczęłam zbierać komplementy, że wyglądam młodziej!
MAKIJAŻ korygujący dla Ciebie
Nawilżający podkład lub krem BB dostarczy niezbędnej porcji wilgoci. Preparat ze składnikami nawilżającymi lub witaminami – będzie dodatkowym zastrzykiem wody i energii. Cienie i róż w kremie to coś dla ciebie. Ciesz się lekkim, zmysłowym połyskiem różu w sztyfcie i żelowych cieni do powiek. Nie tylko dodadzą matowej skórze blasku, ale też na pewno nie wysuszą skóry! Lekki puder rozświetlający przyda ci się do kontroli nad strefą T. Broda, nos i czoło mogą się przetłuszczać nawet wtedy, gdy masz bardzo suche policzki.

Zmęczona cera potrzebuje rozświetlenia

Jeśli twoja twarz wiosną wygląda na zmęczoną, a skóra ma ziemisty odcień, jest matowa i wiotka, to jest bardzo prawdopodobne, że jest po prostu przesuszona, niedotleniona i „niedożywiona”. Jeśli pojawiło się też kilka krostek – to znak, że nagromadziły się w niej toksyny. Ponieważ blada skóra nie jest z definicji cerą problemową, nie musisz koncentrować się na leczeniu objawów, a jedynie na dostarczeniu jej energii ze składników odżywczych i oczyszczeniu z toksyn.
Składnik nr 1: witamina C
Pięknie rozświetla cerę, ale też neutralizuje wolne rodniki przyspieszające starzenie organizmu, rozświetla, rozjaśnia przebarwienia i dodaje skórze energii. Zastosuj „terapię szokową”: kup w drogerii lub gabinecie kosmetycznym esencję albo serum z witaminą C w wysokim stężeniu. Zadziała szybko i intensywnie.

Uwaga: kosmetyki z witaminą C najbezpieczniej stosować na noc, bo w ciągu dnia, jeśli nie stosujesz filtra przeciwsłonecznego 50+, pod wpływem promieni UV mogą pojawić się przebarwienia.

Magnetyczna kuracja
W poszukiwaniu sposobów na usunięcie toksyn ze skóry naukowcy posunęli się naprawdę daleko: wymyślili np. maseczkę z żelaznym pyłem magnetycznym, który dosłownie wciąga toksyny za pomocą pola elektromagnetycznego. Potem tylko wystarczy przyłożyć do skóry specjalną magnetyczną szpatułkę, która wydobędzie je na zewnątrz.
Zabieg rozświetlająco-przeciwzmarszczkowy C-flush radiance Dottore
Jak przebiega: Po demakijażu kosmetyczka wykonuje peeling enzymatyczny, a następnie kolejny: kawitacyjny, zużyciem urządzenia emitującego ultradźwięki, które rozbijają warstwę rogową naskórka. Po zmyciu kosmetyczka przygotowuje indywidualnie dobrany preparat z witaminą C i mieszankę nakłada na twarz pędzelkiem. Teraz najważniejszy etap – zabieg sonoforezy z ultradźwiękami, które pomagają wtłoczyć aktywne składniki do skóry. Po kilku minutach pora na maskę Bergoniego i jonoforezę. Kosmetyczka nakłada na twarz materiał nasączony substancjami aktywnymi, na nią specjalne folie przewodzące prąd, a do ramion i twarzy podłącza elektrody. Jony, które maseczka przewodzi do skóry z pomocą pola elektromagnetycznego, wprowadzają do komórek skóry substancje z maski. Na koniec kosmetyczka zmywa resztki preparatów, nakłada na twarz i szyję serum z witaminą C i wmasowuje je aż do wchłonięcia. Przed końcem sesji aplikuje jeszcze krem C flush RICH z tej samej serii.

Cena: 250 zł/90 minut.

Gdzie: Studio Venus w Warszawie; www.studiovenus.com.pl.

Opinia klientki: Anna, 51 lat
To prawdziwa lecznicza terapia dla mojej zmęczonej skóry. Zabieg momentami nie był zbyt przyjemny – kiedy leżałam podłączona do elektrod i pokryta płatkami maseczki, czułam mrowienie i metaliczny posmak w ustach. Jednak zaufałam kosmetyczce, która poinformowała mnie, że sonoforeza i jonoforeza to nowoczesne i skuteczne techniki kosmetyczne, bez których sama maseczka zadziałałaby o wiele słabiej. Rzeczywiście – po sesji moja skóra była świeża, różowa i wypoczęta.
MAKIJAŻ KORYGUJĄCY
Dla zmęczonej, wiotkiej skóry kluczem do sukcesu są kosmetyki, które odbijają i rozpraszają światło na twarzy, np. podkład lub puder rozświetlający. Zawierają one odbijające światło cząsteczki (np. mikę). Przyda ci się też kilka patentów odmładzających. Podkład rozświetlający poprawi koloryt cery. Idealny odcień to taki z domieszką żółtego, a nie różowego pigmentu, który zneutralizuje szarość cery. Unikaj: pudru matującego. Podkreśla zmęczony wyraz twarzy i obciąża skórę, dodając zmarszczek. Korektor pod oczy. Wybierz płynny kosmetyk rozświetlający do okolic oczu – jest lekki i delikatny, więc nie obciąży skóry. Róż do policzków. Najlepiej w jasnym, świeżym kolorze różowym lub brzoskwini – poprawi wygląd skóry i odmłodzi twarz. Powinien stapiać się z cerą! Tusz podkręcający rzęsy – to patent na wypoczęty, radośniejszy wygląd. Możesz też użyć zalotki.

Wrażliwa twarz pała rumieńcem

W młodym wieku jest jak „krew z mlekiem” – mlecznobiała ze świeżymi, zaróżowionymi policzkami. Z czasem rumieńce zamieniają się, zwłaszcza pod wpływem zmian temperatur, wysiłku czy stresu, w rumień lub trwałe zaczerwienienia. W kontakcie z drażniącymi czynnikami skóra swędzi, czasem reaguje wysypką lub pokrywa się czerwonymi plamami. Za wszystkie jej problemy odpowiada nieszczelna, zbyt cienka lipidowa warstwa ochronna. Trzeba ją przede wszystkim ukoić i wzmocnić, stosując najbardziej delikatne kosmetyki, oraz zabezpieczyć przed gwałtownymi zmianami temperatury, suchym powietrzem z klimatyzacji, ale też… przed nowymi, niesprawdzonymi kosmetykami z aktywnymi składnikami.
Składnik nr 1: alantoina
Ta pochodna kwasu moczowego nawilża, wygładza, zmiękcza skórę i łagodzi jej podrażnienia, przyspieszając gojenie uszkodzonej tkanki. Koi pieczenie i łagodzi zaczerwienienie, wygładza i zmiękcza naskórek; wykazuje też działanie antyoksydacyjne. Łagodzi nawet objawy łuszczycy i wszelkie zmiany na skórze. Kosmetyki z alantoiną polecane są w przypadku skaleczeń, oparzeń oraz jako podstawowy składnik preparatów do pielęgnacji cery suchej, wrażliwej, podrażnionej.
KOSMETYKI DLA CIEBIE
Preparaty o najprostszym składzie, bez drażniących składników aktywnych. Jeśli skóra wymaga ukojenia, wybierz się do apteki po maść z łagodzącą alantoiną i pantenolem. Ratunkiem są też kremy łagodzące sprawdzonych firm aptecznych.

Kremy z substancjami uszczelniającymi naczynia: witaminą C, PP, K oraz wyciągami roślinnymi (z kasztanowca, arniki, miłorzębu japońskiego, oczaru wirginijskiego, rutyny) obkurczającymi naczynka.

Wody micelarne lub mleczka dla skóry naczyniowej przydadzą się do demakijażu. Unikaj preparatów z agresywnymi składnikami myjącymi (żelu lub mydła).

Peeling enzymatyczny delikatnie złuszczy skórę naczyniową, bo ona też potrzebuje złuszczania, jak każda inna.

Rytuał Thalgo Cold Cream Marine
Jak przebiega: Rytuał rozpoczyna się od masażu z użyciem kosmetyków Cold Cream Marine. Potem ekspert wykonuje peeling z morskimi składnikami, łagodny i przeznaczony dla cery wrażliwej z pewnością nie podrażni skóry! Potem kosmetyczka przechodzi do masażu o nazwie Heart of The Ocean. To autorski masaż Thalgo, bazujący na rytmicznych, łagodnych ruchach rąk. Pomaga ukoić napięcie i odpręża skórę. Na koniec kosmetyczka aplikuje na twarz maskę Double Marine Infusion, która dostarcza skórze zastrzyk niezbędnych składników aktywnych.

Cena: 190 zł/60 minut.

Gdzie: Instytuty Thalgo w całej Polsce; www.instytut-urody.com.

Opinia klientki: Marzena, 29 lat
Miałam cerę przesuszoną i silnie napiętą, a w dodatku wciąż niezdrowo zarumienioną. Po zabiegu jestem zachwycona wyglądem mojej skóry. Jest rozświetlona, zdrowa. Preparaty, których używała kosmetyczka, obłędnie pachniały, były bogate i tłuste – to lubi moja wrażliwa skóra! Rewelacyjny był masaż karku, ale najważniejszy jest efekt całego zabiegu: od razu było widać poprawę. Na długi czas przyniósł mi dużą ulgę.
MAKIJAŻ KORYGUJĄCY: Zestaw łagodzący
Baza pod podkład, a także dobrze kryjący korektor to podstawowa broń przeciw pajączkom i rumieńcom. Korektor stosuj w przypadku pojedynczych naczynek. Rozlane rumieńce to sprawa dla bazy. Kluczowy jest kolor: zaczerwienienia maskuje jasnożółty i zielony, na zasadzie komplementarnych barw: żółty i zielony pigment neutralizuje czerwoną barwę i rumieniec optycznie znika. Podkład z ochroną UV. Ważne, by zawierał filtry UV o wysokim faktorze ochronnym i był łatwy do nakładania. Twoja cera nie znosi pocierania, więc sięgaj po kosmetyk w formie lekkiego musu lub krem BB, koniecznie hipoalergiczny i bezzapachowy.

Tłustą cerę szpeci trądzik

Jest błyszcząca, o rozszerzonych porach, ma skłonności do krostek i zaskórników. To wina sebum, które wydziela się bardzo intensywnie. Jest grubsza niż inne typy cery, co sprawia, że przy wszystkich wadach ma zaletę – jej starzenie zaczyna się stosunkowo późno. Po pierwsze, zwróć uwagę na gruntowne oczyszczenie i wygładzenie naskórka. Potem nawilżaj, bo cera tłusta paradoksalnie też może być wysuszona. Dopiero na końcu odmładzaj.
Składnik nr 1: kwasy i retinol
Zmniejszają łojotok, działają przeciwzapalnie, ale też pobudzają odnowę komórkową, wyraźnie poprawiają koloryt i nawilżają! Do cery tłustej, mieszanej i trądzikowej poleca się kosmetyki z kwasem salicylowym, azelainowym i pirogronowym. Remedium na problemy dojrzałej skóry i trądzik są kosmetyki z retinolem. Pod ręką miej też kosmetyki z olejkiem z drzewa herbacianego – działa antyseptycznie.
KOSMETYKI DLA CIEBIE
Żel lub pianka do mycia twarzy. Oczyszczanie skóry i odblokowanie ujść gruczołów łojowych to najistotniejszy etap pielęgnacji. Oczyść skórę żelem lub pianką, przemyj preparatem myjącym, a na koniec wklep tonik.

Peeling enzymatyczny wygładzi cerę oraz spłyci pory. Unikaj preparatów z ziarenkami, bo ogniska bakterii rozleją się, a krostki powstaną w nowych miejscach. Peeling mogą zastąpić rozpuszczające naskórek składniki kremu na noc (np. z kwasami AHA lub retinolem).

Krem matujący łagodzi objawy trądziku, matuje skórę, a jednocześnie ją nawilża. Poszukaj kosmetyku z cynkiem (świetnie matuje skórę) i kwasem salicylowym (złuszcza naskórek i obkurcza rozszerzone pory).

Normalizujący preparat na noc reguluje pracę gruczołów łojowych i działa lekko antybakteryjnie. Złuszczający kosmetyk na noc z retinolem lekko złuszcza, a dodatkowo pobudza skórę do odnowy.

Unikaj: kosmetyków z alkoholem (np. w tonikach). Po ich użyciu gruczoły łojowe zaczną pracować jeszcze intensywniej.

Zabieg roztworem Jessnera
Jak przebiega: Przed nałożeniem peelingu kosmetolog oczyszcza grudki zapalne metodą punktowania, czyli nakłucia i oczyszczenia zmian, żeby przyspieszyć ich gojenie. Potem wykonuje peeling roztworem Jessnera, który jest mieszaniną rezorcyny, kwasu salicylowego, kwasu mlekowegoi etanolu. Nakłada preparat z pomocą wacika, warstwami na twarz, a pacjentka czuje narastające pieczenie i ciepło. Po kilku minutach neutralizuje preparat specjalnym płynemi nieprzyjemne odczucia ustają. Gdy naskórek zmienia kolor na biały, kosmetolog nakłada kojący krem, który przez kilka minut wmasowuje w twarz dla utrwalenia działania peelingu. Teraz na skórę nakłada chłodzący balsam oraz krem z filtrem. Na koniec klientka otrzymuje zalecenia, jak ma postępować w domu.

Cena: 290 zł/ok. 30-40 min.

Gdzie: Centrum medycyny Estetycznej i Dermatologii Wellderm w Warszawie, www.wellderm.pl.

Opinia klientki: Anna, 35 lat
Mam skórę tłustą z rozszerzonymi porami, skłonną do świecenia się. W okolicy żuchwy i brody na skórze tworzą się grudki zapalne. Zdarza się, że w miejscu wyprysków pozostają przebarwienia. Zabieg bardzo mi pomógł, chociaż nie był miły: najpierw nakłuwanie skóry, potem piekący peeling… Po pierwszym zabiegu na twarzy pojawiło się więcej wyprysków, ale jak tłumaczyła mi pani doktor, to efekt oczyszczania się skóry. Z każdym kolejnym zabiegiem skóra była w lepszej kondycji i przeszła prawdziwą metamorfozę. Zmniejszył się problem z przetłuszczaniem i świeceniem, pory się zwęziły i przestały się pojawiać nowe zmiany zapalne.
MAKIJAŻ KORYGUJĄCY
Baza pod podkład wyrówna i zakamufluje niedoskonałości, a także przedłuży trwałość makijażu. Lekki, płynny podkład. Najlepiej rozświetlający lub mineralny, którego poziom krycia sama regulujesz. Nie powinien zawierać substancji oleistych, ale matujące i pochłaniające nadmiar sebum. Baza pod cienie, bo bez niej prasowane lub sypkie w połączeniu z sebum nie przetrwają długo. Na powiekach lepiej utrzymają się cienie w kremie, ale te najlepszej jakości. Maskara? Znakomicie sprawdzi się wodoodporna.

Dojrzała skóra potrzebuje napięcia

Jak skutecznie poprawić kondycję dojrzałej skóry? Trzeba wiedzieć, co się z nią dzieje z upływem lat. Po pierwsze, w wyniku rozmaitych procesów traci jędrność, sprężystość i elastyczność. Staje się cieńsza i przesuszona. W wyniku słabszego ukrwienia – jest bledsza, szorstka, pojawiają się na niej zmarszczki i przebarwienia. Pielęgnacja może te procesy opóźnić, gdy dostarczamy skórze odpowiednie substancje czynne oraz eliminujemy wolne rodniki. Odmładzającą moc kosmetyków można porównać do ćwiczeń jogi: nie uczyni cudów od razu, ale po latach okazuje się, że czujesz się lepiej od równolatek. Efektów nie zobaczysz natychmiast, ale z czasem docenisz ich działanie!
Składnik nr 1: peptydy
Zależnie od typu, mają one różne działanie: jedne pobudzą fibroblasty do produkcji włókien podporowych skóry, kolagenu i elastyny, i napinają skórę. Inne transportują w jej głąb substancje aktywne. Sprawdzają się jako składnik dodatkowy, pozwalający na silniejsze działanie kosmetyku. A neuropeptydy działają jak botoks: rozluźniają mięśnie odpowiedzialne za zmarszczki mimiczne. Krem z peptydami warto nakładać na miejsca, gdzie skóra starzeje się najszybciej: w okolice oczu, ust oraz wszędzie tam, gdzie są zmarszczki mimiczne.
KOSMETYKI DLA CIEBIE:
Krem z aktywnymi składnikami. Na dzień i osobny na noc, koniecznie z substancjami przeciwdziałającymi procesom starzenia. Na szczycie urodowej listy są: peptydy, komórki macierzyste, złoto, kwasy owocowe, algi, aminokwasy, ceramidy i retinol. Twoje pielęgnacyjne menu powinny wzbogacać też antyoksydanty, np. kwas ferulowy, resweratrol, wit. E, C, koenzym Q10, zielona herbata.

Skoncentrowane serum – kiedyś sięgałaś po nie okresowo, teraz stosuj je na co dzień (zwłaszcza zawierające witaminy i substancje antyoksydacyjne).

Wygładzający krem pod oczy powinien zastąpić lekki żel nawilżający – im więcej lat i zmarszczek, tym bogatszy powinien być skład twoich kremów pod oczy.

Lifting V Diego Dalla Palma
Jak przebiega:Kosmetyczka oczyszcza i tonizuje skórę, po czym masuje twarz specjalnym olejem, który pomoże jej przyjąć składniki aktywne kosmetyków. Na twarz, szyję i dekolt aplikuje maskę liftingującą ze złuszczającymi kwasami.Po jej zmyciu ponownie wykonuje intensywny masaż: tym razem liftingujący, z serum napinającym. Teraz pora na maskę wypełniającą, czyli płat materiału bogato nasączony składnikami aktywnymi. Po jej usunięciu kosmetyczka wmasuje serum przeciwzmarszczkowe z kwasem hialuronowym. Na koniec aplikuje krem napinający, a na życzenie pacjentki – robi makijaż.

Cena: 350 zł/90 minut.

Gdzie: Centrum Urody Moss w Krakowie,

www.moss.krakow.pl

Opinia klientki: Katarzyna, 45 lat
Idąc na zabieg, myślałam, że czeka mnie lekka maseczka, a on składa się z wielu etapów i jest intensywny. Kiedy kosmetyczka nałożyła mi na twarz maskę z peelingiem, czułam niezbyt przyjemne mrowienie. Ale potem było cudownie: nie wiedziałam, że masaż twarzy może być tak przyjemny i skuteczny! Po wyjściu z gabinetu nie wierzyłam w swój wygląd: zniknęły gdzieś chomiki i smutny wygląd, a skóra była napięta jak 10 lat temu!
Makijaż korygujący: Im mniej, tym lepiej
Wygładzająca baza pod podkład. Napina skórę, bo zwykle zawiera silikon, który wypełnia zagłębienia w skórze. Może też zawierać składniki odmładzające, np. peptydy. Nałóż ją na codzienny krem, tuż przed nałożeniem podkładu. Liftingujący podkład sprawi, że wiotka, pergaminowa skóra nabierze życia i lekko się wygładzi. Wybierz płynny lub w formie musu, najlepiej z kwasem hialuronowym i składnikami, które odżywią i napną cerę (tak działa np. jedwab). Pastelowy róż do policzków. Zwłaszcza w odcieniu porcelanowego różu i łososiowy dodadzą twarzy świeżości i odmłodzą jak wakacje! Unikaj: lśniących drobinek w kosmetykach. Metaliczne cienie, perłowe szminki oraz lśniący puder tylko podkreślą zmarszczki.

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Lidia Popiel: "Hoduję w sobie bunt"

Lidia Popiel: Warto być prawdziwym, ale też zostawić jakąś tajemnicę. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters)
Lidia Popiel: Warto być prawdziwym, ale też zostawić jakąś tajemnicę. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Myślę, że nie wszyscy chcą „wrócić do normalności”, bo ta nasza normalność miała bardzo dużo wad. To, co możemy teraz zrobić, to walczyć o lepszą normalność – mówi Lidia Popiel. Jaki, oprócz fotografii, ma sposób na zachowanie życiowej równowagi? Hodowanie roślin… i buntu w sobie.

Gdzie dziś czujesz się swobodniej: przed aparatem czy za nim?
Za aparatem jest na pewno bardziej interesująco. Fotografia jest dużo bardziej kreatywna. Ale stanie przed aparatem jest też wyzwaniem, mocno związanym z tym, kim się jest. Nie kim chciałoby się być, tylko właśnie kim się jest. Trzeba podjąć decyzję, na ile chcemy się odsłonić, bo przecież nie jest wskazane, by odsłaniać się w całości – już nawet zdrowy rozsądek tego zabrania. Warto być prawdziwym, ale też zostawić jakąś tajemnicę. Na pewno jako modelce bardzo pomaga mi wiedza o fotografii. Wiem, jak układa się moje ciało, ubranie na nim, ale też jak działają obiektywy. Oczywiście sesja pozowana zawsze jest bardziej wystudiowana. Fotografia sama w sobie nie musi być wcale idealna czy proporcjonalna, ale musi mieć w sobie prawdę.

Jako modelka zostałaś odkryta dość wcześnie, jako 17-latka, i dość wcześnie, bo kilka lat potem, porzuciłaś modeling na rzecz fotografii. Chciałaś przejąć kontrolę?
Na pewno wzięłam aparat do ręki stanowczo [śmiech]. Moje pierwsze zdjęcia trafiły na plakat firmy kosmetycznej, i tak z dnia na dzień stałam się fotografką. Znajomy przypomniał mi niedawno, że już mając 19 lat, zapowiedziałam, że będę robić zdjęcia. Ja tego kompletnie nie pamiętam. Zaczęło się od pozowania do zdjęć modowych, potem pomagałam fotografom przy stylizacjach i robieniu makijażu, a później robiłam już zdjęcia ubrań. Aparat zawsze był dla mnie narzędziem rozwoju. Poza tym sama fotografia cały czas się rozwija, pojawiają się nowe sprzęty, rozwiązania, działy fotografii. Do niedawna w ogóle nie interesował mnie krajobraz, aż pewnego dnia odkryłam, że uwielbiam robić krajobrazy. Albo martwe natury – to naprawdę jest bardzo ciekawa praca, szczególnie w kontrze do portretów, które najbardziej lubię, a które wymagają odwagi, umiejętności układania relacji, także rozwiązywania problemów. I dużej samodzielności.

Nawet w czasach, gdy każdy ma aparat w swoim smartfonie i każdy może zostać fotografem?
W tej dostępności fotografii upatruję samych pozytywów. Im większy wybór, tym lepiej. Dla wielu osób udane – często przez przypadek – zdjęcie może być dobrym początkiem, wstępem do tego, by robić coś ciekawego. Weźmy fotografię społeczną, która ma ogromne znaczenie w przekazywaniu informacji, propagowaniu postaw i inspirowaniu do czynienia dobra. Dzieci się świetnie uczą przez fotografię, bardzo to lubią i są nadzwyczaj kreatywne. Poza tym wielość uczy też selekcji i rezygnacji.

Lidia Popiel: Jako modelce bardzo pomaga mi wiedza o fotografii. Wiem, jak układa się moje ciało, ubranie na nim, ale też jak działają obiektywy. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters) Lidia Popiel: Jako modelce bardzo pomaga mi wiedza o fotografii. Wiem, jak układa się moje ciało, ubranie na nim, ale też jak działają obiektywy. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters)

Robisz zdjęcia sobie samej?
Bardzo rzadko. Inni są dla mnie o wiele ciekawszym obiektem.

A twoi bliscy? Córka, mąż? Lubisz robić im zdjęcia?
Od czasu do czasu, jak potrzebują. Bogusławowi przez lata robiłam zdjęcia do wywiadów, bo byłam po prostu fotografem pod ręką. Ale ponieważ oboje jesteśmy profesjonalistami, szybko się wtedy przestawiamy na inny niż prywatny tryb. Nie fotografuję męża, tylko zawodowego aktora. Ale też człowieka.

Mąż jest aktorem, córka stawia w tym świecie pierwsze kroki, ty sama też zagrałaś w kilku filmach.
Ale to zdecydowanie nie jest mój świat. Jestem chyba zbyt skryta, by być aktorką.

Ważne jest, by docenić chwile zawieszenia. Cieszę się, że wracamy do czasów, w których możemy sobie powiedzieć: „Nudź się, bo to jest właściwe”. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters) Ważne jest, by docenić chwile zawieszenia. Cieszę się, że wracamy do czasów, w których możemy sobie powiedzieć: „Nudź się, bo to jest właściwe”. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters)

Obserwowałam cię podczas naszej sesji, masz niesamowitą świadomość swojego ciała, ale też tego, kim jesteś.
Trudno się zdystansować do samej siebie, ale myślę, że trzeba hodować w sobie coś w rodzaju buntu. Nie dopuścić do tego, by inni tobą zawładnęli, mieć nad tym kontrolę. Z drugiej strony życie to też jest ciągła praca nad akceptacją siebie, bez względu na to, co się dzieje i w jakim świetle siebie widzimy. Najważniejsze jest, by w tym wszystkim – zalewie informacji, nadmiarze bodźców – nie stracić siebie, mieć kontakt z samą sobą.

Powiedziałaś kiedyś, że ludzie najczęściej komentują twoje długie, lekko siwiejące włosy. Może dlatego, że to jest zewnętrzna oznaka tego, na co stawiasz w życiu: na autentyczność, własną ścieżkę.
Mam po prostu głębokie poczucie, że powinniśmy częściej zastanawiać się, czy to, co powielamy w kolejnych pokoleniach, jest tym, czego naprawdę chcemy. Te wieczne „wypada – nie wypada”, „przystoi – nie przystoi”. One tyczą się też tak osobistego, intymnego tematu jak kobiece włosy. Krótkie czy długie? Farbowane czy naturalne? W pewnym wieku to już na pewno krótkie i farbowane. A ja właśnie postanowiłam, że nie.

Lidia Popiel: Bywamy szczęśliwi, i to jest fajne. Co więcej, sami jesteśmy sobie w stanie zorganizować te chwile szczęścia. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters) Lidia Popiel: Bywamy szczęśliwi, i to jest fajne. Co więcej, sami jesteśmy sobie w stanie zorganizować te chwile szczęścia. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters)

W sumie nie zrobiłaś nic strasznego ani też specjalnie odważnego…
Ależ oczywiście, że nie. Czasem aż mi głupio, że moje włosy wzbudzają takie emocje. Ale ja chyba urodziłam się z oporem przeciwko robieniu czegoś tylko dlatego, że ktoś mi każe. Jestem w stanie zrobić prawie wszystko dla kogoś, kto jest miły, ale rozkaz, żądanie – jak to? Należy mi się prawo wyboru, a jeśli ktoś ingeruje w drobiazgi, to również poważniejsze sprawy są w zagrożeniu.

Były czasy, gdy siwiejące włosy były oznaką zaniedbania, dziś jesteś w trendach.
Najważniejsze jest, by ludzie odpuścili innym i poczuli, że sami też mogą robić to, co im się podoba. Owszem, jest coś takiego jak savoir-vivre. Ale nie po to został wymyślony, by komuś skomplikować życie i skuć go łańcuchami, tylko po to, by nie szkodzić innym. Poza tym ta liczba sztućców obok talerza nie jest po to, by nas zestresować, tylko dlatego, że wygodniej jest zjeść coś takim widelcem niż innym, a kształt kieliszka pozwala nam lepiej czuć piękno i aromat danego trunku.

Lidia Popiel: 'Codziennie coś tracimy, pogódźmy się z tym'. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters) Lidia Popiel: "Codziennie coś tracimy, pogódźmy się z tym". (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters)

Ale jest też coś takiego, jak na przykład czerwona szminka. Kiedy parę lat temu usłyszałam, że w pewnym wieku czerwona szminka już nie przystoi, bo jest to epatowanie seksualnością, to pomyślałam sobie: „Boże, nawet o to musimy walczyć”. Rozpuszczone włosy to oczywiście też epatowanie seksualnością. Do tego siwe? Czarownica! Nie wiem, co bardziej mnie wkurza: to, że uznaje się, iż po przekroczeniu pewnego wieku nie możesz używać czerwonej szminki, czy to, że w pewnym wieku musisz, bo przecież jak to tak bez? Paradoksy i absurdy na każdym kroku. Nasuwa się pytanie: dlaczego? Dlaczego tak nam zatruwa się życie? I dlaczego to trwa od tylu lat? Ja widzę tu bezmyślność i brak refleksji. To, że jesteśmy troszkę niższe i delikatniejsze od mężczyzn, to nie znaczy, że nie możemy się pobić z kimś wyższym i silniejszym, zwłaszcza jeśli mamy słuszny powód i motywację.

Lidia Popiel: 'Kiedy usłyszałam, że w pewnym wieku czerwona szminka nie przystoi, bo to epatowanie seksualnością, pomyślałam: „Boże, nawet o to musimy walczyć”. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters) Lidia Popiel: "Kiedy usłyszałam, że w pewnym wieku czerwona szminka nie przystoi, bo to epatowanie seksualnością, pomyślałam: „Boże, nawet o to musimy walczyć”. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters)

Swojej córce też zaszczepiłaś tę skłonność do buntu?
Aleksandra ma dużo fajnych przykładów w życiu, myślę, że idzie w dobrym kierunku. Oczywiście martwię się, że jest za delikatna na taką trudną robotę, jaką jest aktorstwo, ale po pierwsze, nie zamierzam sprzeciwiać się jej wyborom, a po drugie, chcę, by wiedziała, że zawsze trzymam za nią kciuki. Uważam, że postawa akceptacyjna matki jest bardzo ważna dla rozwoju dziecka. Ono musi widzieć, że mama zawsze jest po jego stronie. Bez tego ciągłego jęczenia, krytykowania i negacji.

Nie masz wrażenia, że zwłaszcza ostatnio zaczęliśmy bardziej szukać prostych, szczerych relacji?
Na pewno wielu z nas poczuło potrzebę odcięcia się od polityki i błyskotliwych karier. Czasem gdy włączę telewizor i widzę osoby, które mówią rzekomo o naszych sprawach, doznaję szoku, bo ich życie zupełnie nie przystaje do świata ludzi, których ten problem dotyczy. A podobno politycy mają służyć ludziom. Ta idea dzisiaj zupełnie się wypaczyła. Z drugiej strony obserwuję, że jako ludzie potrafimy sobie poradzić w każdej sytuacji i nawet w chwili największego nieszczęścia znaleźć jakieś szczęście.

Właśnie, co byś odpowiedziała, gdybym spytała cię, czy jesteś szczęśliwa?
Że szczęśliwa bywam. Dokładnie tak. Bywamy szczęśliwi, i to jest fajne. Co więcej, sami jesteśmy sobie w stanie zorganizować te chwile szczęścia. I to zwykle nie są rzeczy typu nowy samochód, raczej spacer po lesie albo radość z tego, że wreszcie spadł śnieg. Codziennie rano z okien szkoły, w której uczę, widzę, jak z domku naprzeciwko przy minusowej temperaturze wyskakuje chłopak w T-shircie i spodenkach na spacer z pieskiem. I myślę sobie: tak wyskoczyć na śnieg, to jest życie!

Dlatego tak smuci mnie tytuł nowego filmu Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta „Śniegu już nigdy nie będzie”.
Nie widziałam jeszcze filmu, ale pomyślałam sobie, że ten tytuł można odczytywać nie jako smutne proroctwo, tylko jako komentarz do naszego wiecznego narzekania. Nie ma tego, nie ma tamtego, jest zima, a nie ma śniegu... A co jeśli śniegu nigdy nie będzie? Codziennie coś tracimy, pogódźmy się z tym. Jeśli nie żal nam niczego, to jesteśmy w stanie działać w o wiele szerszy sposób.

Lidia Popiel: 'Potrzebujemy samotności, by poukładać sobie różne rzeczy w głowie'. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters) Lidia Popiel: "Potrzebujemy samotności, by poukładać sobie różne rzeczy w głowie". (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters)

Jaka była twoja największa strata w minionym roku?
Oczywiście miałam gdzieś pojechać, a nie pojechałam; miałam coś zrobić, a nie zrobiłam, z niezależnych ode mnie przyczyn, ale nie myślę o tym w kategoriach straty. Przecież to są zmienne w naszym życiu, trudno, by miały trwały wpływ na moje samopoczucie czy świadomość tego, kim jestem. W tym roku dokuczała mi bardzo strata jednego z moich przyjaciół, który umarł dokładnie rok temu. Niby staram się myśleć otwarcie o śmierci, ale ten właśnie brak był dla mnie dojmujący. Nasza przyjaźń była tak wyraźna, tak dowcipna i przebiegająca na tak wysokich tonach, nic nie jest w stanie mi tej straty zrekompensować. Jedyne, co mogę, to zrobić sobie dzień wspomnień o nim, wyciągnąć stare zdjęcia, przypomnieć jego powiedzonka, może potem mi się przyśni.

Jak radziłaś sobie, i radzisz, w pandemii? Co cię ratowało?
Nie miałam poczucia, że to, że nie mogę gdzieś wyjść czy że wszędzie muszę zakładać maskę, jest jakimś wielkim wyrzeczeniem z mojej strony. Były gorsze rzeczy, i mogą być gorsze rzeczy. Jestem więc zdania, że nie należy narzekać. Narzekanie niczego nie rozwiązuje, nie buduje. Poza tym zawsze możemy zrobić coś, by poprawić swój nastrój, przegonić przygnębienie. Na przykład obejrzeć serial. Ile ja ich widziałam w ciągu ostatniego roku! Teraz najbardziej pamiętam „Anię, nie Annę”, „Good Girls” i „Gambit królowej”. Miałam też poczucie, że bardzo ważne jest, by docenić chwile zawieszenia. Cieszę się, że wracamy do czasów, w których możemy sobie powiedzieć: „Nudź się, bo to jest właściwe”. Jestem zwolenniczką robienia sobie częstych przerw. Uważam, że godzina przerwy dziennie powinna być wliczana w czas pracy. W dodatku powinna być to godzina spędzona w samotności – potrzebujemy jej, by poukładać sobie różne rzeczy w głowie. Tego przebywania w samotności nauczył mnie właśnie modeling. Ale też zrozumienia dla ludzi, których spotykasz, i polegania na sobie.

Lidia Popiel: 'Jestem optymistką. Staram się wyciągnąć z życia wszystko, co najlepsze, i zawsze wybierać jego dobrą stronę'. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters) Lidia Popiel: "Jestem optymistką. Staram się wyciągnąć z życia wszystko, co najlepsze, i zawsze wybierać jego dobrą stronę". (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters)

A jaki był ten rok dla ciebie zawodowo?
Trochę mniej zdjęć robiłam. Zaczęłam myśleć o tym, by wydać album czy fotoksiążkę ze swoimi pracami. W Warszawskiej Szkole Filmowej, gdzie uczę portretu, jedne zajęcia poświęciliśmy portretowi demonstranta. Okazało się, że brakuje takich zdjęć. Jest dużo fotografii streetowej, ale to są ujęcia raczej reportażowe. Znalazłam nawet fotografa, który objechał około 40 krajów i zrobił portrety osób demonstrujących, z akcesoriami, które były związane z daną demonstracją, a protestowali w różnych intencjach. Najciekawsze było to, że oni wszyscy mieli coś podobnego w postawie, w wyrazie twarzy, jakąś naturalność i determinację.

Portret koncentruje się zwykle na twarzy, a my mamy teraz ich brak w przestrzeni publicznej.
A ja przekonałam się, jak wiele można wyczytać z czyjejś postawy, chodu, wyrazu oczu. To nas też charakteryzuje. Są ludzie, których rozpoznajesz, nawet jak mają zakrytą całą twarz. Zauważyłam, że wiele osób polubiło to zamaskowanie, czują się bardziej pewni siebie, są anonimowi, mogą się schować.

Czego jeszcze dowiedziałaś się o sobie i innych w tym czasie?
Jestem optymistką. Staram się wyciągnąć z życia wszystko, co najlepsze, i zawsze wybierać jego dobrą stronę. Ale nie można siebie oszukiwać. Myślę, że ludzie zdali sobie sprawę, że szli schematami i układali sobie życie według tego, co inni mówią, że trzeba robić. Może to było łatwiejsze, a może wygodniejsze. Wreszcie zrozumieliśmy, jak wiele osób ma wpływ na nasze życie, jakie niewidzialne siły nami kierują, i zadaliśmy sobie pytanie: czy nasze wybory są rzeczywiście nasze? Niektórzy są na tyle ogarnięci, że są w stanie wypunktować rzeczy, które w ich życiu nie działały.

Myślę, że nie wszyscy chcą „wrócić do normalności”, bo ta nasza normalność miała bardzo dużo wad. To, co możemy teraz zrobić, to walczyć o lepszą normalność. Myśleć w sposób względnie nowoczesny. Ciągle wielu z nas uważa, że nie ma na nic wpływu, nie ma siły przebicia, a jeśli nawet zaczną o coś walczyć, to będą w tej walce osamotnieni i zostaną udupieni przez siły potężniejsze od nich. W ostatnim czasie mnóstwo różnych akcji udowodniło, że tak nie jest. Bo zbiór się składa zawsze z pojedynczych osób. Co chwila słyszę o tym, jak ludzie się skrzykują w jakiejś sprawie, bo jakaś duża firma traktuje swoich pracowników nie fair lub jakieś fajne miejsce jest na progu bankructwa. Stawiają się lub pomagają, i to działa. Są skuteczni.

To co nas dziś mobilizuje?
Niezgoda na nieetyczne działania, ale też współczucie. Dlatego potrzebujemy rzetelnych, obiektywnych informacji. Najpierw byłam fanką drukowanych dzienników, potem TVN24, a później portali informacyjnych. Podczas pandemii po raz pierwszy poczułam, że już nie mogę tego czytać i słuchać, że jestem na granicy wytrzymałości, bo to, co jest mi wciskane, nie jest wcale tym, co się dzieje, nie jest odwzorowaniem rzeczywistości. I zupełnie się przerzuciłam na Make Life Harder, których oglądam na Instastories. To jest dokładnie to, czego szukałam, czyli dopływ informacji zdystansowanej i przeplatanej tym, co jest budujące. Widać tu jasność sytuacji. Już trochę lat żyję i widzę różne zależności mediów, zobowiązania, drobne nieuczciwości. A tu mi powiało świeżością. To według mnie nowa generacja informacji.

A ja słyszałam, że bardziej od newsów interesuje cię zwykłe patrzenie przez okno...
Konrad Pustoła, młody fotograf, zrobił kiedyś projekt polegający na tym, że wszedł do pokoi wysokich rangą urzędników oraz ludzi mających władzę i sfotografował to, co widzą przez okno, bo stwierdził, że ma to ogromny wpływ na podejmowane przez nich decyzje i na ich osobowość. Wyobraź sobie, że widzisz za oknem tylko mur. To pewnie jeden z najgorszych widoków, ale z drugiej strony masz wpływ na to, co zrobisz z tym murem. Może zejdziesz na dół i zasadzisz przy nim pnącza. Wtedy będzie wyglądał już zupełnie inaczej. Jeśli masz widok na ruchliwą ulicę, też od ciebie zależy, co na tej ulicy widzisz. Czy błoto i smutnych ludzi, czy zabawne sytuacje i pierwsze oznaki wiosny. Wierzę, że można panować nad swoimi myślami i przekierowywać uwagę.

Te pnącza wijące się po murze przywołały mi na myśl to, co mówiło wielu moich znajomych, że w tym roku po raz pierwszy mieli czas i potrzebę, by tak dokładnie obserwować przyrodę.
Bez przyrody nie mogłabym żyć. Uczestniczyła w moim życiu od dziecka. Mieszkaliśmy w domu z ogródkiem, regularnie chodziłam do lasu na grzyby. Dzisiaj już chyba zapomniałam, jak się je zbiera. Tata śmiał się ze mnie ostatnio, że wcale ich nie widzę, a jeśli już zobaczę – to nie umiem rozpoznać. Czasem wracam skądś i nie wchodzę od razu do domu, tylko chodzę po ogrodzie. Coś przytnę, coś pozamiatam, coś przestawię. Hodowanie roślin to jest fantastyczna sprawa, także w domu. Choć trudna, bo rośliny nie zawsze współpracują z człowiekiem [śmiech]. Za to mają tę cudowną właściwość oczyszczania powietrza i ludzkich głów. W zeszłym roku w Bunkrze Sztuki w Krakowie była wystawa jednego z członków grupy artystycznej Łódź Kaliska – Adama Rzepeckiego. Niesamowite, szczere zdjęcia, także rzeźby. Można było naprawdę wniknąć w życie tego niesamowitego człowieka, który ciągle coś kwestionował, nie zgadzał się, szukał, sprawdzał. W pewnym okresie życia przebywał w szpitalu psychiatrycznym, gdzie zaczął malować na kartonach niebo, ale też fotografować przejawy przyrody wdzierającej się do środka budynku.

Wyobraź sobie, że widzisz za oknem tylko mur. To pewnie jeden z najgorszych widoków, ale z drugiej strony – masz wpływ na to, co zrobisz z tym murem. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters) Wyobraź sobie, że widzisz za oknem tylko mur. To pewnie jeden z najgorszych widoków, ale z drugiej strony – masz wpływ na to, co zrobisz z tym murem. (Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters)

Czym był dla ciebie dom podczas kolejnych lockdownów?
Myślałam trochę o ludziach, dla których dom czy mieszkanie przed pandemią było rodzajem hotelu – z którego wcześnie rano wychodzili i do którego wracali późnym wieczorem. Czy ucieszyli się z tego, że mogli w nim teraz dłużej zostać? Poczuli się jak na wakacjach? Czy po jakimś czasie zaczęli się w nim dusić? 
Mój tryb życia podczas pandemii diametralnie się nie zmienił, zwykle pracuję kilka dni, a potem robię sobie kilka dni wolnego. Nie czułam się zamknięta, bo mamy ogród. Nie robiłam też zbyt dużych zakupów. Jedzenie zamawiam przez Internet już od lat. Przy czym nadal przeraża mnie ilość opakowań, jaka przy tym zostaje. Naprawdę jedynym rozwiązaniem jest ograniczenie zużywania różnych przedmiotów codziennego użytku, recykling i zero waste. Zobacz, w naszej szafce w szkole są kubki, które profesorowie przynieśli z domu, bo nie są im potrzebne. A teraz wszyscy z nich z przyjemnością pijemy. Tak więc w pandemii jaskrawiej powyłaziły niedoskonałości codziennego życia, ale też pojawiły się jakieś rozwiązania.

Jak, jako optymistka, patrzysz w przyszłość?
Przede wszystkim mam nadzieję, że nie zostanę starym dziadem [śmiech]. Niesamowite, jak po sześćdziesiątce zmienia się optyka patrzenia na świat i siebie. Nagle okazuje się, że to nasze ciało nie jest takie silne jak kiedyś. Do postępujących zmarszczek już w pewien sposób się przyzwyczaiłam, choć do tego bardzo trudno się przyzwyczaić, ale OK, niech będzie. Wiem, że chcę jak najdłużej pracować, czuję, że mam jeszcze wiele rzeczy do zrobienia, ale też bardziej o siebie dbam. Gdybym miała poradzić coś dziś młodym kobietom, powiedziałabym: dbajcie o swoje zdrowie. No, i oczywiście o wnętrze duchowe.

A co się mieści w tej kategorii dbania o zdrowie?
Ruch, jedzenie, spanie i zapewnianie sobie godziwych rozrywek!

Lidia Popiel ma 62 lata, urodziła się pod Warszawą. Przed obiektywem zadebiutowała w 1976 roku. Pracowała między innymi dla Mody Polskiej. Zawodowo fotografią zajmuje się od 1985 roku. Publikowała w „Zwierciadle”, „Pani” czy „Sukcesie”. Jest redaktorką naczelną magazynu „PhotoCulture” i przewodniczącą rady sygnatariuszy w Partii Kobiet. Działa w Fundacji „Polska jest kobietą”. Wykłada fotografię w Warszawskiej Szkole Filmowej. Żona Bogusława Lindy i mama Aleksandry Lindy.

  1. Moda i uroda

Laser frakcyjny - rewolucyjne odmładzanie

Technologia laserów frakcyjnych pozwala w mniej inwazyjny sposób niż wcześniej osiągać doskonałe efekty liftingu skóry. (Fot. iStock)
Technologia laserów frakcyjnych pozwala w mniej inwazyjny sposób niż wcześniej osiągać doskonałe efekty liftingu skóry. (Fot. iStock)
Laser frakcyjny pozwala na precyzyjny,  trwały i mało inwazyjny lifting skóry. Wymaga jednak specjalisty, który odpowiednio dostosuje parametry do potrzeb skóry. Rozmowa z dr. Franciszkiem Strzałkowskim z Kliniki Strzałkowski.

Lasery to ważne narzędzie w medycynie estetycznej. Dziedzina, która cały czas dynamicznie się rozwija. To prawda. Rozwój laseroterapii umożliwia nie tylko skuteczne leczenie różnych problemów skórnych, takich jak zmiany naczyniowe, blizny czy przebarwienia, ale też pozwala uzyskiwać spektakularne efekty ujędrnienia i odmłodzenia, dając naturalny efekt liftingu i przebudowy skóry.

W sieci nie słabnie zainteresowanie frazą „laser frakcyjny” - jak działa i dlaczego cieszy się taką popularnością? Pierwszy laser frakcyjny pojawił się w 2004 roku i  zrewolucjonizował zabiegi estetyczne. Zmiana polegała na tym, że technologia frakcyjna uszkadza tkanki, w sposób zamierzony, kontrolowany,  i tylko punktowo, tworząc w nich mikroskopijne „kolumienki” (słowo frakcyjny oznacza cząsteczkowy, ułamkowy), dzięki czemu proces gojenia się i przebudowy skóry zachodzi szybciej, a rekonwalescencja jest zdecydowanie krótsza. Trwa zaledwie 2-3 dni. Lasery niefrakcyjne działają natomiast na skórę jednolicie na całej powierzchni poddawanej zabiegowi i wiążą się z dłuższym okresem gojenia i większym ryzykiem powikłań.

Technologia laserów frakcyjnych pozwala w mniej inwazyjny sposób niż wcześniej osiągać doskonałe efekty przebudowy skóry poprzez stymulację produkcji kolagenu i elastyny oraz uruchomienie procesów naprawczych i regeneracyjnych.

Konsekwentnie używa Pan sformowania „przebudowy” skóry. Dlaczego? Bo istotnie dochodzi do przebudowy skóry w trakcie regeneracji. Odradzająca się skóra wzbogaca się o nowe włókna kolagenowe, i zmienia swoją strukturę.

Laser wywołuje mikrouszkodzenia skóry i frakcyjne przerwania jej ciągłości. Wokół tych uszkodzonych punktów pozostają obszary nienaruszonego naskórka, co pobudza tkanki do intensywnej regeneracji. W trakcie tego procesu powstaje nowa pokrywa nabłonkowa oraz nowe włókna kolagenowe, wytwarzane przez pobudzone fibroblasty. W efekcie skóra staje się grubsza, bardziej zwarta, gęsta i jędrna. Zaletą lasera frakcyjnego jest też to, że umożliwia on  precyzyjne dopasowanie mocy energii i rozstawu wiązek do indywidualnych potrzeb pacjenta.

Dopasowanie mocy energii jest bardzo ważną i kluczową sprawą - zbyt mała dawka może nie przynieść efektu, za duża może doprowadzić do powikłań, skóra będzie przekrwiona, obrzęknięta, mogą powstać przebarwienia pozapalne. Zadaniem lekarza jest znaleźć optymalne parametry. Inną energię używamy w różnych obszarach ciała - w zależności od potrzeb. Przy kolejnym zabiegu (bo zwykle robi się serię 2-3 zabiegów) można parametry zwiększyć - efekty będą lepsze, a za każdym razem tolerancja skóry się zwiększa.

Do czego najczęściej stosuje się laser frakcyjny? W mojej klinice laser frakcyjny najczęściej wykorzystywany jest do usuwanie blizn i odmładzania, a konkretnie: usuwania zmarszczek, poprawy jędrności, gęstości i napięcia skóry, co wpływa na owal twarzy. Efekty są naprawdę dobre nawet u pacjentów z bardziej zaawansowanymi objawami starzenia i fotostarzenia.

Czy dobrze zrozumiałam, że możliwość regulowania mocy pozwala stosować laser frakcyjny również na delikatniejsze obszary takie jak dekolt, szyja, skóra pod oczami? Tak, zwłaszcza skóra pod oczami to jest obszar, który zdradza wiek i słabą kondycję skóry. Coraz więcej kobiet ostatnio, pewnie przez noszenie maseczek, szczególnie zwraca na to uwagę.  Laserem można odmładzać też szyję, dekolt, dłonie, piersi.

Na czym polega bardzo modny resurfacing laserowy? Ten zdobywający coraz większą popularność zabieg polega na intensywnej przebudowie skóry poprzez pobudzenie w niej procesów regeneracji oraz stymulację produkcji kolagenu. Używa się do niego lasera frakcyjny ablacyjnego CO2. Podczas zabiegu jednocześnie mamy do czynienia z „odparowaniem” naskórka, dzięki czemu dochodzi do wygładzenia, odświeżenia, poprawy napięcia i kolorytu powierzchni skóry z niemal natychmiastowo widocznym efektem. Lasery CO2 starej generacji (niefrakcyjne) były bardzo uciążliwe dla pacjenta i wiązały się z wyłączeniem z codziennej aktywności przez co najmniej tydzień, na twarzy powstawała „skorupa” ze strupów, istniało też większe ryzyko powikłań, np. przebarwień. Nowoczesna technologia frakcyjna umożliwia przeprowadzenie bardzo silnego zabiegu odmładzającego z minimalnym okresem rekonwalescencji – przez kilka dni skóra jest mocno zaczerwieniona, może być lekko opuchnięta, widoczna też jest na niej charakterystyczna kratka (drobne strupki, kropeczki) po przyłożeniu aplikatora – ale w zasadzie przez cały czas można normalnie funkcjonować (już od 3. dnia można zamaskować rumień i kratkę makijażem, dlatego zabieg dobrze jest robić przed weekendem). Pacjentki są bardzo zadowolone z efektów – skóra staje się gładka, napięta, ujędrniona, zagęszczona. Co ważne, resurfacing laserowy jest metodą polecaną zarówno dla młodszej skóry (jako profilaktyka przeciwstarzeniowa), jak i dojrzałej – pozwala wygładzić siateczkę zmarszczek, zmniejsza bruzdy, likwiduje objawy fotostarzenia, odmładza też trudną okolicę oczu.

Energia, moc, stopień penetracji, wiązki światła, głębokość wnikania, długość fali - można się przestraszyć tej technologii hi-tech.  Co warto wiedzieć przed pierwszym zabiegiem? Trzeba wiedzieć, że zabieg laserem będzie skuteczny i przede wszystkim bezpieczny dla pacjenta, ale wymaga to doświadczenia i wiedzy osoby wykonującej procedurę. Prawidłowo wykorzystywane lasery są dobrym sposobem na szybką i nierzadko spektakularną poprawę wyglądu i jakości skóry. Rezultat rozwija się w czasie – najlepszy pojawia się w przeciągu trzech miesięcy po zabiegu.Aby nie zepsuć tego efektu, pamiętajmy, że w trakcie laseroterapii i do 4 tygodni po ostatnim zabiegu bezwzględnie trzeba stosować kremy ochronne z wysokim filtrem SPF, ponieważ skóra poddana działaniu lasera jest uwrażliwiona na działanie słońca i u nieostrożnych łatwo o przebarwienia. Dlatego też lasery najczęściej wykonujemy w okresie jesienno-zimowym.

  1. Moda i uroda

CO2 dla urody

Już po pierwszym zabiegu dochodzi do znacznego zmniejszenia się blizn i redukcji rozstępów, a pacjenci zauważają mocne zagęszczenie skóry. (Fot. iStock)
Już po pierwszym zabiegu dochodzi do znacznego zmniejszenia się blizn i redukcji rozstępów, a pacjenci zauważają mocne zagęszczenie skóry. (Fot. iStock)
Medyczny dwutlenek węgla nazywany jest cudownym gazem. Nic dziwnego – jest bezpieczny i wszechstronny. Ujędrnia, wygładza, zmniejsza widoczność blizn i rozstępów, pomaga w przypadku cieni pod oczami i wypadania włosów.

Na jaką część ciała wykonuje się zabieg karboksyterapii? Zabieg wykorzystywany jest przede wszystkim do zagęszczania skóry, dlatego najczęściej wykonuje się go na twarz. Z powodzeniem można robić go również na wiotkiej skórze brzucha lub przy redukcji blizn głębokich, zanikowych czy pooperacyjnych. Już po pierwszym zabiegu dochodzi do znacznego zmniejszenia się blizn, a pacjenci zauważają mocne zagęszczenie skóry. Ponadto karboksyterapia bardzo dobrze radzi sobie z redukcją rozstępów.

Zabieg, który stosuje pani w swoim salonie, to Carbolift. Na czym dokładnie polega? Carbolift łączy w sobie dwie techniki zabiegowe – karboksyterapię (wstrzykiwaniu niewielkich dawek czystego dwutlenku węgla (CO2), do warstw skóry i tkanki podskórnej i mezoterapię frakcyjną (nakłuwanie). Do skóry przykłada się urządzenie ze specjalną końcówką, która w przypadku pierwszego zabiegu jest zaopatrzona w 13 igiełek. Po przyłożeniu do wybranego miejsca, z urządzenia w szybkim tempie wysuwają się igiełki na określoną głębokość tkanki (skóry właściwej). Podczas samego nakłucia, z igieł emitowana jest mikroilość dwutlenku węgla. Dzięki temu mechanizmowi skóra zostaje zmuszona do regeneracji, a do komórek dostaje się tlen oraz składniki odżywcze.

Czy zabieg boli lub piecze? Czy wymaga znieczulenia? Carbolift to zabieg, który raczej nie wymaga znieczulenia. Wyjątkiem jest wykonywanie go na niewielkim fragmencie, takim jak blizna na ciele czy okolice oczu. W przypadku stosowania go na duży obszar, taki jak twarz, szyja, brzuch czy dekolt, zwykle aplikuje się specjalną maść znieczulającą, która ma zwiększyć komfort pacjentki. Jeśli zabieg wykonywany jest poprawnie, w skórze może być odczuwalne lekkie szczypanie i rozpieranie. Po zabiegu można spodziewać się mikrosiniaczków i mikrouszkodzeń skóry, jednak już po dwóch dniach pacjentka może nakładać na twarz podkład i kosmetyki kolorowe.

Kiedy i jakie pojawiają się efekty? Jak długo się utrzymują? Pierwszych efektów możemy spodziewać się kilka dni po przeprowadzonym zabiegu. Jeśli mówimy o zagęszczeniu i regeneracji skóry, to pacjentka odczuwa znaczne jej napięcie już po trzech dniach. Natomiast w przypadku redukcji blizn i rozstępów, przez kilka czy kilkanaście dni po zabiegu skóra jest mocno zarumieniona, co świadczy o tym, że rozpoczął się proces zapalny i proces przebudowy skóry. Po zabiegu skóra znacząco się wygładza i napina, a zmarszczki zostają spłycone. Ten efekt jest przejściowy, utrzymuje się do dwóch tygodni. Pełne wyprodukowanie nowych włókien kolagenu i elastyny, uzupełnienie ubytków powstałych pod wpływem mikronakłuwania można zauważyć po 10 dniach od wizyty w salonie.

Karolina Martin, kosmetolog, założycielka sieci SC Beauty Clinic Karolina Martin, kosmetolog, założycielka sieci SC Beauty Clinic

  1. Moda i uroda

Epilacja laserowa - pozbądź się zbędnego owłosienia na zawsze

Depilacja nóg, pach, czy strefy bikini zabierają  sporo czasu, nerwów, a czasami wiąże się też z bólem. Epilacja laserowa pozwala na stałe pozbyć się uciążliwych włosków. (Fot. iStock)
Depilacja nóg, pach, czy strefy bikini zabierają sporo czasu, nerwów, a czasami wiąże się też z bólem. Epilacja laserowa pozwala na stałe pozbyć się uciążliwych włosków. (Fot. iStock)
Tęsknimy za latem, a w kalendarzu wciąż zima… Zamiast narzekać, lepiej wykorzystać ten czas na zabiegi, które można zrobić jedynie o tej porze roku. Jednym z nich jest epilacja laserowa - czyli usunięcie na zawsze zbędnego owłosienia. 

Tak, na zawsze - to jest możliwe. Po serii zabiegów włosy naprawdę nie odrastają. Bezpowrotnie można zapomnieć o maszynkach, piankach, golarkach, depilatorach, woskach i wszystkich problemach z tym związanych. Trwałe usunięcie owłosienia, które i tak ciągle było golone albo depilowane, to duża wygodna oraz oszczędność czasu, a czasem też bólu. I najlepsze rozwiązanie dla osób szukających w pielęgnacji ekologii - jeśli założymy, że w ciągu roku kobieta średnio zużywa 20 maszynek do golenia, a przygodę z depilacją zaczyna w wieku 15 lat, to jest o co zawalczyć. Czasem laser staje się też jedynym skutecznym rozwiązaniem na problem wrastających włosków - tak było w moim przypadku. Po wielu latach stosowania depilatora, w pewnym momencie, na moich nogach pojawiło się dużo ciemnych punkcików, czyli włosków, które nie był w stanie przebić się przez naskórek. Co gorsze, z czasem ciemne kropki zamieniały się w krostki. Jak do tego doszło? Włosy po depilacji, stają się coraz cieńsze i słabsze - trudno jest się im przebić przez naskórek, więc zaczynają rosnąć w poprzek, czasem widoczne są jako czarna nitka pod skórą. Mogą się też zakręcić w mieszku włosowym i spowodować stan zapalny. W moim przypadku nie pomagały pilingi, golenie w odpowiednim kierunku, ani specjalistyczna pielęgnacja. Epilacja laserowa okazała się wybawieniem -  już po pierwszym zabiegu problem wrastających włosów zniknął. A od  pond 15 lat nie wiem w ogóle co to zbędne owłosienie i depilacja.

Jak działa laser?

Laser wysyła wiązkę promieniowania - energia ta zamienia się w ciepło, które powoduje zniszczenie cebulki oraz macierzy włosa, czyli miejsca odpowiedzialnego za jego odżywianie i wzrost. Promieniowanie pochłaniane jest przez melaninę, czyli zawarty we włosie barwnik, szczególnie skoncentrowany w trzonie włosa. Im ciemniejszy włos, zawierający dużo pigmentu, tym lepszy efekt, bo bardziej nagrzewa się włos w trakcie zabiegu. Do niedawna blondynki właściwie nie miały większych szans na epilację laserową, ale najnowsze technologie zrobiły w tej dziedzinie postęp. Dobry sprzęt pozwala na jednoczesne usuwanie włosów ciemnych oraz jasnych - mówi dr Franciszek Strzałkowski założyciel Kliniki Starzałkowski. Stało się to możliwe m.in. dzięki technologii Diolaze XL, w której zastosowano mieszane długości fali (755+810 nm oraz 810+1064 nm). Laser z taką technologią stosujemy w naszej klinice. Dodatkowo laser ten, dzięki zróżnicowaniu emisji długości fal działa na mieszki płycej i głębiej położone, co zwiększa skuteczność zabiegu - przekłada się to na mniejszą liczbę serii koniecznych do uzyskania pożądanego efektu.

Dlaczego zabiegi epilacji laserowej trzeba powtarzać?

Cykl życia włosa  ma trzy fazy: intensywnego wzrostu, spoczynku i obumierania. W momencie wykonywania zabiegu tylko część włosów jest w fazie wzrostu zwanego anagenem i tylko one mogą być usunięte na zawsze. Dlaczego? W  tej fazie wzrostu cebulka jest ściśle połączona z macierzą  -  „ustrzelona” dokładnie w tym czasie, jest zniszczona skutecznie. Oznacza to, że po jednym zabiegu pozbywamy się na stałe około. 30 proc. włosów. Dla uzyskania optymalnego efektu należy wykonać kilka zabiegów w odstępach trzech, czterech tygodni.

Czy to boli?

Dużo zależy od tzw. indywidualnego progu bólu, ale jeszcze więcej od maszyny jaką wykonywany jest zabieg. W najnowocześniejszych laserach wbudowane są unikalne układ do chłodzenia powierzchni skóry. Większość naszych pacjentów uważa, że epilacja laserem DiolazeXL jest praktycznie bezbolesna, nawet na tak delikatnych obszarach, jak wąsik, pachy czy bikini. Jednak dla pacjentów, którzy mają niską wytrzymałość na ból można dodatkowo zastosować zewnętrzne dodatkowe chłodzenie powietrzem o temperaturze minus 24 stopnie C.— mówi dr. Strzałkowski .

Czy epilacja laserem jest bezpieczna?

Podczas zabiegu zniszczeniu, oprócz włosa, ulegają tylko maleńkie naczynka odżywiające opuszkę włosa, a to nie jest groźne dla całego systemu naczynek krwionośnych skóry. Zabieg jest bezpieczny, pod warunkiem że moc promieniowania jest odpowiednio dobrana. Źle wykonana epilacja może spowodować oparzenia, a następnie trwałe przebarwienia naskórka, dlatego lepiej wykonywać ją w sprawdzonym miejscu.

Czy do epilacji należy się przygotować?

Przede wszystkim epilacji nie wolno wykonywać na świeżo opalonej skórze, dlatego zima to najlepszy czas na serię zabiegów - mówi dr. Franciszek Strzałkowski. Minimum 4 tygodnie przed zabiegiem nie powinno się wyrywać - depilować włosków, ale golić można, a nawet trzeba, bo skóra do zabiegu musi być gładka. Przeciwskazaniem jest również stosowanie leków światłouczulających: m.in. antybiotyków. Musi minąć przynajmniej 2 tygodnie od zakończenia leczenia, żeby wykonać zabieg - dodaje dr Strzałkowski.

Ile to kosztuje?

Epilacja laserowa, przy wszystkich swoich zaletach, ma jedną wadę - jest dość droga, biorąc pod uwagę jednorazowy wydatek. Jeden zabieg epilacji nóg kosztuje 600-800 zł. W przypadku wykupowania serii, klinki zwykle oferują rabat. Kwoty te robią wrażenie, kiedy trzeba je wydać na raz, ale warto wówczas pomyśleć, że już nigdy nie wyda się ani złotówki na inne akcesoria do golenia, o oszczędności czasu  i wygodzie nie wspominając.

  1. Moda i uroda

Łazienkowi super heroes, czyli urządzenia do domowej pielęgnacji

Spa można urządzić we własnej łazience. Miły wystrój sprzyja regularnej pielęgnacji. (Fot iStock)
Spa można urządzić we własnej łazience. Miły wystrój sprzyja regularnej pielęgnacji. (Fot iStock)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Firmy kosmetyczne intensywnie pracują nad tym, żebyśmy nie musiały wychodzić z domu, przynajmniej nie do kosmetyczki. Urządzenia do domowej pielęgnacji to już nie są zwykłe gadżety, ale prawdziwy high-tech. Jedyne, co musisz zrobić, to ich używać, najlepiej codziennie.

Łazienka jest jedynym miejscem w mieszkaniu, gdzie mogę zamknąć drzwi na kluczyk i mieć choć chwilę czasu dla siebie. Dlatego zaczęłam sobie ten czas uprzyjemniać. Świetnie nadają się do tego olejki aromaterapeutyczne. Można w łazience postawić klasyczny kominek ze świeczką, ale moim ostatnim odkryciem jest zestaw olejków aromaterapeutycznych Mind & Mood marki Oriflame, który można kupić wraz z dyfuzorem. Urządzenie to napełniamy wodą, dodajemy kilka kropli olejku, a ono uwalnia mgiełkę zapachową, która szybko wypełnia łazienkę. Dyfuzor emituje też przyjemne miękkie światło, powoli zmieniające kolor i poprawiające nastrój. Same olejki z kolekcji Mind & Mood zostały opracowane na bazie starannie dobranych, naturalnych ekstraktów z roślin. Ich skuteczność potwierdziły badania neurobiologiczne. Do wyboru są cztery mieszanki: Energise Me, Empower Me, Balance Me i Relax Me. Dwie ostatnie należą do moich ulubionych. Równowadze sprzyja zapach olibanum (żywica pozyskiwana z drzewa kadzidłowca) i drzewa cedrowego, a relaks pachnie lawendą i drzewem sandałowym. W tak miłej atmosferze można zająć się urodowymi rytuałami.

Dyfuzor i olejki aromaterapeutyczne Oriflame 79,99 zł  i 169,99 zł za olejek 5 ml. Dyfuzor i olejki aromaterapeutyczne Oriflame 79,99 zł  i 169,99 zł za olejek 5 ml.

Elektryzujący masaż

Od lat obiecuję sobie, że będę codziennie masowała twarz i robiła ćwiczenia wzmacniające mięśnie – fitness czy jogę twarzy. Kończy się na tym, że robię to od święta i nigdy dobrze nie pamiętam sekwencji ruchów. Jakby z myślą o mnie powstał Bear Foreo. „Miś” jest jak domowy trener fitnessu twarzy. Wzmacnia skórę, daje efekt glow i modeluje kontur twarzy. Już po pierwszym użyciu widać różnicę, co motywuje do regularnego stosowania. Jak działa? Stymuluje skórę za pomocą mikroprądów, czyli technologii chętnie wykorzystywanej w gabinetach medycyny estetycznej. Dodatkowo soniczne pulsacje T-Sonic relaksują mięśnie twarzy, działając tam, gdzie pojawia się największe napięcie. Zrelaksowane mięśnie to mniej zmarszczek. Mikroprądy, czyli impulsy elektryczne o bardzo małym natężeniu, stymulują procesy fizjologiczne w skórze, dzięki czemu staje się ona jędrniejsza, a kontur twarzy wysmuklony. Urządzenie jest całkowicie bezpieczne, idealne do domowego użytku. Samo dostosowuje siłę działania do potrzeb twojej skóry. Jak zrobić pełny zabieg, podpowiada aplikacja w telefonie. Jedyna rzecz, o której nie można zapomnieć, to położenie na twarz serum nawilżającego przed użyciem masażera. Może to być Serum Serum Serum Foreo lub inny produkt nawilżający – jego zadaniem jest właściwe przewodzenie mikroprądów.

Bear, urządzenie do modelowania twarzy, FOREO 1299 zł. Bear, urządzenie do modelowania twarzy, FOREO 1299 zł.

Wsparcie dla serum

Dermasonic Artistry jest na rynku od kilku lat. Warto sobie o nim przypomnieć, szczególnie że właśnie pojawiła się nowa nakładka przeznaczona do pielęgnacji okolic oczu. Teraz to urządzenie 3 w 1. Składa się z głowicy z ultradźwiękową szpatułką, głowicy z galwanicznym jonem dermalnym i nowej nakładki Ultimate Eye. Szpatułka ultradźwiękowa służy do gruntownego oczyszczania. Włączamy ją i przykładamy do zwilżonej wodą lub tonikiem skóry. Urządzenie wytwarza wibracje dźwiękowe na poziomie 30 tysięcy herców, które rozbijają wodę na mikroskopijne kropelki. Te z kolei sprawnie oczyszczają pory, usuwając zaskórniki, martwy naskórek, sebum i pozostałości makijażu. Osoby, które mają problem z trądzikiem, mogą używać szpatułki ultradźwiękowej nawet dwa razy dziennie. Już po samym oczyszczaniu skóra jest wygładzona, miękka i wydaje się jaśniejsza. Drugi etap pielęgnacji to użycie głowicy z jonem dermalnym. Pracuje ona w dwóch trybach. W pierwszym wytwarza mikroprądy, które w połączeniu z wibracjami głowicy działają jak stymulujący masaż. Drugi tryb służy do wtłaczania w głąb skóry składników aktywnych serum za pomocą prądu galwanicznego, który zwiększa przepuszczalność błon w tkankach. Dodatkowo w czasie masażu skóra lekko się rozgrzewa, co powoduje otwarcie porów i również sprzyja lepszemu wchłanianiu się kosmetyków. Nakładka do pielęgnacji okolic oczu wykorzystuje te same technologie. Łagodna galwanizacja wspomaga wchłanianie składników kremów pod oczy, delikatna kuracja termiczna poprawia krążenie płynów w skórze, eliminując opuchnięcia, a mikrowibracje stymulują skórę i zapewniają jej witalność. Głowica powleczona jest rodem (pierwiastkiem z rodziny platynowców) i dobrze sprawdza się jako manualny masażer. Choć brzmi to jak bardzo skomplikowany długi zabieg, tak naprawdę zajmuje kilkanaście minut.

Dermasonic ARTISTRY 1369 zł plus nakładka Ultimate Eyse 310 zł (www.amway.pl) Dermasonic ARTISTRY 1369 zł plus nakładka Ultimate Eyse 310 zł (www.amway.pl)

Japoński patent na dobranoc

Marzysz o perfekcyjnej skórze, jaką mają Azjatki? Jeśli tylko możesz zainwestować w Biomimesis Sensai, na pewno zobaczysz poprawę kondycji skóry. To cudo to dyfuzor, który pokrywa skórę cieniutką niewidzialną mgiełką mikrowłókien, otulającą twarz jak kokon. Po co? Żeby składniki pielęgnacji, którą nałożyłaś wcześniej, lepiej się wchłaniały, a woda nie wydostawała się z naskórka. Rano ściągasz z twarzy tę delikatną powłokę jednym pociągnięciem (rób to bez świadków, bo możesz wzbudzić przerażenie wśród osób niezorientowanych, na przykład dzieci) i odkrywasz gładziutką, mięciutką skórę.

 Dyfuzor Biomimesis SENSAI 2790 zł.  Dyfuzor Biomimesis SENSAI 2790 zł.

 

Sprawy przyziemne

Gdy doszłaś już do perfekcji w domowym oczyszczaniu, masowaniu i pielęgnowaniu skóry, pozostaje kwestia spraw praktycznych, jak depilacja. Wąsik bez problemu usuniesz depilatorem do twarzy. Braun FaceSpa Pro 911 poza końcówką, która szybko i delikatnie usuwa włoski wraz z cebulkami, ma szczoteczkę do mycia twarzy i wibrującą głowicę, która służy do wmasowywania w skórę serum czy kremu.

Depilator FaceSpa Pro 911 Braun 499 zł. Depilator FaceSpa Pro 911 Braun 499 zł.

Profesjonalne podejście

Po pierwszej fali epidemii i lockdownu dermatolodzy mieli pełne ręce roboty. Zgłaszało się do nich bardzo dużo pacjentek, które korzystając z wolnego czasu (lub ukrywając się przed domownikami w łazience), kompulsywnie nakładały na twarz dziesiątki warstw kosmetyków. Nadmiar składników aktywnych lub nakładanie ich w niewłaściwej kolejności doprowadziły do tego, że cera, zamiast wyglądać promiennie i zdrowo, była w gorszej kondycji niż wcześniej. Jeśli chcesz zrobić coś dobrego dla swojej skóry i poprawić jej kondycję, możesz się zdecydować na domową pielęgnację opracowaną przez tak zwane marki gabinetowe. Są to zwykle produkty sprzedawane jako uzupełnienie i kontynuacja profesjonalnych zabiegów. Ale można też po prostu umówić się z dermatologiem lub kosmetologiem na konsultację. Specjalista fachowym okiem obejrzy skórę, zada kilka pytań i opracuje optymalny zestaw pielęgnacyjny. Produkty jednej marki, dobrze dobrane i stosowane zgodnie z zaleceniami, dają szybkie i widoczne efekty poprawy wyglądu skóry. Poniżej kilka marek, w których kosmetyki warto zainwestować. Najlepiej w profesjonalnie dobranym pakiecie.

1. Serum peptydowe Bakuchiol Peptides Medik8 30ml/275 zł. 2. Lotion P50W, złuszczający lotion do cery wrażliwej, Biologique Recherche 150 ml/199 zł. 3. SKIN MAP Booster dla zmęczonych oczu diego dalla palma professional 15 ml/216 zł. 4. Radical Night Repair, preparat z retinolem, zo skin Health 60 ml/720 zł (esteva.pl). 1. Serum peptydowe Bakuchiol Peptides Medik8 30ml/275 zł. 2. Lotion P50W, złuszczający lotion do cery wrażliwej, Biologique Recherche 150 ml/199 zł. 3. SKIN MAP Booster dla zmęczonych oczu diego dalla palma professional 15 ml/216 zł. 4. Radical Night Repair, preparat z retinolem, zo skin Health 60 ml/720 zł (esteva.pl).