1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Kayah - Poskromienie w sobie złośnicy

Kayah - Poskromienie w sobie złośnicy

Wojowniczość, podejrzliwość, mroczność, mściwość... Mam wszystkie cechy skorpiona – mówi Kayah, znana polska wokalistka. Dodaje, że wciąż uczy się wdzięczności, bo skorpiony dziękować nie lubią.

Sen Kayah

- Mówisz, że w snach prowadzisz drugie życie, że lubisz seks, że wyzwala w tobie bardzo dużo magicznej energii… Czy Kayah śni o seksie?

- Rzeczywiście, mam szalenie bogate sny. Są tak kolorowe i realne, że przeżywam je, jakby były rzeczywistością. Nie ma nocy, bym nie śniła, mam też sny, które się powtarzają. Nie wierzę jednak żadnym sennikom, tylko własnej intuicji. Oczywiście, zdarza mi się śnić o seksie. To bardzo przyjemne sny (śmiech). Kiedyś interesowałam się magią naturalną, ludyczną. W jej podejściu akt seksualny był bardzo ważnym rytuałem, zespoleniem dwóch pierwiastków: męskiego i żeńskiego, a więc yin i yang, scaleniem. Wyzwala wielką energię, fantastycznie łączy dwoje ludzi. Ale nie uznaję seksu bez miłości. Tylko połączony z więzią emocjonalną może zaowocować tę magiczną energią. W seksie liczy się dla mnie, by bardziej dawać niż brać. Zresztą w innych sferach życia też tak mam.

- Słuchałem twojej najnowszej płyty „Kayah & Royal Quartet”. Brak jej dawnej energii Kayah!

- Ta energia wciąż jest, ale przyjęła inną formę. Mniej dotyczy zewnętrzności, ma trafiać do wnętrza. Moje piosenki dzięki nowym aranżacjom zyskały nie tylko drugie życie, ale kształt i znaczenie. Kiedy kwartet zgłosił się z propozycją zagrania wspólnie koncertu na festiwalu „Kwartesencja” z moimi piosenkami w ich nowych aranżacjach, przyklasnęłam w dłonie, mimo obaw. Ładunek emocji i energii przyniósł nam owacje na stojąco. Wkrótce pojawiło się mnóstwo zaproszeń na koncerty. Wszędzie, gdzie graliśmy, wywoływaliśmy burzę wzruszeń i refleksji. Dlatego zdecydowaliśmy się uwiecznić to na płycie. Również po to, by mieć pamiątkę z tych miesięcy życia. Nowe aranżacje wymagają ode mnie także nowej interpretacji. Czuję, że śpiewam je inaczej, jestem bardziej świadoma nie tylko dźwięków, ale i treści. Myślę, że jestem po prostu dojrzała...

- Nie zdarzają ci się już ataki furii?

- Bardzo ciężko pracuję nad tym, żeby się nie zdarzały.

- To znaczy?

- Czytam wiele o duchowości, przyswoiłam sporą wiedzę, a od czterech lat studiuję kabbalah – to moja droga duchowa. To nauka licząca blisko cztery tysiące  lat, nie mająca nic wspólnego z kabałą pojmowaną jako wróżenie z kart. Dzięki swoim narzędziom, jak i prostemu przekazowi dotyczącemu uniwersalnych prawd kosmicznych i ziemskich, pięknie tłumaczy, jak bardzo moja reaktywność jest negatywna. Akcja zawsze spotka się z reakcją. Świadomość tego, że jeśli nie wyciszę swoich emocji, dostanę niewygodny rachunek do zapłacenia, powoduje, że się opanowuję. Mam nadzieję, że dorosłam, by mądrze wykorzystywać, energię, by temperament nie panował już nade mną.

Kayah – nastolatka

- Czy byłaś dziewczyną z dużym temperamentem?

- Tak! Wydawało mi się, że pozjadałam wszystkie rozumy, a z drugiej strony się miotałam, nie wiedziałam, w którym kierunku iść. I byłam zazdrosna – jestem przecież obrzydliwym przykładem skorpiona. Posiadam wszystkie jego negatywne cechy: wojowniczość, podejrzliwość, mroczność, pesymizm, tragizm, mistycyzm, tajemniczość, mściwość... Moja młodość była piękna, ale niezbyt mądra. - Opowiedz o kłótni z mamą, gdy miałaś naście lat. Co wyrzuciłaś przez okno?

- Oto przykład, kiedy nie my, ale właśnie temperament nami rządzi. Trochę mi wstyd. Telewizor.

- Wielki rosyjski Rubin, który ważył 30 kg?

- W furii człowiek ma nieprawdopodobną siłę.

 
- Czemu to zrobiłaś?

- Gdy ojciec zostawił moją mamę, ona mocno się w sobie zamknęła – chodziła do pracy, wracała i zasypiała przed telewizorem. Nie potrafiła

dać sobie rady ze sobą. Wegetowała, a przecież była piękną i młodą kobietą. Bardzo mnie to bolało, bo uważałam, że marnuje swój czas, że ma wielki potencjał. Więc próbowałam różnych metod. Żadna rozmowa z nią nie pomagała i dlatego poleciał ten telewizor.

- I jaki był efekt tej szokowej terapii?

- Krótkotrwały – mama przebudziła się, ale na moment. Dziś dopiero rozumiem, jak musiało być jej ciężko. Znalazła się, w jej pojęciu, w ślepej uliczce. Łatwo nam oceniać innych, choć nie wiemy, czy sami umielibyśmy poradzić sobie z taką sytuacją.

- Co czytałaś w dziecięcych czasach?

- Najbardziej lubiłam czytać o przemianach, w skrócie: jest źle, ale to może się diametralnie zmienić – o tym była moja ulubiona „Mała księżniczka”. Chłonęłam też książki w stylu „Pokój na poddaszu” – ciemną, mroczną opowieść o biednej rodzinie, w której dzieciaki musiały sobie jakoś w życiu radzić.

- Jak myślisz, czemu pociągała cię akurat taka tematyka?

- Może miałam zamiłowanie do takiego cierpiętniczego patrzenia na świat. Może mówiłam sobie, że w przyszłości będzie lepiej, że nie wolno porzucać wiary, nadziei, że wszystko się zmienia, bo nic nie stoi w miejscu. Zawsze chciałam wierzyć, że los znajduje się w naszych rękach. Nie pochodzę z bogatej rodziny, nie było czego nam, dzieciakom, przekazać, poza dobrymi genami, otwartą głową, a to przecież i tak dużo. Nie mając jednak zapewnionego mocnego startu, wiedziałam, że będę musiała polegać na sobie.

- I marzenie o happy endzie spełniło się.

- Dziś z dumą i radością myślę, że jestem szczęściarą, bo robię w życiu to, co lubię i jeszcze mi za to płacą (śmiech). Wysoką ceną jest jednak społeczne przekonanie, że nie mam prawa do prywatności. Ale czym to jest w porównaniu z satysfakcją dobrze zagranego koncertu czy nagrania świetnej płyty z kwartetem Royal. Zawsze bardzo chciałam śpiewać, ale nie myślałam, bym mogła z tego żyć. Sądziłam, że śpiew pozostanie moją pasją, a poprzez edukację zdobędę jakiś inny zawód, dzięki któremu przetrwam, będąc wierna własnej pasji.

- Jaki?

- Chciałam być archeologiem. Pasjonowałam się starożytnym Egiptem. W młodym wieku przeczytałam książkę „Egipcjanin Sinuhe” z milion razy. Fascynująca. Starożytny Egipt stał się dla mnie źródłem...

- ...siły?

- Hmm. Raczej wyznaczył mi cel do osiągnięcia. Ale ojciec nie zgadzał się na to, bym do niego dążyła. Utrudniał mi również realizowanie mojej muzycznej pasji. Nie wiem, czy we mnie wątpił, czy chciał w ten sposób pobudzić wolę walki. To mogło się dla mnie różnie skończyć. Całe szczęście mam silną naturę i przeciwności obróciłam w siłę. Ze swoim synem tak nie eksperymentuję. Chwalę go i nagradzam, zależy mi, by miał silne poczucie własnej wartości…

Zaskakujące macierzyństwo

- Pomówmy zatem o twoim macierzyństwie. Dlaczego zaskakujące?

- To był dla mnie ciężki okres. Zaskoczył mnie mój instynkt, moja biologia, a także chaos, któremu musiałam się podporządkować. Nie wiedziałam, czego się spodziewać. Ostatnio czytałam wywiad z Agnieszką Chylińską. Mówiła, że kryła się po kątach zaszczuta, bo mały ssak, którego powiła, ciągle czegoś od niej chciał. Ja miałam podobnie, tyle że lubiłam karmić. Ale byłam w tej nielicznej grupie kobiet, które mają pecha. Przez ponad pół roku przechodziłam depresję poporodową, byłam wiecznie niewyspana, przerażona krzykiem, kruchością tego malucha i niewspółmiernym ogromem świata. Wcześniej wyobrażałam sobie, że będzie jak w książce – nakarmię, a potem będę mieć spokój. Ale mój syn wciąż jadł. Nie mogłam wyjść z domu na sekundę, bo w ogóle nie przyjmował smoczka...

- Przecież miesiąc po urodzeniu zaczęłaś pracę nad płytą z Bregovićem.

- Ale cały czas miałam Rocha ze sobą. Zawsze.

 
- W studiu?!

- No a jak?! Co pół godziny biegałam z cyckiem do drugiego pomieszczenia. To była makabra! Karmiłam go przez 11 miesięcy – w tym czasie byliśmy nierozłączni. Chociaż nie – gdy miał 10 miesięcy, wyjechałam na 10 dni do Stanów, by dawać tam koncerty. Wtedy on nauczył się chodzić. Bolało mnie, że nie byłam świadkiem tego pierwszego kroku. Mój Roszek musiał się przyzwyczaić, że nie zawsze jestem obok, choć bardzo tego pragnę.

- Teraz też do niego mówisz Roszek?

- Roch, bo to już kawał faceta – ma niski głos i wielką, śmierdzącą stopę. Ale też jest Ronio, Rosio–Pierdziosio. Mówię też Kiciusiu, ale chyba tego najbardziej nie lubi, a z pewnością nie wolno mi tak mówić przy jego kolegach (śmiech).

- A jak cię wkurzy?

- Wtedy jest Roch albo gnojek. To nie jest jednak obraźliwe. Mamy specyficzne poczucie humoru i dystans do języka. Sam Roch, jak był mały, na pytanie, kim chce zostać, jak dorośnie, odpowiadał, że potworem.

Kobieta z temperamentem

- Przeszkadza ci opinia, która kiedyś do ciebie przylgnęła – kobiety z jajami?

- Nie. Uważam, że kobieta z jajami to genialna rzecz. A z pewnością lepsza niż facet bez jaj. Ale ty masz na myśli co innego. Wytwórnia, z którą kiedyś wiązał mnie kontrakt płytowy, nie mogła mnie zniszczyć prawnie, więc próbowała to zrobić w inny sposób – w środowisku. Przypięła mi łatkę osoby niezrównoważonej psychicznie, trudnej do współpracy, nieprzewidywalnej. Niestety, częściowo im się to udało i aż 10 lat zajęło mi odbudowanie mojego wizerunku. Ale dzisiaj wiem, że prawdziwa wolność polega na tym, by mieć w nosie to, co o tobie myślą, mówią, piszą. Ważne, jaki jesteś, co robisz dla innych.

- Dlatego założyłaś własną wytwórnię płytową?

- Wiem, jak wielką pułapką jest uleganie presji firm fonograficznych, szukanie akceptacji środowiska branżowego. Słabsi psychicznie odpadają, choć mają wielki talent. Moje doświadczenia przydały się, chętnie pomagam innym, by nie musieli przechodzić przez podobne rozczarowania. Żeby mogli oddać się temu, co istotne – sztuce. Staram się być wydawcą z ludzką twarzą. Wiem, ile niebezpieczeństw niosą ze sobą stereotypy i pomówienia.

- Ja przez to uciekłem ze wsi! 

- Dla mnie Warszawa jest taką wsią, Polska jest taką wsią. Ja ciągle mieszkam na wsi, gdzie wszyscy mnie rozpoznają, ale zupełnie nie znają, tylko przyswajają sobie bzdury, jakie się tworzy i pisze na mój temat! Gdybym nie nauczyła się mieć swojego terytorium, jakim jest rodzina i dom, gdybym nie potrafiła zachować zdrowego dystansu do tego wszystkiego, to musiałabym się wyprowadzić z Polski. Wierz mi, nie chciałbyś odczuwać pewnych aspektów życia znanej osoby. Podziwiam tych, którzy z premedytacją godzą się na życie publiczne. Choć mi to obce, nie potępiam tego, każdy żyje jak umie. Ja chciałam tylko śpiewać, a dwadzieścia lat temu nie było tabloidyzacji mediów! Ja się na to nie godziłam! Co innego sprzedawać bardzo osobiste płyty, co innego sprzedawać siebie.

- Czy kobiecie z temperamentem trudniej znaleźć faceta?

- Ja mam trudniej, bo jestem osobą publiczną. Ludzie mnie rozpoznają, wierzą w plotki na mój temat, niektórzy mają o mnie wyrobione zdanie, chociaż nie zamienili ze mną słowa. A fajni faceci często się boją, że znajdą się na pierwszych stronach gazet, jeśli publicznie mnie zapytają: „która godzina?”. Kolejna trudność to mój stosunek do nowo poznanych ludzi – muszę zachować jakiś dystans, bo takich, którzy chcieliby się ogrzać przy moim ogniu, jest mnóstwo. Nie wiadomo, kto mnie szczerze adoruje, a kto liczy na profit. Ale nie zamykam się w złotej klatce – chodzę po mieście jak każdy normalny człowiek, bez makijażu czy z pióropuszem pawich piór w tyłku. Mam wielką empatię. Umiem i lubię słuchać innych. Nieznane osoby zwierzają mi się czasem z najintymniejszych spraw. Bez problemu wkładam ich buty i przeżywam to jak własną historię. Czasem tak silnie, że piszę o tym tekst do piosenki. Dlatego nie zawsze, kiedy śpiewam w pierwszej osobie, śpiewam o sobie. Na żywy kontakt z człowiekiem zawsze znajdę czas. Tylko staram się unikać branżowych bankietów i premier. Nie znoszę się też fotografować, udając „high life”. Mierzi mnie taka postawa, nie do końca chyba też odpowiada mi to środowisko. To, że jestem wokalistką, nie znaczy, że muszę uczestniczyć w towarzyskim życiu tzw. elit. Nie należysz do elity dzięki częstej obecności w kronikach towarzyskich. Nie prowadzę więc bogatego życia towarzyskiego, choć jestem i towarzyska, i bardzo energiczna.

- Jaki typ faceta przyciągają energiczne kobiety?

- Typ pierdoły. A przynajmniej tak wynika z moich obserwacji. Ale z kolei tacy mnie nie pociągają. O mężczyzn, którzy zaistnieli w moim życiu, musiałam walczyć, czyli robić wszystko, by zwrócili na mnie uwagę, by zdobyć ich zaufanie... Kobiety o niskiej samoocenie godzą się być z facetami, którzy je zauważyli. Tak jakby nie wierzyły, że mogą sięgać po to, o czym same marzą. To smutne.

- Nadal masz tendencję do pesymizmu?

- Drogą do szczęścia i harmonii w życiu jest umiejętność docenienia tego, co się posiada i dokąd się doszło. Dziękczynność. A ja bezsprzecznie mam za co dziękować. Uczę się tego, bo z natury skorpiona, to, niestety, nie wynika.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

Świąteczne inspiracje prezentowe

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Nie masz pomysłu na wyjątkowy prezent dla najbliższych? Mamy dla Ciebie kilka inspiracji. Anielskie włosy, piękna fryzura i promienna cera to prezent, który możesz podarować tym, których kochasz.

ANIELSKIE WŁOSY W STYLU EKO

Najmodniejsza na świecie marka kosmetyków do włosów, KEVIN.MURPHY, to strzał w dziesiątkę. W szczególności dla wielbicielek najnowszych trendów, ekologii oraz… posiadaczek cienkich włosów! Zestaw SPEAKING VOLUMES, w skład którego wchodzi szampon ANGEL.WASH oraz odżywka ANGEL.RINSE w połączeniu z kultowym lakierem SESSION.SPRAY, sprawi, że te święta będą wyjątkowo piękne oraz pełne objętości.

KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl) KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl)

HANDMADE STORY

Dla miłośniczek rękodzieła trafionym prezentem będą zestawy spinek TURTLE STORY. Ręcznie wykonane szylkretowe spinki o nietuzinkowych kształtach będą idealnym uzupełnieniem świątecznych fryzur. Zapakowane są w ekologiczne oraz ozdobne pudełko.

TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl) TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl)

ŚWIĄTECZNA REGENERACJA

Dla miłośniczek profesjonalnej pielęgnacji włosów wybierz niezawodny zestaw regenerujący OLAPLEX. To doskonałe rozwiązanie dla posiadaczek każdego rodzaju włosów. Wszystkie produkty z tej serii zawierają specjalnie opatentowany składnik, który wnika w głąb włosa, naprawiając je od wnętrza. To prezent, który gwarantuje piękne i zdrowe włosy nie tylko od święta!

OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl) OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl)

PROMIENNA CERA

Dla wielbicielek prostej i skutecznej pielęgnacji twarzy wybierz zestaw od GLOV. Jest to niezbędny duet pielęgnacyjny każdej kobiety. W zestawie antycellulitowa rękawiczka do peelingu ciała oraz rękawiczka, która w mgnieniu oka zmywa makijaż tylko przy użyciu wody. Natomiast dla miłośniczek koreańskiej pielęgnacji postaw na zestaw 5 masek od PIBU, przeznaczonych do różnego rodzaju cery lub elastyczną maseczkę kształtującą owal twarzy od SKEDERM. Maski w płachcie to nie tylko idealny pomysł na prezent, ale również doskonały sposób na zimową pielęgnację skóry twarzy.

PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl

LUKSUS DLA WŁOSÓW

Wymagającej i ceniącej najwyższej jakości pielęgnację podaruj wyjątkowy zestaw nawilżający do włosów od Alterny. Ta wyjątkowa linia z ekstraktem z kawioru intensywnie nawilża, wzmacnia i odżywia suche oraz problematyczne włosy. W zestawie znajduje się nawilżający szampon oraz odżywka wraz z elegancką, skórzaną kosmetyczką. Podaruj jej w prezencie piękne włosy oraz odrobinę luksusu.

ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl

DLA VEGE MANIACZKI

Profesjonalne, wegańskie oraz nietestowane na zwierzętach kosmetyki do włosów to zdecydowanie prezent, który zadowoli każdą miłośniczkę ekologii. SHARK BAY od Eleven Australia to zestaw dedykowany dla posiadaczek cienkich oraz pozbawionych objętości włosów. Szampon oraz odżywka odbiją je od nasady, a sól morska doda im tekstury, tworząc naturalne fale. Podaruj jej włosy pełne objętości oraz… australijskiego słońca.

ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl

W MĘSKIM STYLU

Jeśli szukasz prezentu dla swojego ukochanego mężczyzny postaw na praktyczne rozwiązanie. Wybierz zestaw FRESH MIX od marki KEVIN.MURPHY, który zawiera wszystko to, czego potrzebuje zadbany oraz nowoczesny mężczyzna. W zestawie znajduje się stymulujący szampon i odżywka, oraz dwie mini pasty do stylizacji. Poszukiwania idealnego prezentu dla Niego możesz uznać za zakończone sukcesem.

KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl

Propozycje prezentów dostępne na

  1. Zwierciadło

Słodka niespodzianka pod choinkę

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Rozpakowywanie prezentów to jeden z tych momentów, na który w czasie świąt czekają nie tylko dzieci. Upominki, to przecież dowód na to, że o sobie pamiętamy i chcemy sprawić sobie przyjemność.

Jednym ze sprawdzonych pomysłów na prezent od Świętego Mikołaja jest małe co nieco, czyli paczuszka pysznych słodkości. Ucieszą się z niej zarówno małe łasuchy, jak i dorośli smakosze. Słodycze spod choinki smakują wyjątkowo, zwłaszcza jeśli mają kojarzące się ze świętami smaki - pomarańczy, wanilii i przypraw korzennych. Dekoracyjne opakowanie ozdobione bożonarodzeniowymi motywami tabliczkę czekolady, pudełko pralinek, czy paczkę cukierków przemieniają w wyjątkowy słodki prezent.

Wybierając słodkości pod choinkę trudno pominąć siłę tradycji – są marki, które od lat kojarzą się z jakością i smakiem. Jedną z nich jest E.Wedel. Marka, jak co roku, przygotowuje z okazji świąt specjalną edycję swoich kultowych produktów, wzbogacając je o dodatki takie jak pomarańcza, cynamon, wanilia i żurawin. Z okazji Bożego Narodzenia, znane wedlowskie produkty otrzymają nową, świąteczną szatę graficzną.

Są wśród nich , Torcik Wedlowski, kultowe Baryłki i duże tabliczki czekolady – gorzka z żurawiną, mleczna z cząstkami pomarańczowymi oraz czekolada Cookie, w dwóch świątecznych smakach: korzennym i Orange Mocha. W tegorocznej ofercie Mieszanka Wedlowska, cukierki Pierrot i świąteczne pralinki opakowane będą w nietuzinkowe puszki w kształcie kuli, dzwonka i choinki. Dzięki temu mogą także stanowić idealną świąteczną ozdobę.

Słodkości dla najmłodszych

Dzieciom czas oczekiwania na Boże Narodzenie można umilić kalendarzem adwentowym E.Wedel. W ozdobnym pudełku podzielonym na 24 okienka znajdują się czekoladki w dwóch smakach w kształcie Buźki Krówki. 
Na Mikołajki lub pod choinkę można sprawić im zestawy słodyczy na przykład: pudełko z opaską w kształcie rogów Renifera - bohatera motywu graficznego, Domek Krówki, a także czekolady mleczne z chrupiącymi kawałkami wafelków i chrupek lub z kawałkami pianek marshmallow. Świąteczne produkty dla dzieci E.Wedel ozdobiono postaciami Renifera, Mikołaja, Bałwanka oraz Znajomej Krowy Kucharza.

 

Produkty z portfolio świątecznego E.Wedel są w sprzedaży od początku listopada.

  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęcia
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: ,

  1. Zwierciadło

Herbaty Newby - doskonały prezent pod choinkę

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kolekcja światowej sławy projektanta mody Matthew Williamson dla Newby to idealny prezent na Święta dla każdej wielbicielki najwyższej jakości herbaty oraz mody.

Przepiękne puszki skrywają w sobie 3 wyjątkowe herbaty: Maharaja’s Breakfast (czarna herbata Assam), Exotic Earl Grey (herbata z olejkiem z gorzkiej pomarańczy i płatkami róży) oraz Jasmine Rose Garden (zielona herbata z różą i jaśminem). Do wyboru będzie także pudełko zawierające wszystkie 3 produkty.

Najwyższej jakości liście herbaty wraz z kwiatowymi dodatkami, ukryte w pięknych opakowaniach będą idealnym prezentem dla bliskiej osoby, a także przyjemnym uzupełnieniem każdego dnia.

Produkty dostępne są na stronie 

  1. Zwierciadło

Rodzina patchworkowa: Jak przeżyć święta?

Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
O czym pamiętać, o czym zapomnieć w świąteczny czas – zastanawia się Wojciech Eichelberger, współautor książki „Patchworkowe rodziny. Jak w nich żyć”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło.

Znam dobrze funkcjonujący w ciągu roku patchwork, który rozpruwa się w czasie świąt. Wszyscy zbierają się w jednym miejscu i od razu wybucha awantura. Ostatnio zaczęło się od wyrzutu, że były mąż spóźnił się pół godziny.
Zaczyna się zazwyczaj od błahych spraw – że ktoś czegoś nie kupił, nie zrobił, powiedział o jedno słowo za dużo. To kropla, która przelewa czarę goryczy.

Czyli to preteksty. Co się za nimi kryje?
Zamiatane pod dywan sprawy, niewyjaśnione żale i pretensje, nierozwiązane problemy, do których boimy się wracać. Ale one wcześniej czy później wybuchają, na przykład właśnie w czasie świąt.

Może to i dobrze, bo wreszcie możemy się z nimi skonfrontować.
Porządny kryzys jest dobrym początkiem zmiany. Oczywiście, może mieć pozytywne konsekwencje tylko wtedy, kiedy jego destrukcyjną siłę będziemy potrafili konstruktywnie wykorzystać. Kryzys pokazuje to, czego brakuje w systemie, więc nie ma się co obrażać, tylko trzeba podjąć trud dogadania się i przemiany.

A może dobrym pomysłem jest niespotykanie się w święta zwaśnionych stron? Pewna matka (teściowa, babcia) wymyśliła, że Wigilia odbędzie się według grafiku, w którym każdemu wyznaczyła towarzystwo i godzinę wizyty, z zapasem czasowym, żeby najbardziej zwaśnieni zdążyli się minąć i na siebie nie powpadali. Ta pani jest dumna z autorskiego rozwiązania.
W Wigilię nie chodzi o to, aby się nawzajem unikać. Ale Wigilia sama z siebie nie jest w stanie uczynić nas świętymi. Droga do świętości, czyli do otwartego serca, wymaga od nas podejmowania wysiłku i ryzyka. O tym warto pamiętać. Jeśli jednak nie stać nas jeszcze z jakichś powodów na wysiłek i ryzyko spędzenia Wigilii z ludźmi z naszego rodzinnego systemu, których nie lubimy, bo na tym etapie nasze resentymenty są dla nas ważniejsze niż religijne nakazy, to trudno. Może następnym razem. Więc owa pani z twojego przykładu robi dobrą robotę. Przynajmniej jej serce stanowi przestrzeń, w której skłóceni i zaślepieni ludzie wirtualnie się spotykają. Chwała jej za to.

Ona naprawdę chce dobrze.
W patchworkowym systemie taka osoba odgrywa doniosłą rolę kleju, nici i agrafki. Każdy może do niej przyjść, bo wie, że spotka się z miłym przyjęciem, a ona pozostanie bezstronna. Może też odgrywać rolę rodzinnej skrzynki pocztowej i przekazywać skłóconym stronom ważne informacje. Po jakimś czasie dzielna babcia będzie mogła zrobić krok dalej i skrzyknąć wszystkich członków skłóconego patchworku w jedno miejsce, na przykład przy okazji swoich jubileuszowych urodzin, informując ich o tym, że to jest jej święto, więc zaprasza wszystkich, których kocha, i prosi o to, by wszelkie konflikty na ten czas zawiesić, tak jak kiedyś w dobrej przeszłości ustawały wojny, gdy trwała olimpiada.

Święta są szczególnie ważne dla dzieci, które potem całe życie pamiętają Świętego Mikołaja, choinkę. Więc choćby ze względu na nie dobrze jest zadbać o atmosferę tych dni – pozytywną, przesyconą dobrymi emocjami. O czym jeszcze pamiętać, przygotowując święta?
Boże Narodzenie to dla patchworkowego systemu doskonała okazja i zarazem trudny sprawdzian tego, czy przestrzegana jest w praktyce święta zasada wszelkich patchworków: wszystkie dzieci są nasze. Praktyczna troska o sprostanie tej zasadzie może sprawić, że same święta przestaną być tylko rodzinnym rytuałem objadania się i obdarowywania prezentami, ale ujawnią swój głęboki duchowy wymiar. Bo święta zapraszają każdego do „królestwa nie z tego świata”, czyli do takiego wymiaru istnienia, w którym jednoczą się przeciwieństwa, zasypywane są przepaści dzielące zantagonizowane strony. Gdzie wszystko ujawnia swoją świętą, wspólną z całym istnieniem prawdziwą naturę, gdzie w jednolitej świetlistej przestrzeni rządzą: miłość, szacunek i cisza. A z tego punktu widzenia chciwość, nienawiść, konflikty, resentymenty i wojny jawią się jako wielka, przerażająca egzystencjalna pomyłka i strata czasu. Patchworkowa rodzina jest z pewnością trudniejszą, a przez to lepszą okazją do praktykowania świętości niż stawianie na wigilijnym stole pustego talerza dla symbolicznego zbłąkanego wędrowca. Więc jeśli dojrzali dorośli chcą udzielić patchworkowym dzieciom ważnej duchowej lekcji, to święta Bożego Narodzenia są do tego doskonałą okazją. Będzie się do czego odwoływać przez całą resztę roku.

Gdybyśmy jeszcze mimo konfliktów potrafili spektakularnie przebaczyć sobie nawzajem przy dzieciach, to byłaby dopiero lekcja. 
O tak. Sam fakt, że ludzie podchodzą do siebie i składają sobie dobre życzenia, chociaż jeszcze dzień wcześniej sobie złorzeczyli, to wspaniała nauka dla wszystkich, a szczególnie dla dzieci. Ale nie tylko nauka. Także chwila zasłużonego wytchnienia. Bo dla dzieci najważniejszą wartością i najlepszą glebą do wzrastania jest bezpieczna, harmonijna, spójna społeczność, której członkowie odnoszą się do siebie z szacunkiem i miłością.

Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer) Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer)

Marzeniem dziecka z rozbitej rodziny jest to, żeby mama była z tatą, nawet jeśli nie na zawsze, to chociaż w święta. Czy wspólny wyjazd rozwiedzionych rodziców z ich dziećmi to dobry pomysł?
Pomysł bardzo dobry, ale przy innych okazjach niż święta. W patchworkowej rodzinie dorośli często mają dzieci z dwoma, a nawet z trzema partnerami. Jak te rodziny obsłużyć w kilka dni świąt? Widziałem wielu ojców i wiele matek, którzy z obłędem w oczach starali się pojawić w ciągu kilku godzin na dwóch albo trzech wigiliach w oddalonych od siebie miejscach, wszędzie pozostawiając za sobą żal i zniecierpliwienie. To nie ma sensu. Lepiej organizować wspólnie z innymi chętnymi z tego samego systemu duże rodzinne spędy wigilijne. Natomiast wyjazdy rodziców z biologicznymi dziećmi w uroczystej, świątecznej atmosferze, z dekoracjami mogłyby dawać wspólnym dzieciom nadzieję, że ich rodzice będą znowu razem.

A spotkanie świąteczne obu zwaśnionych rodzin w którymś z domów?
W sytuacjach konfliktu powinni raczej spotkać się na neutralnym gruncie.

Dlaczego?
Jeśli ludzie, którzy niedawno się rozstali, spotykają się w domu, który przesiąknięty jest wspólnymi przeżyciami, a każdy jego fragment jest jakby pamiątką w muzeum ich wspólnej przeszłości i przywołuje jakieś wspomnienia, to trudno się w nim racjonalnie porozumiewać w sprawach bieżących i przyszłych.

Znajoma rozwódka, która ma w miarę poprawne stosunki z byłym mężem i jego żoną, nie chce ich zapraszać ani odwiedzać, a tym bardziej organizować wspólnych świąt, bo obawia się zmiany status quo.
Dorośli i odpowiedzialni ludzie, którym przyszło żyć w patchworkowym systemie, powinni podejmować decyzje służące porozumieniu i zgodzie, a nie jątrzeniu. Skoro patchworkowa rodzina jest faktem, to róbmy wszystko, żeby wykorzystać jej potencjał. Budujmy, a nie dzielmy, troszczmy się o część wspólną, a nie bójmy się na zapas. Nie traktujmy patchworku jako dopustu bożego czy tragedii, którą będziemy się nieustannie karmić i którą będziemy celebrować do końca życia. Egoistyczna troska o status quo swojego zakątka prędzej czy później się zemści. Przetrwanie patchworku w ogromnej mierze zależy od tego, jak szybko dorośli zdadzą sobie sprawę z tego, że wszystko jest w nim ze sobą powiązane.

Owa kobieta zakłada, że jeśli spotka się z rodziną byłego, to odżyją urazy.
Jeśli unikamy kontaktów, to siłą rzeczy komunikujemy się w sprawach błahych i nudnych, a tak naprawdę tracimy czas i potencjał, jaki drzemie w głębinach patchworkowego oceanu. Więc przy każdej okazji, zamiast marzyć o na zawsze minionym status quo, zróbmy cokolwiek, aby wzmacniać patchworkowe szwy.

Może zaapelujemy do patchworków – dajcie się zainspirować świętom!
Apelujemy: wykorzystujcie je do tego, żeby przełamać niechęć, wrogość, urazy. Róbcie to dla siebie i dla wszystkich patchworkowych dzieci. Dajcie im przykład, jak układać relacje mimo trudnej przeszłości.

Czy są jakieś przeciwwskazania do wspólnych świąt rozwiedzionych partnerów?
Jeśli mamy spotykać się po to, żeby się kłócić, a przy okazji ranić uczucia naszych dzieci, to lepiej się nie spotykać. Święta są okazją do propagowania dobrych uczuć i dobrych życzeń. Jakże są teraz deficytowe.

A do obdarowywania się prezentami?
Dobrze jest zachować w tym umiar. Najwspanialszymi prezentami dla patchworkowych dzieci są dojrzałe i mądre zachowania dorosłych, szczególnie te objawiające się w przekraczaniu negatywnych uczuć i postaw wobec byłych partnerów, byłych teściów, zięciów czy synowych. Gdy dziecko widzi, że dorośli, których kocha, trudzą się, by przełamać urazy i żale, bo chcą zbudować nową, bezpieczną społeczność rodzinną, to mu serce rośnie i dusza się śmieje. Ono nie chce się truć złymi emocjami i nastawieniami rodziców. Superprezentem w obecnych czasach są czas i uwaga, które poświęcamy drugiej osobie.

O czym jeszcze pamiętać przy okazji świętowania?
Żeby to nie był prosty rytuał. Żeby nie przedobrzyć, czyli pamiętać o zasadzie, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Na przykład chcę kogoś uściskać i przytulić, ale wiem lub czuję, że ta osoba tego nie lubi. Trzeba to uszanować. Albo mam przemożną chęć zadania jej pytania, bo chcę zaspokoić swoją ciekawość, a ona wyraźnie się krępuje albo daje sygnał, że nie ma ochoty poruszać tego tematu. No to nie pytam, wycofuję się, ewentualnie przepraszam. W psychologii nazywa się to szanowaniem granic drugiej osoby. W dodatku dzisiaj powinniśmy też uważać na rozmowę o poglądach.

Nie tylko w rodzinach patchworkowych lepiej chyba nie poruszać tematów politycznych?
Poruszać można, ale bezpiecznie jest ograniczać się do wypowiadania swoich poglądów, nie atakując przekonań drugiej osoby. Unikać fraz takich jak: „w przeciwieństwie do ciebie”, „nie zgadzam się...”, „twoje poglądy są…”, „jak można tak…” itp. Każdy z nas ma prawo do własnych sądów. Nie należy próbować zmieniać zdania innych, bo to tylko wzbudzi opór.

Co robić, żeby zapobiec kłótni na tym tle?
Zacząć trzeba od wysłuchania i zrozumienia tego, co usłyszeliśmy. Dopiero potem można zastanowić się, czy ktoś chce być przekonany do innego poglądu, czy forsując swoje zdanie, nie naruszam granicy jego wolności.

Dobrze jest wykrzesać z siebie ciekawość tego, co ktoś myśli.
Ciekawość tego, co ktoś ma do powiedzenia, pomaga zrozumieć siebie nawzajem, a o to chodzi w rozmowie. W dyskusjach o poglądach najpierw jedna osoba przedstawia swoje zdanie, potem druga, następnie pierwsza dzieli się wątpliwościami co do przekonań oponenta, potem robi to druga.

Tylko trzeba się zdobyć na intelektualny wysiłek.
Także emocjonalny. Aby taka rozmowa była możliwa, muszą się postarać obie strony. Prowadząc w ten sposób dyskusję, szukamy pomostów i wzajemnego zrozumienia, nie zamykamy się w swoim jedynie słusznym widzeniu świata. Otwarta postawa w patchworkowych rodzinach to jeden z podstawowych warunków ich przetrwania, bo różnorodność poglądów, wyznań, stylów życia itd. bywa w patchworku ogromna. W klasycznych rodzinach tak się dobieramy, żeby w sprawach światopoglądowych za bardzo nie iskrzyło, ale w patchworkach ta kwestia zupełnie wymyka się spod kontroli. To może dotyczyć również poglądów w sprawie sposobu obchodzenia świąt.