1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Michael Douglas - Ojciec i mąż z wyboru

Michael Douglas - Ojciec i mąż z wyboru

Kiedyś najważniejsza była dla niego kariera i rozwój osobisty. U boku Catheriny dostrzegł, że tak naprawdę liczy się coś innego. Dlatego coraz rzadziej gości na ekranach kin – przed państwem Michael Douglas

- Wróciłeś na ekrany międzynarodowych kin w filmie „Wall Street 2: Pieniądz nie śpi”, ale ostatnimi czasy nie widywaliśmy cię w produkcjach zbyt często. Czy straciłeś zainteresowanie grą aktorską?

-  Nie, wcale nie. Kariera aktorska nie jest jednak dla mnie priorytetem. Teraz moje dzieci i żona są na pierwszym miejscu. Zarobiłem już tyle pieniędzy podczas pracy zawodowej, że mogę teraz wybierać takie role, jakie naprawdę akceptuję. Jestem teraz bardziej zrelaksowany niż wtedy, kiedy byłem młodszy. Teraz widzę siebie raczej na placu zabaw z moimi dziećmi lub w restauracji z moją żoną na romantycznej kolacji, niż na ekranie.

-  Jesteś mężem Catherine od kilku lat. Co sprawia że wasze małżeństwo jest takie wyjątkowe?

-  Ona jest nie tylko piękna, ale ma też wielkie serce. Możemy rozmawiać o wszystkim, mamy te same zainteresowania. Ona jest miłością mojego życia, moim marzeniem. Wiedziałem od początku, że Catherine jest zainteresowana mną jako człowiekiem, a nie moimi pieniędzmi, ponieważ sama miała wystarczającą sumę na koncie.

- Czy różnica 25 lat, jaka jest między wami, stanowi problem, jest odczuwalna?

- Absolutnie nie! Gdy poznałem moją żonę, poczułem się odrodzony! Wcześniej czułem się samotny i nie było we mnie wiele energii. Wtedy spotkałem Catherine i... zaiskrzyło niemiłosiernie (śmiech). Szczerze mówiąc, była to miłość od pierwszego wejrzenia. W tamtej chwili nie miało to znaczenia czy mam 50 czy 60 lat, a Catherine 20, 30 czy 40. Dogadywaliśmy się ze sobą bardzo dobrze i było to dla nas najważniejsze. Nawet do tej pory różnica wieku nie stanowi dla nas problemu. Cóż, Catherine jest nieco sprawniejsza niż ja, ale to wszystko (śmiech). I szczerze mówiąc kiedy się spotkaliśmy, każdy dawał naszej relacji tylko kilka miesięcy. A my jesteśmy już małżeństwem od ponad 9 lat i wiele jeszcze przed nami, zobaczycie (śmiech).

- Właściwie bardzo późno zostałeś ojcem...

- Tak, zarówno moim, jak i największym życzeniem Catherine’y było przypieczętowanie naszej miłości dziećmi. Dlatego zdecydowaliśmy się na nie. Są jednak rzeczy, o których naprawdę rozmyślam – kiedy moja córka wejdzie w okres dojrzewania, będę miał 70 lat. Czy będę w stanie pomóc jej w jej problemach? Czy ona i mój syn będą mnie w ogóle brali na poważnie? Te dylematy mnie prześladują. Szczególnie, że już kiedyś jako ojciec popełniłem kilka błędów... Wcześniej byłem skoncentrowany na swojej karierze, a moja rodzina była na drugim planie. To się nie powtórzy!

-  Jakiej rady mógłbyś udzielić swoim dzieciom, jeśli chciałyby pójść w twoje ślady?

- Myślę, że jedyną właściwą radą jest to, że początkujący aktor musi być pewny swojej miłości do aktorstwa. Jeżeli jedynym powodem, dla którego wchodzisz na plan jest chęć stania się gwiazdą, to będziesz bardzo rozczarowany. Jeśli czujesz, że chcesz być aktorem, bo masz to we krwi, wtedy powinieneś nim zostać. Musisz mieć jednak świadomość, że możesz po prostu skończyć w teatrze, a nie w wielkim świecie filmu – to po prostu niezwykle trudny biznes. Jednakże nawet wtedy, jeśli rzeczywiście kochasz aktorstwo, będziesz równie szczęśliwy grając na deskach teatru w Nowym Jorku.

- Jesteś jednym z najbardziej znanych aktorów na świecie. Nie jest to czasem dla ciebie trudne?

- Dla mnie wszystko było nieco łatwiejsze. Mój ojciec jest bardzo znany i od najmłodszych lat doświadczałem zarówno dobrych jak i złych stron tego, co status sławy ze sobą przynosi. Może wyjaśnię: ludzie tacy jak Frank Sinatra i Tony Curtis przychodzili do naszego domu na obiad. Wtedy widziałem ich prawdziwe oblicza, a nie te przedstawiane publicznie, poznawałem ich prawdziwe problemy, ponieważ często siadywaliśmy i rozmawialiśmy o całym tym show-biznesie. Miałem więc tę małą przewagę, to małe przygotowanie, które pomogło mi radzić sobie ze swoją sławą.

- Czy uważasz, że wyszedłeś z cienia swego ojca ?

- Jeśli tylko uda ci się zdobyć wymarzoną statuetkę Oscara, to dowód na to, że powiodło ci się w Hollywood. Wszyscy to wiedzą – mój ojciec jest legendą. Ponieważ mogłem uczyć się od niego, obserwować go, pytać o radę, stałem się takim aktorem, jakim jestem dziś. Nie wydaje mi się, by udałoby mi się osiągnąć to, co osiągnąłem, gdyby mój ojciec nie był legendą.

- Słyszałem, że twój ojciec podobno świetnie się dogaduje z Catherine…

- On uważa, że Catherine jest wspaniała. Ale bardzo też często z niej żartuje. Kiedy Catherine wygrywała te wszystkie nagrody za „Chicago” przysłano nam mnóstwo wspaniałych kwiatów do hotelu. Wyjeżdżaliśmy na wakacje więc wysłaliśmy je do domu taty i Anny. Po mniej więcej tygodniu, gdy byliśmy na Bermudach, otrzymaliśmy krótki faks od taty. Napisał: „Droga Catherine, musisz wygrać kolejną nagrodę. Kwiaty już więdną” (śmiech). Myślę również, że bawi go to, że zrobiliśmy wszystko w odwrotnej kolejności – najpierw mieliśmy miesiąc miodowy, potem dziecko, a następnie wzięliśmy ślub. To go właśnie śmieszy.

- Jak ty, jako osoba, zmieniłeś się na przestrzeni lat?

- Na początku nienawidziłem grać. Musiałem mieć zawsze przy sobie wiaderko poza zasięgiem kamery, bo dosłownie wymiotowałem z nerwów. Kiedyś, gdy spojrzałem na kamerę, kojarzyła mi się z rentgenem, ponieważ ktoś mi powiedział, że kamera wie, kiedy kłamiesz. Pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że to bzdura, że aktorstwo to sztuka: trzeba patrzeć ludziom w oczy i kłamać na całego. Potem było już dobrze i starałem się tylko, aby dostać dobre role. Role, które przypadały mi do gustu i odpowiadały moim potrzebom.

- Czy boisz się starości?

- Nie, spójrz na mojego ojca. On ma 93 lata i jest jeszcze w tak dobrej kondycji – to niesamowite. Widzimy się dość często, robimy wiele zabawnych rzeczy, on wciąż daje mi cenne rady. Jest nie tylko moim ojcem, ale także moim najlepszym przyjacielem, moim wzorem do naśladowania. Chcę dożyć tego samego wieku, co Kirk – co najmniej...

- Film Wall Street jest przede wszystkim o pieniądzach. Jakie znaczenie mają pieniądze w twoim życiu?

- Wiesz, jest to bardzo ważna rzecz w życiu, nie ma co do tego wątpliwości. Prawdą jest, że gdy masz stabilizację finansową, nie musisz się martwić o jedzenie na stole, o płacenie czynszu, ogólnie życie jest łatwiejsze. Ale nie jest to jedyna ważna rzecz w życiu. Jeśli masz mnóstwo pieniędzy, a nie masz rodziny i przyjaciół, ani znajomej osoby z którą można rozmawiać, gdy masz problemy, to wszystkie pieniądze świata ci nie pomogą. Wspaniale jest mieć wszystko na raz – to najcenniejsze. Jestem bardzo wdzięczny, że mogę cieszyć się z nich obu.

- Jakie są twoje plany na przyszłość?

- Myślę, że wezmę Catherine i moje dzieci na wyspę i spędzę tam parę tygodni na relaksie. No wiesz: Żyje się tylko raz. Trzeba się trochę nim nacieszyć. Będziemy pływać, grać w golfa, co jest naszą wielką pasją, popijać dobre koktajle. Czy może być coś lepszego? (śmiech).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze