1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania

Cindy Crawford, posągowa piękność, dla której Gianni Versace szył sukienki, a Prince pisał muzykę, kończy 58 lat

(Fot. Images Press/Contributor/Getty Images)
(Fot. Images Press/Contributor/Getty Images)
Choć niesprawiedliwie zamyka się ją w wąskich ramach definicji zawodu „modelka”, Cindy Crawford, a właściwie Cynthia Ann Crawford, to postać złożona i nieoczywista. Jest ikoną stylu, żoną, mamą i odnoszącą sukcesy przedsiębiorczynią o kosmopolitycznych korzeniach, która po godzinach uwielbia zaczytywać się w powieściach obyczajowych Jodi Picoult i oglądać filmy z Meryl Streep. Nienawidzi za to – co w pełni rozumiemy – modowego symbolu lat 90., czyli przykrótkich crop topów. Co jeszcze kryje się za jej posągowym pięknem? Na wstępie powiemy tylko jedno: naprawdę wiele.

Kiedy 58 lat temu przychodziła na świat w prowincjonalnym miasteczku DeKalb w stanie Illinois, pewnie nikomu nawet przez myśl nie przeszło, że ta zupełnie zwyczajna dziewczynka wyląduje kiedyś 1065 km od miejsca urodzenia, w wartym ponad 10 milionów dolarów domu nad oceanem. Co więcej, z tytułem jednej z najsławniejszych modelek wszech czasów na koncie.

Dawno, dawno temu…

Z historii Cindy stworzono w mediach bajkę. I pod wieloma względami można znaleźć ku temu porządne uzasadnienie. Nie jest to jednak cała prawda. Jej życie nie było usłane różami. Przynajmniej nie zawsze. Tuż przed dziesiątymi urodzinami Crawford straciła młodszego brata. Jeffrey zmarł na białaczkę dziecięcą w wieku trzech lat. Tragiczna śmierć chłopca, po której przyszła modelka płakała całymi tygodniami, nie pozostała bez wpływu na jej późniejsze wybory życiowe. Do dziś aktywnie angażuje się w inicjatywy wspierające rozwój badań nad nowotworami u dzieci. Jest związana z organizacjami takimi jak Leukemia Society of America i chętnie pokazuje się przy kampaniach społecznych poświęconych podnoszeniu świadomości na temat białaczki. Sama zainicjowała między innymi akcję „Daj Krew”. – Powodem, dla którego tak bardzo kocham ten projekt, jest to, że często czujemy się bezsilni, a to jest coś prostego, coś, co może zrobić prawie każdy – tłumaczyła Crawford, dodając: – Powiedzmy, że u mamy twojego przyjaciela zdiagnozowano raka, a ty pytasz: „Co mogę zrobić?”. No właśnie, możesz oddać krew.

(Fot. WWD/Contributor/Getty Images) (Fot. WWD/Contributor/Getty Images)

W szkole Cindy była typem prymuski. Mimo zjawiskowej urody i charyzmy nie należała do grupy popularnych dzieciaków. Bardziej niż na tytule królowej balu, zależało jej na dobrych stopniach. Ciężka praca przyniosła zresztą efekty. Liceum ukończyła jako tzw. valedictorian, czyli najlepsza uczennica w roczniku, co zagwarantowało jej stypendium naukowe na Uniwersytecie Północno-Zachodnim. Cindy bez wahania przyjęła daną jej szansę i rozpoczęła studia na wydziale inżynierii chemicznej. Zgłębianie tajników tablicy Mendelejewa i skomplikowanych wzorów matematycznych zajmowało ją jednak krótko. Po pierwszym semestrze upomniał się o nią wielki świat mody, a ona postanowiła przyjąć zaproszenie. Znajome Evanstone, gdzie mieściła się uczelnia, porzuciła dla tętniącego możliwościami Nowego Jorku.

Dziewczyna, która odmieniła oblicze branży mody

Wydaje się, że podręcznikowych warunków modelingowych Cindy nie można było nie dostrzec. A jednak. Nie dla wszystkich było to takie oczywiste. Kiedy w drugiej klasie liceum zadzwonił do niej przedstawiciel lokalnego sklepu odzieżowego, proponując pracę modelki, szybko okazało się, że to jedynie żart wymyślony przez dwie koleżanki z jej klasy. Cóż… ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Jeszcze przed maturą Crawford pojawiła się na łamach periodyka „DeKalb Night Weekly”, a niewiele później doszła do finału konkursu Look of The Year organizowanego przez prestiżową agencję Elite Model Management. I to właśnie tutaj, w 1986 roku, zaczyna spełniać się jej mityczny amerykański sen.

(Fot. Pool ARNAL/GARCIA/Contributor/Getty Images) (Fot. Pool ARNAL/GARCIA/Contributor/Getty Images)

20-letnia Amerykanka natychmiast zdobywa swoje pierwsze okładki „Vogue’a” i wplątuje się w pierwsze, tylko przysparzające jej popularności, skandale. Choćby ten, w którym Patrick Demarchelier wyretuszował charakterystyczny pieprzyk nad ustami Cindy, zupełnie niechcący czyniąc go tym samym jej znakiem rozpoznawczym. W 1988 roku ta skromna dziewczyna z Illinois pozuje do swojej pierwszej nagiej sesji dla „Playboya”. Zdjęcie okładkowe robi furorę, a jej bohaterka zdobywa piąte miejsce na opublikowanej na łamach tegoż magazynu liście 100 najseksowniejszych gwiazd XX wieku. Rok później podpisuje pierwszy duży kontrakt jako twarz giganta kosmetycznego Revlon. Jej kariera wyraźnie nabiera tempa.

(Fot. Images Press/Contributor/Getty Images) (Fot. Images Press/Contributor/Getty Images)

Początek nowej dekady symbolicznie otwiera erę supermodelek. W obiektywie Petera Lindbergha pozują: Cindy Crawford, Christy Turlington, Linda Evangelista, Tatjana Patitz i Naomi Campbell. Fotografia trafia na okładkę brytyjskiego „Vogue’a” i zapisuje się na kartach historii mody jako ta, która zmieniła oblicze branży fashion. Całe lata 90. należą do tzw. Wielkiej Szóstki. Cindy, jako jedna z jej przedstawicielek, bierze udział w teledysku „Freedom! ‘90” George’a Michaela, gra w kultowej reklamie Pepsi, zuchwale wkracza na rynek fitness, nagrywając autorskie filmy treningowe, sprawdza się w roli asystentki magika Davida Copperfielda i zostaje gospodynią programu MTV „House of Style”. W międzyczasie występuje rzecz jasna na kilkuset okładkach najbardziej poczytnych magazynów i chodzi po najważniejszych wybiegach: od Chanel, przez Valentino czy Dolce & Gabbana, po Versace. Z Giannim łączyła ją szczególna więź. Gdy bowiem w 1991 roku zaproszono Cindy na Oscary, założyła ona wydekoltowaną czerwoną kreację jego projektu. Była to pierwsza suknia Versace, którą kiedykolwiek noszono na czerwonym dywanie podczas gali wręczenia złotych statuetek. I tak, to właśnie dzięki Cindy przeszła do absolutnego kanonu popkultury.

(Fot. Ron Galella/Contributor/Getty Images) (Fot. Ron Galella/Contributor/Getty Images)

W zawodowym życiu urodzonej w niewielkim DeKalb Amerykanki działo się bardzo dużo i bardzo dobrze. Nic więc dziwnego, że do 2000 roku zdetronizowała ona Elle MacPherson z pozycji najlepiej opłacanej modelki – na koncie miała wówczas ponad 23 miliony funtów.

„Cindy zmieniła kanon tak zwanej dziewczyny z sąsiedztwa. Z pustej niebieskookiej blondynki na bardziej ponętną, inteligentną i charyzmatyczną szatynkę” – komplementował ją Michael Kors. I faktycznie tak było, jej kariera to coś znacznie większego niż tylko kolokwialne „świecenie ładną buzią” przed obiektywami fotografów i reporterów. Gdy na początku lat dwutysięcznych zrezygnowała z pełnoetatowej pracy modelki, świat zdążył już poznać wiele jej twarzy. A jak się miało wkrótce okazać, wciąż miała jeszcze kilka asów w rękawie.

Ambasadorka naturalnego piękna i biznesmenka

W 2004 roku Cindy zamieniła wyzwania modelingowe i aktorskie na wzburzone wody świata biznesu. We współpracy z dermatologiem dr. Jean-Louisem Sebaghem założyła własną markę kosmetyczną Meaningful Beauty. Bo chociaż jako swoją receptę na długowieczność konsekwentnie podaje szczęście, nie bagatelizuje przy tym roli odpowiedniej pielęgnacji. „Nawet ja nie budzę się, wyglądając jak Cindy Crawford” – przyznaje bez cienia wstydu. Gwiazda aktywnie uczestniczy w opracowywaniu receptur, testowaniu produktów na własnej skórze oraz tworzeniu kampanii marketingowych. W portfolio marki dostępna jest szeroka gama kosmetyków mających zapewnić młodzieńczy, promienny wygląd cery, a za największy bestseller od lat uchodzi aktywne serum zawierające m.in. komórki macierzyste liści melona. Warto pamiętać o nim przy okazji najbliższych zagranicznych wakacji. W Polsce produkty firmowane twarzą Cindy nie są niestety dostępne.

(Fot. WWD/Contributor/Getty Images) (Fot. WWD/Contributor/Getty Images)

Choć zaangażowanie Cindy w działalność firmy jest kompletne, nadal znajduje ona czas na wiele dodatkowych aktywności. W 2009 roku zajęła się na przykład projektowaniem mebli, a sześć lat później odegrała rolę dyrektorki w bijącym rekordy oglądalności teledysku Taylor Swift do numeru „Bad Blood”. Na co dzień realizuje się jednak przede wszystkim jako żona i mama, o czym więcej za chwilę.

Cindy Crawford i Richard Gere: i żyli krótko i nieszczęśliwie

On zabójczo przystojny, odnoszący sukcesy w Hollywood aktor. Ona zniewalająco piękna, zdobywająca międzynarodową sławę modelka. Richard Gere i Cindy Crawford – power couple, jakich mało. A jednak wszystko tu poszło nie tak.

Poznali się w 1988 roku na przyjęciu u fotografa Herba Rittsa. Od razu wpadli sobie w oko i mimo 17-letniej różnicy wieku postanowili kontynuować znajomość. Na stopie – rzecz jasna – romantycznej. 12 grudnia 1991 roku spontanicznie pobrali się w Las Vegas, wymieniając przed ołtarzem własnoręcznie zrobione obrączki z folii aluminiowej.

(Fot. Foc Kan/Contributor/Getty Images) (Fot. Foc Kan/Contributor/Getty Images)

– Richard i ja byliśmy parą przez kilka lat i w pewnym momencie pomyślałam sobie: „Robimy to, czy nie?”, a on odpowiedział: „Jedźmy dziś wieczorem do Vegas!” – opowiadała Crawford w rozmowie z Yahoo Entertainment. – To nie był ślub, o którym marzyłam. Na ostatnią chwilę włożyłam na siebie granatowy garnitur Armani. Był to ładny garnitur, ale umówmy się – nie o takiej stylizacji ślubnej marzyłam. Zaczęło się więc spektakularnie, a skończyło… cóż, szybko. Myślę, że częścią problemu w naszym związku było to, że byliśmy wieloma innymi rzeczami, ale nie wiem, czy kiedykolwiek byliśmy przyjaciółmi. Nie byliśmy też rówieśnikami, bo ja byłam młoda, a on był Richardem Gerem – powiedziała Cindy w 2016 roku podczas występu w programie „WTF with Marc Maron”. Ich małżeństwo dobiegło końca w 1995 roku. Wtedy to oficjalnie wzięli rozwód.

Kiedy Rande poznał Cindy, czyli autorski przepis na miłość

Cindy odrobiła lekcję zaserwowaną przez los. Po tym, gdy jej pierwszy związek się rozpadł – między innymi – z uwagi na brak łączącej małżonków więzi natury przyjacielskiej, kolejnego męża szukała już w gronie przyjaciół.

Randego poznała na ślubie swojego ówczesnego agenta. Choć oboje byli wtedy w innych związkach, od razu się polubili. Gerbera, choć podobnie jak Cindy zaczynał jako model, na tym etapie życia zajmowało już przede wszystkim robienie interesów. Wspólnie z braćmi prowadził sieć dobrze prosperujących barów. Na przyjęciu weselnym znajomego poprosił więc nowo poznaną piękność o wizytówkę, obiecując zaproszenie na otwarcie kolejnego z nich. Chociaż oboje twierdzą, że początkowo łączyła ich tylko przyjaźń, istnieją zdjęcia z tamtego okresu sugerujące, że już wtedy było na rzeczy coś więcej. „To była czysta relacja. Najpierw biznesowa, później bardziej towarzyska” – wielokrotnie zapewniała jednak modelka.

(Fot. Jeff Kravitz/Contributor/Getty Images) (Fot. Jeff Kravitz/Contributor/Getty Images)

To dopiero po jej rozstaniu z Gerem para zaczęła angażować się w tę relację bardziej romantycznie. Cindy widziała w Randym człowieka, który pomógł jej dojrzeć i zrozumieć, czego naprawdę chce w życiu. W 1998 roku wzięli ślub na rajskich Bahamach, a już niedługo potem Cindy zaszła w pierwszą ciążę.

W lipcu 1999 roku na świat przyszedł Presley, a nieco ponad rok później urodziła się Kaia. Dzieci stały się dla Cindy priorytetem, a życie rodzinne dawało jej więcej radości niż wybiegi, czerwone dywany i światła reflektorów. Zrezygnowanie z kariery na pełen etat przyszło jej więc bardzo naturalnie. Dzięki macierzyństwu Cindy zbliżyła się też ze swoją matką. Trauma, którą przeżyła w dzieciństwie po śmierci brata, sprawiła, że doceniła matczyną siłę i determinację jeszcze bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Dzieci gwiazdorskiej pary odziedziczyły po rodzicach wiele cech. Jak to mówią, niedaleko pada jabłko od jabłoni. Kaia poszła w ślady mamy i choć ma dopiero 23 lata, uważana jest za jedną z najbardziej utalentowanych i najlepiej zarabiających współczesnych modelek. Presley zaś, z wyglądu wykapany tata o kalifornijskim błysku w oku, odziedziczył po nim luz i żyłkę do biznesu.

(Fot. Jeff Spicer/BFC/Contributor/Getty Images) (Fot. Jeff Spicer/BFC/Contributor/Getty Images)

Co zaś tyczy się małżeństwa Cindy i Randego, ze szczerym uznaniem (i subtelną nutką zazdrości) donosimy, że trwa i ma się dobrze. – Ja zawsze stawiam Randego na pierwszym miejscu. I wiem, że on też ma właściwie ustawione priorytety. Jeżeli wyjeżdżamy służbowo w jednym tygodniu, kolejny musimy spędzić z rodziną. Nie myślimy, że miłość jest dana raz na zawsze. Trzeba ją pielęgnować – mówiła Crawford w wywiadzie dla magazynu „People”. – Zaczęliśmy się spotykać w gorącym dla nas zawodowo czasie. Gdyby nie to, że zawarliśmy umowę, że to my jesteśmy najważniejsi, ten związek mógłby nie przetrwać.

Stało się na szczęście inaczej.

(Fot. Images Press/Contributor/Getty Images) (Fot. Images Press/Contributor/Getty Images)

„Moda i styl to po prostu moda i styl, nie doszukujmy się tu zbyt wielu ukrytych treści. To nie operacja na otwartym sercu” – mówi Crawford o branży mody. Jest żywym przykładem na to, że z odrobiną szczęścia, przepastnymi pokładami cierpliwości motywującymi do ciężkiej pracy i szczyptą pokory – można mieć wszystko. Karierę, rodzinę, pieniądze i czyste sumienie, bez którego w drodze do głębokiego szczęścia ani rusz.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze