Sharon Stone: waleczna

Jest bezkompromisowa, szczera i naprawdę odważna. Nie tylko w rozbieranych scenach oraz sesjach – co zwykła podkreślać prasa, ale śmiała w tym, co robi. Bez względu na opinię innych trzyma głowę zawsze wysoko podniesioną. Przez ostatnie lata aktorka Sharon Stone dzielnie stawiała czoło ciężkiej chorobie i samotności. Dziś może powiedzieć, że nie boi się już niczego.

 

W styczniu 2018 roku świat obiegło nagranie wywiadu, jaki przeprowadził z nią dziennikarz CBS Lee Cowan. Swobodna i wesoła, oprowadzała reportera po swoim pięknym domu w Los Angeles, który kiedyś należał do legendarnego gwiazdora Montgomery’ego Clifta. Rozmawiała o nowej roli w serialu „Mozaika”, o trzech adoptowanych synach, których wychowuje sama, odkąd w 2004 roku rozstała się z mężem – w trudnym czasie, gdy dochodziła do siebie po udarze mózgu. Sharon Stone o chorobie też wspomina w wywiadzie: udar spowodował takie spustoszenie w jej układzie nerwowym, że musiała od nowa uczyć się mówić i chodzić. Ze smutkiem wspomina, że Hollywood potraktowało ją wtedy jak kogoś „złamanego, popsutego”, z kogo nie będzie już pożytku. A jednak to inny, 10-sekundowy fragment tego nagrania, był najszerzej komentowany. Zapytana o to, czy w kontekście akcji #metoo, którą gorąco wspiera, miała w swoim życiu zawodowym takie momenty, gdy czuła się niekomfortowo, aktorka wybuchła szczerym, głośnym śmiechem, który wprawił jej rozmówcę w zakłopotanie. „Czy to jest nerwowy śmiech, czy raczej śmiech w rodzaju: żartujesz, oczywiście, że miałam takie momenty?” – dopytywał. „Jestem w tym zawodzie i w tej branży od 40 lat. Możesz sobie wyobrazić, jak prezentowała się 40 lat temu, gdy wdepnęłam w nią po raz pierwszy, wyglądając tak, jak wyglądałam, prosto z Pensylwanii, czyli praktycznie znikąd, bez żadnego wsparcia czy protekcji. Ja naprawdę widziałam już wszystko”. Jej życie zawodowe, ale i prywatne to była nieustanna walka o to, by traktowano ją poważnie. I to walka wygrana.

(…)

Więcej w grudniowym numerze magazynu SENS.

Wydanie 12/2018 dostępne jest także w wersji elektroniczne.