1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony

Szwagier Gierka: Dzisiaj huba, jutro ubaw

Artur Andrus (Fot. Krzysztof Opaliński)
Artur Andrus (Fot. Krzysztof Opaliński)
Zastanawiam się, czym mógłbym się zająć na emeryturze. Może będę wymyślał nazwy różnych akcji i hasła je promujące?! Chociaż tutaj spora konkurencja.

W sklepie, w którym kupuję kawę, można usłyszeć fachowe rozmowy. Pan sprzedawca wie, która jest bardziej gorzka, w jaki sposób palona, gdzie zbierana. Ale czasem zdarzy się też klient, który chce pokazać, że się zna. I właśnie taki jeden tłumaczył żonie, dlaczego powinna wziąć kawę zbieraną w Brazylii, a nie tę z Boliwii. A argument miał nie do zbicia: „Wiesz, Beata, Brazylia to Brazylia”. Żeby nie popadać w prawdziwe kłopoty, należy sobie wymyślić zastępcze. Co prawda kłopot wymyślony nie zawsze jest gwarancją braku prawdziwego, ale przynajmniej na chwilę może od niego odwrócić uwagę. Ostatnio trochę się przejmuję, że mi marynarka spod kurtki wystaje. Nie rękawy, tylko tam u dołu. Taka falbanka się tworzy z wystającej marynarki. Zajrzałem do Internetu, żeby sprawdzić, czy ktoś jeszcze zmaga się z tym problemem. I tylko się pogrążyłem. Wyświetliło się sto stron z poradami modowymi i każdy znawca krzyczał, że to karygodne, nieestetyczne, wbrew wszelkim zasadom. Wiem. Ale co mam zrobić, jak mi wystaje? Znawcy z Internetu twierdzą, że trzeba kupić dłuższą kurtkę. Albo płaszcz. Wiem. Ale nie będę kupował nowej, bo ta stara jeszcze nie jest taka stara. A poza tym ją lubię. No to może nie nosić marynarki pod kurtką? Może. Ale lubię. A są na świecie takie kraje/ Gdzie zima się nie pławi w smutkach/ Gdzie marynarka nie wystaje/ Choć kurtka także jest za krótka.

Dobry początek wiersza. Czyli wydumane kłopoty mogą być zaczynem prawdziwej poezji!

Zastanawiam się, czym mógłbym się zająć na emeryturze. Może chodziłbym po dworcach i wmawiał pociągi? To nie pomyłka – nie zapowiadał pociągi. Wmawiał pociągi. Podchodziłbym do pasażerów stojących na peronach i zniechęcał do podróżowania w kierunku, który wcześniej wybrali: „Pani Sobieskim do Wiednia? A nie lepiej Norwidem do Krakowa? Wie pani, Norwid to Norwid”. Albo będę wymyślał nazwy różnych akcji i hasła je promujące. Chociaż tutaj spora konkurencja. Przeczytałem w lokalnej gazecie, że w Białymstoku, na osiedlu Jaroszówka, powstał plac zabaw. Napisano, że to miejsce zostało utworzone „…w ramach inwestycji z Budżetu Obywatelskiego 2019. Projekt »Wczoraj trawa – dziś zabawa« zakładał budowę placu zabaw z elementami muzycznymi…”. Ale ładna nazwa! Poszedłbym tym tropem i wymyślił hasła dla wszelkich inwestycji w Polsce. Na przykład w miejscu, gdzie ma powstać teatr, w którym będą grane głównie komedie: „Dzisiaj mech – jutro śmiech”. Albo tam, gdzie zbudują biurowiec zarządu Centralnego Portu Komunikacyjnego, postawić baner z hasłem: „Dzisiaj tędy lisy łażą – jutro tutaj będzie zarząd”. A obok „Dzisiaj ściółka – jutro spółka”. Bo przecież jakieś spółki przy CPK na pewno będą działały. A jak się rozkręcę, to – wykorzystując swoje nieprawdopodobne zdolności językowe – zacznę pisać hasła dla budżetów obywatelskich obywateli innych krajów. Na przykład dla Niemców: Gestern Torf – Heute Dorf – w tłumaczeniu: „Wczoraj torf – dzisiaj wieś”. Wiem, że po polsku się nie rymuje. Ale co mi tam rym, jak mi marynarka spod kurtki wystaje?!

Gazetę z hasłem „Wczoraj trawa – dziś zabawa” podrzuciłem szwagrowi. Nastroiło go to jakoś melancholijnie. Posmutniał, wyszedł na chwilę, wrócił i podał mi kartkę z wierszem: „Słońce jakoś szybko zgasło/ Dni są jakoś coraz krótsze/ Z wiekiem mi się zmienia hasło:/ Wczoraj trawa – zabawa pojutrze”. Minę miał taką, że nie miałem odwagi zapytać, czy chodzi mu o zwalniające tempo realizacji inwestycji zimą, czy o coś zupełnie innego. Ale wiersz napisał świetny. Wiadomo – szwagier to szwagier.

Artur Andrus, Mistrz Mowy Polskiej, dziennikarz, poeta, autor piosenek

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze