1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Lato w środku zimy. Filmy, które wprowadzą cię w wakacyjny nastrój

Lato w środku zimy. Filmy, które wprowadzą cię w wakacyjny nastrój

 Kadr z filmu
Kadr z filmu "Dirty Dancing". (Fot. BEW Photo)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Tęsknicie za latem? My też... I choć na upalne dni trzeba jeszcze trochę poczekać, nic nie stoi na przeszkodzie, aby w wakacyjny klimat wprowadzić się już teraz. Wystarczy włączyć jeden z proponowanych przez nas letnich hitów filmowych. 

"Włoskie wakacje"

Malownicza wioska, lokalne wino, najlepsze risotto i włoskie słońce, które zmienia wszystko. Jak zaczynać życie od nowa, to tylko w słonecznej Toskanii. To właśnie tam rozgrywa się akcja komedii "Włoskie wakacje". Jack po miesiącach milczenia dzwoni do swojego ojca, aby namówić go na szybką sprzedaż rodzinnej willi w Toskanii. Mężczyźni stronią od wzajemnej czułości, dlatego chcą załatwić sprawę jak najszybciej i wrócić do swojego londyńskiego życia. Okazuje się jednak, że dom wymaga gruntownego remontu, a ich przymusowe wakacje potrwają dłużej niż zakładali. W rolach głównych Liam Neeson oraz jego syn Michael Richardson. U ich boku zobaczyć możemy także Valerię Billelo oraz Lindsay Duncam.

Film dostępny na vod.tvp.pl oraz player.pl.

Kadr z filmu 'Włoskie wakacje'. (Fot. materiały prasowe M2 Films) Kadr z filmu "Włoskie wakacje". (Fot. materiały prasowe M2 Films)

"Vicky Christina Barcelona"

Film, który aż kipi hiszpańskim temperamentem. Dwie młode Amerykanki przyjeżdżają na wakacje do słonecznej Barcelony. Inteligentna i czuła Vicky niedługo wychodzi za mąż. Otwarta na emocjonalne i seksualne przygody Cristina to jej zupełne przeciwieństwo. Podczas pobytu, obie bohaterki dają się wciągnąć w niekonwencjonalną seksualną przygodę z Juanem Antonio, charyzmatycznym malarzem, uwikłanym w burzliwą i skomplikowaną relację ze swoją byłą żoną, Marią Eleną. Zanurzony w soczystej zmysłowości Barcelony obraz Woody'ego Allena ukazuje miłość we wszystkich jej przejawach. W rolach głównych Rebecca Hall, Scarlett Johansson, Penélope Cruz i Javier Bardem.

Film dostępny na vod.pl.

Kadr z filmu 'Vicky Christina Barcelona'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Vicky Christina Barcelona". (Fot. BEW Photo)

"Dirty Dancing"

Tego filmu chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest rok 1963. Siedemnastoletnia Frances, nazywana przez bliskich Baby, spędza wakacje wraz z rodzicami i siostrą w ekskluzywnym ośrodku wypoczynkowym. Znudzona dziewczyna zwiedza część dla personelu, gdzie przypadkiem poznaje przystojnego instruktora tańca Johnny'ego Castle. Gdy okazuje się, że jego partnerka Penny nie może mu towarzyszyć na zbliżającym się konkursie, Frances postanawia ją zastąpić. Johnny musi nauczyć dziewczynę tańczyć. Podczas wspólnych treningów zaczyna rodzić się między nimi uczucie. W rolach głównych Jennifer Grey i Patrick Swayze. Ten piękny klasyk z niezapomnianą ścieżką dźwiękową z pewnością wprawi was w dobry nastrój.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Dirty Dancing'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Dirty Dancing". (Fot. BEW Photo)

"Lato w Prowansji"

Teraz zabieramy was w pełną pozytywnej energii, ciepła i humoru podróż do słonecznej Prowansji, jednego z najbardziej malowniczych zakątków na świecie. Mieszkający w Paryżu Lea i Adrian są typowymi zbuntowanymi nastolatkami. Gdy okazuje się, że małżeństwo ich rodziców wisi na włosku, zostają wysłani z młodszym braciszkiem na południe Francji, do dziadka, którego nie wiedzieli od lat. Mężczyzna okazuje się dziarskim, choć nieco zrzędliwym starszym panem, który funduje wnukom-mieszczuchom twardą lekcję życia (i uczuć), organizując im niezwykłe wakacje, których nigdy nie zapomną. W roli ekscentrycznego dziadka - niezawodny Jean Reno.

Film dostępny na vod.pl.

Kadr z filmu „Lato w Prowansji”. (Fot. Image Capital Pictures/Film Stills/Forum) Kadr z filmu „Lato w Prowansji”. (Fot. Image Capital Pictures/Film Stills/Forum)

"Kochankowie z księżyca. Moonrise Kingdom"

Dwukrotnie nominowany do Oscara reżyser Wes Anderson przedstawia wzruszającą historię uczucia, które latem 1965 roku zawładnęło sercami dwojga dwunastolatków. Zakochani w sobie harcerz Sam i urocza Suzy postanawiają zawrzeć sekretny pakt i uciec z rodzinnego miasteczka, aby razem przeżyć największą przygodę życia w bezkresnej głuszy lasów Nowej Anglii. Władze wszczynają za nimi pościg, podczas gdy do wyspy zbliża się silna burza. Wszystkie te wydarzenia sprawiają, że życie spokojnej lokalnej społeczności wywraca się do góry nogami. W role pary dwunastolatków wcielili się debiutanci, Jared Gilman oraz Kara Hayward. Na ekranie towarzyszą im m.in. Bruce Willis, Edward Norton, Bill Murray i Tilda Swinton.

Film dostępny na vod.pl oraz vod.tvp.pl.

Kadr z filmu 'Kochankowie z księżyca. Moonrise Kingdom'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Kochankowie z księżyca. Moonrise Kingdom". (Fot. BEW Photo)

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kultura

Kino noir – zestawienie najlepszych filmów

„Asfaltowa dżungla” w reżyserii Johna Hustona to jeden z najważniejszych filmów noir. W roli Angeli Phinlay wystąpiła znakomita Marilyn Monroe. (Fot. Image Capital Pictures/Film Stills/Forum)
„Asfaltowa dżungla” w reżyserii Johna Hustona to jeden z najważniejszych filmów noir. W roli Angeli Phinlay wystąpiła znakomita Marilyn Monroe. (Fot. Image Capital Pictures/Film Stills/Forum)
"Wielki sen" z Humphreyem Bogartem, "Gilda" z Ritą Hayworth, "As w potrzasku" z Kirkiem Douglasem, czy "Proszę nie pukać" z Marilyn Monroe to kultowe filmy, które zna prawie każdy. Reprezentują one tzw. kino noir - gatunek, w którym królują czarno-białe kadry, najczęstszym tematem jest zbrodnia, a głównym bohaterem prywatny detektyw z piękną kobietą u swego boku. Zapraszamy na nasz przegląd najlepszych filmów noir.

Kino noir to popularny w latach 40. i 50. XX wieku gatunek w kinie amerykańskim, którego powstanie ściśle wiązało się z atmosferą pesymizmu i niepokoju, jaka zapanowała w Stanach Zjednoczonych wraz z wybuchem II wojny światowej. Sam termin wywodzi się natomiast z francuskiego filmoznawstwa, a po raz pierwszy użyty został w 1946 roku przez krytyka Nino Franka. Historie tzw. „czarnej serii” opierano głównie na klasycznych amerykańskich powieściach kryminalnych. Najczęściej pokazywały one niewyjaśnione zbrodnie, jednak bez moralizowania, happy endów i jasnego podziału na dobro i zło. Głównymi bohaterami zwykle byli prywatni detektywi, przeciętniacy przypadkowo wplątani w świat przestępczy oraz tzw. kobiety fatalne, czyli femme fatale. Najczęściej wybieraną lokacją było natomiast miasto, którego mroczny klimat uzyskiwano za sprawą charakterystycznych środków wizualnych: wyrazistych cieni, mocnych kontrastów i agresywnego montażu.

Najbardziej znanym aktorem kina noir był Humphrey Bogart. Wykształcił on charakterystyczny typ męskiego bohatera – prywatnego detektywa lub przestępcy, cynicznego ironisty i zatroskanego twardziela w prochowcu i z papierosem. Wraz ze swoją żoną Lauren Bacall, która partnerowała mu m.in. w „Wielkim śnie” oraz „Mrocznym przejściu” tworzyli najpopularniejszą parę kina noir, podobnie jak Adrian Ladd oraz Veronica Lake („Pistolet do wynajęcia”, „Błękitna dalia”). Ikoną gatunku stała się również Rita Hayworth („Gilda”, „Dama z Szanghaju”) oraz Jane Greer, kultowa odtwórczyni ról kobiet fatalnych. Innymi znaczącymi aktorami kina noir byli też m.in. James Cagney, Richard Conte, Richard Widmark oraz Robert Mitchum. Do najpopularniejszych filmów noir możemy zaliczyć:

„Sokół maltański” (1941)

Pierwszym w historii filmem noir był „Sokół maltański” w reżyserii debiutującego wówczas Johna Hustona. Grupa podejrzanych osobników nie cofnie się przed niczym, aby zdobyć drogocenny skarb - wysadzoną klejnotami statuetkę sokoła. Detektyw Sam Spade (w tej roli znakomity Humphrey Bogart) za wszelka cenę pragnie dowiedzieć się, dlaczego tak bardzo zależy im na jej zdobyciu - i kto stoi za zamordowaniem jego partnera. W pozostałych rolach wystąpili m.in. Jerome Cowan, Mary Astor oraz nominowany do Oscara Sydney Greenstreet.

Kadr z filmu „Sokół maltański”. (Fot.  Film Stills/Forum)Kadr z filmu „Sokół maltański”. (Fot. Film Stills/Forum)

„Gilda” (1946)

„Gilda” Charlesa Vidora to jeden z najsłynniejszych filmów w dorobku aktorskim Rity Hayworth. Jego akcja toczy się w Buenos Aires, a głównym bohaterem jest nałogowy hazardzista Johnny Farrell (Glenn Ford), który zatrudnia się w jednym z tamtejszych kasyn. Wszystko komplikuje się, gdy żona przełożonego, piękna Gilda, okazuje się być dawną kochanką Johnny'ego. Produkcję krytykowano za prowincjonalność, utrwalanie szkodliwych stereotypów, a nawet przesadne epatowanie seksualnością Hayworth. Mimo to, film odniósł wielki sukces, a dziś zaliczany jest do klasyki amerykańskiego kina.

Kadr z filmu „Gilda”. (Fot. Columbia Pictures/Entertainment Pictures/Forum)Kadr z filmu „Gilda”. (Fot. Columbia Pictures/Entertainment Pictures/Forum)

„Wielki sen” (1946)

Filmowa ekranizacja powieści Raymonda Chandlera „Wielki sen” to klasyk nie tylko kina noir, ale również kina detektywistycznego. Tytuł został dodany do National Film Registry, a także znajduje się na liście arcydzieł magazynu „Empire”. Prywatny detektyw Philip Marlowe zostaje wynajęty przez generała Sternwooda, aby rozwikłać sprawę szantażowania jego córki Carmen, która popadła w długi u księgarza Arthura Geigera. Na pozór rutynowa sprawa prowadzi bohatera do mrocznego półświatka Los Angeles pełnego gangsterów, morderców i zepsutych bogaczy. W rolach głównych wystąpili wspomniani wcześniej Humphrey Bogart i Lauren Bacall.

Kadr z filmu „Wielki sen”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)Kadr z filmu „Wielki sen”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

„Pocałunek śmierci” (1947)

„Pocałunek śmierci” Henry’ego Hathawaya to kolejny klasyczny obraz kina noir. Po nieudanym napadzie na jubilera złodziej zostaje schwytany i odmawia wydania swoich wspólników. Bohater zmienia jednak zdanie, gdy dowiaduje się, że jego żona popełniła samobójstwo. Film był również bardzo udanym debiutem aktorskim Richarda Widmarka, który za drugoplanową rolę psychopatycznego zabójcy otrzymał Złoty Glob oraz nominację do Oscara. Krytycy byli zgodni: aktor stworzył „błyskotliwą kreację, która utrwaliła jego image na wiele lat”.

Kadr z filmu „Pocałunek śmierci”. (Fot. BEW Photo)Kadr z filmu „Pocałunek śmierci”. (Fot. BEW Photo)

„Dama z Szanghaju” (1947)

Kultowa „Dama z Szanghaju” z Orsonem Wellesem po obu stronach kamery opowiada historię marynarza Mike'a O'Hary, który dołącza do rejsu z państwem Bannister, a tym samym zostaje wplątany w morderczą intrygę. Film zaczyna się, gdy Elsa Bannister (Rita Hayworth) zostaje napadnięta przez młodych złodziejaszków podczas spaceru w parku. Gdy pomocy udziela jej Mike, ta proponuje mu, aby zaciągnął się na jacht jej męża. Problem w tym, że na pokładzie przebywa także detektyw Sidney Broome i Grisby, który proponuje O'Harze 5000 dolców za sfingowanie własnej śmierci...

Kadr z filmu „Dama z Szanghaju”. (Fot. Columbia Pictures/Entertainment Pictures/Forum)Kadr z filmu „Dama z Szanghaju”. (Fot. Columbia Pictures/Entertainment Pictures/Forum)

„Asfaltowa dżungla” (1950)

Gangsterski klasyk kina noir „Asfaltowa dżungla” polecali niegdyś w kultowym cyklu „Perły z lamusa” Tomasz Raczek i Zygmunt Kałużyński - to chyba najlepsza rekomendacja. Pewien złodziej po wyjściu z więzienia decyduje się na ostatni skok w swej karierze, chcąc ukraść dużą ilość drogocennej biżuterii. W tym celu opracowuje perfekcyjny plan i kompletuje ekipę mającą dokonać rabunku. Jego wspólnicy to kierowca, włamywacz i zabójca, a całe „przedsięwzięcie” ma sfinansować pewien adwokat-bankrut. Wkrótce gangsterzy wpadają jednak w poważne tarapaty. Film wyróżniono m.in. nagrodą na Festiwalu w Wenecji i 4 nominacjami do Oscara.

Kadr z filmu „Asfaltowa dżungla”. (Fot. Mondadori Collection/Universal Images Group/Forum)Kadr z filmu „Asfaltowa dżungla”. (Fot. Mondadori Collection/Universal Images Group/Forum)

”Bulwar zachodzącego słońca” (1950)

Zawierający elementy dramatu, horroru i komedii „Bulwar zachodzącego słońca” Billy'ego Wildera to prawdziwa klasyka gatunku. Film przedstawia historię wygasłej gwiazdy kina niemego, która próbując wrócić na ekran, wiąże się z młodym scenarzystą. Gdy mężczyzna postanawia zakończyć związek, kobieta popada w szaleństwo. Strzela do ukochanego, a moment przybycia policji wykorzystuje jako okazję do swego ostatniego aktorskiego występu. Dogłębnie penetrujący świat show biznesu obraz spodobał się nie tylko widzom, ale również krytyce, o czym najlepiej świadczy 11 nominacji do Oscara oraz 3 statuetki.

Kadr z filmu „Bulwar zachodzącego słońca”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)Kadr z filmu „Bulwar zachodzącego słońca”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

„Nieznajomi z pociągu” (1951)

Oparty na powieści Patricii Highsmith film „Nieznajomi z pociągu” to wciągająca historia, która wgniecie was w fotel. Podczas podróży pociągiem główni bohaterowie, Guy Haines (Farley Granger) i Bruno Anthony (Robert Walker), rozmawiają o pomyśle na zbrodnię doskonałą: jeden zabija wskazaną przez swego wspólnika ofiarę, po czym drugi rewanżuje się podobnie, dzięki czemu nie sposób powiązać zamordowanych ze sprawcami. Po chwili zawierają umowę: żona Guya „w zamian” za ojca Brunona. Film wyreżyserował i wyprodukował mistrz suspensu Alfred Hitchcock.

Kadr z filmu „Nieznajomi z pociągu”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)Kadr z filmu „Nieznajomi z pociągu”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

„As w potrzasku” (1951)

Fabuła filmu „As w potrzasku” z legendą kina Kirkiem Douglasem w roli głównej powstała na podstawie dwóch autentycznych wydarzeń. Głównym bohaterem jest tu arogancki reporter, który zostaje zatrudniony w niewielkiej redakcji. Kiedy dowiaduje się o wypadku wewnątrz pobliskiej kopalni, postanawia wykorzystać go do własnych celów. Wyreżyserowany, wyprodukowany i napisany przez Billy'ego Wildera obraz zapewnia widzom całą gamę emocji, trzymając w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. W pozostałych rolach wystąpili m.in. Jan Sterling, Robert Arthur, Porter Hall i Frank Cady.

Kadr z filmu „As w potrzasku”. (Fot. Collection CSFF/Rue des Archives/Forum)Kadr z filmu „As w potrzasku”. (Fot. Collection CSFF/Rue des Archives/Forum)

„Proszę nie pukać” (1952)

Dramat „Proszę nie pukać” oparty na powieści Charlotte Armstrong przedstawia historię Nell Forbes, która po nieudanej próbie samobójczej trafia do szpitala psychiatrycznego. Niedługo po jego opuszczeniu zostaje zatrudniona jako opiekunka do dziecka przez bogate małżeństwo. Rodzina nie zna jednak przeszłości kobiety, która początkowo nie wzbudza niepokoju swoim zachowaniem, lecz w pewnym momencie zaczyna zagrażać nie tylko sobie, ale też swojej podopiecznej. W rolę Nell wcieliła się Marilyn Monroe - była to pierwsza dramatyczna, i zarazem pierwszoplanowa kreacja aktorki.

Kadr z filmu „Proszę nie pukać”. (Fot. BEW Photo)Kadr z filmu „Proszę nie pukać”. (Fot. BEW Photo)

  1. Styl Życia

Planeta Rosja oczami Barbary Włodarczyk

Barbara Włodarczyk:
Barbara Włodarczyk: "Dzielę dziennikarzy na „salonowych” i „plebejskich”. Pierwsi bywają na salonach i zajmują się wielką polityką. Drudzy, do których zaliczam się ja, odwiedzają mieszkania i wiejskie chaty, rozmawiają z prostymi ludźmi".(Fot. archiwum prywatne)
Prawosławie, islam, szamanizm. Wielka bieda i obłędne bogactwo. Jedenaście stref czasowych, od Kaliningradu po Chiny. Nie znam drugiego tak różnorodnego kraju - mówi Barbara Włodarczyk, która od ponad 30 lat opowiada nam Rosję.

Właśnie wydała pani książkę „Szalona miłość. Chcę takiego jak Putin. Reportaże z Rosji”. Putin powinien ją przeczytać?
O Putinie powstało mnóstwo książek, a moja jest nie tyle o nim, ile o Rosjanach. Zwłaszcza o tych, którzy go popierają i stanowią większość. Zainspirował mnie dowcip, który usłyszałam kiedyś w Moskwie: „Francuz ma żonę i kochankę. Kocha kochankę. Żyd ma żonę i kochankę. Kocha mamę. Rosjanin ma żonę i kochankę. Kocha Putina”.
Chciałam zrozumieć, jak to jest z tą miłością. Na prowincji głównym źródłem informacji wciąż jest telewizja podporządkowana Kremlowi. To ona kształtuje obraz groźnego Zachodu, który chce zniszczyć Rosję. No i oczywiście obraz Putina jako cara ojczulka. Ale współczesna Rosja to nie Związek Radziecki odcięty od świata żelazną kurtyną. Dziś sprawnie działa tam Internet, jest opozycyjna prasa, jak „Nowaja Gazieta”. Moja książka pokazuje przede wszystkim ludzi, którzy mieszkają z dala od Moskwy czy Petersburga. Zawsze powtarzam, że spotkania z mieszkańcami tak zwanej głubinki dają więcej wiedzy o Rosji niż nawet nieoficjalne rozmowy z politykami i ekspertami.

Głubinka, czyli prowincja.
Staruszka w syberyjskiej wiosce powiedziała mi tak: „Do Putina już przywykliśmy, a jak przyjdzie ktoś inny, to zacznie wprowadzać nowe porządki”. Kobieta mieszka w starej chacie bez wody i gazu, ale jak mówi: „Najważniejsze, żeby nie było gorzej. I żadnych więcej rewolucji!”. Rosjanie przeżyli ich kilka i każda źle się kończyła. Bolszewicka – spustoszyła Rosję carską i doprowadziła do przelewu krwi. Gorbaczowowska – spowodowała upadek Związku Radzieckiego, który dla dużej części oznaczał zubożenie. Jelcynowska – przyniosła dziki kapitalizm i bandycką prywatyzację. Genialnie opisuje to noblistka Swiatłana Aleksijewicz. W „Czasach secondhand” opowiada traumatyczne historie z lat 90., kiedy panowała trzycyfrowa inflacja, a ludzie wysprzedawali, co tylko się dało, bo miesiącami nie dostawali pensji. Kiedy przyszedł Putin, zaczęła się koniunktura na ropę i gaz, a realne dochody Rosjan poszybowały w górę. W tych „złotych czasach” mieszkałam w Moskwie, byłam korespondentką TVP. Widziałam, jak w sklepach pojawiły się najlepsze towary, a na ulicach – najlepsze samochody. Widziałam też, jak wielu ludzi szybko przechodziło do porządku dziennego nad zabójstwem dziennikarki Anny Politkowskiej i obrońcy praw człowieka Borysa Niemcowa, którzy krytykowali Kreml. Wtedy padła słynna wypowiedź jednego z wysokich urzędników: „Jest Putin, jest Rosja. Nie ma Putina, nie ma Rosji”.

Spotkania z mieszkańcami głubinki, czyli prowincji, dają więcej wiedzy o Rosji niż rozmowy z ekspertami - wioska pod Petersburgiem. (Fot. materiały prasowe TVP)Spotkania z mieszkańcami głubinki, czyli prowincji, dają więcej wiedzy o Rosji niż rozmowy z ekspertami - wioska pod Petersburgiem. (Fot. materiały prasowe TVP)

A chór folklorystyczny Dziarskie Babcie śpiewa: „Wszystkie chcemy wyjść za mąż za Putina”?
Tak, Władimir Władimirowicz stał się przedmiotem westchnień milionów Rosjanek. Mieszkanka wioski na Syberii opowiadała mi z błyskiem w oku, jak to prezydent zanurzył się w lodowatej wodzie podczas styczniowego święta Chrztu Pańskiego. „Widziała pani, jaki on ma płaski brzuch?”. Rosyjska telewizja stale pokazuje niezwykłe umiejętności Putina. Jak śpiewa, nurkuje, prowadzi na motolotni sznur żurawi, jeździ konno, szusuje na nartach, gra w hokeja, powala czempionów dżudo. A na dodatek nie pije! Dla Rosjanek, zwłaszcza na wsi, to bardzo ważne, bo wokół siebie widzą głównie zgnuśniałych mużyków, którzy stale śmierdzą piwem albo gorzałką. A Putina nikt pijanego nie widział. „Chcę takiego jak Putin, pełnego sił. Chcę takiego jak Putin, żeby nie pił” – to z piosenki śpiewanej w Rosji od blisko 20 lat! Kiedy pytałam moje rozmówczynie, czy nie przeszkadza im, że prezydent się rozwiódł i według plotek związał z kobietą w wieku ich córek, odpowiadały: „No i co z tego? To przecież mężczyzna w sile wieku”. Putin ma już prawie 70 lat, ale wygląda coraz młodziej…

Rosjanie wybaczą wszystko wszechstronnemu macho?
To, co jest nie do przyjęcia w Europie Zachodniej, w Rosji nie wywołuje powszechnego oburzenia. Kiedy prezydenta Izraela Moszego Kacawa oskarżono o gwałt, Putin sobie z tego żartował. „Dziesięć kobiet zgwałcił. Wszyscy mu zazdrościmy!” – powiedział. Na Zachodzie zagrzmiało, tymczasem rosyjskie internautki pisały: „Putin, dzięki Bogu, nie jest mięczakiem”. Zachodnie standardy nie przystają ani do mentalności Rosjan, ani do systemu politycznego. W ogromnej Rosji dobro ogółu zawsze liczyło się bardziej niż dobro jednostki. Zwolennicy Putina chwalą go za stanowczość wobec Zachodu i za to, że ich dowartościowuje, mówiąc: „Mamy ropę, gaz i broń atomową. Nikt nas nie będzie pouczał!”. „Putin jest jak niedźwiedź. Srogi, silny, odważny i nikomu nie odda tajgi” – powiedział mi aktywista prokremlowskiej młodzieżówki.

Skąd przekonanie Zachodu, że Rosja może być „europejska”?
Zachód nie chce uwierzyć, że Putin wciąż ma poparcie większości. Jak powiedział mi socjolog z niezależnej od władz sondażowni Centrum Lewady, jest to zaklinanie rzeczywistości. Zachodnie media już nieraz ogłaszały, że dni Władimira Władimirowicza są policzone – po zabójstwie Niemcowa czy po tym, jak w 2011 i 2012 roku przez Rosję przetoczyła się fala protestów związanych z ujawnieniem fałszerstw podczas wyborów. Rychły koniec wróżono mu też po otruciu Aleksieja Nawalnego. Tymczasem badania Centrum Lewady przeprowadzone już po aresztowaniu opozycjonisty pokazały, że Putin cieszy się poparciem 64 proc. Rosjan. Że jest on, a potem długo, długo nikt. Nawalnego pozytywnie ocenia około 19 proc. Być może zmieni się to, kiedy w dorosłe życie wejdzie nowe pokolenie, czerpiące wiedzę z Internetu, a nie z telewizji podporządkowanej Kremlowi.

Nawalny kontra Putin?
Nawalny to bez wątpienia wróg numer jeden Putina. Symbolizuje rewolucyjne zmiany, które wśród starszego i średniego pokolenia budzą postrach. Może się natomiast podobać ludziom młodym. Bo jest odważny, wygadany i po mistrzowsku wykorzystuje Internet. Widziałam go z bliska na wiecach opozycji w 2012 roku. Górował nad innymi, ponieważ ma prawie 190 centymetrów wzrostu. Nawalny tak samo jak Putin dba o formę i tak samo jak on nie pije! W odróżnieniu od prezydenta ma jednak udaną rodzinę i publicznie hołubi żonę. Putin rzadko pokazywał się ze swoją małżonką.

Zastanawia się pani czasem, co dzieje się z Waśką, bohaterem pani moskiewskiego reportażu z 2000 roku? Był wtedy 12-letnim bezdomnym.
Wasieńka to mój najukochańszy bohater cyklu „Szerokie tory”. Nigdy go nie zapomnę. Dziś jest już dorosłym mężczyzną. Jeśli przeżył. Dyrektor moskiewskiego sierocińca powiedział mi, że bezdomne dzieci kończą zwykle tragicznie. Czeka je więzienie lub przedwczesna śmierć, na przykład z powodu przedawkowania narkotyków. W tym środowisku nie ma aniołów. Wasia klął jak szewc, palił i doskonale wiedział, jak szybko okraść kiosk. Mimo to był wrażliwy i honorowy. Nagrywaliśmy go późną jesienią. Kupiłam mu rękawiczki, bo zimno dawało w kość i nie mogłam patrzeć na jego gołe rączki. Nie założył ich jednak. „Mówiłaś, że chcesz pokazać, jak jest. Ja nie chodzę w rękawiczkach, bo ich nie mam”. Mimo że nie chodził do szkoły, rozmawialiśmy na bardzo poważne tematy – o demokracji, alkoholizmie, uczciwości. Wiedział, kim są Lenin, Gorbaczow i Putin. Tylko o Polsce nigdy nie słyszał. Przez Waśkę dręczą mnie wyrzuty sumienia. Bo kiedy się rozstawaliśmy, obiecałam mu, że jak kolejny raz przyjadę do Moskwy, to go odnajdę. Niestety, nie udało mi się. Przepadł jak kamień w wodę, a moja obietnica została niespełniona. W książce „Nie ma jednej Rosji” zakończyłam rozdział o nim słowami: „Przepraszam cię, Wasia”.

W jaki sposób zdobywa pani zaufanie takich bohaterów?
Nie ma jednej recepty. Jedni godzili się dlatego, że wreszcie mieli się komu wyżalić, a inni traktowali zdjęcia jak przygodę. W zdobywaniu zaufania bardzo pomagała mi formuła cyklu „Szerokie tory”. A to dlatego, że spędzałam z bohaterem dużo czasu i robiłam wszystko, co on. Z górnikiem zjeżdżałam do kopalni, ze zbieraczem bursztynów wspinałam się na niebezpieczne urwiska, a z dzielnicowym wchodziłam do melin. Wspólne przeżycia zbliżały nas do siebie i pod koniec zdjęć byliśmy już w pełnej komitywie.

Nawet z Tasakiem, bohaterem pani reportażu o rosyjskich neofaszystach?
Są pewne granice, których nie przekraczam. Tasak jest tego przykładem. Jego przezwisko wzięło się stąd, że zawsze nosił przy sobie nóż. Niedawno popełnił samobójstwo w więzieniu, dokąd trafił za pobicia imigrantów i podżeganie do nienawiści. To był jeden z moich najtrudniejszych reportaży, który miał uzmysłowić grozę zjawiska neofaszyzmu. Do dziś mam przed oczami ostatnią scenę, którą nagrywaliśmy w windzie. Na koniec zostawiłam pytanie: „Czy zabiłeś kiedyś człowieka?”. „Jestem tego prawie pewien” – odpowiedział z cynicznym uśmieszkiem. Bo jeśli przez kilka minut skacze się komuś po głowie, to chyba tego nie przeżyje…
Ale nie rozmawiajmy tylko o mrocznych sprawach, bo podejmowałam wiele tematów radosnych. Na przykład w filmie „Żyć nie umierać” o długowiecznych na Kaukazie, gdzie żyje blisko 40 proc. najstarszych ludzi świata, moi bohaterowie mają po sto kilka, a nawet po sto kilkanaście lat! Przeżyli rewolucję, wojny i deportacje, ale dużo się śmieją i bardzo dbają o swój wygląd. Stusiedmiolatka z Czeczenii wciąż używa perfum, a studziesięciolatek z Dagestanu ma całą szafę nowych koszul.
Jeden z moich bohaterów powiedział tak: „Na Zachodzie długowieczność to zasługa medycyny, a u nas – przyrody, zdrowego jedzenia i stosunku do starszych”. Na widok seniora wszyscy wstają, a młodzież nawet się nie odezwie bez jego zgody. W Czeczenii i Dagestanie do dziś działają rady starszyzny, które mają decydujący głos we wszystkich sporach rodzinnych i sąsiedzkich. Długowieczności na Kaukazie sprzyjają też wielopokoleniowe domy. Dzięki temu seniorzy nie czują się samotni, mają kontakt z młodszymi pokoleniami i nowinkami technicznymi. Moja stutrzyletnia bohaterka bez problemu łączy się z wnukiem przez Skype’a.

Nigdy nie chciała pani skręcić z tej Rosji?
Ależ skąd! To tematyczne eldorado. Prawosławie, islam, szamanizm. Wielka bieda i obłędne bogactwo. Jedenaście stref czasowych, terytorium od Kaliningradu do granicy z Chinami. Kontrasty kulturowe, materialne, społeczne. Nie znam drugiego tak różnorodnego kraju. Jako Polce na pewno jest mi łatwiej robić reportaże i filmy o Rosji niż kolegom z Zachodu. Chociażby dlatego, że mamy podobne doświadczenia ustrojowe z czasów, kiedy istniał obóz socjalistyczny. Ani w Polsce, ani w Rosji nie trzeba nikomu tłumaczyć, co to był deficyt towarów albo cenzura.

Dziennikarstwo wzięło się u pani z obserwowania ludzi w autobusie?
Skąd pan to wie? Rzeczywiście jako dziecko lubiłam jeździć „ogórkiem”, pamięta pan takie? Zawsze uważnie przyglądałam się pasażerom i wymyślałam ich historie. A to, że pani ze sztywnym od lakieru kokiem na pewno jedzie w gości, bo ma odświętną sukienkę i tort. A pan z pomarańczami w ażurowej siatce – jak nic ma znajomości w warzywniaku. Zawsze dostrzegałam więcej niż inni. W Moskwie mnóstwa ciekawych rzeczy można dowiedzieć się w metrze. O, choćby tego, jakie książki są na czasie, ponieważ Rosjanie wciąż dużo czytają. Albo jakie marki telefonów komórkowych uchodzą za najbardziej pożądane. Od razu zdradzę, że iPhone’y.

Rozmowa z żołnierzami w Donbasie. (Fot. materiały prasowe TVP)Rozmowa z żołnierzami w Donbasie. (Fot. materiały prasowe TVP)

Zaczynała pani studia na Uniwersytecie Warszawskim w specyficznym dla Polski momencie, był rok 1980. Wpadła pani w środek historii?
Najbardziej burzliwe były dwa pierwsze lata studiów. Czyli okres tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego i po nim. Miałam znajomych po jednej i po drugiej stronie, bo wśród studentów, tak jak w całym społeczeństwie, były różne poglądy. Ale zdecydowana większość z nas kibicowała przemianom. Historia rozgrywała się pod oknami mojego Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Krakowskim Przedmieściu. Tamtędy przechodziły demonstracje opozycji. Rozganiali je zomowcy. Pałkami, armatkami wodnymi i gazem łzawiącym. Niektórzy chronili się przed nimi w budynku naszego wydziału.

Kiedy kończyła pani studia, Rosjanie żegnali marzenia, śpiewając „Goodbye, America!” [właśc. „Ostatni list” – przyp. red.], hit grupy Nautilus Pompilius. „Żegnaj, Ameryko, gdzie nigdy nie byłem (…) Tak długo nas uczono kochać twoje zakazane owoce/Żegnaj, Ameryko, gdzie nigdy nie będę (…) Zagraj mi na pożegnanie”. Jakie pani miała marzenia?
Nie miałam wielkich marzeń. Na pewno chciałam swobodnie podróżować po świecie, który zawsze mnie ciekawił. Wtedy wyjazdy bez ograniczeń wydawały się mało realne. Zwłaszcza na Zachód, który był dla nas wciąż niedostępny, choć i tak bardziej osiągalny niż dla Rosjan. W ramach praktyk trafiłam do telewizji, do redakcji „programów o państwach socjalistycznych”. Tematy wschodnie spodobały mi się, choć w drugiej połowie lat 80. było jeszcze wiele tabu. Jeden z moich pierwszych materiałów dotyczył słynnego rosyjskiego barda Włodzimierza Wysockiego. Wielbicielem jego twórczości był Jacek Kaczmarski. On w tym czasie mieszkał w Monachium i pracował dla Radia Wolna Europa. Wszyscy znaliśmy słynną „Obławę”, którą napisał na kanwie piosenki Wysockiego. Wyciągnęłam ją więc z archiwum i zamieściłam w swoim materiale. Po montażu, późnym wieczorem w przeddzień emisji, wezwał mnie szef. „Baśka, co ty zrobiłaś? Tego nie przepuści cenzura! Nie wiesz, że nie gra się Kaczmarskiego?”.

Nie rozumiała pani?
Byłam naiwna. „Weźmiesz scenariusz i pobiegniesz na górę do cenzora” – wykrzyczał szef. „Jeżeli wrócisz bez stempla i przez to program jutro się nie ukaże, to więcej się nie pokazuj!”. Nie miałam wyjścia. Od razu powiedziałam cenzorowi, że mój los leży w jego rękach. Uważnie przeczytał scenariusz i ku mojemu zaskoczeniu postawił pieczątkę. Być może miał lepszy dzień. Ale bardzo dużo mówię. Zdecydowanie wolę słuchać innych.

W pani domu były tradycje dziennikarskie?
Nie, moi rodzice skończyli prawo. A mnie zawsze ciągnęło do podróży i poznawania świata. Na studiach zaczytywałam się w Ryszardzie Kapuścińskim. To mój guru. Staram się postępować zgodnie z jego dewizą, że reporter powinien być przede wszystkim dobrym człowiekiem. Bo tylko dobry człowiek usiłuje zrozumieć innych ludzi. Na swój użytek dzielę dziennikarzy na „salonowych” i „plebejskich”, nie oceniając, która z tych kategorii jest lepsza. Ci pierwsi bywają na salonach i zajmują się wielką polityką. Ci drudzy, do których zaliczam się ja, odwiedzają mieszkania i wiejskie chaty, rozmawiają z prostymi ludźmi. Przyglądanie się z bliska życiu innych ludzi to przywilej. 

Barbara Włodarczyk, reporterka, komentatorka. Zajmuje się tematem Wschodu od 1986 roku. W ramach telewizyjnego cyklu „Szerokie tory” zrealizowała ponad 100 reportaży o byłym Związku Radzieckim, nagrodzono go Grand Press i The International Chicago Television Award. W latach 2004–2009 była korespondentką TVP w Moskwie. Autorka filmów dokumentalnych i książek „Nie ma jednej Rosji” i „Szalona miłość. Chcę takiego jak Putin. Reportaże z Rosji”.(Fot. archiwum prywatne)Barbara Włodarczyk, reporterka, komentatorka. Zajmuje się tematem Wschodu od 1986 roku. W ramach telewizyjnego cyklu „Szerokie tory” zrealizowała ponad 100 reportaży o byłym Związku Radzieckim, nagrodzono go Grand Press i The International Chicago Television Award. W latach 2004–2009 była korespondentką TVP w Moskwie. Autorka filmów dokumentalnych i książek „Nie ma jednej Rosji” i „Szalona miłość. Chcę takiego jak Putin. Reportaże z Rosji”.(Fot. archiwum prywatne)

  1. Styl Życia

Najpiękniejsze polskie skanseny: 10 muzeów na wolnym powietrzu, które warto odwiedzić 

Sanok. Zagroda jednobudynkowa ze wsi Posada Olchowska z ok. 1880 r. (Fot. M. Zatorska/Skanseny.net)
Sanok. Zagroda jednobudynkowa ze wsi Posada Olchowska z ok. 1880 r. (Fot. M. Zatorska/Skanseny.net)
W Muzeum Wsi Mazowieckiej kupimy warzywa i owoce pochodzące ze skansenowskich upraw, w Maurzycach nauczymy się robić łowickie wycinanki, w Kadzidle spróbujemy regionalnych kurpiowskich potraw, a w Dziekanowicach pomożemy gospodarzom przy młóceniu zboża. Skanseny to nie tylko miejsca, które otaczają opieką zabytki kultury materialnej i starają się przekazywać o nich wiedzę. To przede wszystkim instytucje, które pokazują świat, którego już nie ma. 

W minionym roku popularność mikropodróży oraz zainteresowanie regionalną turystyką były wypadkową szczególnych okoliczności. Odcięci od zagranicznych destynacji zaczęliśmy bardziej wnikliwie przyglądać się najbliższej okolicy, odkrywaliśmy niezwykłe miejsca, które przed pandemią nie wydawały się atrakcyjne. W te wakacje warto zaplanować wycieczki śladami najpiękniejszych polskich skansenów, których w Polsce jest kilkadziesiąt.

Wdzydze Kiszewskie: Kaszubski Park Etnograficzny

Naszą podróż rozpoczynamy na Kaszubach, w malowniczej wsi położonej nad jeziorem Gołuń, około 75 km na południowy-zachód od Gdańska. Skansen we Wdzydzach Kiszewskich to nie tylko jeden z największych obiektów tego typu w Polsce (zajmuje powierzchnię 22 hektarów), ale przede wszystkim pierwsze muzeum na wolnym powietrzu założone na ziemiach polskich. Historia skansenu sięga 1906 r., a jego twórcy, Teodora i Izydor Gulgowscy, urządzili je w osiemnastowiecznej chacie mieszkalnej (checzy gburskiej), odkupionej od miejscowego gospodarza. W jej wnętrzu zgromadzili sprzęty domowe i gospodarskie, typowe dla tego okresu, oraz cenną kolekcję haftowanych złotą nicią czepców, ceramiki i obrazów malowanych na szkle. Dziś na skansen we Wdzydzach składa się ponad 50 obiektów z Kaszub i Kociewia - chałup, dworu, karczmy, kuźni, szkoły, kościoła, warsztatów rzemieślniczych i budynków gospodarczych, których wnętrza odtworzono ze szczególnym pietyzmem. Oryginalne wyposażenie oraz urządzenia gospodarcze uzupełnia wystawa stała poświęcona twórcom skansenu, na której można obejrzeć bazujące na tradycyjnym wzornictwie wyroby rękodzieła i sztuki ludowej lokalnych twórców. Skansen organizuje również wydarzenia poświęcone zwyczajom i obrzędom nawiązującym np. do obchodów nocy świętojańskiej czy święta Matki Boskiej Zielnej, warsztaty dla dzieci z lepienia garnków, kręcenia powrozów czy nauki języka kaszubskiego. W drugiej połowie lipca odbywa się tutaj największy na Kaszubach jarmark sztuki ludowej i rękodzieła.

Dziekanowice: Wielkopolski Park Etnograficzny - Oddział Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy

Dziekanowice. Kościół  ze wsi Wartkowice (koło Uniejewa) z XVIII wieku, o konstrukcji zrębowej pokrytej szalunkiem. Dach dwuspadowy kryty gontem. (Fot. Katarzyna Paszkiewicz/Skanseny.net)Dziekanowice. Kościół ze wsi Wartkowice (koło Uniejewa) z XVIII wieku, o konstrukcji zrębowej pokrytej szalunkiem. Dach dwuspadowy kryty gontem. (Fot. Katarzyna Paszkiewicz/Skanseny.net)

Piętnaście kilometrów od Gniezna (do którego można podjechać, aby obejrzeć zbiory zgromadzone w Muzeum Początków Państwa Polskiego oraz zobaczyć najnowszą wystawę “Sztukosłowiańskość. Słowiańszczyzna w polskim malarstwie, rysunku i grafice od XIX w.”), we wsi Dziekanowice, funkcjonuje powołane w 1962 r. Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy, jedyny w Polsce skansen o charakterze archeologicznym, etnograficznym i przyrodniczym, w którym znajdują się pozostałości grodu Piastów oraz Wielkopolski Park Etnograficzny. Na terenie tzw. Dużego Skansenu znajduje się aż 49 oryginalnych obiektów nieruchomych - w tym najstarsza chałupa z 1602 r., karczma, spichlerze, dom podcieniowy, owczarnia, młyn wodny, kościół i kaplica oraz siedem wiatraków różnego typu. We wnętrzach chałup oraz pozostałych budynków oglądać można meble, bogate zbiory obrazów, wyrobów ceramicznych, narzędzia i maszyny z warsztatów rzemieślniczych oraz charakterystyczne dla Wielkopolski kobiece nakrycia głowy tzw. czepce. Najciekawszym wydarzeniem jest organizowana we wrześniu cykliczna impreza “Pożegnanie lata”, w trakcie której można podejrzeć jak wyglądała obróbka lnu albo młócenie żyta.

Dziekanowice. Widok ogólny na teren skansenu. Od lewej widać szulcową stodołę.(Fot. Katarzyna Paszkiewicz/Skanseny.net)Dziekanowice. Widok ogólny na teren skansenu. Od lewej widać szulcową stodołę.(Fot. Katarzyna Paszkiewicz/Skanseny.net)

Sierpc: Muzeum Wsi Mazowieckiej

Kierując się na Warszawę trafiamy do Sierpca, niespełna 20 tys. miasteczka położonego 40 km od Płocka. W powołanym w latach 70. XX w., z inicjatywy okolicznych rzeźbiarzy ludowych, Muzeum Wsi Mazowieckiej, znajduje się grupa 72 obiektów mieszkalnych, gospodarczych, przemysłowych i sakralnych, uzupełnionych o elementy tzw. małej architektury (kapliczki, studnie czy piwnice). We wnętrzach udało się zgromadzić ponad 15 tys. różnego rodzaju większych i mniejszych przedmiotów - mebli, tkanin, zabawek, narzędzi i maszyn rolniczych. Muzeum Wsi Mazowieckiej może pochwalić się również kolekcją ok.1000 rzeźb ludowych twórców z tzw. sierpeckiego ośrodka rzeźby. Na terenie skansenu odbywają się cykliczne wydarzenia, takie jak żniwa czy wykopki, w trakcie których można podejrzeć jak wyglądała praca wiejskich rzemieślników, wziąć udział w warsztatach i kupić ekologiczne warzywa pochodzące ze skansenowskich upraw.

Sierpc. Chałupa z Ligawka z 1905 r.(Fot. P. Kierzniewski/Skanseny.net)Sierpc. Chałupa z Ligawka z 1905 r.(Fot. P. Kierzniewski/Skanseny.net)

Sierpc. Wejście do chałupy ze wsi Ligowo. (Fot. P. Kierzniewski/Skanseny.net)Sierpc. Wejście do chałupy ze wsi Ligowo. (Fot. P. Kierzniewski/Skanseny.net)

Maurzyce: Łowicki Park Etnograficzny

Maurzyce. Malowana ściana szczytowa chałupy z drugiej połowy XIX w. ozdobiona fiorami.(Fot. A. Wiklak/Skanseny.net)Maurzyce. Malowana ściana szczytowa chałupy z drugiej połowy XIX w. ozdobiona fiorami.(Fot. A. Wiklak/Skanseny.net)

Z Sierpca ruszamy na południe Polski w stronę Łowicza, miasta i regionu posiadającego najbardziej rozpoznawalny w Polsce i w Europie folklor, którego charakterystycznymi elementami są wycinanki, ludowe pająki tworzone ze słomy i papieru oraz oryginalny strój łowicki. W Maurzycach, wsi położonej niecałe 7 km od Łowicza, znajduje się skansen, który gromadzi zabytki architektury z terenu dawnego Księstwa Łowickiego. Na terenie muzeum znajduje się około 40 obiektów nieruchomych, które ukazują dwa historyczne układy wsi łowickiej. W obrębie tzw. starej wsi można zobaczyć m.in. chałupę i bogato dekorowane wnętrze z zaaranżowanym miejscem pracy słynnej wycinankarki, Justyny Grzegory, a w trakcie warsztatów organizowanych pod okiem artystek ludowych, nauczyć się robić łowickie wycinanki (tradycyjną metodą, czyli za pomocą ciężkich nożyc, które kiedyś służyły do strzyżenia owiec). Łowickie chałupy zachwycają nie tylko wnętrzami pełnymi ludowych zdobień (oprócz wycinanek, słynne kieraty, czyli ludowe pająki), ale również bogatymi ornamentami kwiatowymi przypominającymi wycinanki, które ozdabiają pomalowane w odcieniach ultramaryny, deski.

Maurzyce. Izba świąteczna, wyposażenie z przełomu XIX i XX w. zamieszkiwana przez sławną łowicką wycinarkę Justynę Grzegory. (Fot. A. Wiklak/Skanseny.net)Maurzyce. Izba świąteczna, wyposażenie z przełomu XIX i XX w. zamieszkiwana przez sławną łowicką wycinarkę Justynę Grzegory. (Fot. A. Wiklak/Skanseny.net)

Łódź: Łódzki Park Kultury Miejskiej

Łódź Widok na budynki skansenu i Białą Fabrykę. (Fot. Marcin M. Mierzejewski/Skanseny.net)Łódź Widok na budynki skansenu i Białą Fabrykę. (Fot. Marcin M. Mierzejewski/Skanseny.net)

Choć większość polskich skansenów umiejscowiona została poza obrębem dużych aglomeracji, jednym z nielicznych wyjątków jest Łódzki Park Kultury Miejskiej (dawniej Skansen Łódzkiej Architektury Drewnianej), który znajduje się w samym centrum miasta, tuż obok Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi. Choć skansen jest dużo skromniejszy od wcześniej opisanych, a na jego terenie znajduje się zaledwie osiem historycznych obiektów, to są one typowe dla zabudowy Łodzi w XIX. i na początku XX w. Drewniane domy przeniesiono z kilku łódzkich ulic, a ich pieczołowicie odtworzone wnętrza opowiadają wielokulturową historię włókienniczego miasta z perspektywy codziennego życia jego mieszkańców. Wystawa “Łódzkie mikrohistorie. Ludzkie historie” przenosi zwiedzających do domów żyjących od końca XIX w. do lat 80 XX. w. - rodzin niemieckich przemysłowców, ubogich robotników, żydowskiej rodziny czy pracowników wielkich łódzkich fabryk. Na terenie skansenu znajdują się również przepiękna drewniana letnia willa oraz drewniany kościół.

Skansen w Łodzi. Mieszkanie Ganterów 20-lecie międzywojenne (Fot. D. Łacny/Skanseny.net)Skansen w Łodzi. Mieszkanie Ganterów 20-lecie międzywojenne (Fot. D. Łacny/Skanseny.net)

Skansen w Łodzi. Wnętrze izby rodziny żydowskiej (Fot. D. Łacny/Skanseny.net)Skansen w Łodzi. Wnętrze izby rodziny żydowskiej (Fot. D. Łacny/Skanseny.net)

Kadzidło: Zagroda Kurpiowska

Jedno z najmniejszych muzeów na wolnym powietrzu w Polsce znajduje się w Kadzidle, niewielkiej wsi w powiecie ostrołęckim, która jest znaczącym ośrodkiem regionalnej sztuki na Kurpiach. Na obszarze niespełna 1,5 ha zgromadzono trzy chałupy, spichlerz, drewutnię, stodołę oraz warsztaty stolarskie. Na szczególną uwagę tego niewielkiego skansenu zasługuje tradycyjne kurpiowskie budownictwo z dekoracyjnymi zwieńczeniami belek dachowych, w kształcie rogów, toporów lub z chorągiewkami. We wnętrzach chałup, w których znajdują się kilimy i malowane skrzynie, podziwiać można charakterystyczne dla tego regionu kurpiowskie wycinanki i wyklejanki, którymi ozdabiano ściany izby. Odwiedzając skansen w Kadzidle warto spróbować regionalnych potraw, takich jak fafernuchy, rejbak wolkowski czy piwo jałowcowe.

Kadzidlo. Wnętrze chałupy kurpiowskiej ze wsi Golanka. Duża izba z widocznym świętym kątem, kurpiowską palmą wielkanocną i wycinkami na ścianach. (Fot. A Wolszczak/Skanseny.net)Kadzidlo. Wnętrze chałupy kurpiowskiej ze wsi Golanka. Duża izba z widocznym świętym kątem, kurpiowską palmą wielkanocną i wycinkami na ścianach. (Fot. A Wolszczak/Skanseny.net)

Kadzidlo. Chałupa kurpiowska ze wsi Tatary, zbudowana w 1948. (Fot. A. Wolszczak/Skanseny.net)Kadzidlo. Chałupa kurpiowska ze wsi Tatary, zbudowana w 1948. (Fot. A. Wolszczak/Skanseny.net)

Zalipie: Zagroda Felicji Curyłowej

Najsłynniejsza w Polsce “malowana wieś” Zalipie znajduje się województwie małopolskim, półtorej godziny jazdy samochodem na wschód od Krakowa. Zagroda słynnej zalipianki, artystki Felicji Curyłowej, od końca lat 70. działa jako oddział Muzeum Okręgowego w Tarnowie. Curyłowa zajmowała się malowaniem ścian budynków, mebli oraz zdobieniem sufitów, tworzyła ozdoby z bibuły, barwne wycinanki czy pergaminowe zazdrostki. Ścienne malarstwo, które pod koniec XIX w. zaczęło “wychodzić” z chat, jest dziś najbardziej charakterystycznym zdobniczym elementem skansenu w Zalipiu. Dekoracyjne motywy zdobią dziś we wsi także budynki gospodarskie, stajnie, piwnice, studnie, a nawet budy dla psów. Do skansenu warto przyjechać w weekend po Bożym Ciele, kiedy odbywa się tutaj konkurs “Malowana Chata”.

Zalipie. Izba czarna w chałupie Felicji Curyłowej. (Fot. Pola Rożek/Skanseny.net)Zalipie. Izba czarna w chałupie Felicji Curyłowej. (Fot. Pola Rożek/Skanseny.net)

Zalipie.  Kuchnia z paleniskiem zamkniętym pod płytą i kapturem wspartym na pręcie w chałupie Felicji Curyłowej. (Fot. Pola Rożek/Skanseny.net)Zalipie. Kuchnia z paleniskiem zamkniętym pod płytą i kapturem wspartym na pręcie w chałupie Felicji Curyłowej. (Fot. Pola Rożek/Skanseny.net)

Tarnów: Skansen Taboru Cygańskiego

W położonym trzydzieści kilometrów od Zalipia Tarnowie znajduje się niezwykłe muzeum na wolnym powietrzu - Skansen Taboru Cygańskiego - będące częścią Muzeum Okręgowego w Tarnowie. Od 1996 r. pod koniec sierpnia, na terenie skansenu organizowany jest “Międzynarodowy Tabor Pamięci Romów”, upamiętniający dwa tragiczne wydarzenia: Zagładę Romów, znaną pod nazwą “Porrajmos” (w trakcie II wojny światowej zamordowano od 200 tys. do 2 mln osób pochodzenia romskiego) oraz akcję “zatrzymania taborów” z 1964 r., kiedy Romowie zostali zmuszeni do porzucenia swojego koczowniczego trybu życia. Na dziedzińcu skansenu stoją pięknie zdobione, stare wozy cygańskie, które budowali i dekorowali także polscy rzemieślnicy. Raz w roku tabor wyrusza do Stadniny Koni Klikowa, a uroczysty przejazd kończy się ogniskiem, wokół którego ustawione są namioty.

Tarnów. Wóz cygański. (Fot. A. Czyżewska/Skanseny.net)Tarnów. Wóz cygański. (Fot. A. Czyżewska/Skanseny.net)

Sanok: Muzeum Budownictwa Ludowego

Z Tarnowa wyruszamy do malowniczego Sanoka, a konkretnie do pierwszego i największego pod względem liczby zgromadzonych tu obiektów, muzeum etnograficznego w Polsce. Muzeum Budownictwa Ludowego, które zajmuje obszar 38 hektarów, zostało założone po II wojnie światowej, prezentuje zabytki polsko-ruskiego pogranicza. Znajduje się tutaj ponad 150 obiektów budownictwa drewnianego, z okresu od XVII do XX w., rozmieszczonych w sektorach poświęconych odrębnym grupom etnograficznym: Doliniakom i Podgórzanom (Zachodnim i Wschodnim) oraz grupom etnicznym: Bojkom i Łemkom. Oprócz budynków mieszkalnych, gospodarczych, obiektom przemysłowym i warsztatów, na terenie skansenu szczególnie wyróżniają się obiekty sakralne - drewniana Cerkiew pw. św. Onufrego Pustelnika z 1750 r. oraz drewniana, orientowana i pokryta gontem Cerkiew pw. Narodzenia Bogurodzicy z Ropek z 1801 r. Kolejnym ważnym punktem muzeum jest Galicyjski Rynek, czyli dokładna rekonstrukcja zagospodarowania domów, wiernie oddająca wygląd i klimat typowego miasteczka tej części Polski, określanej od czasów zaborów mianem Galicji. W obiektach mieszczących się na terenie skansenu odbywają się wydarzenia dostosowane do świąt wypadających w ciągu roku: zabawy karnawałowe i ludowe obrzędy, którym towarzyszą lekcje garncarstwa czy nauka tworzenia bibułowych kwiatów.

Sanok. Grecko-katolicka cerkiew Narodzenia Bogurodzicy ze wsi Ropkowa z 1801 r. (Fot. M. Zatorska/Skanseny.net)Sanok. Grecko-katolicka cerkiew Narodzenia Bogurodzicy ze wsi Ropkowa z 1801 r. (Fot. M. Zatorska/Skanseny.net)

Sanok. Zagroda jednobudynkowa ze wsi Posada Olchowska z ok. 1880 r. (Fot. M. Zatorska/Skanseny.net)Sanok. Zagroda jednobudynkowa ze wsi Posada Olchowska z ok. 1880 r. (Fot. M. Zatorska/Skanseny.net)

Zyndranowa: Muzeum Kultury Łemkowskiej

Ostatnim przystankiem śladami polskich skansenów jest wieś Zyndranowa, położona w samym sercu Beskidu Niskiego, na terenie Jaśliskiego Parku Krajobrazowego. Izba Pamiątek Kultury Łemkowskiej została powołana w 1968 r. z inicjatywy Teodora Gocza, który powrócił do rodzinnej wsi pod koniec lat 50. i postanowił gromadzić łemkowskie eksponaty. Wieś Zyndranowa, z której w latach 1945-1947 wysiedlono na tereny byłego ZSRR albo deportowano na ziemie zachodnie w ramach akcji “Wisła” ludność łemkowską, jest dziś miejscem, które prezentuje zabytki kultury materialnej Łemków oraz oryginalne meble, narzędzia gospodarskie, naczynia i stroje, które udało się odzyskać. W skład ekspozycji wchodzą: tradycyjna “chyża”, czyli łemkowska chałupa kurna, pod której dachem mieściły się pomieszczenia mieszkalne, gospodarskie i inwentarskie; koniusznia, kuźnia, karczma, mały wiatrak i charakterystyczna, typowo łemkowska, kaplica. W ostatni weekend czerwca w Zyndranowej odbywa się święto kultury łemkowskiej "Od Rusal do Jana", którego korzenie (święto Rusala) swoimi początkami sięga okresu sprzed Chrztu Rusi.

Zyndranowa. Łemkowska chyża z 1860 r. (Fot. A. Chlebicka/Skanseny.net)Zyndranowa. Łemkowska chyża z 1860 r. (Fot. A. Chlebicka/Skanseny.net)

Zyndranowa. Muzeum Kultury Łemskowiej. Widok na chelwik oraz rzeźby powstałe podczas jednego z plenerów. (Fot. A. Chlebicka/Skanseny.net)Zyndranowa. Muzeum Kultury Łemskowiej. Widok na chelwik oraz rzeźby powstałe podczas jednego z plenerów. (Fot. A. Chlebicka/Skanseny.net)

To oczywiście tylko niewielka część z listy kilkudziesięciu skansenów rozsianych na terenie całego kraju. Wszystkich lokalnych podróżników, krajoznawców i miłośnikom polskiej kultury ludowej, zainteresowanych poznaniem muzeów na wolnym powietrzu zachęcam do odwiedzenia serwisu www.skanseny.net, cyfrowego projektu Stowarzyszenia Pracownia Etnograficzna im. Witolda Dynowskiego (z którego pochodzą wykorzystane do zilustrowania publikacji zdjęcia).

  1. Moda i uroda

Jakie buty wybrać na lato?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Podczas ciepłych, a czasem wręcz gorących miesięcy roku, wygodne i przewiewne buty to podstawa komfortu. Ważny jest także ich wygląd – powinny pasować do najczęściej wybieranej odzieży i gustownie uzupełniać letnie stylizacje. Jakie sandały są modne w tym sezonie? Na jakie klapki damskie się zdecydować, wybierając się na wakacyjny wyjazd albo szukając wygodnego obuwia do spacerów po mieście?

Letnie buty na co dzień

Podczas letnich miesięcy roku najczęściej potrzebne są buty wygodne, w których można wybrać się na spacer, na zakupy, albo spotkanie z przyjaciółmi. Najczęstszym wyborem są sandały, wśród których nie brakuje szerokiego wyboru modeli płaskich, na słupku, szpilce, lub koturnie. Równie często wybieraną propozycją są klapki damskie, które od popularnych modeli sandałów różnią się jedynie tym, że nie są w pełni zabudowane. Zwykle panie wybierają klapki na płaskiej podeszwie, ponieważ są one uznawane za najwygodniejsze i sprawdzają się zarówno w ogrodzie, jak i na spacerze, czy nawet wakacyjnym wyjeździe. Inna możliwość to klapki na obcasie, które wyglądają zjawiskowo w wielu letnich stylizacjach. Modne klapki w różnych stylach i kolorach kupisz w CCC online.

Żeby wybrać dla siebie idealne letnie buty, dobrze jest najpierw przemyśleć, jak dokładnie zamierza się z nich korzystać. Innego obuwia potrzebuje ktoś, kto większość czasu spędza we własnym ogrodzie, a innego osoba, która podczas ciepłych dni uwielbia chodzić po górskich szlakach. Ważny jest także kolor wybranego obuwia – na co dzień zalecane są odcienie uniwersalne, takie jak szarość, czerń, biel, lub krem, które pasują niemalże do wszystkiego. Bardziej charakterystyczne kolory, takie jak czerwień albo zieleń, mogą być świetnymi akcentami stylizacji, jednak powinny być zestawiane z pasującą barwą biżuterią lub topem.

Fot. materiały prasowe partneraFot. materiały prasowe partnera

Eleganckie buty na lato

Są takie okoliczności, podczas których nie zawsze wypada pokazać się w swobodnych letnich sandałach lub tym bardziej klapkach. Ustalony wcześniej dress code często obowiązuje w miejscach pracy takich jak biura. Zdarza się, że obejmuje on także obuwie zakrywające palce i pięty – wówczas rozsądnym wyborem mogą okazać się baleriny lub klasyczne szpilki. Na co zwracać uwagę wybierając buty w takiej sytuacji?

  • Materiał, z którego wykonane są buty, powinien przepuszczać powietrze, aby zapewnić komfort termiczny podczas ich noszenia. W przypadku eleganckich modelów obuwia dobrym rozwiązaniem jest zastosowanie skóry naturalnej, która dodatkowo dopasowuje się do kształtu stopy i optymalnie pod nią układa.
  • Buty powinny być lekkie – jeśli będą ciężkie, szczególnie podczas upałów, mogą nie być zbyt wygodne. Duży ciężar obuwia sprawia, że nogi znacznie szybciej się męczą.
  • Miękka wyściółka buta zapewnia wygodę podczas długich spacerów. Istotna jest także miękkość podeszwy, która zapewnia stopom amortyzacje.
  • W przypadku butów na obcasie, koturnie lub szpilce, warto zwrócić uwagę, czy stabilnie trzymają się one stopy. Jeżeli podczas stawiania kroków but zsuwa się z pięty, dobrze jest sięgnąć po parę o rozmiar mniejszą lub inaczej wyprofilowany model.

Fot. materiały prasowe partneraFot. materiały prasowe partnera

Buty sportowe na ciepłe miesiące

Modne sandały damskie to nie tylko podwyższane modele z dekoracyjnymi wiązaniami i paskami. W szerokiej ofercie sklepu CCC znaleźć można również letnie buty sportowe, które sprawdzą się dla każdego, kto lubi długie wędrówki i pełną wygodę. Oczywiście wygodne buty sportowe na lato to nie tylko sandały. Dużą popularnością cieszą się także trampki i tenisówki wykonane z przewiewnej tkaniny, które również świetnie sprawdzają się podczas ciepłych miesięcy. Dostępne modele obejrzeć można w salonach stacjonarnych CCC, gdzie udostępnione są one do przymierzenia, ale także i na stronie internetowej. Zamawiając buty przez internet, warto sprawdzić ich rozmiar w tabeli podanej na stronie, a w razie ewentualnej pomyłki szybko wymienić niedopasowaną parę.

  1. Kultura

Polskie kino dokumentalne na 14. Festiwalu Polskich Filmów „Wisła” w Moskwie

W programie 14. edycji Festiwalu Polskich Filmów „Wisła” znalazły się dwie sekcje poświęcone filmom dokumentalnym.
W programie 14. edycji Festiwalu Polskich Filmów „Wisła” znalazły się dwie sekcje poświęcone filmom dokumentalnym.
Już 20 maja w Rosji rozpoczyna się święto polskiego kina. W programie 14. edycji Festiwalu Polskich Filmów „Wisła” znalazły się dwie sekcje poświęcone filmom dokumentalnym – „Spojrzenie na świat” i „Spojrzenie na kobietę”.

Sekcja „Spojrzenie na świat”

Sekcja „Spojrzenie na świat” to produkcje polskich reżyserów, których historie, dziejących się w innych krajach. W jej ramach wybierzemy się m.in. na... Syberię. Maciej Cuske w filmie „Wieloryb z Lorino” dotarł do osady w tytułowym Lorino na Półwyspie Czukockim. Mieszkańcy, czyli Czukcze, Inuici i Rosjanie trudnią się polowaniem na wieloryby. Zbiorowy rytuał połowu dostarcza im pożywienia i pozwala przeżyć w trudnych warunkach, jest nadzieją na przetrwanie kolejnej zimy. To opowieść trudnej relacji człowieka z naturą. Film kontempluje wpisaną w porządek natury codzienność Półwyspu Czukockiego i odsłania najbardziej brutalne strony życia w miejscu zapomnianym przez Boga i ludzi. Zdobywca Nagrody za Najlepszy Film Polski Millenium Docs Against Gravity 2020 i Nagrody Specjalnej KFF za najlepszy montaż na 14. Festiwalu Filmów Polskich „Wisła".

Bohaterami filmu Macieja Cuske „Wieloryb z Lorino” są mieszkańcy osady na Półwyspie Czukockim, którzy zajmują się polowaniem na wieloryby. To opowieść trudnej relacji człowieka z naturą. (Fot. materiały prasowe)Bohaterami filmu Macieja Cuske „Wieloryb z Lorino” są mieszkańcy osady na Półwyspie Czukockim, którzy zajmują się polowaniem na wieloryby. To opowieść trudnej relacji człowieka z naturą. (Fot. materiały prasowe)

Jeśli macie ochotę na wyprawę, z nami nie trzeba daleko jechać! Ściana cieni” Elizy Kubarskiej to zapis wyprawy alpinistów (Polak Marcin Tomaszewski oraz Rosjanie Dmitrij Gołowczenko i Sergiej Nilow) na szczyt góry Kumbhakarny w nepalskich Himalajach, liczącej niemal osiem tysięcy metrów. Góra Kumbhakarna to jedna z ostatnich świętych gór Szerpów, nazwana na cześć mitycznego giganta. Dokument jest opowieścią o zderzeniu dwóch kultur. Zachodni alpiniści uznają szczyt za jeden z najtrudniejszych na świecie, a dla nepalskich Szerpów to miejsce zamieszkane przez bogów i ludzie nie mogą wchodzić na jej teren. Do zespołu dołącza miejscowy Nada, który łamie lokalne prawo, by zarobić na edukację swojego syna. Zdjęcia do filmu powstawały w warunkach himalajskiej zimy na wysokościach do 7400 metrów. Reżyser Eliza Kubarska oraz realizatorka dźwięku Zofia Moruś wraz z ekipą spędzili trzy tygodnie na lodowcu u podnóża góry, a Nepal odwiedzili trzykrotnie.

Któż piękniej nie opowiadał o zagranicznych przygodach niż Tony Halik? Podróżnik, dziennikarz, filmowiec jest bohaterem filmu Marcina Borchardta. Prywatny pilot Evity Peron, dziennikarz NBC, laureat Pulitzera. Mieszkaniec komunistycznej Polski, w której ludzie nie posiadali paszportów. „Tu byłem – Tony Halik” - każdy zna ten tekst, nawet jeśli nie pamięta jego programów w telewizji. Poza Polską praktycznie nieznany, w latach 60-80-tych w jakiś dziwny sposób pojawiał się wszędzie tam na świecie, gdzie działo się coś ważnego. Film zawiera niepublikowane filmowe materiały archiwalne, nakręcone przez Halika podczas niezliczonych podróży po całym świecie oraz wywiad z synem podróżnika.

Na Festiwalu przypomniana zostanie filmowa ballada „Happy Olo – pogodna ballada o Olku Dobie” w reżyserii Krzysztofa Pawła Bogocza i Marcina Macuka, utrzymaną w konwencji kina drogi o jednym z najwybitniejszych polskich podróżników - Aleksandrze Dobie, który zmarł 22 lutego tego roku na Kilimandżaro w Tanzanii. Film kręcony jest w trakcie podróży, której celem jest transport kajaka przez pełne uroku polskie krajobrazy, a tytułowy Olo w niebanalny i charakterystyczny dla siebie sposób opowiada swoje historie. Opowieściom tym towarzyszą szalone fragmenty filmów z jego wypraw transatlantyckich, a przygody ilustrują animacje przeplatane piosenkami.

Sekcja „Spojrzenie na kobietę”

W sekcji filmów dokumentalnych „Spojrzenie na kobietę” w centrum opowieści znajduje się płeć piękna. Bohaterką filmu Małgorzaty Goliszewskiej i Katarzyny Matei pt. „Lekcja miłości” jest nieco ekscentryczna 70-letnia Jola (aktorka i śpiewaczka Jolanta Janus), matka sześciorga dzieci i żona porywczego mężczyzny. Przez całe życie robiła to, czego oczekiwali od niej inni i udawała, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Pewnego dnia coś w niej pękło. Uciekając od nieudanego małżeństwa, z Włoch przeprowadza się do rodzinnego Szczecina, gdzie wreszcie żyje tak, jak zawsze chciała. Marząc o pięknej miłości, której – jak uważa – nigdy nie doświadczyła, poznaje starszego od siebie Wojtka. Czy będzie miała odwagę otworzyć się na nowe uczucie?

Bohaterką filmu Małgorzaty Goliszewskiej i Katarzyny Matei „Lekcja miłości” jest 70-letnia Jola, która pewnego dnia postanowiła uciec od nieudanego małżeństwa. Z Włoch przeprowadziła się do rodzinnego Szczecina, gdzie wreszcie żyje tak, jak zawsze chciała. (Fot. materiały prasowe)Bohaterką filmu Małgorzaty Goliszewskiej i Katarzyny Matei „Lekcja miłości” jest 70-letnia Jola, która pewnego dnia postanowiła uciec od nieudanego małżeństwa. Z Włoch przeprowadziła się do rodzinnego Szczecina, gdzie wreszcie żyje tak, jak zawsze chciała. (Fot. materiały prasowe)

Film Położna” w reżyserii Marii Stachurskiej jest opowieścią o Stanisławie Leszczyńskiej – położnej w byłym niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Leszczyńska – nazywana mamą – przyjęła w obozie ponad 3 tys. porodów. Podczas jej, często całodobowych, dyżurów nie umarła ani jedna rodząca kobieta oraz ani jedno dziecko, które przyszło na świat. Bohaterka ratowała życie nowonarodzonych dzieci pomimo rozkazu doktora Mengele, który brzmiał, by zabijać wszystkie noworodki. Narratorem opowieści jest Elżbieta Wiatrowska, wnuczka Stanisławy Leszczyńskiej. Dla reżyserki bohaterka filmu była cioteczną babcią. W filmie przedstawione zostały relacje ludzi, którzy przeżyli obóz koncentracyjny dzięki Leszczyńskiej oraz archiwalne materiały, ilustrowane muzyką Michała Lorenca.

Film „Położna” w reżyserii Marii Stachurskiej jest opowieścią o Stanisławie Leszczyńskiej, położnej w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. (Fot. materiały prasowe)Film „Położna” w reżyserii Marii Stachurskiej jest opowieścią o Stanisławie Leszczyńskiej, położnej w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. (Fot. materiały prasowe)

Moskiewska edycja Festiwalu „Wisła” odbędzie się w trybie stacjonarnym od 20 do 30 maja w kinach: "5 gwiazd na Pawieleckiej", "Moskino Kosmos" i "Moskino Bieriozka". Następnie Festiwal wyruszy w podróż do 20 rosyjskich miast m.in. do Soczi i Kazania.