1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Ińskie Lato Filmowe za nami

Ińskie Lato Filmowe za nami

archiwum redakcji
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Ińskie Lato Filmowe to niewielki festiwal w zachodnio - północnym rogu Polski. Dziewięć dni filmów z Polski i całego świata, klimat niezapomniany.

W Ińsku wylądowałam pod koniec festiwalu, na jego ostatnie trzy dni. Żałuję, że nie przyjechałam na cały tydzień.

Jeśli lubicie klimat dobrze rozumianej prowincji, gdzie przyroda zachwyca, w nocy słychać jedynie mruczenie kota, a rozgwieżdżone niebo nie zakłócają światła miasta, to Ińskie Lato Filmowe jest dla was. Zachwyca tu wszystko: samo Ińsko, które niedawno obchodziło 700. rocznicę nadania praw miejskich; cudowne jezioro, nad którym można spędzić długie godziny; wreszcie oferta filmowa festiwalu.

Podczas tegorocznej, 39. edycji prezentowano sporo filmów polskich, dużo dokumentów i pościąganych z różnych festiwali filmów fabularnych z miejsc, do których szybko my sami nie dotrzemy. Mogę mówić za siebie, ale dla mnie odkryciem był iracki kandydat do Oscara dla filmu nieanglojęzycznego, czyli "Syn Babilonu". Ta urzekająca historia o 12-letnim chłopcu, który po upadku Saddama Husajna rusza wraz ze swoją babcią w podróż przez zniszczony wojną kraj w poszukiwaniu ojca, którego 12 lat temu Saddam zamknął w jednym z rozsianych po kraju więzień. Piękny film drogi, gdzie surowe pustynne krajobrazy kontrastują z żarliwą ludzką wiarą i bólem. "Syn Babilonu"  to film obowiązkowy, jeśli chcemy zobaczyć, jak wygląda Irak oczami zwykłego obywatela, ale także Irak nakręcony przez własnego obywatela.

Wśród polskich dokumentów odkryciem jest "młody Bławut", jak na Jacka Piotra Bławuta mówiła licznie zgromadzona na pokazie jego filmów publiczność (kilka osób z rozrzewnieniem wspominało młodego reżysera, który jeszcze kilka lat wcześniej przyjeżdżał na Ińskie Lato Filmowe z ojcem, Jackiem Bławutem). "Młody Bławut" zaprezentował dwa filmy: magiczną w obrazie fabułę "Jezioro" i dokument o kompozytorze Tomaszu Sikorskim, pokazując, że jest młodym filmowcem, którego dokonania warto śledzić.

Wśród dokumentów ze świata zwróciłam uwagę na dwa: "Zurbanizowani" i "Niech żyją Antypody". Na ten drugi tytuł natknęłam się już wcześniej, ale zobaczyłam dopiero teraz - to urzekająca wizualnie opowieść o naturze, w której egzystuje człowiek zestawiona ze światem miasta, które jest tej natury przeciwieństwem. To film dla wszystkich, którzy rozważają wyprowadzkę z miasta. "Zurbanizowani" to dokument pokazujący rozwiązania, jakie zastosowały władze, wspólnoty lub sami mieszkańcy wobec wyzwań jakie stawia przed nami miasto jako sztuczny twór, wobec naszych zmieniających się potrzeb. Gorąco polecam ten obraz włodarzom Warszawy i okolic.

Ińskie Lato Filmowe to też liczne warsztaty i spotkania z twórcami kina. Ja trafiłam na podsumowanie warsztatów filmowych dla lokalnej nastoletniej dzieciarni, przeprowadzonych przez Dorotę Kędzierzawską i Artura Reinharta. Cztery etiudy nakręcone przez nastolatków opowiadały historie pierwszych powojennych mieszkańców Ińska. Wzruszające były same filmy, ale jeszcze bardziej wsparcie i aplauz widowni. Poczułam się jak na szkolnej akademii ale w wersji zdecydowanie życzliwszej.

Za rok 40. edycja Ińskiego Lata Filmowego. Będą pokazy kina pod chmurką, warsztaty, a wieczorem wylegiwanie się na pomoście nad jeziorem. Ja jadę. A wy?

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze