fbpx

Karolina Breguła: Mam kryzys w miłości

Karolina Breguła: Mam kryzys w miłości
Fot. Karolina Breguła

Przez lata moja miłość do Warszawy była miłością na kredyt. Kochałam ją za to, że się zmienia i za to, jaka wkrótce będzie. I cierpliwie czekałam.
Od niedawna mogę wreszcie powiedzieć, że moja cierpliwość została nagrodzona. Z roku na rok Warszawa jest coraz bardziej przyjaznym miejscem i coraz przyjemniej spędza się tu czas. Ciągle też poszerza się jej oferta kulturalna. Powstają nowe galerie i muzea, a stare unowocześniają się i remontują. Mamy nowe teatry, coraz więcej festiwali i niezliczoną ilość oddolnych inicjatyw, które zmieniają Warszawę w ciągle żywy artystyczny organizm. Jak grzyby po deszczu powstają też klubokawiarnie. Sporo z nich obok kawy czy piwa ma w menu najwyższej klasy kulturę. Dzięki nim jest w stolicy miejsce dla niszowych dziań artystycznych, dzięki nim rozwijają się wartościowi twórcy, którzy na początku swojej drogi nie mają szans na publiczne estrady.

Większość z sukcesów kulturalnej Warszawy wypracowana jest przez aktywistów i przedsiębiorców, którzy dobro miasta przedkładają nad własną ekonomię. Zwykle nie mogą oni liczyć na pomoc ze strony Ratusza. Ostatnio jednak Urząd Miasta nie tylko nie pomaga, ale i przeszkadza.

Plac Zabaw, który w ostatnich dwóch latach zorganizował mnóstwo fantastycznych koncertów, traci swój lokal, zagrożony jest los Warszawy Powiśle, Chłodna 25 nie ma już koncesji na sprzedaż alkoholu, co ten kulturotwórczy klub doprowadzić może do bankructwa, Nowy Wspaniały Świat musiał wyprowadzić się ze swojego miejsca.

Wszystkie wymienione kluby kształtują naszą kulturę nie mniej niż publiczne instytucje. Rozwijają warszawiaków, uprzyjemniają ich życie i sprawiają, że miasto jest sympatyczne i bardziej bezpieczne wieczorami. Wszystkie są wizytówkami stolicy – wymienia się je w przewodnikach i turystycznych artykułach, co powoduje, że Warszawa cieszy się coraz większą popularnością wśród turystów.

Powinno się je chronić. Tymczasem mam wrażenie, że robi się wiele, by im utrudnić. Po latach bezinteresownych wysiłków zaangażowanych w Warszawę zapaleńców, gdy nasze miasto wreszcie dorównuje europejskim metropoliom i staje się kulturalną marką, urząd miasta próbuje wszystko zniweczyć.

Jestem zmęczona doniesieniami o kolejnych kulturalnych miejscach, którym przeszkadza się pracować. Moja miłość do Warszawy przeżywa prawdziwy kryzys.

Obawiam się, że mój blog staje się powoli blogiem starej miejskiej zrzędy, ale nie mogę na jego łamach nie zaapelować: Ratuszu, proszę Cię, przestań szkodzić Warszawie!

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze