fbpx

Heartbreaker. Licencja na uwodzenie

Heartbreaker. Licencja na uwodzenie
Materiały prasowe

Chociaż odporność widowni na komedie romantyczne wyraźnie słabnie, to widać potencjał gatunku nie wyczerpał się jeszcze do końca. Dowodem na to francuska „Licencja na uwodzenie”, którą ogląda się właściwie bez bólu zębów.

Główna w tym zasługa zmyślnego scenariusza, w którym udało się stworzyć – bez powtarzania znanych patentów! – sytuację życiową obojga bohaterów uniemożliwiającą ich miłość. Bo o to przecież w tym gatunku chodzi. Alex jest zawodowym uwodzicielem, umiejętnie rozbija związki, nikogo nie raniąc, nigdy się nie zakochując. Juliette to piękna, zamożna, inteligentna kobieta, szykująca się do ślubu z wypróbowanym narzeczonym. Jej ojciec nie chce dopuścić do tego małżeństwa, w tym celu zatrudnia Aleksa. Chociaż znamy reguły gry i wiemy, do czego sprawa zmierza, to wcale nie jest jasne, w jaki sposób do tego dojdzie. Przecież dziewczyna jest szczerze zakochana w innym. Rozwiązanie przychodzi z wewnętrznego świata emocji, dlatego jak na komedię romantyczną nie jest oczywiste. Prawdziwa miłość zrzuca maski i pancerze, choćby noszone od lat i w najlepszych intencjach. I nie polega na tym, że lubimy te same piosenki i filmy.

L’arnacoeur, Francja/Monako 2009, reż. Pascal Chaumeil, wyk. Romain Duris, Vanessa Paradis, Juliette Ferrier, François Damiens, dystr. Monolith Films