fbpx

Proste sprawy – recenzja

"Proste sprawy"
fot. materiały prasowe Art House

Lekarz to postać, która w kinie i społeczeństwie radzieckim miała swoją osobną, bardzo długą tradycję.

"Proste sprawy"
fot. materiały prasowe Art House/więcej w galerii

Na ekranie zadomowił się już w latach 20. ubiegłego wieku i przez sześć kolejnych dekad pełnił funkcję najprostszej, często bardzo efektownej figury retorycznej zarówno u szukających swego języka debiutantów, jak i uznanych mistrzów. Przykładem niechaj będą „Wiejski lekarz” Siergieja Gierasimowa, „Mój ukochany” Josifa Chejfica czy „Stopień ryzyka” Ilii Awerbaka.

Twórcy tych i wielu innych radzieckich dramatów społecznych wykorzystywali postać doktora na szereg różnych sposobów – filmowi lekarze bywali świeżo upieczonymi absolwentami, kobietami zagubionymi w świecie zdominowanym przez mężczyzn, wątłymi moralnie dwulicowcami i umierającymi znachorami. I tylko ich rola w danej historii pozostawała zawsze ta sama – przez pryzmat specyficznego zawodu, opierającego się na niesieniu bezinteresownej (przynajmniej w założeniu) pomocy, stanowili otwartą księgę, w której za każdym razem wyczytać można było inną treść.

Nakręcony w 2007 roku film Aleksieja Popogrebskiego również wykorzystuje postać lekarza, ale nie jest tak zdyscyplinowany i przenikliwy, jak jego późniejszy (a wprowadzony na polskie ekrany dwa lata temu) dramat „Jak spędziłem koniec lata”.

W „Prostych sprawach” widoczna jest wada, która w pewnym stopniu prześladować będzie Popogrebskiego także podczas kręcenia „…końca lata” – bezgraniczna wiara w znaczenie symbolu. Tam akcja nie bez powodu rozgrywała się na opustoszałej wyspie polarnej: miała być wyrazistą, bardzo jednoznaczną płaszczyzną dla relacji uwięzionych na niej bohaterów, którzy nie potrafią przełamać wzajemnej niechęci.

W „Prostych sprawach” Popogrebski jest jeszcze bardziej radykalny – swojego bohatera, przeżywającego kryzys etyczny i życiowy, podsumowuje samą tylko specjalizacją. Sergiej jest anestezjologiem, co sugerować ma, że pod narkozą pozostaje także on sam, przynajmniej do momentu bolesnego przebudzenia.

Życie stopniowo zaczyna wymykać mu się z rąk – w pracy i domu piętrzą się kolejne przeciwności i właśnie wtedy jeden z pacjentów proponuje mu specyficzny układ: za pomoc w opuszczeniu tego świata stworzy dla niego dzieło o dużej wartości materialnej. Sergiej zaczyna się wahać, choć wcześniej przyjmował już od swoich podopiecznych mniej lub bardziej oczywiste łapówki. Tym jednak razem podjęcie decyzji wiąże się z określeniem własnego światopoglądu – do tego bohaterowi się bynajmniej nie śpieszy.

Pod względem estetycznym film Popogrebskiego nie odbiega od przytaczanego „…końca lata”. I choć w „Prostych sprawach”, na przekór tytułowi, liczą się przede wszystkim skomplikowane detale, to pod zwięzłą stylistyczną pozą kryje się jednak niezbyt skomplikowany komediodramat o kryzysie wieku średniego, konflikcie pokoleń i etycznym rozdarciu. Pomimo odważnych pytań stawianych po drodze – nie osiąga spodziewanej, emocjonalnej kulminacji.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze