fbpx

„Wiedźma wojny” – rzecz o naturze wojny

"Wiedźma wojny" - rzecz o naturze wojny
Against Gravity

„Wiedźma wojny” opowiada historię, z której prawdziwością trudno się pogodzić. W tym świecie dzieciom daje się karabiny i każe zabijać najbliższych.
Dwunastoletnia Komona przestaje być dzieckiem w momencie, gdy jej wioskę napadają partyzanci, wycinają prawie wszystkich w pień, a jej dają do ręki karabin i każą zabić własnych rodziców.

Ze spokojnie i bezpiecznie żyjącej dziewczynki, Komona staje się małoletnim żołnierzem, który zabija rządowe wojska Demokratycznej Republiki Konga zarówno z karabinu, jak i maczetą. Gdy pewnego razu duchy jej własnych rodziców ostrzegają ją przed zasadzką w lesie, Komona zostaje uznana za wiedźmę wojny i staje się bezcennym nabytkiem dla wodzów partyzantki. Świat widziany oczami bohaterki to brutalni dorośli i zagubione dzieci, które tracą zmysły i umierają z bronią w ręku.

W tym filmie możemy pójść kilkoma tropami. Pierwszym jest dramat nieletnich żołnierzy, traktowanie ich jak mięso armatnie, przysposabianie do walki i robienie wody z mózgu. To wielki obraz-protest przeciwko wykorzystywaniu dzieci na wojnie. Małoletni, odebrani swoim rodzicom, służą do zabijania, do wykonywania najcięższych zadań i do usług seksualnych swoim wodzom. Ta wizja ograbionego z niewinności dzieciństwa jest naprawdę okrutna.

Drugi wątek to rzeczywistość Czarnej Afryki, gdzie technologia przenika się z wierzeniami ludowymi, a drogę uzbrojonym partyzantom wyznacza nie rozsądek tylko wieszczenia czarownika. Poznajemy świat, w którym przyjęły się „zabawki” zachodniej cywilizacji, jak broń i samochody, jednak tu reguły życia społecznego, miłosnego i rodzinnego wyznaczają wiara w duchy, talizmany i klątwy czarodziejów. W „Wiedźmie” wszystko to, co czyste i niewinne, jest białe: biały kogut, którego Komona życzy sobie od swojego ukochanego – albinosa. Wioska albinosów, gdzie tego koguta znajdują, wreszcie białe duchy rodziców, które ostrzegają ją przed niebezpieczeństwem, a jednocześnie dopominają się pochówku. Sama zresztą scena pochówku jest przejmująca: nie ma już ciał, są tylko pozostałości po zmarłych, zasypane przez Komonę białym piaskiem.

Sama Komona zdaje się mieć w sobie całą ludową, pierwotną mądrość Afryki. Dziewczynka (rewelacyjna rola Rachel Mwanzy, która za swoją grę dostała nagrodę dla najlepszej aktorki podczas tegorocznego Berlinale) swoim przykładem przekazuje ważną lekcję dorosłym: miejsce dzieci nie jest na wojnie. Dzieci zabijają w obronie własnej, nie dlatego, że chcą. I w dzieciach trauma przemocy pozostaje na zawsze.

Jednocześnie w usilnie podejmowanych przez Komonę próbach ucieczki z wojny kanadyjski reżyser Kim Nguyen pokazuje, jak silna jest w nas potrzeba powrotu do normalności. Komona przebywa w kolejnych wioskach, gdzie życie toczy się normalnie, mimo świszczących między drzewami partyzanckich kul. Ta potrzeba spokoju i próba powrotu do zwyczajnej, domowej codzienności jest silniejsza od wspomnień przeszłości. Przesłanie filmu jest jednoznaczne: magiczna Czarna Afryka chce pokoju.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/fo-zNhNTArc” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]