fbpx

Wszystko w rodzinie: „Siostra twojej siostry” Lynn Shelton

Wszystko w rodzinie: "Siostra twojej siostry" Lynn Shelton
Gutek Film

Wystarczającą zachętą do obejrzenia tego filmu będzie dla większości nazwisko Emily Blunt, która z roli na rolę zyskuje coraz większą popularność (szczególnie od 2006 r., kiedy to zagrała w przeboju kasowym „Diabeł ubiera się u Prady”). Ale są co najmniej cztery inne powody, by nie przegapić tej premiery.
Powód pierwszy: sceneria. Większość akcji tego filmu toczy się w przytulnym drewnianym domku na bliżej niedookreślonej wyspie. Jest jesień, bohaterowie starają się odzyskać spokój ducha, brodząc po kolana w wielokolorowych liściach podczas spacerów nad brzegiem jeziora czy leśnymi ścieżkami. Wieczory spędzają nad dużym drewnianym stołem, okutani w wełniane swetry cudnej urody. Dająca się wyczuć wśród mgieł nostalgia po minionym lecie koresponduje z nastrojami trójki trzydziestoletnich bohaterów, którzy nie potrafią zerwać z przeszłością. Tkwią w depresyjnym przekonaniu, że wszystko, co najlepsze, już za nimi, a przyszłość co najmniej niepewna.

Gutek Film/więcej w galerii

Powód drugi: scenariusz. Pomysł na splecenie losów dwóch sióstr i przyjaciela jednej z nich w węzeł gordyjski jest trochę zbyt skomplikowany, by był wiarygodny. Jego genezy szukać trzeba raczej wśród komedii omyłek niż filmów obyczajowych. Także rozwiązanie tej sytuacji pozornie bez wyjścia zaproponowane w końcówce filmu jest wzięte prędzej z bajki niż z życia, ale nietrudno się w tym świecie zatracić na półtorej godziny i tęsknić za nim po wyjściu z kina. Dlaczego?

Powód trzeci: dialogi. Przydało się Lynn Shelton doświadczenie reżyserowania serialu komediowego („New Girl”, w Polsce emitowana pod tytułem „Jess i chłopaki”) do stworzenia ciepłych, pełnych niewymuszonego humoru dialogów, które, zasłyszane od pokolenia, o którym ten film opowiada, pomagają tworzyć pełnokrwiste, wiarygodne postaci.

Powód czwarty: bohaterowie. Rzadko zdarza się oglądać film, w którym byłyby trzy równoprawne postaci zagrane przez troje równie utalentowanych aktorów. Mark Duplass wciela się w postać Jacka, faceta o nieodpartym uroku osobistym, który jednak – wedle jego własnych słów – jest najgorszym materiałem na partnera. Nieogarnięty życiowo, pogubił nie tylko ambicje dotyczące samorozwoju, ale też poczucie jakiegokolwiek sensu, gdy zmarł jego brat. Przyjeżdża na wyspę za namową byłej dziewczyny brata, Iris, w której skrycie się kocha.

Iris (Emily Blunt) jest może bardziej od Jacka uporządkowana, ale też ma problemy z wyrażaniem głęboko skrywanych emocji. Choć z pozoru to postać, która ma serce na dłoni i co w głowie, to na języku, cieszy się jak dziecko i jest tak jak dziecko ufna.

Ostatnia postać w tym trójkącie to Hannah (Rosemarie DeWitt), lesbijka, rozbita po zakończonym właśnie wieloletnim związku. Starsza niż pozostałych dwoje, jeszcze bardziej niż oni odczuwa ciężar zmarnowanych szans i we frustracji posunie się do nieodpowiedzialnych kroków, by spełnić swoje najskrytsze marzenie. A jakie to marzenie – tego już będziecie musieli dowiedzieć się w kinie.

Siostra twojej siostry, reż. Lynn Shelton.