1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Listy do Psychologa
  4. >
  5. Skąd się wzięła moja złość?

Skąd się wzięła moja złość?

- Nie bój się swojej złości. Choć jest nieprzyjemna, to sygnalizuje przede wszystkim, że jako osoba dojrzała masz w sobie zasoby, żeby obronić swoje zdanie czy na coś się nie zgodzić - radzi Ewa Klepacka-Gryz. (Ilustracja: iStock)

Razem ze znajomą prowadzimy firmę, w zasadzie to czasochłonne hobby, jest miło, ale od jakiegoś czasu pojawiło się napięcie. Częściowo wynika z rosnącej liczby obowiązków, a częściowo... no właśnie. Wchodzę w rolę córki, ona w rolę surowej matki, trochę podwładna i przełożona, trochę ofiara i kat. Dostrzegam, jak wchodzę w każdą z tych ról. Wiję się i szarpię, ale nie umiem z nich wyjść. Nie umiem otwarcie też powiedzieć, co czuję. Przy każdej sprawie, kiedy nawalam, wspólniczka wie najlepiej, co zrobić. I to są dobre rozwiązania. Tylko że ja wcale się do nich nie stosuję, bo działam według swoich mechanizmów, których też często w sobie nie lubię. Widzę to, ale co z tego? Porozmawiać ze wspólniczką? To równa się lękowi przed konfrontacją. A może terapia? Pod tym wszystkim jest ocean złości, której nie umiem wyrażać, nagromadzonej przez lata, bo chowanej do środka, czuję, że za chwilę eksploduję. I w zasadzie to o tę złość głównie chodzi. Co robić?
Dynamit, lat 41

Ewa Klepacka-Gryz: Droga Dynamit, bardzo podoba mi się twój pseudonim. Bingo! Dokładnie na tym polega twój kłopot – ogrom zmagazynowanej energii złości, ukrytej pod powierzchnią roli córeczki, podwładnej, ofiary – czyli uległej, która prędzej czy później eksploduje. Prawdopodobnie weszłyście w ten biznes z zupełnie innym nastawieniem. Czasochłonne hobby to może być hodowanie rybek, a nie firma, która z zasady ma się rozwijać... Złość to emocja działania, która budzi się, gdy na naszej drodze pojawia się przeszkoda. Z założenia, a właściwie uwarunkowań społecznych role córki, podwładnej i ofiary zakazują okazywania złości. I chyba od tej pierwszej roli bym zaczęła. Jak było z wyrażaniem i okazywaniem złości w twoim domu rodzinnym? Czy rodzice na to pozwalali? A może grozili, że przestaną cię kochać, dlatego weszłaś w rolę „grzecznej” dziewczynki? Lęk przed konfrontacją ze wspólniczką to także działanie z poziomu dziecięcego pokoiku. Myślę, że twoja latami narastająca złość nie da się już dłużej utrzymać pod powierzchnią. Na początek, żeby przekonać się, czy złość, którą czujesz w relacji ze wspólniczką, sięga korzeniami dzieciństwa – przeanalizuj, jakie konkretnie okoliczności ją aktywują. Może np. czujesz wściekłość, kiedy znajoma mówi ci, co masz zrobić, ocenia twoje działania albo cię krytykuje. Pomyśl/poczuj, czy to ci przypomina jakieś sytuacje w relacjach z rodzicami. Dziś nie jesteś już bezradnym dzieckiem – jako osoba dorosła, współodpowiedzialna za firmę masz prawo do swojego zdania, do sprzeciwu czy negocjacji. Nie bój się swojej złości. Choć jest nieprzyjemna, to sygnalizuje przede wszystkim, że jako osoba dojrzała masz w sobie zasoby, żeby obronić swoje zdanie czy na coś się nie zgodzić. Ważne jest, czy adekwatnie i trafnie rozpoznajesz zagrożenie. Dlatego takie istotne jest przeanalizowanie relacji ze wspólniczką i ocenienie, czy złość, którą odczuwasz, jest do niej czy np. do mamy. W nauce radzenia sobie z wyrażaniem złości ważne jest także rozładowanie fizjologii emocji (energii złości skumulowanej w ciele) choćby poprzez aktywność ruchową. Oddziel to, co czujesz, od doznań w ciele i zachowania, którym chcesz zademonstrować złość: czuję złość, kiedy wspólniczka mówi mi, co mam robić – czuję, jak uczucie gorąca napływa mi do głowy i zaciskają mi się pięści – spokojnym oddechem (pogłębiając wydech) uspokoję ciało i rozluźnię mięśnie – spokojnie przedstawię wspólniczce swoje zdanie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze