1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Listy do Psychologa
  4. >
  5. Czuję się winna, że odcięłam się od toksycznej rodziny, bo chciałam żyć inaczej

Czuję się winna, że odcięłam się od toksycznej rodziny, bo chciałam żyć inaczej

– Przychodzą dni, że przestaję sobie z tym radzić, czuję się winna tego, że chciałam żyć inaczej: uczciwie, spokojnie, bez nałogów, a co za tym idzie w lepszej kondycji finansowej – pisze nasza czytelniczka. (Ilustracja: iStock)

Mam 44 lata i nie potrafię odciąć się od toksycznej rodziny. Biorę ich słowa, czyny do siebie na tyle, że przypłacam to zdrowiem. Pochodzę z rodziny, w której był duży problem alkoholowy, a co za tym idzie przemoc psychiczna i skrajna bieda. Matka przepijała rentę, którą jako uczące się dziecko otrzymywałam po ojcu. Dzięki pomocy przyjaciółki, która uświadomiła mi, na co powinny być przeznaczone te środki, gdy dorosłam, miałam odwagę odebrać pieniądze i przeznaczać je na rachunki i pożywienie. W ataku wściekłości omal nie zostałam wyrzucona z domu, o szykanowaniu i wyzwiskach nie wspomnę. Założyłam własną rodzinę, ale ponieważ mieszkaliśmy z matką i siostrą w domu rodzinnym, który żal mi było opuszczać, starałam się odciąć, tak aby nie wychowywać dzieci w środowisku, dla którego alkohol jest priorytetem. Odgrodziłam piętro, zrobiliśmy osobne wejście, kuchnię i łazienkę, której one nie miały, bo wolały pić. Ponownie zostałam wyrodną córką. Po śmierci matki sprzedałam dom, siostrę ulokowałam w taniej w utrzymaniu kamienicy, a i tak dochodzą do mnie szykany, że zostawiłam ją na pastwę losu, bez prądu i mediów, bo nadal nie spieszy się z podjęciem pracy. Przychodzą dni, że przestaję sobie z tym radzić, czuję się winna tego, że chciałam żyć inaczej: uczciwie, spokojnie, bez nałogów, a co za tym idzie w lepszej kondycji finansowej. Może je skrzywdziłam?
Marta

Tomasz Srebnicki: Nikogo nie skrzywdziłaś, tylko częściowo przełamałaś przekaz rodzinny – zbudowałaś rodzinę, wychowałaś dzieci bez narażania ich na patologiczny kontakt z alkoholem i jesteś w szczęśliwym związku. Wydaje mi się że słowo „częściowo” może być kluczem do wyjaśnienia poczucia winy, jakie ci towarzyszy. Starałem się wyobrazić sobie, w jakiej rodzinie przyszło ci dorastać i doszedłem do wniosku (także dzięki szczegółom, które dostarczyłaś), że pewnie była to grupa osób, które oprócz tego, że nałogowo piły, to w swoim myśleniu o piciu prawdopodobnie były dość zacięte. Myślę, że było to picie ludzi obrażonych na świat i z tej obrazy dumnych. Domyślam się, że wszystkie przejawy tzw. normalności, które czasami obserwowali u innych ludzi, spotykały się z pogardą i płynącą za nią postawą pełną roszczeń i pogardy. Często w takiej rodzinie potrzebny jest ktoś, kto ma za zadanie łączyć świat patologii ze światem tzw. normalnych ludzi (którymi jednak rodzina gardzi). Być może w takim klinczu znalazłaś się ty. Otrzymywałaś dwa rodzaje komunikatów: „jesteśmy, jacy jesteśmy – dumni i nachlani” oraz „nie stawaj się taka jak ci normalni, bo inaczej zginiemy, bądź tylko trochę taka jak oni”. Być może to właśnie stąd bierze się u ciebie poczucie winy – chcąc wyrwać się z roli, w której cię osadzono, jednocześnie czujesz się odpowiedzialna za to, że jeśli będziesz za bardzo odstawać, to ich stracisz. Co możesz z tym zrobić? Cóż, wiedzieć o tym i działać wbrew – tym mocniej, im bardziej winna się czujesz.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze