1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Listy do Psychologa

Jak oswoić lęk przed stratą najbliższych?

„Zwracam się z zapytaniem, czy są jakieś sposoby, by oswoić ten lęk. Aby nie zalewał mnie strach, że stracę to, co jest w życiu najcenniejsze: śmiech przyjaciółki, otulające, bezpieczne ramiona mamy, błyszczące radością oczy męża, najdroższy zapach dziecka, czyli to wszystko, co tworzy raj na ziemi...” – pisze nasza czytelniczka. (Ilustracja: iStock)

Szanowni Państwo, ostatnio miałam sen, a raczej powinnam napisać – koszmar. Pomijając szczegóły, chodziło o utratę najbliższych mi osób. Obudziłam się z ogromnym lękiem i zdałam sobie sprawę, że to właśnie najbardziej mnie przeraża. Uzmysłowiłam sobie też, że nie mamy bezpośredniego wpływu ani żadnej kontroli nad tym, kiedy nadejdzie nasz czas. Musiałam zmierzyć się w życiu z żałobą i wydaje mi się, że nie uniosę więcej strat – zwłaszcza tych nieodwracalnych. Zastanawiam się, jak sobie radzić ze świadomością swej kruchości. Wiem, że jest to pytanie egzystencjalne i nie ma łatwej odpowiedzi, ale zwracam się z zapytaniem, czy są jakieś sposoby, by oswoić ten lęk. Aby nie zalewał mnie strach, że stracę to, co jest w życiu najcenniejsze: śmiech przyjaciółki, otulające, bezpieczne ramiona mamy, błyszczące radością oczy męża, najdroższy zapach dziecka, czyli to wszystko, co tworzy raj na ziemi... Praktykuję wdzięczność i uważność za każdy moment spędzony z nimi, ale lęk odwiedza mnie raz po raz i przypomina, że nie ma ucieczki, nie ma kontroli, nie ma pewności...
Edyta

Ewa Klepacka-Gryz: Kochana, cudownie, że praktykujesz wdzięczność i uważność, bo to bardzo pomocne techniki w oswajaniu lęku przed śmiercią. Wdzięczność pozwala nam wyrażać miłość, a miłość znajduje się na przeciwnym biegunie niż lęk. Mówi się nawet, że tam, gdzie jest miłość, nie ma lęku. Uważność, czyli koncentracja na tu i teraz, wyklucza lęk przed śmiercią, bo przecież żyjesz i twoi bliscy także.

W dobie COVID-19, kiedy od dwóch lat drżymy o zdrowie oraz życie swoje i najbliższych, nasze pogotowie lękowe pracuje na najwyższych obrotach. Zamaskowane twarze, których widok dla mózgu jest zagrażający, to dodatkowa przyczyna nasilenia lęków. A każdy lęk to pochodna lęku przed śmiercią. Najskuteczniejszą metodą radzenia sobie z nim jest praca z oddechem; choćby uważna obserwacja i delikatne pogłębianie wydechu.

Piszesz, że zmierzyłaś się już z żałobą i że nie uniesiesz więcej strat. Rozumiem, ale popatrz – przeżyłaś żałobę, nadal żyjesz, choć być może było to najtrudniejsze doświadczenie, z jakim przyszło ci się zmierzyć. Wiem, że to żadna pociecha, każdą śmierć przeżywa się inaczej, ale po każdym zakończonym procesie żałoby jesteśmy coraz silniejsi. Właśnie o to chodzi, żeby zamiast koncentrować się na lęku przed tym, co się jeszcze nie wydarzyło i nie wiadomo, kiedy się wydarzy, skupić energię, żeby do końca przeżywać wszystkie pojawiające się uczucia po każdej, nawet najmniejszej stracie.

Przypomnij sobie swój sen, wypisz wszystkie uczucia, jakie mu towarzyszyły: smutek, rozpacz, może złość... Skoncentruj się na każdym z nich osobno – jak czujesz smutek, gdzie w ciele go czujesz, jakie to doznanie? Spokojnie oddychaj. Natężenie każdej przeżywanej emocji najpierw rośnie, aż osiąga maksymalny punkt, a następnie spada. Kiedy przeżyjesz w ten sposób wszystkie uczucia „posenne”, lęk zniknie.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze