1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. 4 sposoby na odnowę skóry po lecie

4 sposoby na odnowę skóry po lecie

Zobacz galerię 1 Zdjęć
Urlop w pełnym słońcu nie sprzyja zdrowiu naszej cery. Przesuszona, szorstka i pełna przebarwień skóra po wakacjach to istotny problem, z którym zmagają się miliony kobiet. Jak sobie z nim poradzić i odzyskać młodzieńczy wygląd?

Lato - najgorszy czas dla skóry

Okres wakacyjny jest niezwykle bezlitosny dla naszej skóry. Częste kąpiele w słonej lub chlorowanej wodzie wysuszają i podrażniają naskórek. Do tego ciągłe niewyspanie i brak czasu na dokładny demakijaż sprawiają, że cera staje się poszarzała i mniej elastyczna, a wokół oczu pojawiają się cienie i opuchlizna.

Najbardziej zwodnicze są promienie słoneczne - przyśpieszają proces starzenia i naruszają struktury skóry. Szczególnie narażone są kobiety. Ich skóra jest cieńsza i mniej odporna na szkodliwe promieniowanie UV. Niestety niewiele z nich wie, że aż 90 proc. oznak starzenia się jest bezpośrednio spowodowane szkodliwym działaniem słońca.

– W efekcie uszkodzeń posłonecznych skóra staje się szorstka, przesuszona i podrażniona. Możemy zaobserwować rozwój drobnych zmarszczek oraz pogłębienie tych istniejących, szczególnie w okolicach oczu i czoła. Naczynia krwionośne rozszerzają się, pojawiają się  przebarwienia i wypryski, a w niektórych przypadkach również łojotokowe zapalenie skóry. Usta z kolei stają się spierzchnięte, blade i tracą jędrność - mówi Katarzyna Mrukwa-Sułot, kosmetolog z kliniki Lipoline Estetic w Katowicach.

Na skutek ostrego słońca marszczymy czoło i mrużymy oczy, przez co nasza skóra stopniowo wiotczeje. W efekcie otrzymujemy smutny i zmęczony wyraz twarzy. Dlatego właśnie początek jesieni to idealny moment, aby zaserwować skórze twarzy, szyi i dekoltu solidny zastrzyk nawilżenia i energii, a także zredukować niekorzystne oznaki starzenia się. Jeśli nie chcesz wyglądać po powrocie z wakacji jak Grumpy Cat, możesz zdecydować się na zabiegi kosmetyczne, które poprawią i wymodelują kontur twarzy, wygładzą skórę, oraz nadadzą jej "efekt glamour".

Botoks

Dzięki zabiegom z zastosowaniem toksyny botulinowej, zwanej potocznie botoksem, czasowo usuniemy  m.in. zmarszczki poprzeczne czoła oraz tzw. lwią zmarszczkę występującą pomiędzy brwiami. Poprawi się również kondycja zwiotczałej skóry brody i szyi.

Jak? – Zabieg polega na wstrzyknięciu kontrolowanej dawki toksyny botulinowej typu A w problematyczne miejsca skóry twarzy. Preparat powoduje czasowe zablokowanie impulsów nerwowych i jednoczesne rozluźnienie mięśni odpowiedzialnych za rozwój zmarszczek. Takie działanie hamuje marszczenie i fałdowanie się skóry, dzięki czemu minimalizuje pierwsze oznaki starzenia – wyjaśnia kosmetolog. Zabieg jest bezpieczny i całkowicie przyjazny dla pacjentki. Minimalną bolesność zastrzyku redukuje znieczulenie specjalnym kremem.„Botoks” wykonywany jest przy użyciu cieniutkiej igły, więc ślady po wkłuciach są ledwie widoczne, dzięki czemu pacjentka od razu może wrócić do normalnej aktywności.

Efekt? Redukcja zmarszczek będzie widoczna po 2-3 dniach. – Skóra po zabiegu jest bardziej jędrna i napięta, a zmarszczki mimiczne i bruzdy zredukowane. Twarz nabiera młodzieńczego wyrazu i wigoru – podkreśla specjalistka. Efekty utrzymują się przez okres od 4 do 6 miesięcy, w zależności od predyspozycji pacjentki.

Kwas hialuronowy

Kwas hialuronowy także sprawdzi się jako metoda na przywrócenie młodzieńczego wyglądu oraz do modelowania rysów twarzy. Dzięki niemu zredukujemy zmarszczki w okolicach oczu i brwi, wypełnimy bruzdy, wymodelujemy owal twarzy, a także poprawimy kształt ust lub policzków dzięki wolumetrii, czyli korekcie rysów twarzy bez użycia skalpela. Kolejną korzyścią zabiegu jest przywrócenie odpowiedniego nawilżenia suchym partiom skóry. Tendencja do utraty wilgoci i sprężystości skóry wzrasta wraz z wiekiem, a także na skutek uszkodzeń posłonecznych. Magia działania kwasu hialuronowego polega na jego zdolności zatrzymywania wody – jest ona większa niż jakiegokolwiek innego polimeru naturalnego lub syntetycznego. Już 1 gram tego kwasu potrafi pomieścić do 6 l wody. Jego lekka struktura sprawia, że jest odpowiedni nawet dla kobiet z tłustą, problematyczną czy wrażliwą cerą.

Jak? Zabieg podobnie jak w przypadku botoksu polega na wstrzykiwaniu w wybraną partię twarzy dawki kwasu hialuronowego w formie żelu. Substancja wypełnia problematyczną okolicę: linię zmarszczek, usta, okolice nosa lub oczu. Działanie poprzedzone jest znieczuleniem stomatologicznym lub miejscowym. Kwas hialuronowy jest glikozoaminoglikanem, czyli cząsteczką składającą się częściowo z cukru. Ten sam związek, występuje naturalnie w naszym ciele, a dokładnie w tkance łącznej naszej skóry. Dlatego też efekty zabiegów z jego użyciem są bardzo naturalne.  Po pewnym czasie kwas rozkładany jest przez nasz organizm.

Efekt? Kwas hialuronowy działa wielozadaniowo – nawilża, regeneruje i wygładza. Skóra po zabiegu jest miękka, zaś usta pełne i zmysłowe. Idealnie sprawdza się także jako terapia anti-aging, bowiem składnik ten stanowi barierę przed szkodliwymi wpływami środowiska. Chroni przed negatywnym wpływem wolnych rodników i zmniejsza stany zapalne. Rezultaty utrzymują się ok. 9-12 miesięcy.

Mezoterapia

Zabieg mezoterapii to znakomite narzędzie poprawiające kondycji skóry, która się starzeje, jest wiotka, mało elastyczna lub przesuszona. Sprawdzi się także w redukcji niewielkich przebarwień lub zasinień pod oczami, blizn potrądzikowych oraz zmarszczek. Terapię anti-aging w ramach mezoterapii możemy zacząć już po 20 roku życia, dzięki czemu opóźnimy procesy starzenia się skóry.

Jak? – Lekarz wstrzykuje w głąb naszej skóry mieszankę wartościowych składników czynnych. Wśród nich są minerały, kompleksy multiwitaminowe (m.in. witaminy A, B, C, E, K), koenzymy, a także kwasy: nukleinowe oraz hialuronowy. Substancje te wpływają dobroczynnie na metabolizm komórek - stymulują fibroblasty do produkcji kolagenu i elastyny oraz usprawniają mikrokrążenie, czego efektem jest nawilżona i widocznie odmłodzona skóra. A co najważniejsze, substancje odżywcze są zawsze dobierane indywidualnie dla pacjentki – mówi ekspert. Najlepsze efekty uzyskamy po serii 4-6 zabiegów, powtarzanych co 2-4 tygodnie.

Efekty? Po mezoterapii kondycja skóry ulega znacznej poprawie –  staje się głęboko nawilżona, przyjemnie napięta oraz gładka i pełna blasku. Dodatkowym plusem jest wyrównany koloryt, a także wymodelowany owal twarzy.

 

Osocze bogatopłytkowe

Alternatywą dla zabiegów z użyciem toksyny botulinowej, kwasu hialuronowego czy mezoterapii będzie… nasza własna krew. Terapia osoczem bogatopłytkowym, czyli tzw. wampirzy lifting dedykowany jest kobietom praktycznie w każdym wieku. Zabieg ma działanie odżywcze i nawilżające, dzięki czemu zredukujemy negatywne skutki przebywania na słońcu m.in. szorstkość i podrażnienie. Jest to rozwiązanie całkowicie bezpieczne – także dla alergików - ponieważ bazuje na naturalnym surowcu pozyskanym z własnej krwi pacjentki.

Jak? - Zabieg polega na pobraniu od pacjentki niewielkiej ilości krwi, która w specjalnej wirówce zostaje poddana selekcji. Następnie izolujemy z osocza surowicę bogatą w płytki krwi, która ma największy potencjał regeneracyjny i odżywczy dla skóry. Taki koncentrat wstrzykuje się w skórę twarzy pacjentki – tłumaczy ekspert.

Efekty? Krew działa na komórki skóry biostymulująco. Pobudza procesy jej odnowy (m.in. namnażanie i dojrzewanie), poprawia mikrokrążenie oraz napędza fibroblasty do produkcji kolagenu. Cera odzyskuje jędrność, witalność oraz pełne nawilżenie. Skóra po zabiegu jest wyraźnie gładsza, bardziej promienna, a przebarwienia i niedoskonałości zredukowane. Zabiegi z zastosowaniem osocza bogatopłytkowego przeprowadza się w odstępie 3-4 tygodni.

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Krem +, czyli pielęgnacja i metryka

Jeśli nie mamy specjalnych problemów ze skórą, to właśnie metryka zwykle decyduje o tym, jakie są potrzeby. (Fot. iStock)
Jeśli nie mamy specjalnych problemów ze skórą, to właśnie metryka zwykle decyduje o tym, jakie są potrzeby. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęć
Na początku wystarczą nam krem nawilżający i filtr SPF. Cera dojrzała wymaga jednak intensywniejszej pielęgnacji. O tym, jakie jej składniki sprawdzają się najlepiej, mówi dr Agnieszka Bliżanowska.

Na opakowaniach kremów w drogeriach są oznaczenia typu 25+, 40+ czy 50+. Mają ułatwiać decyzję, jeśli nie masz czasu ani ochoty przedzierać się przez listę składników lub decydować, czy w tej chwili bardziej potrzebujesz nawilżenia, czy ujędrnienia. Z drugiej strony nie zawsze lubimy, gdy na każdym kroku przypomina nam się o wieku. Niektóre marki kosmetyczne zrezygnowały nawet z umieszczania informacji typu wiek+ na opakowaniu w obawie o posądzenie o ageizm. Przez kilka lat szkoleniowcy różnych marek kosmetycznych powtarzali też hasło: „Pielęgnację dobieramy do potrzeb skóry, a nie do wieku”. Jednak jeśli nie mamy jakichś specjalnych problemów, na przykład trądziku, to właśnie metryka zwykle decyduje o tym, jakie są to potrzeby.

Po 30. urodzinach przychodzi pora, by na poważnie zająć się prewencją przeciwstarzeniową. „Trzydziestolatkom, które przychodzą do mojego gabinetu, zwykle najbardziej przeszkadzają drobne zmarszczki wokół oczu i przebarwienia”, mówi dr Bliżanowska. Gdy zaczynamy się starzeć, regeneracja zajmuje organizmowi coraz więcej czasu. O ile w czasie studiów wystarczyło kilka godzin snu, żeby następnego dnia świetnie funkcjonować, to z każdym kolejnym rokiem zaczynamy sobie bardziej cenić spokojne wieczory i dobrze przespane noce. Nasza skóra też potrzebuje więcej czasu na regenerację. „Żeby komórki skóry sprawnie się odbudowywały i naprawiały, codzienne uszkodzenia potrzebują antyoksydantów. Tak więc po ochronie skóry za pomocą kremów przeciw­słonecznych i nawilżających nadszedł czas, aby dodatkowo stosować serum z witaminą C jako kolejną warstwę ochronną. Będzie chroniło skórę przed fotostarzeniem i działało rozświetlająco” – mówi dr Bliżanowska. „Witamina C jest jednym z najsilniejszych przeciwutleniaczy, neutralizuje szkodliwe wolne rodniki, zanim te aktywują proces rozpadu kolagenu i przedwczesnego starzenia” – dodaje.

1. Lady Sunshine krem z filtrem SPF 25 Be The sky Girl 50 ml/89 zł. 2. Krem BX wygładzająco-ujędrniający Purite 30 ml/147 zł. 3. Krem antyoksydacyjny anti-aging Synergy L’Orient 50 ml/139 zł (ufranciszka.pl). 4. Krem z witaminą C pod oczy Eye Souffle rodial 15 ml/365 zł (pell.pl). 5. Nowa formuła serum Advanced Night Repair Synchronized Multi-Recovery Complex Estée Lauder 30 ml/335 zł. 6. C15 Super Booster – Serum z witaminą C i kwasem ferulowym Paula’s Choice 20 ml/214 zł (cosibella.pl). 1. Lady Sunshine krem z filtrem SPF 25 Be The sky Girl 50 ml/89 zł. 2. Krem BX wygładzająco-ujędrniający Purite 30 ml/147 zł. 3. Krem antyoksydacyjny anti-aging Synergy L’Orient 50 ml/139 zł (ufranciszka.pl). 4. Krem z witaminą C pod oczy Eye Souffle rodial 15 ml/365 zł (pell.pl). 5. Nowa formuła serum Advanced Night Repair Synchronized Multi-Recovery Complex Estée Lauder 30 ml/335 zł. 6. C15 Super Booster – Serum z witaminą C i kwasem ferulowym Paula’s Choice 20 ml/214 zł (cosibella.pl).

Pielęgnacja cery dojrzałej - retinol do końca życia

„Czterdziestolatki już nie zwracają uwagi na kurze łapki. To drobiazg w momencie, gdy skóra traci jędrność, zmienia się owal twarzy, pojawiają się głębsze zmarszczki. To czas, żeby wprowadzić do wieczornej pielęgnacji każdego dnia krem z retinolem. I już nigdy się z nim nie rozstawać. Retinol może podrażniać skórę, dlatego należy ją stopniowo przyzwyczając do działania tego składnika, początkowo aplikujemy krem czy serum z witaminą A dwa, trzy razy w tygodniu. Zaczynamy od produktów o mniejszym stężeniu. Potem stosujemy je codziennie, w kolejnych miesiącach przechodząc do większych stężeń”, radzi dermatolog. W przypadku wrażliwej, nadreaktywnej skóry można sięgnąć po formułę z bakuchiolem, nazywany roślinnym retinolem. Do codziennej pielęgnacji skóry dojrzałej poza antyoksydantami i retinolem, warto dodać kosmetyk o działaniu regeneracyjnym, z czynnikami wzrostu i peptydami.

1. Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy Intense Eye Crème Zo Skin HEALTH 16 g/599 zł.2. Kojący krem nawilżający Ultra-Daily Facial Moisture lavido 50 ml/198 zł (lavido.pl). 3. Nawilżający krem anti-age z wysoką ochroną SPF 50 Eisenberg 50 ml/439 zł (Sephora). 4. Serum Retinol Youth Renewal Murad 30 ml/579 zł (Sephora). 5. Ampułki ujędrniające L’Esprit Dermatologique Selvert Thermal 10 x 2 ml/227 zł. 6. Esencja rewitalizująca z serii kuracja dermatologiczna z witaminą C+HA/P Ziaja med 30 ml/17 zł.
1. Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy Intense Eye Crème Zo Skin HEALTH 16 g/599 zł.
2. Kojący krem nawilżający Ultra-Daily Facial Moisture lavido 50 ml/198 zł (lavido.pl). 3. Nawilżający krem anti-age z wysoką ochroną SPF 50 Eisenberg 50 ml/439 zł (Sephora). 4. Serum Retinol Youth Renewal Murad 30 ml/579 zł (Sephora). 5. Ampułki ujędrniające L’Esprit Dermatologique Selvert Thermal 10 x 2 ml/227 zł. 6. Esencja rewitalizująca z serii kuracja dermatologiczna z witaminą C+HA/P Ziaja med 30 ml/17 zł.

Pielęgnacja 60 +

1. Retinoids Concentrate Serum 0,5% neauvia 30 ml/260 zł (topestetic.pl). 2. Lifting Serumwygładza powierzchnię skóry i wyraźnie liftinguje dzięki siateczce biopolimerów, dr. Barbara Sturm 30 ml/1120 zł (galilu.pl). 3. Odmładzający krem pod oczy Premier Cru caudalie 15 ml/215 zł. 4. Time back super serum na twarz i pod oczy Imperial yoskine 30 ml/148,99 zł. 5. Krem na noc Timeless orphica 50 ml/149 zł (nutridome.pl). 6. Bogaty krem korygujący widoczne zmarszczki do skóry suchej Merveillance Expert NUXE 50 ml/162 zł.
1. Retinoids Concentrate Serum 0,5% neauvia 30 ml/260 zł (topestetic.pl). 2. Lifting Serum
wygładza powierzchnię skóry i wyraźnie liftinguje dzięki siateczce biopolimerów, dr. Barbara Sturm 30 ml/1120 zł (galilu.pl). 3. Odmładzający krem pod oczy Premier Cru caudalie 15 ml/215 zł. 4. Time back super serum na twarz i pod oczy Imperial yoskine 30 ml/148,99 zł. 5. Krem na noc Timeless orphica 50 ml/149 zł (nutridome.pl). 6. Bogaty krem korygujący widoczne zmarszczki do skóry suchej Merveillance Expert NUXE 50 ml/162 zł.

  1. Moda i uroda

Woda termalna - jak stosować wodę termalną i która jest najlepsza?

Co to jest woda termalna? – W skrócie można powiedzieć, że jest to nieskazitelnie czysta woda głębinowa, wzbogacona o korzystne dla naszej skóry i zdrowia minerały. (fot. iStock)
Co to jest woda termalna? – W skrócie można powiedzieć, że jest to nieskazitelnie czysta woda głębinowa, wzbogacona o korzystne dla naszej skóry i zdrowia minerały. (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęć
Woda termalna kojarzy nam się z uzdrowiskami i zdrowotną kąpielą. Jako kosmetyk - z ochłodą podczas lata, która pomoże przetrwać upały. Jednak w sezonie grzewczym może okazać się doskonałym antidotum na przesuszoną skórę. Jak używać wody termalnej?

Dobrze nawilżona skóra daje ogromne uczucie komfortu. Nic więc dziwnego, że woda termalna cieszy się tak dużym powodzeniem. Trudno jest jednak określić, która z nich jest najlepsza – zależy to od składu wody termalnej oraz od potrzeb naszej skóry i organizmu.

Woda już u starożytnych często otaczana była kultem. W starożytnej Grecji świątynie Asklepiosa zawsze budowano blisko źródeł czystej wody. Z właściwości leczniczych wód termalnych masowo korzystali Rzymianie i to oni rozpowszechnili łaźnie termalne zgodnie z maksymą „Sanus Per Aquam” („Zdrowy Przez Wodę”) - czyli dzisiejsze SPA.

Co to jest woda termalna?

Woda termalna jest naturalnie czystą wodą, podgrzewaną przez aktywność geotermalną. Zanim wydostanie się na zewnątrz poprzez źródło, przechodzi przez różne warstwy gleby i warstwy skalne. Podczas tego procesu woda termalna zostaje naturalnie wzbogacona o sole mineralne, dwutlenek węgla i jod. Minerały, jakie zyskuje, wzmacniają naszą barierę skórną i mają korzystny wpływ na organizm. Należą do nich: sód, potas, selen, magnez, żelazo, krzem, siarka, wapń, a także chlorki. W zależności od źródła, zawartość minerałów w poszczególnych wodach termalnych może być różna. Warto jeszcze zaznaczyć, że źródła termalne mają zazwyczaj temperaturę wyższą niż temperatura powietrza, co wywołuje szereg reakcji chemicznych, w wyniku których powstają nowe, cenne substancje.

Jak używać wody termalnej?

Wody termalnej najczęściej używamy do celów oczyszczająco-nawilżających. Jej zaletą jest to, że może być stosowana do wszystkich rodzajów skóry. Okazuje się naprawdę pomocna w łagodzeniu wszelkich podrażnień. Łagodzi skutki egzemy, łuszczycy i trądziku różowatego. Wykazuje też właściwości przeciwzapalne. Zaleca się jej stosowanie przy atopowym zapaleniu skóry.

Jak używać wody termalnej w codziennej pielęgnacji? Oto kilka wskazówek:

  • Po dokładnym oczyszczeniu skóry spryskaj ją na koniec wodą termalną. Możesz to robić rano i wieczorem.
  • Dobrze też spryskiwać skórę po aktywności fizycznej, a także gdy długo przebywasz w klimatyzowanych, suchych pomieszczeniach.
  • W okresie letnim wodę termalną warto stosować po ekspozycji na słońce, dla odświeżenia skóry, a także na lekkie poparzenia słoneczne, gdyż przyspiesza ona proces regeneracji komórek.
  • Woda termalna sprawdza się również przy podrażnieniach skórnych. Jak stosować? – Nawilżać np. skórę po goleniu, spryskiwać miejsca po ugryzieniu owadów; bezpieczna jest również dla dzieci w przypadku odparzeń pieluszkowych.
  • Wodę termalną można też stosować do zwilżenia podkładu, gdy nakładamy makijaż. Przedłuża ona także trwałość makijażu, więc zaleca się psikanie na gotowy make-up.
Jak używać wody termalnej zimą? W okresie jesienno-zimowym, gdy mamy duże zmiany temperatur i przebywamy w ogrzewanych pomieszczeniach, skóra szybko się wysusza i pęka. Jeśli twoja twarz jest wysuszona z powodu zimna, warto pomyśleć o kompresach z wody termalnej. Po prostu zrób kompres na twarz z ręcznika nasączonego wodą termalną i pozostaw go na 10 minut (może być umieszczony na twarzy lub innym przesuszonym miejscu). Ten prosty zabieg zdziała również cuda w przypadku popękanych ust.

Woda termalna – która najlepsza?

Jeśli zależy nam na kąpielach i bardziej zdrowotnych właściwościach wód termalnych – trzeba po prostu zapoznać się z ofertami poszczególnych uzdrowisk. Na stronach muszą być umieszczone informacje o zawartości minerałów, a także na jakie dolegliwości zaleca się dane źródła.

W kwestii pielęgnacji mamy na rynku kilka wód termalnych, głównie francuskich marek. Warto wymienić kilka z nich. Pamiętajmy, że najlepsza woda termalna to taka, która najszybciej przyniesie ukojenie podrażnionej, zmęczonej i przesuszonej skórze. A każda skóra ma inne potrzeby…

Woda termalna przynosi ukojenie suchej skórze, a także skórze z problemami. Która woda termalna jest najlepsza? – to już zależy on naszych indywidualnych preferencji. (fot. iStock) Woda termalna przynosi ukojenie suchej skórze, a także skórze z problemami. Która woda termalna jest najlepsza? – to już zależy on naszych indywidualnych preferencji. (fot. iStock)

Eau Thermale Avène z południa Francji – najlepsza woda termalna na swędzącą, podrażnioną i zaczerwienioną skórę

Właściwości tej wody termalnej znane są już od ponad 200 lat. Ich właściwości odkrył Pierre Fabre, przedsiębiorczy farmaceuta. Terapeutyczna moc wody została szybko uznana przez środowisko naukowe, a w roku 1874 Francuska Krajowa Akademia Medycyny ogłosiła źródło wody termalnej Avène dobrem publicznym. Pierre Fabre chciał udostępnić jej kojące i regenerujące zalety jak największej liczbie ludzi. W 1990 r. stworzył zatem wodę termalną zamkniętą w aerozolu o nazwie Eau Thermale Avène - bogatą w składniki aktywne, kojącą i łagodzącą podrażnienia, nawet w przypadku wyjątkowo wrażliwej skóry.

La Roche-Posay Eau Thermale – najlepsza woda termalna na stres oksydacyjny o działaniu zmiękczającym, ochronnym i przeciwutleniającym

Woda termalna ze źródeł La Roche-Posay została po raz pierwszy wykorzystana do celu pielęgnacji skóry w 1928 roku, jednak jej niezwykle korzystny wpływ na skórę był znany już od setek lat. Stanowi ona niezbędny element terapii mających na celu leczenie wielu schorzeń skóry, takich jak egzema czy łuszczyca. Woda ma też korzystny wpływ na układ odpornościowy i jest w stanie doprowadzić do zatrzymania mediatorów stanu zapalnego. Oprócz tego to jedyna na świecie woda termalna o odpowiednim stężeniu Selenu, który nadaje jej wyjątkowe właściwości antyoksydacyjne, co pozwala chronić przed wolnymi rodnikami, a tym samym przed starzeniem się skóry i stresem oksydacyjnym.

Vichy Eau Thermale z wulkanicznego rejonu Owernii we Francji – najlepsza woda termalna do regeneracji skóry

Francuska miejscowość Owernia znana jest jako „kraina wulkanów”. I właśnie dlatego kolekcja minerałów zawarta w tym dermokosmetyku jest czymś unikatowym! Wydobywana z głębi skał magmowych woda termalna, zawiera aż 15 minerałów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania skóry. W 100% czysta, naturalna hipoalergiczna. Nie zawiera środków zapachowych. Doskonale łagodzi podrażnienia, wspiera naturalne mechanizmy obronne skóry, stymuluje regenerację komórek. Wysoka skuteczność potwierdzona jest badaniami klinicznymi (redukuje uczucie ściągnięcia i pieczenia, zmniejsza suchość skóry).

Uriage Eau Thermale z francuskich Alp – najlepsza woda termalna do nawilżania skóry

Woda Termalna Uriage jest pakowana bezpośrednio u źródła, aby zachować swoje liczne właściwości. Jedną z jej podstawowych zalet jest izotoniczność – nie narusza kształtu ani objętości komórek. Dzięki zawartości wapnia i cynku woda termalna Uriage wykazuje działanie łagodzące. Ponadto, poprawia kondycję skóry i zapewnia jej równowagę fizjologiczną oraz regenerację. Zawarty w wodzie termalnej Uriage mangan zapobiega szkodliwemu działaniu wolnych rodników, a krzem tworzy na skórze warstwę ochronną.

  1. Moda i uroda

Trądzik a negatywne emocje

Trądzik to duży problem estetyczny, który pogarsza poczucie własnej wartości, a czasem też jakość życia. (Fot. Getty Images)
Trądzik to duży problem estetyczny, który pogarsza poczucie własnej wartości, a czasem też jakość życia. (Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Jeśli masz problemy z cerą, naucz się być łagodna dla swojej skóry i… dla siebie. Oprócz skutecznej, ale delikatnej pielęgnacji pomoże praca z emocjami, bo to one często są przyczyną chorób dermatologicznych.

Dzisiejsze zanieczyszczenie środowiska, zła dieta, nadmiar chemii w kosmetykach, ciągły pośpiech, stres spowodowały prawdziwą plagę schorzeń skóry. Cera normalna, czyli zdrowa, prawie nie występuje, przynajmniej wśród mieszkańców dużych miast, a problemy dermatologiczne towarzyszą nam niemal od urodzenia do późnej starości. Trądzik, potocznie uznawany za przypadłość nastolatków, też może się pojawić na każdym etapie życia. Na szczęście kuracje u dermatologa i wsparcie psychiki pozwalają pozbyć się go dosyć skutecznie. – Trądzik to duży problem estetyczny, który pogarsza poczucie własnej wartości i jakość życia – mówi psychodermatolog Joanna Magdziarz-Orlitz. – Stan emocjonalny wpływa na postrzeganie siebie przez nas samych, ale i przez innych. Utrudnia kontakty zawodowe, osobiste, towarzyskie

Jak żyć z krostkami?

Pojawia się lęk, złość, wstyd, a także poczucie winy: „być może coś źle robię, niewłaściwie dbam o skórę”. Dochodzą do tego problemy społeczne, bo panuje przekonanie, że „ładnym” wszystko idzie łatwiej: mają lepsze życie towarzyskie, pracę oraz związki. Osoby z widocznymi problemami dermatologicznymi czują się niedoceniane, odrzucane, często też same się izolują. Dotyczy to nie tylko nastolatków, dla których są one przyczyną kompleksów, ale także osób dorosłych. Znane są badania nad depresją, w których trądzik i problemy skórne są jednymi z ważniejszych przyczyn. A ich podleczenie natychmiast wpływa na poprawę samopoczucia psychicznego. Trudno stwierdzić, na ile dzieje się tak z powodów obiektywnych (pacjenci dostają gorszą pracę, żyją w przekonaniu, że są nieatrakcyjni towarzysko, trudniej im wejść w intymny związek, a potem go utrzymać), a na ile to ich subiektywne odczucia. Jednak wiemy już, że jakość życia osób z zaawansowanymi problemami dermatologicznymi jest podobna do tej, o jakiej mówią osoby z cukrzycą, chorobą wieńcową czy astmą.

Nie denerwuj się!

– Stan skóry pogarszają negatywne emocje – mówi dr Joanna Magdziarz-Orlitz. – Choroby dermatologiczne są dla pacjentów bardzo uciążliwe, a stres pogłębia zmiany, powoduje niedogodności w codziennym życiu. Stres może sprzyjać wydzielaniu łoju czy zmianom zapalnym. – Z moich obserwacji wynika, że mniejszy wpływ na skórę ma nagły, nawet bardzo silny wstrząs, np. wypadek, niż tzw. przewlekły stres – mówi psychodermatolog Magdziarz-Orlitz. – Skóra jest ogólnie w gorszej kondycji: poszarzała, zmęczona.

Nastawienie do świata osób z trądzikiem zdecydowanie się pogarsza i nie ma znaczenia, czy ktoś ma 20, czy 40 lat. – Trądzik zawsze jest problemem, także emocjonalnym. Dlatego leczenie dermatologiczne czasem wspomaga się leczeniem psychologicznym (psychoterapią lub farmakologią przepisaną przez psychiatrę) – wyjaśnia dr Joanna Magdziarz-Orlitz. – Przy czym często wystarczy tylko rozmowa z psychologiem lub psychiatrą.

Na szczęście farmakologia, przemysł kosmetyczny i medycyna estetyczna mają dziś wiele do zaoferowania. Sama pielęgnacja kosmetyczna nie wystarczy, ale jest niezwykle ważna jako podtrzymanie kuracji leczniczej. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że trądzik to problem dermatologiczny przewlekły. Leczenie trwa pół roku, ale podtrzymanie jego efektów o wiele dłużej. Jeśli chcemy, by skóra ładnie wyglądała, trzeba ją pielęgnować każdego dnia.

Traktuj skórę łagodnie

Dużym problemem dla wielu osób jest konsekwentne leczenie – często początki kuracji nawet nasilają zmiany, wówczas pacjent przerywa ją i szuka czegoś nowego, a czasem innego dermatologa.

– Ważne jest, by pacjent był świadomy, że poprawa nie przyjdzie z dnia na dzień, a początkowo problemy mogą się nawet zaostrzyć – mówi dr Joanna Magdziarz-Orlitz. – Ja proponuję leczenie farmakologiczne do momentu, kiedy nastąpi poprawa. Dopiero wtedy można zrezygnować z części leków i zacząć zabiegi w gabinecie oraz odpowiednią kurację domową dermokosmetykami. Trzeba je stosować codziennie. Najlepiej, aby dobrał je lekarz.  – Szczególnie ważne jest dokładne, ale łagodne oczyszczanie. Doskonałe są wody micelarne, bo usuwają wszelkie zabrudzenia – dodaje psychodermatolog. – Dobre są też łagodne preparaty typu „mydło bez mydła” i niektóre łagodne i niewysuszające mydła. Tymczasem pacjenci kupują mydła siarkowe czy antybakteryjne, a one mogą dać wręcz odwrotny skutek – nadmiernie wysuszają skórę, a w połączeniu z lekami, które też to robią, powodują błędne koło – gruczoły łojowe zaczynają jeszcze silniej pracować, skóra mocniej się przetłuszcza, flora bakteryjna na jej powierzchni zmienia się i problemy z trądzikiem wręcz się nasilają.

Dermatolog namawia też zazwyczaj pacjentów na zmianę diety, bo usunięcie z niej mleka, cukru czy ostrych przypraw szybko przynosi poprawę i ulgę. Zachęca też do tego, aby zadbać o relaks, pójść na spacer zamiast siedzieć w domu i zamartwiać się swoim stanem.

  1. Moda i uroda

SLS w szamponach i kosmetykach - co to jest i dlaczego się go boimy?

SLSy obecne są między innymi w preparatach do demakijażu, zmywaczach, szamponach, żelach myjących i w płynach do kąpieli. (Fot. Getty Images)
SLSy obecne są między innymi w preparatach do demakijażu, zmywaczach, szamponach, żelach myjących i w płynach do kąpieli. (Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
SLS to kolejne składniki, których staramy się unikać w naszych kosmetykach. Czy nasz strach przed nimi wynika z niewiedzy czy może rzeczywiście jest uzasadniony?

SLS to składniki, których powinniśmy starać się unikać w naszych kosmetykach. Czy nasz strach przed nimi wynika z niewiedzy czy jest uzasadniony?

SLS - etoksylowany laurylosiarczan sodu (Sodium Lauryl Sulfate, Sulfuric acid) to tanie detergenty syntetyczne od dawna stosowane w przemyśle, również tym kosmetycznym. Możemy je znaleźć w większości kosmetyków i to nie tylko w tych najtańszych. Obecne są między innymi w preparatach do demakijażu, zmywaczach, szamponach, żelach myjących i w płynach do kąpieli.

SLS w szamponach i kosmetykach

Dlaczego przemysł kosmetyczny tak chętnie z nich korzysta? Przede wszystkim SLS zwiększają pienienie się produktów kosmetycznych, co znacznie ułatwia mycie i zapewnia nam efekt ukochanej przez wszystkich piany. Środki te bardzo skutecznie usuwają zanieczyszczenia zarówno ze skóry jak i włosów, niestety naruszając przy tym płaszcz wodno-lipidowy skóry.

Ponadto, SLS są emulgatorami, czyli umożliwiają łączenie niejednorodnych składników kosmetycznych w całość. Tak dzieje się na przykład przy łączeniu fazy wodnej i olejowej w kosmetykach.

 SLS - dlaczego są niebezpieczne?

Podrażniają skórę - o ile w przypadku skóry zdrowej efekt ten nie zawsze występuje, to osoby z nadwrażliwą skórą bardzo często mają z tym problem. W dużej mierze to właśnie SLS są odpowiedzialne za nieprzyjemne uczucie pieczenie, swędzenia i podrażnienia towarzyszące użyciu typowego środka myjącego przez osobę z wrażliwą skórą.

Wysuszają i naruszają barierę ochronną - środki te mają znakomite właściwości czyszczące, jednak naruszają przy tym barierę ochronną skóry. Możemy zaobserwować to po kąpieli, lub po prysznicu, gdy skóra jest nieprzyjemnie ściągnięta, przesuszona i wymaga użycia balsamu.

Zaburzają wydzielanie łoju - przesuszenie skóry to tylko złudne uczucie, że już nie mamy problemu z nadprodukcją łoju. Gruczoły łojowe chcąc ratować skórę przed przesuszeniem, produkują coraz więcej łoju, a to tylko o krok dzieli nas od krostek i stanów zapalnych.

Powodują łamliwość i kruchość włosów - SLS uszkadzają strukturę włosa i przyczyniają się do pogorszenia złego stanu włosów i ich wypadania.

Wszystkie te wady SLS są  uciążliwe, ale jeszcze nie niebezpieczne. Tymczasem według badań naukowych związki te ulegają kumulacji w organizmie i mogą zaburzać jego funkcjonowanie. Bardzo niebezpieczne są dla dzieci i noworodków, a także kobiet w ciąży.

Ich dopuszczalne stężenie w kosmetykach jest objęte ścisłymi normami i mogą być obecne tylko w takich produktach, które mają ze skórą krótki kontakt i są spłukiwane wodą. Pamiętajmy jednak, że bezpieczne stężenie dotyczy jednego produktu, a my w ciągu dnia używamy kilkunastu rodzajów kosmetyków.

Dlatego też uważnie czytajmy etykiety kosmetyków by nie szkodzić swojej urodzie, a przede wszystkim zdrowiu.

  1. Kultura

Monica Bellucci - doskonałość nie istnieje

Monica Bellucci (Fot. Alessandro Bianchi/Forum)
Monica Bellucci (Fot. Alessandro Bianchi/Forum)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Choć była i jest podziwiana głównie za to, jak wygląda, nigdy nie uległa presji szczupłego ciała. Monica Bellucci kończy dziś 56 lat, a ma w sobie tyle samo seksapilu i apetytu na życie co 30 lat wcześniej. I o wiele lepiej czuje się w swojej skórze. Na łamach naszego portalu daje lekcję zdrowego podejścia do własnego wyglądu.

Choć była i jest podziwiana głównie za to, jak wygląda, nigdy nie uległa presji szczupłego ciała. Monica Bellucci kończy dziś 56 lat, a ma w sobie tyle samo seksapilu i apetytu na życie co 30 lat wcześniej. I o wiele lepiej czuje się w swojej skórze. Na łamach naszego portalu daje lekcję zdrowego podejścia do własnego wyglądu.

Przydomek „boska” przylgnął do niej właściwie od początku kariery. Jest najczęstszym określeniem, jakie pojawia się przy jej nazwisku w prasie, telewizji, ale też w komentarzach na portalach plotkarskich. Cóż, Monica Bellucci jest boska. Ma doskonałe rysy twarzy, pełną, kobiecą figurę, długie, falujące włosy, ale też jasność w sobie, grację, spokój i elegancję. Posągowa, a jednocześnie zmysłowa. Kiedy idzie, nieśpiesznie, majestatycznie, kołysząc biodrami, powietrze dookoła niej faluje. Do tego jej głos – niski, melodyjny, wydobywający się z pięknie wykrojonych ust, ułożonych niczym do pocałunku. Ostatnio na konferencji prasowej kokieteryjnie wyznała:

„Jestem bardzo nieśmiała. Wyobrażacie sobie, jaka bym była, gdybym nie była nieśmiała?!”

Makaron, wino i śmiech

Chyba żadna aktorka nie była tak często pytana o to, czy uroda pomaga jej w życiu. Monica Bellucci znosi te pytania z właściwym sobie spokojem, powtarzając do znudzenia, że wiele zawdzięcza swojemu wyglądowi – byłaby hipokrytką, gdyby uważała inaczej. W końcu to z powodu urody Francis Ford Coppola zaangażował ją do roli wampirzycy w filmie „Drakula”, który zapoczątkował jej aktorską karierę. „Uroda może być problemem, gdy kobieta jest głupia. Ale nie wtedy, kiedy kobieta wie, jak jej używać” – dodaje. „Zdaję sobie sprawę z tego, jakie wrażenie wywieram na mężczyznach. Wykorzystuję to, by osiągnąć swoje cele, ale oczywiście jestem świadoma delikatnej granicy, której przekroczyć nie zamierzam” – wyznała kilka lat temu w wywiadzie.

Często jest też pytana o nagość na ekranie, czy się jej nie wstydzi. „Aktorstwo to nie tylko słowa. Mówię też moim ciałem”. Nie krępuje się więc go pokazywać czy grać scen łóżkowych z własnym mężem. „Człowiek nie może żyć bez seksu. Gram dorosłe kobiety, które mają życie erotyczne”.

https://www.instagram.com/p/Be3aLhHj5rx/

Sport? Kiedyś go nie cierpiała, ostatnio polubiła, od czasu drugiej ciąży (2010) ćwiczy z osobistym trenerem, ale nie jest osobą, która wstaje o 6 rano, by od razu biec na siłownię. „Nie jestem maszyną” – tłumaczy.

Moda? Tak, ale tylko z nią w roli głównej. Już w wieku 14 lat zarabiała jako modelka (dzięki czemu mogła opłacić studia prawnicze, które później rzuciła dla aktorstwa) i do dziś ma bardzo dobre relacje z projektantami. W gronie jej przyjaciół są m.in. z Stefano Dolce i Domenico Gabbana, była twarzą ich wiosennej kolekcji w 2012 roku, inspirowanej włoską kulturą i włoską rodziną. Dla D&G stworzyła też własną linię szminek. Ale nie śledzi najnowszych trendów. „Interesuję się modą w takim stopniu, w jakim ona ma dla mnie coś interesującego” – mówi. Jej styl jest klasyczny, raczej zachowawczy, ekstrawagancję zostawia tylko na wielkie wyjścia, ale też zachowuje umiar. „W moim sposobie ubierania się jest chyba coś bardzo włoskiego. Wybieram proste kroje, bo mam wystarczająco bujne kształty, i czasem zaszaleję z kolorem, ale jednak trzymam się klasyki” – zaznacza. „Czarna sukienka to kreacja idealna. Kiedy zdarza mi się przytyć, wkładam coś czarnego”.

Poprawianie urody? Nie jest w tej sprawie zbyt restrykcyjna. Uważa, że każdy powinien robić to, co jest dla niego najlepsze. Kiedy widzi starszą kobietę z twarzą ozdobioną zmarszczkami, nie jest zdziwiona, „nie myślę: powinna zrobić sobie lifting”, tak samo reaguje na widok kobiety w podobnym wieku z wygładzoną twarzą, „nie uważam, że powinno się piętnować kobiety poddające się zabiegom medycyny estetycznej”. Na razie woli swoje zmarszczki od operacji plastycznych, ale nie zarzeka się, że nigdy nie spróbuje.

Ulubione słowo? „Amore”, czyli „miłość, kochanie”. Dla niej wszystko jest amore, wszystko jest zmysłowe. „Wypowiadam je przynajmniej dwa tysiące razy dziennie” – przyznała w wywiadzie. „Mówię tak do dzieci, wszystkich dookoła nazywam mi amore”.

Nigdy nie stosowała drakońskich diet, brzydzi się zakazami. „Trzeba jeść zrównoważone posiłki: ryby, mięso i makarony” – radzi. Z drugiej strony…

„We Włoszech trudno utrzymać dietę. Tyle dań, tyle smakołyków… A do tego rozmawia się głównie przy jedzeniu”. Sekret jej urody? „Jedz makaron, rozkoszuj się winem, ciesz seksem, dużo śmiej i nie martw zbyt wiele. Kiedy piękno młodości przemija, nadal jest tyle powodów, dla których warto kochać życie”.

Lekko gorzkie dolce vita

W tym zamiłowaniu do dobrego jedzenia, celebracji chwil i swojej kobiecości jest bardzo włoska. „Nigdy nie wychodzę z domu bez szpilek i bez makijażu. Kobiety powinny kochać swoją kobiecość, podkreślać ją – dla poczucia własnej wartości” – mówi z przekonaniem. „Moja babcia nawet w wieku osiemdziesięciu paru lat przed wyjściem do kościoła sięgała po szminkę, aby zaznaczyć na ustach krwistoczerwoną kreskę. Makijaż i wysokie obcasy były dla niej codziennością. Może stąd się brała moja potrzeba dorosłości” – analizowała w jednym z wywiadów.

https://www.instagram.com/p/B5vP5vtCPPM/

Julia Wollner, italianistka, którą pytam o to, czy w swoim podejściu do ciała aktorka też jest typowo włoska, odpowiada, że to dość skomplikowana sprawa. – Włochy to kraj estetów, ludzi od wieków niezwykle wrażliwych na piękno, a także przywiązujących wielką wagę do wizerunku. Czasem zbyt wielką. Monica Bellucci wielokrotnie była umieszczana na listach najseksowniejszych i najbardziej pożądanych kobiet świata, ale to między innymi jej współczesne kobiety zawdzięczają umiejętność łaskawszego spojrzenia na własne krągłości. Nigdy nie była przesadnie chuda, a w wywiadach chętnie podkreśla, jak ważne jest dla niej zmysłowe cieszenie się życiem, w tym tak istotne we Włoszech przyjemności stołu. Mogąc pochwalić się niezwykle kobiecą figurą i magnetyzującym spojrzeniem, skutecznie ucieka jednak od zaszufladkowania jako seksbomby, wcielając się także w role komediowe, pokazując się w filmach futurystycznych i baśniowych. Jeśli spojrzymy na najważniejsze wybrane przez nią scenariusze, trudno oprzeć się wrażeniu, że niejednokrotnie starała się pokazać, jak bardzo piękne ciało może być pułapką, przekleństwem, a przynajmniej – przeszkodą, z którą trzeba się zmierzyć.

Aktorka sama wyznaje, że szuka ról, w których będzie mogła pokazać głębię postaci, nie tylko jej piękno, a jeśli już, to piękno okrutne. O Persefonie, którą zagrała w filmie „Matrix: Rewolucje” mówiła: „Przyjęłam rolę w tym filmie, bo chciałam pokazać, jak zdradzieckie może być piękno. Coś, co uważamy za pociągające i szlachetne, może być w głębi niebezpieczne, mroczne i skażone. Ona jest piękna, ale w tym pięknie jest sama, jej wygląd odgradza ją od innych, jest barierą. To zresztą kompleks wielu atrakcyjnych kobiet”.

Choć Włochy traktuje jak dom, do którego zawsze chętnie wraca, Monica nie jest fanką wszystkich tradycji swojego kraju. Nie podoba jej się to, jak Kościół katolicki organizuje tutejsze życie, nie wierzy w zabobony. Najbardziej przeszkadza jej to, że w tradycyjnych Włoszech mężczyźnie więcej wolno. „W życie kobiety wpisane jest cierpienie, troska, lęk, zdrada – musi jednak to wszystko znosić z godnością, najlepiej w milczeniu, bo taki jej los. Mężczyzna przynosi pieniądze do domu, ale też korzysta dużo częściej z życiowych przyjemności” – mówi. „Kobiety w mojej rodzinie najczęściej akceptują przypisane im od lat role: gospodyni, żony, matki. Są szczęśliwe, ale też nie mają alternatywy. Ja chciałam mieć wybór”.

Najbardziej francuska z włoskich aktorek

Skąd u rodowitej Włoszki taka odwaga i bunt? To wszystko wpływ Francji, jej drugiej ojczyzny. „Włochy zaszczepiły we mnie pewien ideał macierzyństwa, a Francja potrzebę wolności. Choć uwielbiam kobiecość Włoszek, to dopiero we Francji zrozumiałam, jak ważne jest, by być nie tylko kobietą, ale i feministką” – tłumaczy. Właśnie przymierza się do wyprodukowania filmu o Tinie Modotti, włoskiej komunistce, fotografce i modelce, tworzącej od lat 20. do 40. XX wieku. „Jestem pod wrażeniem jej nowoczesności i odwagi. Była kobietą wielkiej pasji, wolnym duchem, co w czasach, kiedy żyła, i we Włoszech, gdzie kobieta nie mogła istnieć bez mężczyzny, było niezwykle pionierskie”. Podczas tegorocznego festiwalu w Cannes, którego Monica była gospodynią i mistrzynią ceremonii, podkreślała, jak bardzo cieszy się, że w konkursie swoje dzieła prezentuje aż 12 reżyserek, a w jury zasiada Pedro Almodóvar, który „zrobił tyle pięknych filmów o kobietach”.

https://www.instagram.com/p/Bgns4LyDD1k/

Zawsze wymienia aktorki, kobiety, które podziwiała jako młoda dziewczyna: Sophię Loren, Ginę Lollobrigidę. Mimo to nie ma złudzeń, że w kwestii kobiecej solidarności jest jeszcze dużo do zrobienia. „Największym zagrożeniem dla kobiet są same kobiety. Nie ma między nami lojalności, traktujemy siebie jak rywalki, w walce o mężczyznę jesteśmy bezwzględne, gotowe na największe poświęcenie” – gorzko mówiła kilkanaście lat temu przy okazji premiery filmu „Malena”, w którym grana przez nią bohaterka doświadcza ostracyzmu sąsiadek z miasteczka.

Monica Bellucci dała światu, a zwłaszcza kobietom, coś więcej niż swoje role. Przede wszystkim, choć była i jest podziwiana głównie za to, jak wygląda, nigdy nie uległa presji idealnego ciała. „Oczywiście, chcę być w dobrej formie, ale nigdy nie czułam potrzeby bycia chudą”. Wspominając zmysłową scenę otwierającą film „Gorące lato”, którą zagrała miesiąc po urodzeniu córki, powiedziała: „Byłam wtedy bardzo pulchna. Współczesne kobiety boją się takiego ciała. Grałam femme fatale, a co dwie godziny miałam przerwę na karmienie piersią. To było zabawne”.

Jest żywą reklamą późnego macierzyństwa. Pierwszą córkę, Devę, urodziła w wieku 40 lat, drugą, Léonie, w wieku 46. Nigdy się nie spieszy, zwłaszcza w ważnych sprawach, nie spieszyła się też z macierzyństwem. „Ja wszystko w życiu robię późno. Zanim podejmę decyzję, muszę być spokojna, muszę wiedzieć i czuć, że wszystko jest na swoim miejscu. Wiem, że są kobiety, które mają po 20 lat i są wspaniałymi matkami, ale ja w tym wieku nie myślałam jeszcze o dzieciach. Dziś jest zupełnie inaczej. Mogę siedzieć z dziewczynkami w domu bez poczucia, że coś tracę”. Nie spieszyła się też z drugim dzieckiem. „Początkowo chciałam zajść w ciążę szybko po pierwszej, ale dość długo karmiłam piersią i chciałam spędzić więcej czasu tylko z Devą. Naprawdę dobrze ją poznać”.

Walczy ze stereotypami na temat roli kobiety. Kiedy po rozwodzie z Vincentem Casselem włoskie „Vanity Fair” spytało ją, jak radzi sobie jako singielka, powiedziała: „Czuję się doskonale. Chciałabym przekazać moim córkom, że posiadanie męża czy partnera nie jest przymusem ani obowiązkiem. Samotność nie powinna nas przerażać. Zwłaszcza po wielu latach małżeństwa czy bycia w związku nie ma nic lepszego niż pobyć samemu ze sobą”. No a to, że w wieku 50 lat zagrała „dziewczynę Bonda”? „Nie gram dziewczyny Bonda, ale kobietę Bonda” – protestowała. Denerwuje ją to, że prawo do bycia sexy daje się jedynie młodym kobietom. „Nadal jestem seksowną kobietą, seks tak naprawdę rodzi się w mózgu”. Podczas premiery „Na mlecznej drodze” Emira Kusturicy, w którym gra ukochaną głównego bohatera, powiedziała: „Ten film udowadnia, że miłość i erotyka to nie kwestia wieku, ale energii życiowej”. Niedawno, w wieku 52 lat, pozowała nago w basenie dla francuskiego „Paris Match”. „Lubię pozować nago” – wzruszyła ramionami na natrętne pytanie, dlaczego „odważyła się” na taką sesję.

Nie – znów ze spokojem odpowiada na to samo pytanie – nie boi się starości i upływu czasu. „Marzy mi się żyć w dobrym zdrowiu i w wieku 150 lat nadal pić cappuccino z moimi koleżankami”.

„Czuję się w swojej skórze znacznie lepiej niż gdy miałam 20 lat. Jestem pewna siebie, lepiej sobie radzę z problemami. Akceptuję siebie taką, jaką jestem i wiem, że doskonałość nie istnieje”
Monica Bellucci przyszła na świat w 1964 r. w małej miejscowości Città de Castello w Umbrii we Włoszech jako jedyna córka Pasquale, właściciela firmy spedycyjnej, i Brunelli, gospodyni domowej. Pracuje od 14 roku życia, najpierw jako modelka, potem aktorka. Ma na swoim koncie kilkadziesiąt ról, mówi płynnie w trzech językach. W ostatnim filmie, „Na mlecznej drodze”, który wchodzi do kin 27 lipca – także po serbsku. Z małżeństwa z aktorem Vincentem Casselem, z którym rozwiodła się w 2013 roku, ma dwie córki. Obecnie mieszka w Paryżu, ale wkrótce z dziećmi i nowym partnerem chce przeprowadzić się do Lizbony.