1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Komplementy i dobre słowa – czy są ważne? Jak je mówić, a jak przyjmować?

Komplementy i dobre słowa – czy są ważne? Jak je mówić, a jak przyjmować?

„Komplementy są ważne i przyjemne. Ludzie je lubią i na nie czekają, bo sprawiają radość i poprawiają nastrój” – mówi Katarzyna Miller. (Fot. iStock)
„Komplementy są ważne i przyjemne. Ludzie je lubią i na nie czekają, bo sprawiają radość i poprawiają nastrój” – mówi Katarzyna Miller. (Fot. iStock)
„Komplementy, czy to dla kobiety, czy dla mężczyzny, czy na dzień dobry, czy na dobranoc, są ważne jak wszystkie dobre słowa czy gesty” – mówi psychoterapeutka Katarzyna Miller i radzi, jak mówić komplementy do partnera lub partnerki, aby czuli się ważni i doceniani. Czym są komplementy z klasą?

Miłe komplementy mówimy czasami tylko na początku znajomości. Wtedy bardziej zachwycamy się partnerem, chętniej doceniamy gesty, małe rzeczy, lubimy sprawiać komuś przyjemność słowami. Później czasami niesłusznie zakładamy, że ktoś już wie, że jest kochany lub nam się podoba. Traktujemy czyjąś niezwykłość jako oczywistość i wtedy nic nie mówimy lub mówimy to rzadko. Prawienie komplementów nie jest już wtedy dla nas ważne, nie przejmujemy się nimi. Czy słusznie? Jak mówić komplementy dla kobiety lub mężczyzny, żeby poczuli, że są ważni i że ich doceniamy?

  • Komplementy z klasą sprawiają, że ktoś czuje się zauważony, doceniony.
  • Miłe komplementy, nie tylko te na dzień dobry, dają nam siłę na gorsze dni, kiedy wszystko widzimy w ciemnych barwach.
  • Czasami kobiety boją się komplementów, gdyż właśnie nie wiedzą, jak je przyjmować, czują, że są one niezasłużone i zbywają je lub podważają. Nie oznacza to jednak, że komplementy dla takich kobiet są zbędne.
  • Oprócz tego, że wtedy nie przyjmujemy czegoś bardzo pozytywnego, to uczymy drugą stronę, że nie opłaca się mówić nam komplementów, bo i tak zostaje to zbagatelizowane.
  • Komplementy działają też jak zaklęcia, jeżeli mówisz komuś, że jest mądry lub męski, on staje się taki i odwrotnie, jeżeli mówimy mężczyźni: „Znowu to zepsułeś”, on uczy się tego, że z tą kobietą wszystko psuje i będzie chciał spotkać kobietę, przy której mu się wszystko udaje.
  • Komplementy z klasą, zarówno dla faceta, jak i dla dziewczyny, powinny być prawdziwe, bo wtedy są powiedziane bezinteresownie.
  • Komplementacja, żeby coś uzyskać jest dużą manipulacją, a druga osoba może wyczuć nieszczere komplementy.
  • Miłe komplementy nie są tylko dla znanych nam dorosłych kobiet i facetów, można je mówić dzieciom, ludziom dopiero spotkanym. Wtedy umacniamy to, co dobre w tej osobie i sprawiamy, że tego jest więcej.
  • Często kobiety wysyłają sygnały, że potrzebują usłyszeć komplement. Czasami to brzmi tak: „Smakuje ci, kochanie?”. I wtedy komplementem nie jest „Przecież jem” albo „Mówiłem ci, że dobrze gotujesz”, tylko „To mięsko jest wyśmienicie przyprawione. Masz talent do gotowania. Uwielbiam twoje potrawy”.
  • Przez komplementy uczymy też drugą stronę, co lubimy i czego chcemy. Na przykład gdy powiemy komplement partnerowi: „Uwielbiam, jak mnie przytulasz rano”, on dostanie sygnał, że to robi dobrze i będzie o to dbał. Gdy nie mówimy nic, on nie wie, czy to, co robi, jest dobre, czy nam odpowiada. Możemy stracić coś fajnego.
  • Komplementy dają radość. Często mogą zamienić średni dzień w cudowny dzień!

Katarzyna Miller: Komplementy są ważne i przyjemne. Ludzie je lubią i na nie czekają. Sprawiają radość i poprawiają nastrój. Mężczyźni też bardzo je lubią. Nawet często mówi się, że są bardziej próżni. Zauważyłaś, że często, gdy mówi się komplement kobiecie, ona albo się żachnie albo się zawaha, czasami zaprzeczy, ale wtedy mamy do czynienia z nieumiejętnością przyjmowania komplementów. A czasami ładnie podziękuje i się uśmiechnie. Zawsze jednak jest jakaś reakcja ze strony kobiety. Z mężczyznami jest inaczej. Od razu połykają te miłe komplementy. Od razu zakładają, że dany komplement jest prawdą, nigdy się nie zbuntują i żaden raczej nie powie: „No chyba pani przesadza”. Żeby komplement był zdrowy i fajny, musi być prawdziwy. To najważniejsze. Wtedy też najbardziej cieszy. Kłamstwa są fałszywa monetą, a prawdziwe komplementy z klasą są rozkoszne. Można się od nich oczywiście uzależnić, czekając na to, co z zewnątrz, nie dając nic sobie.

Suzan Giżyńska: Przypomina mi się coś, o czym rozmawiałyśmy lata temu, kiedy ja byłam jeszcze zupełnie inną osobą. Powiedziałaś mi: „Wyobraź sobie, że masz świetny poranek, dobrze się czujesz, cieszysz się tym, co jest wokół Ciebie, masz dobre nastawienie, siedzisz z kawką w ręku, dużo udało Ci się w życiu i jesteś ogólnie zadowolona ze swojego życia. Nagle dzwoni telefon. Odbierasz, a tam Twoja koleżanka, która zaczyna Cię wyzywać. Najpierw słyszysz tylko wyzwiska pod Twoim adresem, ogromny chaos, nie rozumiesz tego, później zaczyna się wyłaniać jakaś historia, na którą nawet nie masz szansy odpowiedzieć, bo dziewczyna ciśnie w Ciebie przekleństwami. W końcu się rozłącza”. Zapytałaś mnie, jak się z tym czuję.

Katarzyna: A Ty odpowiedziałaś, że okropnie. Wszystko jest ciemnie i wszystko się rozsypało, mimo że sytuacja była irracjonalna, bo nie było tak, jak mówiła koleżanka. Wiedziałaś, że nie było tam Twojej winy, a poczułaś się okropnie.

Suzan: Myślę, że teraz na taką sytuację zareagowałabym zupełnie inaczej. Wtedy byłam bardzo bezbronna i zależna od opinii innych. Gdy facet mówił mi komplement, że jestem cudowną matką, czułam ekstazę, ale gdy mówił: „Jesteś do dupy jako matka”, czułam się tragicznie. Gdy ktoś mówił, że świetnie wyglądam, wiedziałam, że tak jest, ale gdy ktoś mówił: „Coś z tobą nie tak, jesteś taka blada, niewyraźna, przebadaj się”, natychmiast miałam ochotę sprawdzić, co jest nie tak, mimo że byłam zdrowa. Teraz jest już inaczej. Kiedy ktoś czegoś ode mnie oczekuje, liczy, że mu w czymś pomogę, coś zrobię – oczywiście pomagam, jeśli mogę, ale przypominam sobie, że miałam teraz zjeść śniadanie. Więc ten ktoś musi poczekać.

Katarzyna: No tak, śniadanie jest ważne.

Suzan: Tak, musisz być silna. Gdyby teraz ktoś do mnie zadzwonił i wygadywał jakieś szalone słowa, wiedziałabym, że to jego szaleństwo, nie moje. Ktoś ma zły dzień i mu odwala. Spróbuję się tym zająć, ale najpierw czeka na mnie to śniadanie. Widzę teraz w takiej sytuacji drugą stronę, traktuję to jako obserwację kogoś, kto boi się czegoś, wybucha i reaguje złością, jest przepełniony strachem i niepewnością.

Katarzyna: Zastanówmy się jeszcze nad ludźmi, którzy mówią komplementy. Nie każdy to potrafi. Niektórzy boją się mówić albo nie chcą, bo czują, że przez to coś tracą. Znajoma ma ładną sukienkę, ale pani akurat się sobie nie podoba, więc nie powie komuś obok, że wygląda dobrze w tej kiecce. Ludzie mają w sobie wewnętrznego skąpca i myślą, że jeśli powiedzą komuś coś miłego, sami coś stracą. Ci, co mówią prawdziwe komplementy to ludzie szczerzy, niemający większych problemów z poczuciem własnej wartości. Bardzo warto dawać komplementy sobie, obdarowywać się ciepłem i serdecznością, myśleć o sobie dobrze. Można to ćwiczyć!

Suzan: Kobiety uwielbiają komplementy, zwłaszcza komplementy z klasą. Każdy mężczyzna powinien to wiedzieć.

Katarzyna: A ja uwielbiam mężczyzn, którzy prawią komplementy kobietom. Bezinteresownie dają radość kobietom, a przy okazji dużo mogą zdziałać komplementami.

Suzan: Bardzo dużo mogą zdziałać! Czasami jak mam zły dzień, mówię do swojego faceta: „Weź mi coś powiedz miłego, bo się źle czuję”, a on do mnie: „Taka jesteś mądra”, a za chwilę pyta: „Ale to naprawdę ci pomaga, kiedy tak mówię? Przecież dobrze wiesz, że jesteś mądra”. Właśnie pomaga. Trzeba to powtarzać, bo naprawdę można postawić kogoś na nogi. W ogóle bardzo namawiam do prawienia komplementów z klasą obcym ludziom!

Katarzyna: O tak, zdecydowanie! To jest cudowne, kiedy obcej osobie można powiedzieć coś miłego, niezależnie, czy to kobieta, czy mężczyzna. Ja bardzo lubię mówić miłe komplementy, bo cieszy mnie, kiedy widzę fajne rzeczy i mogę to powiedzieć.

Suzan: Chodzę czasem do takiego sklepu, który ma superklimat, dzięki jednej pani. Wprowadza tam fajny nastrój, zawsze jest wesoła i uśmiechnięta, gra muzyka, kiedy się tam wchodzi i z nią rozmawia, od razu robi się człowiekowi lepiej. Ostatnio powiedziałam jej o tym, że dzięki niej w tym sklepie jest naprawdę przyjemnie, a ona, słysząc komplement, odpowiedziała do mnie: „O jejku, jak dobrze, że pani mi to mówi, bo ja już dzisiaj rano straciłam nadzieję”.

Katarzyna: Takie słodkie, wesołe osoby też potrzebują dostać wsparcie w postaci dobrych słów. Wydaje nam się, że one już takie są i mają tak zawsze, ale każdy potrzebuje docenienia.

Suzan: Często zauważam, że uśmiech powoduje inne postrzeganie nas. Uśmiechasz się i idziesz zadowolona, a ktoś ci mówi: „O widzę, że u ciebie wszystko dobrze”. A np. nie jest dobrze. Coś tam złego się stało, ale nie pokazujesz tego tylko idziesz uśmiechnięta, bo zaświeciło słońce.

Katarzyna: To świadczy też o człowieku, który lubi sobie pomyśleć o innych, że mają lepiej. Lubi się poużalać nad sobą i swoimi problemami, myśląc, że inni mają ich mniej albo nie mają wcale. A kto z nas nie ma problemów? Ja nie znam takiej osoby. Ludzie, trzymajmy obok siebie dobrą energię. Nawet jak mam zły dzień i chce mi się płakać, a przebiegnie obok mnie fajny piesek, potrafię się uśmiechnąć. Obok swojego żalu dostrzec też coś innego, coś pozytywnego.

Suzan: Coś, co moim zdaniem jest bardzo ważne, to mówienie komplementów mężczyznom, co robią dobrze. To bardzo obszerny temat, ja uczyłam się tego przez lata długich związków. Gdy coś było dobrze, nic się nie odzywałam, bo nie sądziłam, że muszę. Mówiłam tylko, co mi się nie podobało. Kiedyś nawet, po rozstaniu z jednym panem strasznie mnie to męczyło. Rozstaliśmy się, nieważne z jakiego powodu, ale długo nie mogłam sobie poradzić z faktem, że z wielu sytuacjach go nie doceniałam. Wiele rzeczy robił dobrze, a ja nic mu o tym nie mówiłam. Do tego stopnia nie dawało mi to spokoju, ze po latach spotkałam się z facetem i wygadałam mu się ze wszystkiego, co mi ciążyło.

Katarzyna: Genialne! Wiesz, ile on dostał? Zaraz mu się świat poprawił. Dostał wyrównanie.

Suzan: Niestety, nauczyłam się tego dopiero po latach. Wcześniej nie zawsze potrafiłam doceniać albo myślałam, że nie muszę czy wręcz nie powinnam mówić komplementów. Np. taka sytuacja: wstaję rano, widzę, że jest pięknie posprzątane. Mój facet wstał wcześniej i postarał się. Chciałabym go docenić, ale za chwilę myślę, że jak raz na tydzień posprząta, to nic mu się nie stanie i wcale nie należy go za to komplementować. Ja sprzątam znacznie częściej, to on też może i nie jest to wielki wyczyn.

Katarzyna: Jednak kiedy powiesz mu za to komplement, będzie sprzątał częściej. Będzie miał większą ochotę robić to dla ciebie, bo będzie doceniony.

Więcej o tym, jak mówić komplementy, w książce: „Instrukcja obsługi kobiety” Katarzyny Miller i Suzan Giżyńskiej (Wydawnictwo Zwierciadło)

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Instrukcja obsługi kobiety
Autopromocja
Instrukcja obsługi kobiety Katarzyna Miller, Suzan Giżyńska Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze