1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Co się z nami dzieje po Zmierzchu

Co się z nami dzieje po Zmierzchu

fot.123rf
Pragniemy romantyzmu. Wiary w wielką, jedyną miłość, w nieśmiertelność dusz – a nie stopę procentową kredytów. I dlatego kochamy… filmy i książki o wampirach!

Romantycy odrzucili rozum, kazali poddać się sile uczucia. Miłość uznali za coś wspaniałego, nie przejaw szaleństwa, lecz drogę do transcendencji – pisze badacz kultury Zygmunt Łempicki w „Wyborze pism”. My żyjemy w dyktaturze miłości nastawionej na korzyści i każde uczucie, które przeszkadza nam realizować siebie – nazywamy toksycznym. Biegniemy do psychologa, by nas z niego wyzwolił. A czy to wyzwolenie daje nam szczęście? A może bardziej chodzi o tęsknotę za wiarą w to, że jest nam przeznaczona prawdziwa miłość? Czyż nie tego szukamy, zmęczeni swoim światem? Dlatego staliśmy się fanami sagi „Zmierzch” Stephanie Mayer, opowieści o miłości wampira i zwykłej dziewczyny.

Życie bez wyboru

Uczucie, które wybierają bohaterowie Mayer, jest inne niż to z kolorowych magazynów. Spełnia wszelkie wymogi miłości romantycznej według wyobrażeń kultury Zachodu. Bywa bolesne, pełne niespełnienia i tęsknoty, ale jest na dobre i na złe. Zakochani Bella i Edward mówią: „albo miłość, albo życie nie ma sensu”. My na 600 randkach przebieramy w partnerach, szukając ideału. Ich życiem kieruje przeznaczenie. Dlaczego rzesze fanów na całym świecie, a także w Polsce, tak zachwyciła ta prosta historia?

Bo nie chcą już wybierać. Bo każdy wybór przywodzi na myśl to, czego nie wybraliśmy a więc rodzi poczucie straty. Przeznaczenie wyzwala z tego dyskomfortu. Działa też jak odstraszacz na widmo rozwodu. Tej miłości nie zagraża nic.

Meyer jest mormonką, a mormoni wierzą, że małżeństwo zawiera się na wieczność. I właśnie ta szczypta wiary, jaką autorka daje swoim czytelnikom, jest szczególnie atrakcyjna.

Seksualna dieta

Zafascynowani sobą wampir Edward i Bella zbliżają się do siebie: dotykają, pieszczą, delikatnie całują, leżą razem przytuleni. Ale nie przekraczają dopuszczalnej granicy. Dlaczego? Edward, wampir urodzony na początku ubiegłego wieku, pragnie czekać do ślubu, dla niego ceremonie i rytuały mają znacznie. Seks nie jest najważniejszy. I właśnie ta tęsknota kobiety współczesnej za wartościami, jakie wyraża Edward, jest jednym ze źródeł niezwykłej popularność sagi. – Pytanie, czy współczesna Bella wie, o czym właściwie mówi ukochany? Przecież w jej czasie tego nie ma – zauważa dr Katarzyna Kaczor, badaczka kultury popularnej.

Zdaniem Williama Irwina, Rebecki Housel i Jeremy’ego Wisnewskiego, autorów zbioru „Zmierzch i filozofia. Wampiry, wegetarianie i pogoń za nieśmiertelnością” – urok gry erotycznej bohaterów „Zmierzchu” polega na igraniu ze śmiercią, z niebezpieczeństwem. Z jednej strony działają popędy, instynkty, żądza, z drugiej jest siła woli Edwarda.

Erotyzm „Zmierzchu” to ten, o jakim zapomnieliśmy po rewolucji seksualnej, erotyzm wynikający z niespełnienia, oczekiwania, delikatnego dotyku i obietnicy bliskości. Nie ma tu pogoni za orgazmem, nagich pępków, głębokich dekoltów. Ale kiedy Edward napawa się zapachem Belli, jest w tym więcej erotyzmu i seksu niż w filmach porno. Tu, bodaj pierwszy raz w kulturze popularnej od kontestacji lat 60. XX w. i prawa do wolnej miłości, jakie wywalczyły pacyfistyczne dzieci kwiaty, propagowana jest wstrzemięźliwość, seksualna dieta. Czyżby były nam one potrzebne?

Tęsknota za metafizyką

Czerwone jabłko na okładce pierwszej części sagi przypomina o związku erotyki i pokarmu w zachodniej świadomości – piszą autorzy „Zmierzchu i filozofii”. Stulecia temu Tomasz z Akwinu uznał, że biblijne jabłko to przestroga przed niebezpieczeństwami płynącymi z pożądliwości. Kiedy jej ulegamy, kiedy zaczynamy patrzeć na jedzenie i na drugiego człowieka jak na źródło przyjemności, to zaczynamy również traktować ich instrumentalnie. Wstrzemięźliwość jest więc nam potrzebna, żeby przeżyć coś wielkiego i niesamowitego. Sokrates twierdził, że pohamowanie żądz budzi duszę, by sama ruszyła ku ukochanej osobie. A ten ruch prowadzi ją ku poznaniu duszy drugiego człowieka. To zbliża nas do wspomnień raju, w którym przebywaliśmy przed urodzinami.

Wampir Edward panuje nad swoimi popędami, w świecie konsumpcji mówi: „pragnij, chciej, ale nie kupuj, nie jedz, nie dotykaj”. Tomasz z Akwinu zalecał, by potrzeby zaspokajać tylko w koniecznym stopniu, nigdy jedynie dla przyjemności. Tymczasem dziś to na niej właśnie budujemy swoje poczucie szczęścia i spełnienia. Więc pozbawiamy się ruchu dusz, odrzucamy drogę do poznania Tajemnicy.

Bohater Byrona powraca

Geniusz Meyer polega na tym, że „Zmierzch” ma w sobie coś, czego współczesna kobieta jest spragniona. Jest opowieścią o męskiej odpowiedzialności za kobiece życie, rozkosz i jej konsekwencje. Czyli tym, co tak naprawdę stanowi o atrakcyjności Edwarda.

Przypatrzmy mu się bliżej: inteligentny, namiętny, wybitny. Żyje według własnych zasad. Nie jest tylko outsiderem, ale kimś naznaczonym niezwykłością. Znamy to! Edward ma wszystkie cechy bohatera stworzonego przez Lorda Byrona – tak charakteryzuje go Abigail E. Myers w „Zmierzchu i filozofii”.

Stephenie Meyer, absolwentka anglistyki, dała mu imię po Edwardzie Ferrarsie, bohaterze „Rozważnej i romantycznej” Jane Austen, oraz Edwardzie Rochesterze z „Dziwnych losów Jane Eyre” Charlotte Brontë. Odtworzyła bohatera byronicznego, a kobiety go „kupiły.

A jaka jest Bella? – stereotypowa: nie ma wiary w siebie, zainteresowań i talentów, poza zdolnością do poświęcania się. Umie prać i gotować, ale nie potrafi wymienić żarówki. Ukochany jest dla niej ucieleśnieniem wspaniałości. Dla niego jest gotowa poświęcić swoje szare życie. Dlaczego więc młode dziewczyny się nią fascynują?

Bo w świecie, w którym królują „śmieciowe wartości”, jak nazywa je Bonnie Mann w „Zmierzchu i filozofii”, kobieta to nadal atrakcyjne ciało, a o jej wartości decyduje zainteresowanie mężczyzn. Równouprawnienie społeczne kobiet nijak się ma do intymnego, nadal traktuje się je jako obiekty męskiej namiętności. Stąd marzenia o powrocie do przeszłości.

To, o czym marzymy: romantyczna miłość – nie jest po to, żeby dać kobiecie szczęście. Taka miłość również ją uprzedmiotawia, tyle że inaczej niż dzieje się to dziś. Czyni z niej na powrót słabą, skupioną na uczuciu do cudownego mężczyzny istotę, o którą ten półbóg musi dbać, troszczyć się i hamować jej dziecięce zachcianki.

Pokolenie „ja chcę”

Psycholożka Jean M. Twenge w książce „Generation Me” („Pokolenie Ja”) opisała zmianę stylu zachowania i myślenia ludzi urodzonych w latach 70. i później. Dla nich najważniejsza jest własna osobowość, podkreślanie swojej wyjątkowości i realizacja pragnień. Co w tym złego? Chyba jednak coś, skoro tak dużo ludzi bierze leki antydepresyjne i popełnia samobójstwa. Przyczyną tego jest – zdaniem Twenge – brak akceptacji świata, który nie służy ich wyjątkowości. Narcyzm, niezdolność do empatii, postawa roszczeniowa, egotyzm.

Współczesna Bella jest właśnie z pokolenia „ja chcę”: najważniejsze są jej pragnienia i jej rozwój.

– Chce tkwić w związku, który jej zagraża, i chce być wampirem – mówi dr Katarzyna Kaczor. – Nie dlatego, że romantycznie kocha, ale dlatego, że chce być poza ograniczeniami. Tak jak każdy młody człowiek pragnie przekraczać granice, dąży do spełnienia, a bycie wampirem umożliwia zaspokajanie wszelkich pragnień. Nawet przesadna kontrola ukochanego  zaspokaja jej potrzebę bycia w centrum jego uwagi. Dlatego też chce „umrzeć” – żeby być wyjątkową.

To orientacja na śmierć – tak psycholog Loren Coleman w książce „The Copycat Effect” wyjaśnia udział młodych ludzi w sektach, popełnianie przez nich samobójstw czy też dokonywanie morderstw w szkołach. Wszystkie te zjawiska są przedstawiane w mediach jako sensacja. A kto z młodych „ja” nie chciałby stać się jej bohaterem?

Romantyzm wierzył w wyjątkowość twórcy – człowieka. Pierwszy raz jednostka stanęła ponad obowiązkiem i rodziną. To miało służyć tworzeniu i transcendencji. W konsumpcyjnym świecie pokolenia „ja” służy tylko uleganiu własnym zachciankom, co mylnie nazywany samorozwojem.

Mormoni wierzą, że z ich krewnymi łączy ich szczególna więź, „zapieczętowanie” i że w następnym życiu członkowie rodziny będą nadal razem – pisze Marc E. Shaw w „Zmierzchu i filozofii”. To też dostaje czytelnik od Meyer.

Losy klanów wampirów i wilkołaków przekonują nas, że więzi buduje życie pokojowe i pełne wyrzeczeń. Rodzina Edwarda pije tylko zwierzęcą krew. Wilkołaki wiedzą, że ich los jest podporządkowany ochronie ludzi przed wampirami. Nikt się przeciw temu nie buntuje ani z tego powodu nie czuje niezrealizowany.

To właśnie ręka wyciągnięta do pokolenia Belli – egoistyczne destrukcyjne pragnienia można przezwyciężyć dzięki silnym więziom, jakie mamy z innymi.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze