1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Hanna Samson o świadomości ekologicznej

Hanna Samson o świadomości ekologicznej

Z lękiem klimatycznym lepiej radzą sobie ludzie, którzy są klimatycznymi aktywistami, niż ci, którzy tylko się martwią. (Fot. iStock)
Z lękiem klimatycznym lepiej radzą sobie ludzie, którzy są klimatycznymi aktywistami, niż ci, którzy tylko się martwią. (Fot. iStock)
Nasza świadomość ekologiczna rośnie. U niektórych objawia się depresją klimatyczną, innych aktywizuje do walki... Wszystkich powinna jednak skłonić do zmiany nawyków. Nie mamy takiej siły rażenia jak nobliści czy zdobywcy Oskarów, którzy poruszyli ten temat w swoich przemówieniach, jednak każdy z nas może chronić środowisko na swoją miarę. 

Cała ludzkość stanowi jedynie 0,01 proc. wszystkich żyjących na Ziemi gatunków, ale to właśnie ludzie doprowadzili do wyginięcia 83 proc. dzikich ssaków i 50 proc. roślin. Większość z nas twierdzi, że kocha przyrodę, cenimy sobie kontakt z naturą, a jednocześnie jesteśmy częścią tej ludzkości, która coraz szybciej niszczy świat. Wystarczy wspomnieć, że od 1980 roku zanieczyszczenie mórz plastikiem wzrosło dziesięciokrotnie!

Moje dojrzewanie do ekologii

Od 1994 roku jestem wegetarianką. Sprawiła to świadomość, w jak okrutny sposób traktujemy zwierzęta hodowlane. Przeczytałam o tym w jakimś zinie tworzonym przez wegetarian i już nie mogłam nie wiedzieć. Jak to możliwe, że się na to zgadzamy? Wzruszamy się reportażami o losie zwierząt i nadal je jemy, jakbyśmy nie wiedzieli, skąd się biorą na naszych stołach. Poza tym zjadanie zwierząt to nie tylko sprawa etyczna, ale też kwestia naszego przetrwania, bo hodowla przemysłowa zużywa 1/3 wody pitnej na planecie. Do wyprodukowania 1 kg wołowiny potrzeba 14 500 litrów wody.  77 proc. powierzchni ziem uprawnych wykorzystywanych jest pod produkcję paszy dla zwierząt. Emisja gazów cieplarnianych z rolnictwa i leśnictwa stanowi około 23 proc. wszystkich emisji – te dane znajduję w artykule Magdaleny Gałkiewicz w „Zielonych Wiadomościach”.

Rosnąca świadomość ekologiczna znalazła wyraz podczas tegorocznej ceremonii wręczania Oscarów. Joaquin Phoenix, zdobywca statuetki dla najlepszego aktora za pierwszoplanową rolę w filmie Todda Phillipsa „Joker”, w swoim przemówieniu odniósł się do przyrody i praw zwierząt. Na bankiet przygotowano całkowicie wegańskie menu, a wiele aktorek wystąpiło w strojach, w których już były widziane. Jane Fonda pokazała się w sukience sprzed sześciu lat i czerwonym płaszczu, swoim ostatnim ubraniowym zakupie w życiu, który nabyła do manifestowania w protestach klimatycznych i przykrywania się w areszcie.

Wrażliwość ekologiczna sprawiła też, że zespół Coldplay zrezygnował z trasy koncertowej promującej nowy album. „Poświęcimy rok czy dwa, aby sprawdzić, w jaki sposób nasze koncerty mogą stać się nie tyle zrównoważone dla środowiska, co dla niego korzystne – powiedział lider zespołu Chris Martin jesienią.  – Naszym marzeniem jest zagrać koncert, podczas którego nie zostanie użyty żaden plastik, a całe zasilanie będzie w dużej mierze oparte na energii solarnej”. W Polsce Dawid Podsiadło z zespołem posprzątali trzy lasy i zbudowali scenografię z plastikowych butelek. „Powiedzmy plastikowi nie” – mówił wokalista ze sceny w Katowicach i podawał przykłady, jak można sprzyjać środowisku, zmieniając swoje przyzwyczajenia.

Niestety, również w sferze publicznej zdarzają się zachowania sprzeczne z dbałością o środowisko. W związku z rozprzestrzenianiem się  koronawirusa ważny specjalista ds. higieny pokazywał w telewizji, jak należy myć ręce. Odkręcił wodę, zamoczył ręce i mydlił, od dołu i od góry, i między palcami, pamiętał o nadgarstkach, mydlił i mydlił, tłumacząc stojącemu obok dziennikarzowi każdy swój ruch, a woda cały czas leciała i żaden z nich jej nie zakręcił. Szkoda, że jeszcze nie wszyscy mają ten odruch.

Moja przyjaciółka ma w kabinie prysznicowej wiaderko, bo gdy odkręca wodę, przez dłuższą chwilę leci zimna. Łapie ją do wiaderka i używa do spłukiwania toalety. Do podlewania ogródka zbiera deszczówkę i wodę po myciu warzyw. Hoduje pszczoły i robi wiele innych ważnych rzeczy, zarażając tym okolicznych rolników.

Należę do sąsiedzkiej grupy na Facebooku, która obejmuje zasięgiem znaczną część dzielnicy i działa pod hasłem „zero waste”. Potrzebujesz czegoś? Zanim pójdziesz do sklepu, zapytaj, może ktoś z sąsiadów ma, a nie jest mu potrzebne. Masz czegoś za dużo albo coś, czego nie chcesz mieć? Zapytaj sąsiadów, może komuś się przyda. Przedmiotem wymiany bywa wszystko: ubrania, meble, książki, resztki farby, żywność, kartony, AGD, RTV, rośliny – dziennie dochodzi do kilku albo kilkunastu transakcji. Na początku główną walutą było awokado, ale odkąd dotarło do nas, że producenci masowo karczują lasy pod jego uprawę, a wyhodowanie zaledwie trzech owoców pochłania tysiąc litrów wody, ta waluta straciła na wartości i chyba nikt już nie chce jej przyjmować. W grupie często pojawiają się oferty sprzedaży szytych własnoręcznie woreczków do przechowywania żywności, a członkowie grupy proszą lokalnych sprzedawców o nieużywanie toreb plastikowych i są w tym skuteczni.

Lęk przed biozagładą

„Chciwość, brak szacunku do natury, egoizm, brak wyobraźni, niekończące się współzawodnictwo, brak odpowiedzialności sprowadziły świat do statusu przedmiotu, który można ciąć na kawałki, używać i niszczyć” – mówiła Olga Tokarczuk w swoim wykładzie noblowskim. Przez wieki „czyniliśmy sobie Ziemię poddaną”, traktując ją bez miłości i szacunku. Dopiero groźba katastrofy klimatycznej zmienia naszą świadomość. Pobudza do działania, ale też rodzi obawy, z którymi czasem trudno się uporać.

Ania ma 27 lat, pracowała dotąd w instytucji kultury, której obcięto budżet i od miesiąca nie ma pracy. Myślałam, że to właśnie jest problem, z którym do mnie przychodzi, ale nie.

– Wiem, że powinnam szukać nowej pracy, ale czy to ma sens? Mam nadal pracować jakby nigdy nic, skoro świat może wkrótce się skończyć? Włączyłam się w działalność Strajku dla Klimatu, widzę, że tylu młodych ludzi też ma świadomość zagrożeń, ale te wszystkie rozmowy jeszcze bardziej mnie przerażają. Czytałam prognozy, że za kilka lat zabraknie nam wody. Już w zeszłym roku w Skierniewicach były problemy, zaraz może tak być w całej Polsce – Ania mówi to wszystko drżącym głosem, w końcu płacze. – Czy można żyć ze świadomością, że świat się kończy? – Wszyscy żyjemy ze świadomością nieuniknionej śmierci i jakoś to nam się udaje – odpowiadam. – Ale nie takiej! W nocy śni mi się, że umieram z pragnienia albo że nie mam czym oddychać! Budzę się o czwartej i już nie mogę zasnąć. W dzień nie mam siły na nic, nie mam energii ani motywacji, wszystko legło w gruzach. Jeszcze niedawno chcieliśmy z Wojtkiem mieć dziecko, ale teraz? Mam je urodzić po to, żeby zginęło?

Ania nie jest jedyna. „W zasadzie możemy już mówić o występowaniu w Polsce depresji klimatycznej – chronicznego lęku przed zagładą będącą skutkiem globalnego ocieplenia” – stwierdza w wywiadzie dla OKO.press dr psychologii Uniwersytetu Warszawskiego Magdalena Budziszewska. Doktor Budziszewska przeprowadziła pierwsze w Polsce badania jakościowe osób, u których występują stany lękowe i depresyjne w związku z grożącą katastrofą klimatyczną. „Reakcje na zagrożenie globalnym ociepleniem niekiedy przybierają kształt stresu pretraumatycznego: trauma się jeszcze nie wydarzyła, ale już jest przeżywana wraz z jej psychologicznymi konsekwencjami” – wyjaśnia badaczka.

Mogłoby się wydawać, że na depresję klimatyczną szczególnie narażone są osoby neurotyczne o wysokim poziomie lęku, ale tak nie jest. Badania prowadzone w różnych krajach wykazały, że nie o neurotyczność chodzi, a o większą otwartość na doświadczenie i elastyczność poznawczą. Doktor Budziszewska twierdzi z kolei, że z lękiem klimatycznym lepiej radzą sobie ludzie, którzy są klimatycznymi aktywistami, niż ci, którzy tylko się martwią. Aktywiści są w grupie osób podobnie myślących, więc nie czują się osamotnieni, ale może ważniejsze jest to, że nie poddają się bez walki, nawet jeśli nie wierzą w zwycięstwo.

Przeprowadzone w lutym zeszłego roku badanie wykazało, że 60 proc. Polaków ma świadomość zagrożenia katastrofą klimatyczną. Do dziś jest nas pewnie więcej. Nie wszyscy zostaną aktywistami, ale wszystkich ta świadomość zobowiązuje do wprowadzania zmian w swoim życiu.

Róbmy tyle, ile możemy

Doktor Magdalena Budziszewska mówi w wywiadzie dla OKO.press: „Koncentrowanie się na wyborach konsumenckich odwraca uwagę od odpowiedzialności dużych graczy, czyli firm i korporacji. Tymczasem, mówiąc metaforycznie, my nie mamy sprawić, by ludzie nie używali plastikowych opakowań. Naszym celem jest stworzenie świata, w którym ich produkcja nie będzie opłacalna”.

Gdybyśmy wszyscy odmówili używania plastikowych opakowań, ich produkcja rzeczywiście stałaby się nieopłacalna, ale na taką wspólną mądrość trudno liczyć. Jasne, że dużo więcej zależy od rządzących światem, na których tylko możemy naciskać.

Tegoroczny szczyt Światowego Forum Ekonomicznego w Davos pokazał, że są świadomi istniejących zagrożeń. Obecny system wytwarzania, zużywania i wyrzucania, system, w którym interesy wielkich koncernów są stawiane ponad dobro wspólne, musi odejść w przeszłość, jeśli nie chcemy zginąć. Ale czy to oznacza, że mamy biernie czekać na zmiany?

Jest taka przypowieść o ptaszku, który próbował ugasić pożar lasu. Latał do odległego jeziora, nabierał kropelkę wody do dzióbka i wypuszczał ją na płomienie. Powtarzał to wielokrotnie, aż ktoś zapytał: – Ptaszku, po co to robisz? Nie dasz rady ugasić pożaru. – Nic więcej nie mogę zrobić – powiedział ptaszek.

Zróbmy tyle, ile możemy, bo to przecież jest nasza Ziemia i nasze życie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

 „Nie ma planety B. Czytała Krystyna Czubówna.” 

(Fot. materiały prasowe Levi's)
(Fot. materiały prasowe Levi's)
Nie uratujemy planety kupując tę czy inną - bardziej ekologiczną - parę dżinsów, ale wybierając świadomie, możemy szkodzić mniej. Marka Levi’s zachęca: kupuj lepiej, noś dłużej, przekazuj, naprawiaj. A w ramach swoich proekologicznych działań zaprasza do współpracy głos, którego nie można pomylić z żadnym innym.

Nie ma planety B - hasło, które na dobre weszło do słownika osób, którym nie jest obojętny los Ziemi, stało się punktem wyjścia do scenariusza dwuminutowego filmu utrzymanego w konwencji dokumentu przyrodniczego, którego narratorką jest Krystyna Czubówna - polska dziennikarka, prezenterka programów informacyjnych oraz kultowa lektorka filmów przyrodniczych i audycji radiowych.

Fot. Roman Kotowicz/ForumFot. Roman Kotowicz/Forum

Wideo „Nie ma planety B. Czytała Krystyna Czubówna” pokazuje jakie działania podejmuje marka Levi’s w ramach tzw. zrównoważonej produkcji. Marka nieustannie wprowadza nieszablonowe rozwiązania dotyczące zmniejszenia negatywnego wpływu branży na klimat, inwestuje w materiały i technologie takie jak Cottonized Hemp i Organic Cotton, korzysta z technologii, w których zużywa się mniej wody, pracuje nad tym, aby zredukować zużycie zasobów naturalnych i sprawić, aby przemysł odzieżowy stał się bardziej przyjazny dla naszej planety.

Czy wiesz, że… średni cykl życia ubrania to jedynie 3 lata.

Czy wiesz, że… pranie ubrań, odpowiada za 23 proc. śladu wodnego w całym cyklu życia produktu?

Czy wiesz, że… globalnie, ⅓ mikroplastiku w środowisku naturalnym pochodzi z prania materiałów syntetycznych.

Czy wiesz, że… globalnie, mniej niż 1proc. ubrań jest poddawanych recyklingowi.

Czy wiesz, że... jeśli założysz ubranie tylko 5 razy zamiast 50, jego ślad węglowy związany z produkcją wzrośnie o 400%?

12 maja, w największych polskich miastach - Warszawie, Krakowie, Katowicach i Trójmieście ruszyła kampania plakatowa mająca na celu zwrócenie uwagi na problem nieświadomej konsumpcji odzieży oraz naszych przyzwyczajeń, jak również uświadomienie i zaciekawienie tematem wpływu branży odzieżowej na środowisko naturalne. Plakaty zostały wydrukowane na ekologicznym papierze pochodzącym w 100% z makulatury, zaś klej użyty do ich naklejenia, nie zawiera szkodliwych dla zdrowia i środowiska naturalnego związków chemicznych. 10 plakatów zawierających hasła i infografiki dedykowanych całej akcji zaprojektowała Martyna Wędzicka-Obuchowicz, jedna z czołowych polskich graficzek.

  1. Styl Życia

Dziś Światowy Dzień Pszczół

Aby zebrać nektar potrzebny do wytworzenia 1 kg miodu jedna pszczoła musiałaby odwiedzić ok. 4 milionów kwiatów, dlatego na słoik miodu w rzeczywistości pracuje 20 000 pszczół przez okres trzech tygodni. (Fot. iStock)
Aby zebrać nektar potrzebny do wytworzenia 1 kg miodu jedna pszczoła musiałaby odwiedzić ok. 4 milionów kwiatów, dlatego na słoik miodu w rzeczywistości pracuje 20 000 pszczół przez okres trzech tygodni. (Fot. iStock)
Nie tylko raz w roku warto pamiętać o pszczołach i doceniać rolę jaką odgrywają w naszym życiu wszystkie zapylacze. Bez niech nie byłoby kwiatów, owoców i warzyw. Czy wyobrażacie sobie taki świat?

Światowy Dzień Pszczół to nowe święto - zostało oficjalnie ogłoszone dopiero w 2018 roku przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Od trzech lat 20 maja przypominamy sobie jak ważne dla planety są gatunki zapylające, a zwłaszcza pszczoły. To one zapylają 90 proc. wszystkich drzew i krzewów owocowych - pełnią kluczową rolę w ekosystemie. Aby zachować równowagę w przyrodzie konieczne jest, aby żyły w zdrowiu i wykonywały swoją wciąż niedocenianą, ciężką pracę.

Dzień z życia pszczoły

Gdy świat budzą pierwsze promienie słońca, do pracy szykują się pszczoły zbieraczki. Nie wiedzą co to weekendy ani święta, pracują codziennie. Bez pośpiechu opuszczają ciepłe schronienie. Przed nimi długi, męczący dzień, w czasie którego zrobią 7-15 wyczerpujących kursów. Brak długiej przerwy na lunch sprawia, że latają właściwie bez wytchnienia, z krótkimi chwilami na „złapanie oddechu”. Z każdej „wyprawy” przynoszą nektar, a w koszyczkach, umieszczonych przy tylnych nóżkach, ciężkie kulki pyłku. Z trudem lądują przy zatłoczonym wejściu do domku, gdzie zostawiają swój cenny ładunek, aby po kilku minutach znów wyruszyć w trasę. Znają ją doskonale, bo nauczyły się jej na pamięć podczas pierwszego oblotu ula. Gdy tylko dobrze poznają otaczające je środowisko, chętnie wybierają drogę na skróty. Wszak robota sama się nie zrobi, a każda minuta dnia jest na wagę złota. Nie potrzebują przy tym nawigacji, aby bezbłędnie trafić do swojego ula. A nawet gdyby zmysł orientacji w terenie zawiódł, to i tak nie uda się im wejść do cudzego domu. Lepiej więc nie tracić czasu i pilnować obranego kierunku. Gdy norma dzienna zostanie już wyrobiona, przychodzi czas na zasłużony odpoczynek. Panujące w ulu ciemności sprzyjają zapadnięciu w regenerujący sen. Zmęczone ciężką pracą owady śpią ok. 5-8 godzin. Dzięki temu rano znów mogą zacząć pracowity dzień. Kolejny z krótkiego życia pracowitej pszczoły. Pszczoła robotnica w okresie wiosenno-letnim żyje ok. 5-6 tygodni. Najdłużej żyje matka pszczela, bo dożywa nawet 5 lat

Źródło: Pasieki Rodziny Sadowskich. Żyje tam 100 milionów pszczół. Pszczelarze dbają, aby pszczołom żyło się tam jak najlepiej - unikają ingerencji w środowisko, nie używają chemii i antybiotyków. Własne 3 hektary gospodarstwa obsadzają miododajnymi roślinami, przez co wspierają ekosystem i stwarzają pszczołom przyjazne warunki do życia. Zachęcają też każdego, komu zależy na przyszłości planety, do wspierania pszczół w prosty i przyjazny sposób. Od kwietnia do czerwca do zakupów miodu w Pasiekach Rodziny Sadowskich dołączana jest paczuszka z wyselekcjonowanymi nasionami takich roślin jak: facelia, czarnuszka, koniczyna biała, nostrzyk, chaber i ogórecznik. Wystarczy je wysiać nawet na niewielkim skrawku ziemi na osiedlu, w doniczce na balkonie lub niezagospodarowanym fragmencie ogrodu, aby powstała pełna pachnących kwiatów miododajna łąka, z której będą mogły korzystać pszczoły i inne zapylacze.

  1. Moda i uroda

Ekologiczna paczka Nutridome w trosce o środowisko

(Fot. materiały prasowe Nutridome)
(Fot. materiały prasowe Nutridome)
Sklep z kosmetykami NUTRIDOME włącza się w propagowanie ekologicznych i zrównoważonych rozwiązań i stawia na ekopaczkę – sposób pakowania zamówień przyjazny środowisku. Nutridome ma na celu wspieranie proekologicznych zachowań, redukcję śladu węglowego oraz zwrócenie uwagi na wyzwania branży e-commerce.

Firma postawiła na tekturowe pudełka z certyfikowanego papieru pozyskiwanego z odpowiedzialnych źródeł, a także z recyklingu. Zrezygnowano z niektórych dotychczasowych rozwiązań pakowania na rzecz biodegradowalnych i nadających się do recyklingu materiałów. Usunięto powszechnie stosowaną folię bąbelkową oraz zrezygnowano z foliowych kopert kurierskich. Wprowadzono trzy rozmiary paczek, aby ograniczyć zużycie surowców.

Po otworzeniu kartonowego pudełka widzimy w 100% biodegradowalną czarną bibułkę, której brzegi spina naklejka z certyfikowanego papieru. Dookoła znajdziemy wypełnienie z wiórków – to całkowicie ekologiczna wełna drzewna. Natomiast szklane słoiczki, puszki owinięte są papierem nacinanym, który skutecznie zastępuje sztuczną folię. Do tego zadbaliśmy o dobry design, aby doświadczenia naszych klientów były na najwyższym poziomie – tłumaczy Paulina Makowiecka, Head of Marketing w Nutridome.

Bibułka spełnia wymagania europejskiej normy EN 13432. Wytwarzana jest z celulozy i jej pozyskiwanie dokonuje się bez uszczerbku dla naturalnych zasobów Ziemi. Może być poddawana spalaniu z odzyskaniem energii oraz ponownemu przetwarzaniu – nawet siedem razy. Kartonowe pudełko i naklejki wykorzystywane do zapieczętowania zamówienia powstają z papieru certyfikowanego. Natomiast wełna drzewna jest naturalna i nie zawiera sztucznych barwników oraz impregnatu. Może być wykorzystywana nawet w przypadku produktów spożywczych czy jako element kompostu. W paczce znajduje się również wrap – materiał w pełni nadaje się do recyklingu.

Wykorzystanie papierowych, odnawialnych materiałów nie oznacza, że paczka jest bardziej podatna na niszczenie – jest wytrzymała na tyle, że nie wymaga folii zabezpieczającej. Bibułka wewnątrz pełni funkcje higieniczne i chroni produkty przed czynnikami zewnętrznymi takimi jak światło, temperatura, wilgoć czy zanieczyszczenia. Natomiast papier nacinany jest elastyczny i można nim szczelnie okręcić każdy kształt. Amortyzuje uderzenia, a do tego wyróżnia się dużą wytrzymałością.

Prezentujemy rozwiązania eko w Nutridome, by zwrócić uwagę na to, że można szukać dobrych, czyli ekologicznych i ekonomicznych realizacji. Wierzymy, że uda nam się zainspirować inne firmy. Przy postępującej degradacji środowiska coraz istotniejsza staje się inwestycja w proekologiczne rozwiązania. To wielkie wyzwanie dla całej branży. – apeluje Paulina Makowiecka, Head of Marketing w Nutridome.

Nutridome to sklep z wyselekcjonowanymi kosmetykami, który prężnie rozwija się na polskim rynku od 2017 roku. Stawia na jakość kosmetyków, w rozsądnej cenie stosując filozofię holistycznego podejścia w dbaniu o urodę. Sklep oferuje swoje produkty w internecie na stronie nutridome.pl oraz w dwóch lokalizacjach stacjonarnych: Galeria Słoneczna Radom oraz Galeria Mokotów w Warszawie.

  1. Styl Życia

Plogging: połącz bieganie ze sprzątaniem

Plogga (nazywana również ploggingiem) to ruch i społeczność, który chce zmieniać otoczenie i sprawić, by wszyscy stali się “dumnymi zbieraczami odpadków”. (Fot. iStock)
Plogga (nazywana również ploggingiem) to ruch i społeczność, który chce zmieniać otoczenie i sprawić, by wszyscy stali się “dumnymi zbieraczami odpadków”. (Fot. iStock)
Wystarczy worek na śmieci, para rękawiczek i odrobina chęci - przekonują ploggersi na całym świecie. Międzynarodowy trend, który pozwala zadbać o kondycję i środowisko jednocześnie, zdobył uznanie zarówno wśród ekologów, jak i entuzjastów fitnessu. Plogga to wyraz troski nie tylko o kondycję fizyczną, ale również o środowisko naturalne.

Pomysłodawcą idei połączenia joggingu ze zbieraniem śmieci (plocka upp) jest Erik Ahlström, który w 2016 roku przeprowadził się z Åre, małej miejscowości na północy Szwecji do Sztokholmu i dopiero w stolicy zdał sobie sprawę ze skali problemu. “W trakcie codziennych dojazdów do pracy widziałem góry odpadków i byłem zszokowany ich ilością. Wiele z nich leżało przy drodze przez kilka tygodni, nikt ich nie sprzątał, dlatego postanowiłem się tym zająć” - tłumaczył Ahlström w wywiadzie dla serwisu plasticrunner.com. “Szwecja staje się coraz bardziej zaśmiecona. Każdego dnia na naszych ulicach ląduje 2,7 mln niedopałków papierosów, a jesteśmy 10 milionową społecznością. Od kilku lat staram się zmieniać zachowanie, które jest moim zdaniem oznaką dysfunkcyjnego społeczeństwa, pozbawionego szacunku do siebie nawzajem i w stosunku do natury, czyli śmiecenia”.

Podczas jazdy na rowerze oraz w trakcie biegania Ahlström zatrzymywał się i zbierał po drodze śmieci. Sprzątanie, tak samo jak aktywność fizyczna, stało się jego codzienną rutyną. Od 2016 roku do Erika zaczęli dołączać inni amatorzy sportu, a biegi ploggingowe, podczas których ludzie spotykali się, aby biegać i jednocześnie zbierać śmieci, stały się oficjalnymi wydarzeniami w Szwecji.

W ten sposób narodziła się plogga (nazywana również ploggingiem), ruch i społeczność, który chce zmieniać otoczenie i sprawić, by wszyscy stali się “dumnymi zbieraczami odpadków”. “Ludzie stracili szacunek dla przyrody, wyrzucają śmieci do lasów, rzek i oceanów, zostawiają odpadki na plażach. Chcemy odwrócić negatywny trend i pomóc w stworzeniu zrównoważonego społeczeństwa. Chcemy pokazać, że zbieranie śmieci pozostawionych tam przez innych ludzi nie powinno być traktowane jak tabu.” - tłumaczą na oficjalnej stronie plogga.se popularyzatorzy nowatorskiego trendu.

“To nie moje śmieci, ale moja planeta”

Dziś plogga to międzynarodowy ruch, który zrzesza biegaczy z ponad 40 krajów na świecie, także z tak odległych, jak Ekwador czy Tajlandia. Ploggersi działają także w Polsce i od kilku lat organizują się w grupy, aby działać na rzecz lokalnych społeczności. Jedna z nich działa w 90- tysięcznym Jaworznie, którego mieszkańcom zależy nie tylko na kondycji, ale także pięknym otoczeniu. W maju 2019 roku Przemek Starzycki, trener związany z jedną z jaworzyńskich siłowni, zorganizował pierwszy w mieście bieg ploggingowy i zaczął zachęcać do aktywności kolejne osoby. Plogging Jaworzono to prężnie działająca grupa, która aktywnie współpracuje z Miejskim Zarządem Nieruchomości Komunalnych w Jaworznie. Organizując kolejne akcje ploggingowe, grupa informuje o miejscu, w którym zostaną pozostawione posegregowane śmieci, a MZNK pomaga w wywiezieniu zebranych odpadów.

Ekologiczne biegi odbywają się od kilku lat w wielu polskich miejscowościach, najczęściej z okazji przypadającego 22 kwietnia Dnia Ziemi albo innych wydarzeń związanych z ochroną przyrody. Jednak jeden dzień w roku to za mało, aby posprzątać to, co zalega w parkach, lasach, nad brzegami rzek i jezior. Stanisław Łubieński, autor “Książki o śmieciach”, w rozmowie z Łukaszem Pilipem na łamach magazynu “Wolna Sobota” Gazety Wyborczej zauważył, że koronawirus uśmiercił oddolne inicjatywy sprzątania śmieci i przyczynił się do powrotu produktów jednorazowych - maseczek, rękawiczek, cienkich foliowych woreczków na warzywa i pieczywo. Anna Jaklewicz, eko-aktywistka i inicjatorka akcji “Książka za worek śmieci” tłumaczy, że śmieci porzucone w lasach czy nad wodą są niebezpieczne zwłaszcza dla zwierząt. “W Azji cierpią żółwie, wieloryby, albo ptaki morskie, które zamiast pożywienia mają w żołądkach plastik. W Polsce śmieci stanowią zagrożenie dla zwierzyny leśnej. Nasz odpady bywają dla zwierząt śmiertelną pułapką.”

Ploggersi przekonują, by plogging uprawiać codziennie. Nie chodzi o to, kto wyniesie z lasu największą ilość śmieci czy przebiegnie najwięcej kilometrów. Siłą ploggingu jest jego prostota i fakt, że można uprawiać go codziennie i wszędzie. Kiedy następnym razem wyjdziesz pobiegać w pobliskim parku czy lesie, weź ze sobą plastikowy worek i parę gumowych rękawiczek. Śmieci mogą nie należeć do ciebie, ale na pewno twoim domem jest planeta, na której żyjesz. A że mamy tylko jedną, to musimy zadbać o nią wspólnie.

  1. Moda i uroda

Moda vintage – ubrania wcześniej kochane

Sophie Hersan, fashion designer i współzałożycielka platformy z odzieżą używaną Vestiaire Collective (Fot. materiały prasowe)
Sophie Hersan, fashion designer i współzałożycielka platformy z odzieżą używaną Vestiaire Collective (Fot. materiały prasowe)
Mają swoją historię, mają też duszę i oryginalność. Te dobrej jakości mogą być inwestycją, tak jak są nią zabytkowe samochody czy dzieła sztuki. czy to jedyny powód, dla którego rośnie moda na vintage? Pytamy Sophie Hersan, fashion director i współzałożycielkę najpopularniejszej platformy z odzieżą używaną – Vestiaire Collective.

Firmę założyła szóstka przyjaciół poszukujących miejsca, w którym mogliby odsprzedać swoje używane markowe rzeczy, ale też kupić oryginalne rzeczy z drugiej ręki. Chcieli stworzyć platformę dla siebie i dla innych podobnie myślących ludzi. Zaczynali w niewielkim paryskim apartamencie. Dziś są prawdziwym gigantem mody vintage, dostępnym w ponad 90 krajach świata. Zakupami na Vestiaire Collective chwali się nawet Kim Kardashian, co zdaniem Sophie Hersan jest niezaprzeczalnym dowodem na to, że ubrania wcześniej noszone wybieramy nie tylko po to, by oszczędzić.

Coraz więcej osób odchodzi od fast fashion i sposobu jej produkcji. Kupują mniej, mądrzej, dbają o nowe rzeczy i odsprzedają je, gdy chcą mieć kolejne. To jest przyszłość mody. Od 2018 do 2019 roku zauważyliśmy wzrost liczby kupujących z drugiej ręki aż o 10 milionów” – podkreśla.

W 2009 roku, kiedy zaczynaliście, po ubrania z drugiej ręki sięgaliśmy najczęściej nie ze względów estetycznych, lecz ekonomicznych. Teraz, po 12 latach, sytuacja się zmieniła. Kupowanie rzeczy vintage stało się modne, po prostu cool. Miałaś przeczucie, że tak się stanie?
Po części tak. To się zdecydowanie zmieniło, szczególnie teraz, w czasach COVID-19. Z Vestiaire Collective ruszyliśmy podczas kryzysu, który, moim zdaniem, zakłócił ekosystem mody, wymuszając zmiany na rynku. Już wtedy zauważyliśmy, że zaczęliśmy kupować mniej, lepiej i mądrzej. Dzisiaj zrównoważony rozwój jest dla nas jeszcze ważniejszy, a vintage oferuje przyjazne dla środowiska rozwiązanie, które jednocześnie pozwala być modnym. Współczesna moda garściami czerpie ze stylów minionych dekad, a wiele domów mody w poszukiwaniu inspiracji odświeża swoje archiwalne projekty. Celine znów sprzedaje torbę Triomphe, Louis Vuitton – model Pochette, Dior – Saddle, Gucci – Marmont i Jackie, a Fendi – słynną w latach 90. Baguette. Projektanci znów dostrzegli ich wartość i na nowo stały się prawdziwymi it-bags. A to, jak zauważyliśmy w Ves­tiaire Collective, ma znaczący wpływ na sprzedaż mody z drugiej ręki. Vintage z roku na rok odnotowuje wzrost o 140 proc. i jest popularną opcją zwłaszcza wśród milenialsów i pokolenia Z, chcących pokazać swoją indywidualność i wyjątkowość, a jednocześnie być eko. No i jest przystępne cenowo.

Od lewej: torebka Celine Triomphe; torebka Gucci Marmont; torebka Fendi Baguette (Fot. Getty Images)Od lewej: torebka Celine Triomphe; torebka Gucci Marmont; torebka Fendi Baguette (Fot. Getty Images)


12 lat temu ludzie wciąż preferowali zakupy w stacjonarnych butikach, woleli dotknąć i na żywo zobaczyć projekt, który zamierzają kupić. Dlaczego już wtedy zdecydowaliście się, by firma działała wyłącznie online?
Od samego początku chcieliśmy, by nasze produkty były szeroko dostępne, a to dawał nam Internet. Zależało nam na przerwaniu tradycyjnego myślenia o luksusie i na dotarciu z modą premium do większej publiczności. Masz rację, w 2009 roku sklepy z odzieżą używaną były przede wszystkim stacjonarne, ale też lokalne. Jednak to właśnie dzięki cyfrowej dostępności staliśmy się jedną z najważniejszych platform z odzieżą używaną.

Jackie Kennedy Onassis z torebką Gucci, nazwaną na jej cześć Jackie. (Fot. Getty Images)Jackie Kennedy Onassis z torebką Gucci, nazwaną na jej cześć Jackie. (Fot. Getty Images)

Od tego czasu powstało wiele start-upów o podobnym modelu biznesowym. Co wyróżnia Vestiaire Collective?
Cztery filary: zaufanie, społeczność, trwałość oraz moda. Nasza społeczność składa się już z milionów osób na całym świecie. Weryfikujemy jakość produktów, które do nas przychodzą, dzięki czemu nasi klienci mogą bez obaw robić zakupy. Mają pewność, że są to autentyczne projekty, nie podróbki. Dodatkowo dla przedmiotów poniżej tysiąca euro stosujemy wysyłkę bezpośrednią, dzięki czemu znacząco zmniejszyliśmy negatywny wpływ transportu na środowisko i mocno zredukowaliśmy emisję gazów cieplarnianych. Z roku na rok robimy coraz więcej, by zmniejszyć ślad węglowy i osiągnąć neutralność pod względem emisji dwutlenku węgla.

Jak wpłynęła na was pandemia? Badania pokazują, że ludzie kupują mądrzej i mniej. Czy też to odczuliście?
Zauważyliśmy, że coraz więcej osób zaczęło szukać bardziej przystępnych cenowo alternatyw. Nawet ci, którzy wcześniej przyzwyczajeni byli do zakupów z pierwszej ręki i w butikach. Pandemia spowodowała też, że zaczęliśmy czyścić szafy i sprzedawać ubrania, których nie nosimy od lat. Oczywiście niekiedy także z powodów finansowych. Rosły więc zarówno zapotrzebowanie, jak i liczba sprzedających. Niektórzy mieli też więcej czasu na przeglądanie i szukanie tego, czego potrzebują. W porównaniu do roku poprzedniego zamówienia wzrosły o 144 proc.

Gwyneth Paltrow w sikience Valentino z 1963 roku; Natalie Portman na rozdaniu OScarów (2012) w kreacji Christiana Diora z 1954 roku; Meghan Markle w płaszczu Courreges'a z 1965 roku, zakupionym w William Vintage. (Fot. Getty Images)Gwyneth Paltrow w sikience Valentino z 1963 roku; Natalie Portman na rozdaniu OScarów (2012) w kreacji Christiana Diora z 1954 roku; Meghan Markle w płaszczu Courreges'a z 1965 roku, zakupionym w William Vintage. (Fot. Getty Images)

Prywatnie też robisz zakupy na Vestiaire Collective?
Oczywiście! Każdego dnia przeglądam stronę internetową i aplikację. Śmieję się, że jestem jednym z jej najaktywniejszych użytkowników. Mam zasadę, że zanim kupię coś nowego, muszę odsprzedać jedną z rzeczy, które wiszą w mojej szafie. Nie lubię marnotrawstwa. I podoba mi się koncepcja dawania ubraniom wcześniej przez nas kochanym drugiego życia, kontynuacji ich historii.

Sophie Hersan, fashion designer i współzałożycielka platformy z odzieżą używaną Vestiaire Collective (Fot. materiały prasowe)Sophie Hersan, fashion designer i współzałożycielka platformy z odzieżą używaną Vestiaire Collective (Fot. materiały prasowe)

A z czego jesteś najbardziej dumna?
Z tego, że jesteśmy częścią wielkich zmian branży mody i że działamy w kierunku zapewnienia jej bardziej zrównoważonej przyszłości. A to nie wydarzyłoby się bez naszej licznej i zaangażowanej społeczności.