1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Nie daj się zwieść intuicji! „Nic nie zwalnia nas z myślenia” – pisze Hanna Samson

Nie daj się zwieść intuicji! „Nic nie zwalnia nas z myślenia” – pisze Hanna Samson

Wobec własnych przeczuć warto stosować zasadę ograniczonego zaufania – nie zawsze muszą być one głosem intuicji. (Ilustracja iStock)
Intuicja zwykle wskazuje dobrą dla nas drogę, a jeśli szukamy odpowiedzialnego za to, że wjechaliśmy do jeziora, to najczęściej jest nim echo naszych pragnień lub lęków, które zagłuszyły ten wewnętrzny GPS. Bo – jak przypomina psycholożka Hanna Samson – nic nie zwalnia nas z myślenia.

Czasem ostrzega nas przed czymś, nim dostrzeżemy stojące przed nami zagrożenie. Niekiedy jej podszept dociera do nas, gdy stoimy na rozdrożu. Albo w krótkim przebłysku pokazuje rozwiązanie, którego szukaliśmy od dawna, ale bez skutku. Zdarza się jednak, że intuicję mylimy z jakimś innym wewnętrznym głosem, który jest na tyle intensywny, że może skutecznie ją zagłuszać.

Niech żyje plan

Ania jest graficzką w agencji reklamowej, zawodowo czuje się spełniona, ale co z tego, skoro od dzieciństwa jej największe marzenie to mieć męża i dzieci. A teraz ma 37 lat i jest singielką, bo znowu jakiś facet ją porzucił.

Właściwie nie wiem, czy można mówić tu o porzuceniu, bo tak naprawdę nie byli jeszcze w związku, ale to wcale nie osłabia jej cierpienia.

– Nie mam pojęcia, dlaczego on to zrobił. Czy coś jest ze mną nie tak? A może z nim? Przecież mogliśmy być tacy szczęśliwi! – Ania płacze nad utraconym szczęściem, którego wizją żyła od roku. Mężczyznę poznała dzięki wspólnej znajomej, która uznała, że będą do siebie idealnie pasować. – I miała rację! Pasujemy do siebie we wszystkim! Jak dwie połówki jabłka czy pomarańczy. Czułam, że to jest przeznaczenie! – Ania przerywa, płacze i znowu zaczyna opowiadać.

On mieszka w Holandii, a ona zawsze chciała tam zamieszkać, była kiedyś na wakacjach i urzekły ją domy z wielkimi oknami. A w dodatku on ma dom nad morzem, a ona kocha morze, mogliby co wieczór chodzić na spacery na plażę, deszcz jej nie przeraża, kupiła świetną kurtkę przeciwdeszczową, bo tam często pada. I czy to nie jest znak, że z powodu pandemii zaczęła pracować zdalnie?! Nikt nie wymaga już od niej chodzenia codziennie do pracy, tylko co parę miesięcy musiałaby przyjeżdżać do Polski. No i on jest lekarzem, a ją od zawsze interesuje medycyna, nawet myślała, żeby zostać lekarką, czyta różne artykuły o zdrowiu.

– On jest Holendrem? – pytam. – Tak, w dodatku doskonale mówi po angielsku, dzięki temu ja też się nieźle podciągnęłam, choć tylko esemesowaliśmy do siebie, czasem wysyłaliśmy sobie zdjęcia i filmiki. Pisał, że jestem śliczna, bardzo zgrabna, a teraz co? Już nie jestem? On jest dokładnie w moim typie, wysoki, szczupły blondyn, wszystko mi pasowało, w końcu facet, na którego czekałam! Intuicja mówiła mi, że będziemy razem szczęśliwi, nawet zrobiłam remont, żeby dobrze wynająć mieszkanie, skoro miałam zamieszkać u niego – rozkręca się. – Zaproponował ci to? – Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy, ale jeżeli mieliśmy mieszkać razem, to chyba dobrze, że byłam gotowa? – A wiedział, że mieliście mieszkać razem? – To chyba oczywiste! On jest samotny, nigdy nie był w długim związku, ja też, przez rok pisaliśmy do siebie, trudno tworzyć rodzinę na odległość. – Mówił ci, że chce założyć rodzinę? – znów próbuję się upewnić, czy dobrze rozumiem sytuację. – No nie, ale ma 39 lat, to chyba najwyższa pora? Ma dobrą pracę, dom, żadnych przeszkód.

Słyszeć selektywnie

Ania wie, jak powinien wyglądać świat, tylko świat nie zawsze chce się dostosować. Facet przyjechał po roku znajomości pisanej, po trzech dniach powiedział, że wyjeżdża. Ania była w szoku. Zapytała, kiedy wróci, a on na to, że nie widzi sensu, bo nie kliknęło.

– Wyobrażasz sobie?! Dorosły facet po roku zwodzenia mnie mówi nagle, że mu nie kliknęło! – Ania nie kryje oburzenia. – A ja wiem, że jesteśmy dla siebie stworzeni! I co mam zrobić? Jechać do niego? Znam nazwę miejscowości, może go znajdę.

Dopytuję, co wtedy. Czy powie mu, że ma z nią być, nawet jeśli nie chce? – Dlaczego nie chce? Widzieliśmy się raptem trzy dni, spaliśmy ze sobą, nie krygowałam się, bo przecież było jasne, po co przyjechał, to mógł być piękny początek wspólnego życia. Co to za argument, że nie kliknęło? – Ania jest coraz bardziej zdenerwowana. – A tobie nie zdarzyło się, że ktoś chciał z tobą być, a tobie nie kliknęło? – pytam.

Okazuje się, że tak. Raz taki facet się do niej przyczepił w pracy, niby fajny, ale… nie kliknęło. Ania odpowiada ze śmiechem, ale po chwili poważnieje, że to zupełnie inna historia, bo teraz czuła, że wszystko pasowało! Kłopot w tym, że on tego nie czuł.

– Może wcale nie chciał związku? Zobaczył, że ty już chcesz pakować walizki, a on po prostu przyjechał cię poznać – staram się skupić na faktach. – Czy intuicja mogła mnie tak oszukać? – pyta bezradnie Ania. – Nie zwalaj na intuicję! Nie mogłaś jej usłyszeć, bo zagłuszały ją twoje pragnienia. Nawet gdyby twoja intuicja mówiła, że może on nie chce zakładać rodziny, skoro do tej pory nie był w związku – to pewnie byś jej nie usłyszała.

Zakamuflowany lęk

Intuicja czasem nas przed czymś przestrzega, ale jeśli bardzo tego chcemy, łatwo zignorować jej głos. A czasem bywa inaczej. Za intuicję bierzemy własne lęki, by się uchronić przed podjęciem wyzwania, choć rozum mówi, że warto spróbować.

Tomek ma 35 lat, jest informatykiem, od 13 lat pracuje w jednej korporacji, w której nie czuje się doceniany. Najpierw był wdzięczny, bo go przyjęli, nim skończył studia, więc pracował z zapałem, zostawał po godzinach, robił dużo więcej, niż należało do jego obowiązków. Skończył studia, zrobił studia podyplomowe i kilka kursów, jest świetnie wykwalifikowany, ale przełożeni nadal traktują go jak chłopca, którego można wykorzystać do wszystkiego.

– Mam dziewczynę, kocham ją, planujemy ślub – opowiada Tomek. – Chcielibyśmy kupić mieszkanie, a ja wciąż zarabiam jak stażysta! Od dawna byłem sfrustrowany, chciałem odejść, zacząłem czegoś szukać, ale przyszła pandemia i cieszyłem się, że w ogóle mam pracę, którą mogę wykonywać zdalnie i nikt nie zamierza mnie zwalniać. I nagle dostałem propozycję z firmy, do której aplikowałem, ale wtedy się nie odezwali. Przedstawiłem mocne warunki, żadnych nadgodzin, dwa razy lepsza pensja i wszystko wskazuje na to, że oni to łyknęli – jestem umówiony z prezesem na podpisanie umowy. – Gratulacje! Bardzo się cieszę – wykrzykuję radośnie.

Tomek na początku też się ucieszył, ale teraz nie wie, co zrobić, bo intuicja podpowiada mu, żeby został tu, gdzie jest, bo przynajmniej jest stabilnie, a tam nie wiadomo, czy się przyjmie.

– Nie dowiesz się, póki tego nie sprawdzisz – mówię. – Moja mama mówi, że lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. – Ten gołąb już sfrunął do ciebie. – A jeśli się okaże, że jest źle? Co wtedy zrobię? Do mojej firmy pewnie już mnie nie przyjmą, będą obrażeni, że odszedłem. – Poszukasz nowej pracy – podpowiadam. – W pandemii? – Właśnie znalazłeś pracę w pandemii. A poza tym twój zawód chyba ma się teraz całkiem nieźle? – No tak, ale ta moja firma nie jest wcale taka zła, wszystko tam znam i nic mnie nie zaskoczy… – Za ileś lat zaskoczy cię emerytura. – Chyba należy słuchać intuicji? A ona krzyczy, żebym siedział tutaj, bo może wcale nie jestem taki dobry? Może wywalą mnie po okresie próbnym, przestanę wierzyć w siebie, załamię się, wpadnę w depresję i w ogóle nie znajdę pracy, Karolina mnie rzuci, bo okażę się nieudacznikiem… – No tak. Nie ma co ryzykować – stwierdzam przewrotnie. – No co ty? – Tomek jest oburzony. – Mam tu siedzieć do emerytury? To już wolę zaryzykować!

Z ograniczonym zaufaniem

Znacie tę zasadę? Warto stosować ją nie tylko wobec innych kierowców, ale także w odniesieniu do własnych przeczuć, które nie zawsze są głosem intuicji. Czasem lęk przed porażką może chronić przed wpakowaniem się w kłopoty, ale częściej chce nam przeszkodzić w realizowaniu marzeń. W gruncie rzeczy każda nieznana sytuacja niesie ze sobą ryzyko i budzi lęk, co nie oznacza, że nie warto się z nią zmierzyć. U podstaw naszych lęków przed zmianą leży brak wiary w to, że poradzimy sobie w nowej sytuacji.

A co na to nasz rozum? Czy nowa sytuacja naprawdę nas przerasta? Czy nie mamy wystarczających kompetencji, motywacji, potencjału? Co mówią nasze wcześniejsze doświadczenia? Jeśli uznamy, że mamy szansę jej sprostać i tego chcemy, to warto działać mimo lęku. Gdy już podejmiemy wyzwanie i działamy, sytuacja przestaje być nieznana i lęk zwykle szybko się zmniejsza. Wzrasta za to nasza samoocena, wiara w siebie i w swoje kompetencje życiowe.

Nie ma sensu pozwalać lękowi, żeby przejmował kontrolę nad naszym życiem i uniemożliwiał realizację pragnień. A z pragnieniami oczywiście też trzeba uważać, bo bez włączenia myślenia mogą nas zwieść na manowce.

Hanna Samson: psycholożka, terapeutka, pisarka. W Fundacji CEL prowadzi grupy terapeutyczne dla kobiet. Autorka takich książek jak „Dom wzajemnych rozkoszy” i „Sensownik”.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze