1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Miłość to nie tylko romantyczna relacja między ludźmi

Miłość utrzymuje przy życiu, motywuje do wysiłków i stale wymyka się wszelkim definicjom. (Fot. iStock)
Zdolność kochania mamy wszyscy, ale czy każdego można nauczyć przeżywania miłości czy zakochania? A jeśli nie, to dlaczego? Według antropolożki Anny Machin przeszkodą jest ograniczanie tej relacji wyłącznie do romantycznej więzi między ludźmi.

Na poziomie biologicznym miłość to grupa substancji chemicznych, neuroprzekaźników i neuromodulatorów. Dla filozofów jest zagadką, którą opisać potrafią poeci, dla psychologii – mieszanką intymności, namiętności i zaangażowania. Dla wierzących na całym świecie jest Bogiem albo raczej Bóg staje się miłością. Kochać to znaczy karmić, chronić, utrzymywać przy życiu.

Każdy pokarm, jaki zjadamy, woda, tlen, lekarstwa, papier, ale też ściany domów czy komputery pochodzą z Ziemi, jej materiałów, pierwiastków. „Dominujące na Zachodzie stawianie romantycznej miłości ponad wszystkim może oznaczać, że w zapomnienie idą inne jej rodzaje odczuwane w życiu, na przykład kochanie rodziny, przyjaciół, zwierząt, bóstw. A przecież wszystkie odpowiadają za to, jacy jesteśmy. Są częścią frajdy z bycia człowiekiem” – pisze dr Anna Machin, antropolożka ewolucyjna w książce „Dlaczego kochamy. Naukowe kulisy najbliższych więzi”.

Rozwój przez podział

Na wpływ bliskich, zdrowych relacji na nasz dobrostan wskazuje wiele badań. Niekochane, nietulone, niekarmione dziecko nie przetrwa. Podobnie dorosły człowiek odcięty od miłości – chociażby do samego siebie – skazany jest na zagładę. W tym sensie (podobnie jak grawitacja czy tlen) miłość jest odpowiedzialna za utrzymywanie życia.

W 2019 roku dr Justin Rodger wraz z innymi badaczami z Harvardu przeanalizował dane dotyczące zdrowia i więzi społecznych zebrane od 2007 do 2018 roku. Okazało się, że doświadczanie miłości wpływa na śmiertelność lub oczekiwaną długość życia, na ryzyko zgonu z powodu chorób sercowo-naczyniowych, raka bądź cukrzycy, na skłonności do otyłości i na postrzeganie własnego zdrowia. Kochająca rodzina, dobrzy przyjaciele motywują do rozwoju, wzrostu świadomości na temat zdrowia, zdobywania pożywienia, pieniędzy.

Zażyłość w relacjach bezpośrednio przekłada się na redukowanie stresu przeżywanego przez organizm. Neurosubstancje, takie jak oksytocyna (dodaje pewności), dopamina (nagradza poczuciem przyjemności i motywując do działania), serotonina (omamia) i B-endorfina (uzależnia), które uwalniają się podczas kontaktu z ukochanymi, bezpośrednio wpływają na skuteczność układu odpornościowego. Jednak jeśli chodzi o B-endorfiny istnieje ryzyko uzależnienia, które w pewnym sensie wyjaśnia pozostawanie w niszczących relacjach, niemających nic wspólnego z odżywiającą miłością. Machin wyjaśnia to podobieństwem tego naturalnie występującego w naszym organizmie opiatu do morfiny czy heroiny. „Uzależnia od ciepła, bliskości, euforii oraz szczęścia, które wywołuje. Kontaktowi z kochaną osobą towarzyszy uderzenie B-endorfiny, rozstanie przeciwnie – powoduje jej spadek. Konsekwencją jest endorfinowy głód i motywacja do jego zaspokojenia, czyli powrotu do źródła haju. Stąd ustawiczna chęć trwania w związku” – wyjaśnia antropolożka.

Współpraca lub jej brak często decyduje o przetrwaniu lub przegraniu. Miłość zachęca do współpracy, a wręcz ją definiuje, ponieważ rozwija się wyłącznie wtedy, gdy jest dzielona. Doświadczenie miłości, zarówno bycia osobą kochaną, jak i kochania, podnosi poziom energii i gotowości zabierania głosu, wychodzenia do świata. Przy czym wcale nie musi to być relacja rodzinna, a nawet człowieka z człowiekiem.

Poza schematem

W latach 70. XX wieku po raz pierwszy pojawiło się określenie „rodzina z wyboru”. Osoby nieheteronormatywne, często wyrzucone z domów i szykanowane, zaczęły tworzyć własne rodziny będące siecią wsparcia. Stawały się matkami domów, do których mogli przynależeć wszyscy odmieńcy, wykluczeni poza margines społeczny. I tak „rodziny z wyboru” zaczęły funkcjonować na całym świecie, również wśród heteroseksualnych singli i osób pozbawionych kochających rodzin – liczne grupy, komuny, kręgi przyjaciół oferowały sobie miłość. Badania potwierdziły, że nie była w niczym słabsza od jakiejkolwiek innej, potrafiła nie tylko zmotywować do posprzątania bałaganu w swym pokoju, ale i w życiu, a niejednokrotnie owe życie ratowała.

„Fundamentem wszystkich największych ludzkich miłości jest przywiązanie – silna i emocjonalna więź, która jest wprawdzie rzadkością, lecz kiedy jest bezpieczna, czyli oparta na zaufaniu, pozwala na zmierzenie się ze światem” – czytamy w książce „Dlaczego kochamy”. Pionierka teorii przywiązania psycholożka Mary Dinsmore Ainsworth określiła cztery kryteria nadające miłosnej relacji rangę przywiązania (którego nie należy mylić ze ślepym, upartym tkwieniem lub poświęcaniem się). Są to:

  • pragnienie bycia blisko,
  • uznanie przywiązania za fundament poznawania się,
  • postrzeganie obiektu przywiązania jako zacisznej przystani,
  • doświadczanie lęku separacyjnego, gdy przychodzi rozstanie.

Co ciekawe i ważne, przywiązanie do człowieka może być tak samo silne i uzdrawiające jak przywiązanie do zwierzęcia. Badania naukowe dowiodły, że więź bezdomnego ze zwierzęciem chroni przed depresją. „Troska o inną istotę wzmacnia poczucie własnej wartości i wiarę we własne możliwości. Tak więc opieka nad zwierzęciem korzystnie wpływa na zdrowie psychiczne, są też dowody, że ogranicza sięganie po narkotyki” – dodaje dr Anna Machin.

Zaciekawieni życiem

Miłość jest pierwszą przyczyną, dla której istniejemy – i nie jest to metafora lub wskazanie na akt seksualny naszych rodziców. Nie umniejszając tej dwójce, nie moglibyśmy istnieć, gdyby nie setki innych ludzi, drzew, zwierząt, roślin, kamieni.

Żyjąc w wygodnym świecie, w którym z kanapy można zamówić towary z całego sklepu, łatwo zapomnieć o tym, że odkrycia naukowe, w tym szczepionek, leków, sposobów przechowywania żywności, transportu, są efektem pasji, oddania, zaangażowania kogoś, kto ukochał życie, zaciekawił się nim na tyle, by stworzyć program, patent lub ideę, dzięki której obecnie żyjemy w tak wygodnym, ludzkim świecie. A ten wyrósł ze znacznie starszego świata zamieszkanego przez niezliczone gatunki, które od wieków kochają na swoje sposoby – dzieląc się owocami, zapewniając innym gatunkom smaczne pożywienie, a swoim pestkom szansę na przetrwanie, zagrzebując się w norach, by przetrwać zimę, czy budując gniazda wysoko w koronach drzew, marząc o tym, by nikt ich nie ściął.

Słowo „miłość” stworzyli ludzie, jednak miłość nie jest ludzkim wytworem. To ona nas sprowadziła, ona utrzymuje przy życiu, motywuje do wysiłków i aktów bohaterstwa przekraczających racjonalne myślenie i stale wymyka się wszelkim definicjom.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze