fbpx

Jedenaste: bądź lojalna. Jak poradzić sobie z nielojalnością?

Jedenaste: bądź lojalna. Jak poradzić sobie z nielojalnością?
Lojalność buduje poczucie bezpieczeństwa. Wybraliśmy kogoś, ktoś nas obchodzi, ważny jest dla nas jego czy jej dobrostan. (Fot. Getty Images)

Nielojalność rozbija związek, to wiemy. Ale czy wiemy, wobec kogo mamy być lojalni?
Wobec rodziców, partnera czy siebie? I co tak naprawdę to znaczy? – Podstawą lojalności jest uznanie uczuć partnera za ważne – mówi psychoterapeutka Katarzyna Miller.

Co jest nielojalnością? Czy tylko kłamstwa albo zdrada?
Nie tylko, choć tak nam się wydaje i nie rozumiemy, dlaczego nasza miłość się sypie jak domek z kart. Pewien pan bardzo kochał swoją żonę, a ona jego niby też. Byli bardzo szczęśliwi przez kilka lat, ale potem żona stała się wobec niego uszczypliwa, i to w towarzystwie innych ludzi. Początkowo to były drobne docinki. No więc pan się tylko uśmiechał, że niby też go to bawi. Ale powolutku zaczynał czuć się z tymi niby-żartami źle. Zwłaszcza że stawały się coraz bardziej jadowite. Nic jednak nie mówił do czasu, kiedy przy znajomych żona powiedziała, że prawdziwy z niego maminsynek. Kiedy goście poszli, powiedział: „Kochanie, wiem, że nie przepadasz za moją matką, ale nigdy mi nie mówiłaś, że jestem maminsynkiem. Powiedzenie tego przy ludziach było dla mnie bardzo przykre. Dlatego proszę cię, żebyś więcej tego nie robiła”. A ponieważ był mądry, dodał, że jeśli ma do niego jakieś zastrzeżenia, to niech mu o nich powie, kiedy są sami. A on zastanowi się, czy da radę coś z tym zrobić.

To nielojalność żartować przy ludziach z partnera? A może raczej to test na to, czy ma dystans do siebie?
Podstawą lojalności jest uznanie uczuć partnera za ważne. Mamy je brać pod uwagę, a nie testować jego dystans do siebie! A więc nigdy świadomie go nie krzywdzić, nie ośmieszać. Możemy myśleć, że to zabawne, bo tak się żartowało w naszym domu. Ale kiedy już wiemy, że to go rani, to nielojalnością jest robić to nadal. Ta kobieta, niestety, stała się jeszcze bardziej uszczypliwa, kiedy partner powiedział jej, co czuje. Ponieważ okazywała się napastliwa i nieżyczliwa, jeszcze raz powiedział jej, żeby przestała. Nic to nie dało. Więc odszedł. Dopiero wtedy się opamiętała. Zaczęła go przepraszać i przekonywać, że się zmieni. On jednak powiedział, że już nie czuje do niej tego, co czuł.

Dlaczego ona tak postępowała? Nie kochała go?
Nie umiała sobie poradzić z rosnącą w niej złością, a ta złość brała się stąd, że było im razem za dobrze, za spokojnie. Wiele kobiet ma taki problem jak ona. No, bo jak wychowałyśmy się w domach, gdzie były krzyki i szyderstwa, to się przyzwyczaiłyśmy do huśtawki nastrojów. Bez niej czegoś nam brakuje. Ta kobieta wytrzymała trzy lata dobroci. Na początku była zachwycona, że ma męża innego niż jej ojciec, sarkastyczny krzykacz. Ale potem zaczęło jej czegoś brakować, czuła się nieswojo w atmosferze akceptacji i czułości. Nie wiedziała, skąd te emocje płyną, i odreagowywała je na mężu.

Nielojalność, czyli lekceważenie uczuć partnera, niszczy miłość?
Nielojalność jest toksyczna dla miłości. A jest nią także obgadywanie partnera. Możemy jednej, góra dwóm przyjaciółkom, i to tym najbliższym, opowiedzieć o tym, co czujemy. Mężczyźni to wiedzą i znam pana, który gdy jego partnerka szła z przyjaciółkami na wino, mówił: „Idziesz mnie poobgadywać?”, a ona odpowiadała z uśmiechem: „Tak, ale tylko troszkę”. No i w tym nie było nic złego. Złe jest wtedy, kiedy zdradzamy jego sekrety, oceniamy. To poważne naruszenie zasad lojalności wobec niego i siebie jako jego partnerki. Chyba że już podjęłaś decyzję, że chcesz rozwodu. Nie czujesz się już z nim związana. W innej sytuacji mówienie o problemach emocjonalnych, seksualnych czy nawet finansowych albo zawodowych partnera jest nie tylko nielojalne, ale i niemądre! No bo kiedy taki obsmarowany przez żonę mężczyzna przychodzi do przyjaciół na kolację, robi się niefajnie. On to czuje… A jak przyjaciółka wygada swojemu mężowi, że twój zawalił coś w pracy i dlatego ją stracił? To czy mąż przyjaciółki da twojemu pracę? No, nie będzie ryzykował…

A w rozmowie z ojcem czy matką to też nielojalność skarżyć się, że coś nie gra między nami?
Pewnie! Niestety, taka nielojalność jest częsta i mam dużo przykładów synów, którzy pozwalali swoim matkom wywierać na żony presję. Czyli wtrącać się w ich życie, w prowadzenie domu czy nawet w to, czy będą mieli dzieci! Taki nielojalny syn słucha, jak matka nadaje na jego żonę, a nawet potwierdza jej zarzuty: „No tak, ona taka jest”. Bywa też, że zmawia się z mamusią przeciw żonie. „Jak ona nie chce mieć dzieci, to ja jej powiem, że nie zapiszę wam majątku, tylko dopiero waszym dzieciom!”. A on się na to zgadza, choć przed żoną udaje, że jest inaczej. Taki syn jest mentalnie mężem mamusi.

Tylko po co mu był ślub z tą obcą babą?
Kobiety też mają nie opowiadać matkom o tym, jacy ich mężczyźni są niemądrzy?
Kobiety często myślą, że nie dotyczą ich te same zasady, co ich mężczyzn, bo wiedzą, jak ma być, i mogą sobie na to pozwolić. Otóż nie powinny sobie pozwalać, jeśli chcą, żeby ten facet był dla nich i z nimi. Tymczasem nagminne jest opowiadanie mamie czy siostrze, że jego matka to jędza. No nie, takie rzeczy załatwiamy z mężem. Mówimy co i jak: że jego matka się wtrąca. On stawia matce granice. A my w stosunku do niej zachowujemy się uprzejmie, ale nie nadskakujemy.

Czyli nie każda krytyka zachowania partnera jest nielojalnością?
Jeśli mówisz, co czujesz, a nie oceniasz jego samego, to masz to robić! Być lojalną to właśnie mówić o tym, co czuję z powodu zachowania czy zaniechania jakiegoś działania przez partnera. Każda para składa się z dwóch osób, które się docierają – a więc mogą się na siebie złościć, mogą czuć rozczarowanie. Ale trzeba o tych trudnych emocjach porozmawiać. Wtedy oboje mogą się zastanowić, co z tym zrobić. Jeśli cię denerwuje, jak on je zupę, powiedz. Może zacznie jeść inaczej. Jeśli nie powiesz, będziesz dla niego niemiła przy posiłkach, a on nie będzie wiedział, o co ci chodzi. Czasem trzeba się nawet pokłócić. To bywa drogą do naprawy.

Nie lepiej wygadać się przyjaciółkom?
Ale co to da? Powiedzmy, że powiesz im o tej zupie, że ciebie strasznie irytuje! Wyobraź sobie, co się stanie podczas wspólnej kolacji, jeśli przyjaciółka poda krem z dyni? Jak się poczujesz? Jak poczuje się ona, kiedy sobie przypomni to, co mówiłaś? A jeśli zobaczysz na jej twarzy złośliwy uśmieszek i pomyślisz, że właśnie dlatego jest takie menu?

Wieczór nie będzie należał do udanych.
Znam oczywiście związki, w których żona o trudnych rzeczach nie mówi mężowi, pozornie z troski i delikatności, żeby go nie martwić. Ale w gruncie rzeczy powodem jest brak lojalności. Ona nie traktuje go poważnie. Myśli, że jest słaby, że sobie nie poradzi. Matkuje mu! No i okłamuje! Bo on myśli, że żyje w innym świecie, niż żyje. No i żyją obok, a nie ze sobą. Mogą więc zacząć się rozglądać za kimś, kto sprawi, że nie będą czuć się samotni w związku…

No właśnie, najczęstszym powodem rozstań są zdrady! To ogromna nielojalność serca, która zasłania jeszcze jedną nielojalność – finansową.
Dlatego ważne jest, aby pamiętać, że uczucia są po to, żebyśmy wiedzieli, co jest dla nas ważne. Niestety, bardzo często, kiedy kobieta dowiaduje się od męża, że on woli inną, jest tak zrozpaczona, że odpuszcza dopilnowanie podziału majątku. Szkoda jej sił i emocji, chociaż wydała na remont domu zarobione przez siebie 500 tysięcy i wie, że je straci, bo dom jest zapisany na niego! Znam taką sytuację, że gdyby nie koleżanki z grupy terapeutycznej, które porzuconą zmotywowały, to nie poszłaby do sądu upomnieć się o swoje. A tak poszła i odzyskała pieniądze.

Warto było?
Co za pytanie! Gdyby tego nie zrobiła, do nielojalności mężczyzny, który chciał ją zostawić z dziećmi, ale za to bez pieniędzy, musiałaby dopisać własną nielojalność – wobec samej siebie. Bo nielojalnością wobec samej siebie jest nie zadbać o swoją sytuację materialną po rozwodzie. A wobec siebie zawsze mamy być lojalni. Wtedy też, kiedy jesteśmy lojalne wobec siebie, umiemy być lojalne wobec innych, a więc tworzyć udane związki.

Nielojalność emocjonalna słono kosztuje w nieformalnych związkach.
Tak, bo bardzo często bogaty facet nie żeni się z nową partnerką. Mają dzieci, więc ona jest spokojna i kiedy on mówi: „Nie pracuj, kochanie, stać nas na to”, zgadza się i – niestety – traci samodzielność finansową. A jeśli on pewnego dnia powie: „Już cię nie kocham, kocham inną”, to ma poważny problem. Bo jeśli on nie zechce podzielić się z nią pieniędzmi, to ona nic nie dostanie poza alimentami. A na rynku pracy musi zaczynać od zera, bo choć ma 40 parę lat, dotąd nie pracowała. Trzeba by się zastanowić, czy godząc się przez lata na taką sytuację, była lojalna wobec siebie.

Tak, ale czy najważniejsza nie jest miłość?
Miłość bez lojalności? Lojalność buduje poczucie bezpieczeństwa. Wybraliśmy kogoś, ktoś nas obchodzi, ważny jest dla nas jego czy jej dobrostan. A jeśli tak, to warto formalnie uregulować pewne sprawy, choćby na wypadek jakiegoś losowego nieszczęścia. Na przykład: zbierać rachunki za remont domu partnera. Nie przeciw miłości, tylko dla siebie.

Lojalne wobec siebie, choć w związku?
Tak, nie powinnyśmy rezygnować ani z dbania o siebie, ani z realizacji swoich indywidualnych celów. Bo w związku mamy cele wspólne, ale też każde z nas ma swoje. Nielojalność pojawia się dopiero wtedy, kiedy realizując swoje cele, partner lekceważy potrzeby i emocje partnerki. Na przykład słysząc, że cały czas nie ma go w domu, że go tu brakuje, rzuca z irytacją: „Nie ma mnie w domu, bo zarabiam na ten dom!”. „Ale ja nie chcę pieniędzy, chcę, żebyś z nami był, żeby dzieci miały z tobą kontakt”. „Mnie nie ma, ale są pieniądze!”. To jest nielojalność wobec bliskich – ignorowanie ich prawdziwych potrzeb.
Lojalne jest działanie na rzecz związku, a nielojalne – przeciwko. Ta sytuacja rozbija relacje, bo nieobecny partner tak naprawdę buduje i wzmacnia relację z pieniędzmi. To wobec nich jest lojalny, im poświęca czas, jest skupiony na tym, aby je pomnażać. No to wobec kogo jest lojalny? Wobec pieniędzy.

Ma mniej zarabiać? Przecież wtedy bliscy mniej dostaną?
Jeśli tak wolą, to trzeba to uznać. Bo jak się z kimś wiążemy, to ją czy jego potem uwzględniamy w naszych decyzjach i celach. Oczywiście nie chodzi o to, żeby swoje priorytety uzależniać od drugiego człowieka. Ale decydując, co, kiedy i jak robię, muszę się liczyć z tym, czego ona czy on potrzebuje. Jakie to wzbudzi w nim, czy w niej uczucia. Żyjąc z kimś, czasem z czegoś rezygnujemy, na przykład z konsumpcyjnych apetytów. A wtedy w zamian zyskamy to, co dla nas cenne – czyli dobrą bliską relację.

Czy to się nie wyklucza: lojalność wobec siebie i związku?
Lojalność wobec samej siebie jest na pierwszym miejscu, ale ona polega na tym, że jeśli chcę mieć rodzinę, to biorę ją pod uwagę.
Nielojalna wobec siebie jestem wtedy, kiedy pozwalam się bliskim krzywdzić. A warto się zachować, jak ten mężczyzna, którego żona obrażała przy znajomych. Najpierw poprosić, żeby partner zaprzestał niszczącego zachowania, przyznać, że to mnie rani. Potem poprosić jeszcze raz, a jeśli nadal mnie krzywdzi, powiedzieć, że już nie chcę z nim być. Chyba że jesteśmy nauczone życia w domu bez wzajemnego szacunku. Wtedy wytrzymuje się bardzo dużo.

Czemu jesteśmy nielojalni, kiedy kochamy?
Bo nas lojalności nie nauczono w domu. Bo nie umiemy żyć blisko z drugim człowiekiem, bo się tej bliskości boimy. No i nie umiemy kochać, czyli akceptować drugiego człowieka w tym, jaki on jest. A przecież jak kogoś bierzesz i chcesz z nim być, to musisz brać pod uwagę jego ułomności, a on – twoje. Twój partner boi się latać samolotem i nie ma dobrej relacji z ojcem? Zaakceptuj to. Ma byłą żonę, której pomaga ze względu na dzieci? Uwierz mu i wspieraj. Albo podziękuj za związek, może znajdzie kogoś, kto go zaakceptuje i będzie lojalny. A ty znajdź kogoś, kto się nie boi samolotów, jeździ z ojcem na ryby i nie ma byłej żony ani dzieci. Tylko może się okazać, że chrapie. 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze